czwartek, 8 sierpnia 2013

Imagin z Harrym #2

To jest juz 2 cz :D
Jak pisałam pisze w 1 osobie kolejno dni (lub przeskoki ^.-) ale każdy za inną osobę.

Harry:
Gdy wstałem rano myslałem tylko o jednym, o spotkaniu się z Nicol. Była prześliczna. Zjadłem sniadanie i zaczołem się zbierać. Niestety czego bym nie założył wyglądałem głupio. Może i każdy mówi, że jestem przystojny ale ja do konca w to nie wierzę. Chyba każdy ma jakieś kompleksy, no moze oprócz Zayna i Louisa. Oni są strasznie obojętni. Tak czy inaczej musiałem się w coś ubrac. Ubrałem to i poszedłem do auta:

Pojechałem pod dom Nicol o zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi przepieknie ubrana Nicol.
-Cześć.
-Hej, pójdę tylko po torebkę.
-Jasne.
Gdy Nicol wróciła poszliśmy do auta i pojechaliśmy. Nie wiedzialem jak mam sie zachować. To nawet nei była randka. Zaparkowałem auto na prywatnym parkingu i poszliśmy się przejść. Najpierw do parku. Było niesamowicie. Siedzieliśmy tak blisko siebie. Powoli zaczeło się ściemniać więc poszliśmy na kawę i takie tam. Robiliśmy sporo zdjęć.
-Usmiech!
http://1.bp.blogspot.com/-mUY3h8nhpGg/UC-Qnji2o5I/AAAAAAAAA4A/6YiWeSEFnDE/s320/tumblr_m55slc2CLh1rrori1o1_500_large.gif
Było bardzo miło. Zachowywała się jak przyjaciółka, szalona przyjaciółka. Pomyślałem wtedy, że właśnie takiej dziewczyny szukam. Poszliśmy wywołać wszystkie zdjecia i każde z nas dostało pasek zdjęć. Odwiozłem ją do domu.
-Na prawdę miło mi się z tobą zwiedzało, musimy to powtórzyć.
-Jutro mamy małą sesję, może wpadniecie z Rose?
-No jasne, to do jutra!
-Pa!
Pocałowałem ją w policzek i pojechałem do domu. Usiadłem na wygodnym fotelu i wyciągnąłem zdjęcia. Jedyne czego chciałem to powtórzyć to wszystko:

W każdym z nich była masa wspomnień. Było idealnie. Marzyłem o kolejnym dniu spędzonym z nią. Poszedłem się położyć. Gdy wstałem rano od razu się zebrałem i pojechałem po Nicol. Otworzyła mi drzwi jakby dopiero wstała ale i tak była śliczna.
-A ty nie zebrana?
-Ale gdzie?
-No na sesję!
-A no tak bo Rose juz pojechała z Liamem.
-No to szybko.
Nicol pobiegła na górę i nie mineło 20 minut jak zeszła zebrana. Nawet mi zajmuje to więcej czasu.
-Na spontanie, jedziemy?
-Tak chodź.
Otworzyłem jej drzwi od auta i pojechaliśmy. Mieliśmy małe spóźnienie ale nic się nei stało bo naszej stylistki w sumie też nie było. Czekaliśmy na nią chwilę. Po całej sesji wszyscy poszli do garderoby. Ja pociągnołem Nicol w ustronne miejsce.
-Harry co ty robisz?
-Zakochałem się w tobie.
-Ja też cie kocham!

Przybliżyłem się do  niej i pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek. Jednak wszystko musiał przerwać Louis.
-Chciałem zapytać czy idziecie na pizzę ale chyba jednak idziemy tylko we 3.
-Jak to we 3?
-No bo Liam z Rose już wyszli.
Nicol tylko się usmiechneła pod nosem. Nie miałem zamiaru dzisiaj chodzic z nimi wszystkimi.
-Ej a z tym pokojem...
-Ty jesteś tym wspólokatorem?
-Ja byłem ale teraz będzie Liam.
-Będzie pozytywnie zaskoczona!
Nicol przytuliła się do mnie i poszlismy na miasto. Jak zawsze odwiedziliśmy kawiarnię. Zjedliśmy po ciastku i wypiliśmy kawę.
-Mam do ciebie pytanie...
-Jakie?
-Co powiesz na dzisiejszą noc u mnie?
-Brzmi nieźle...
Chwyciłem Nicol za rękę i pobieglismy do mnie. Na miejscu zrobiłem jej herbatę i usiedliśmy wygodnie na fotelach.
-Harry a w czym ja mam spać?
-Dam ci jakąś koszulkę nie martw się.
-Dzięki.
Nicol uśmiechneła sie a ja poszedłem po koszulkę. Byłem troszeczkę zdezorientowany bo nie wiedziałem jak mamy spać. Wróciłem z koszulka w ręku.
-Dzieki!
-Nie ma za co, a ten... jak śpimy?
-No na łóżku.

Była niesamowita. Przy niej cały czas sie smiałem. Żartowała z życia. To było niesamowite, że nie potrafiła znaleźć powagi sytuacji. Poszliśmy do sypialni i połozyliśmy się. Tak bardzo chciałem ją przytulić ale sie bałem. W końcy przełożyłem przez nią rękę i poczułem na jej ciele mały dreszczyk. Chwyciła moją rękę i przybliżyła mnie do siebie. Zasneliśmy wtuleni w siebie.

Jest dużo gifów i zdjęć bo jakoś tak cały czas mi podchodzą xx
Piszcie swoje opinie i czy mam pisać kolejna część^.-/Leeroy

środa, 7 sierpnia 2013

Imagin z Harrym #1

Nicol:
Jutro jest gala a ja nie mam się w co ubrać. Muszę wyglądać przynajmniej dobrze. Mam nadzieję, że spotkam tam kogoś niesamowitego. Stałam i rozmyślałam nad ubraniem gdy nagle zadzwonił telefon. Tak to była moja przyjaciółka Rose. Pewnie już przyjechała.
-Hej Rose!
-Hej Nicol, gdzie jesteś?
-A ty?
-W galerii.
-Zapomniałam! Już biegnę poczekaj.
Szybko się przebrałam i byłam juz gotowa. Najgorsze było to, że musiałam iść tam pieszo. Jeszcze tylko rok i będę miała upragnione prawko. Poszłam syzbkim krokiem i byłam tam w kilkanaściem inut. Galeria była bardzo blisko. Przytuliłyśmy sie z Rose i ruszyłyśmy na zakupy. Nie powiem, że się nie udały. Obleciałyśmy całą galerię i wróciłyśmy do mnie, tym razem autem Rose. Wysiadłyśmy i od razu poszłam zrobić Rose jej ulubioną herbate. Usiadłyśmy na kanapie i rozmawiałyśmy.
-Słuchaj Nicol a co z mieszkaniem?
-Mozesz zatrzymać się u mnie.
-Ahh nie powiedziałam  jeszcze?
-Ale czego?
-Dostałam role w filmie i musze się tu ulokować.
-Wież co wydaje mi się, że możesz wynająć piękne mieszkanie zaraz tam pojedziemy.
Wsiadłaś do auta z Rose i ruszyłyście. Zajechałyście przed piękny apartament. Był na prawdę niesamowity. Rose stała i patrzyła bez ruchu. Usmiechnełam sie do niej i pociągnełam ją za rękę do właściciela.
-Dzień dobry.
-Hej.
Odwrócił się niesamowity brunet o brązowych oczach. Z twarzy wydawał się bardzo miły.
-Moja przyjaciółka chciała by wynająć pokój ewentualnie kupić.
-Jasne ale tymczasowo musiała by mieszkać z moim przyjacielem.
-Jasne żaden problem.
-To zapraszam jutro i wszystko wyjaśnimy.
-Dziękujemy i do zobaczenia!
Rose nie odezwała się ani słowem. Chciało ci się z niej smiać. Było juz ciemno więc dzisiaj musiała przenocowac u mnie. Zajechałyśmy do domu i od razu usiadłyśmy na kanapie.
-Ciekawe kto bedzie twoim wspólokatorem!
-No też jestem ciekawa...
-Ej o kim tak myślisz?
-O nikim ważnym.
-Hahaha spodobał ci się ten właściciel no nie?!
-Oj przestań! Idę spać.
Rose wystawiła czubek języka i poszła w stronę łazienki aby się przebrac. Za chwile wyszła i zaprowadziłam ją do sypialni. Miałam zamiar uczynić to samo ale najpierw chciałam po raz kolejny zobaczyc sie w kreacji na galę. Podeszłam do lustra i wyglądałam niesamowicie:

Przebrałam się w pidżamę i poszłam jeszcze zanieść sukienkę którą kupiłam Rose do jej pokoju. Rano na pewno się ucieszy. Poszłam do swojej sypialni i zansełam. Byłam bardzo zmęczona. Śnił mi się tajemniczy chłopak. Spotkałam go na gali. Nie widziałam jego twarzy i nie mogła bym go opisać. To było dziwne ale wspaniałe. Rano wstałam i od razu zeszłam na dół. Zrobiłam kilka kanapek i poszłam budzić Rose. Jendak gdy zrobiłam jeden ktok ona już była w kuchni. Zeszła w sukience. Wyglądała bosssko!

-Co to ma być?
-Tada!
-Dziękuję kochanie!
-http://4.bp.blogspot.com/-7CzIE0mXTv4/UC-RK4VRv5I/AAAAAAAAA4Q/0Q7suw7AQhc/s320/tumblr_m84safgIl01ruqzkg_large.gif
Zjadłyśmy razem śniadanie i poszłysmy się przygotowywać. Gdy byłysmy gotowe miałyśmy 30 minut do rozpoczęcia gali. Szybko wsiadłyśmy do auta. Zajechałyśmy na szczęście na czas ale nie było sporo wolnych miejsc. Nagle zauważyłaś jak właściciel apartamentu do was macha abyście przyszły. Przedstawił was każdemu.
-Za chwilę przyjedzie jeszcze Harry.
-Ok!
-O jest!
Ujrzałaś chłopaka o zielonych oczach i kręconych włosach idącego w twoja stronę. Był nieziemksi.

-To jest Nicol a to jest Harry.
-Hej miło mi cie poznać.
-Mi również.-Odpowiedziałam lekko rozkojarzona.
Przez cały czas zerakałam na Harrego a on na mnie.
-Od dawna tu mieszkasz?
-Nie, nie za dobrze znam miasto.
-Może jutro cię oprowadzę?
-No jasne!
Miałam ochotę porozmawiac jeszcze z Harrym ale zostałam wywołana. Wyszłam na czerwony dywan i jak zwykle było dużo fotek. Lubiałam te klimaty bo byłam przyzwyczajona. Spoglądałam tylko na Rose która flirtowałą z właścicielem apartamentu.

Zeszłaś i za chwilę byli wywołani chłopcy. Po całej gali ledwo żywe z Rose pożegnałyście się z chłopakami. Harry na pozegnanie dał mi buziaka policzek, to było takie słodkie. Pojechałyśmy do domu i zmęczone padłyśmy na kanapę.
-Wpadł ci w oko ten Harry!-Krzyczała Rose.
-No tak, a jutro idziemy oglądać miasto!
-To fajnie...
-A jak Liam?
-Nijak.
-Nie martw się jeszcze się spotkacie wygląda na nieśmiałego.
Rose się uśmiechneła i poszła do pokoju. Ja zjadłam jeszcze kolację i także poszłam. Myślałam tylko o obudzeniu się w kolejny dzień i spotkaniu z Harrym.

To będą krótkie części, przynajmniej mi sie tak wydaje ^.-
No i pisane w 1 osobie za różne osóbki ^^
Piszcie jak sie podoba :*/Leeroy

Imagin z Harrym- bohaterowie

Będe pisała kolejnego imagina ale z Harrym./Leeroy
Oto osoby występujące w imaginie:
Nicol: 
 Miła 17 latka. Mieszka od niedawna w Londynie. Jest piosenkarką i aktorką. Zawsze roześmiana.
 
Amber:
Wredna 19 letnia dziewczyna. Jest modelką. Mieszka w Londynie. Za wszelką cenę próbuje osiągnąć wszystko co sobie zaplanuje. Jest bardzo samolubna.
Rose:
Przyjaciółka Nicol. Ma 18 lat. Pochodzi z Doncaster ale przyjechała do przyjaciółki. Zawsze walczy o kogoś kto wpadnie jej w oko.
One Direction:  
                       Brytyjsko- Irlandzki boy bend. Członkami są: Louis Tomlinson (21 lat), Harry Styles (19 lat), Liam Payne (20 lat), Zayn Malik (20 lat), Niall Horan (19 lat). Mieszkają w Londynie. Zawsze mili i zabawni.


wtorek, 6 sierpnia 2013

Prawdziwa miłość- Liam Cz. 5

Jest to ostatnia część imagina :)
Mam nadzieję, że się podoba :P
Po tygodniu mieszkania z Louisem zaczeło cię coś bolec. Ból po stracie Liama przeszywał twoje serce. Nie odbierałaś telefonów, nie rozmawiałaś z nim. Najgorsze było to, że codziennie musiałaś na niego patrzeć, na jego napuchnięte oczy. Nie mogłaś być miękka i polecieć do niego. Musiałaś sie trzymać.
-Louis to jedziemy?
-Ale gdzie?
-Będziemy sobie skanowac tyłek chodź!
-Lecę!
-Sesja geniuszu.
-Było tak od razu.
Bałaś się tego. Musiałaś stanąć twarzą w twarz z Liamem. Spędzić z nim czas na osobnosci w garderobie. Patrzeć na jego umięśnione ciało nie mogąc się do niego przytulić. Dzisiaj przeżyjesz tortury...Louis zawiózł was do studia i tam z każdym po kolei byłaś na osobności aby pomóc chłopcom wybrać ubrania. Ich stylistka zachorowała więc dzisiaj ty ją zastąpiłaś. Najpierw wszedł Harry:
-No gościu do ciebie wszystko pasuje.
-Nie ma szans.
-Ale prosze.
-Musisz z nim pogadać.
-Ok wybieraj cos i spadaj jak zawsze.
Harry wyszczerzył zęby i wyszedł. Z każdym zawsze tak było tylko nie z Liamem. On zawsze wolał wszystko sprawdzić. Potem wszedł Louis za nim Zayn i Niall. Na końcu wszedł Liam.
-Hej...
-Ok nie wiem jak wolisz sie ubrać czy jak zawsze koszulę w kratkę cyz może jakaś koszulka...
-No nie wiem wybieraj.
Wygrzebałaś czarną koszulkę, dresy i full cap. To była sesja nietypowa więc każdy z chłopaków miał być ubrany w tym stylu. Kazałaś Liamowi ściagnąć koszulkę a gdy się odwróciłaś i na niego popatrzyłaś...serce ci staneło. On jest taki umięśniony, taki idealny. Zahipnotyzował cię. Wyciagna do ciebie rękę po koszulkę i nagle zobaczyłaś ślady na jego ręku. Chwyciłaś go za rękę i przyglądałaś się temu. On się cią.
-Liam co to jest?-Mówiłaś przez łzy.
-Nic kot Hazzy mnie podrapał.
-Nie ściemniaj Liam czemu to robisz?
Rozpłakałaś się i rzuciłaś się Liamowi w ramiona.
-Myślisz, że jest mi łatwo bez ciebie?
-A ty myślisz, że ja chciałam cię zostawiać?
-To czemu to zrobiłaś?
-Nie wiem działałam pod wpływem emocji ale tak na prawdę każdy dzień bez ciebie był bez sensu. Bez twoich pocałunków. Gdy nie czułam twojego oddechu życie było do niczego. Chciałam sie przytulić ale nie miałam do kogo. To jest okropne Liam...
Liam przez chwile patrzył w twoje zapłakane oczy i cię pocałował. Nie puszczałaś jego dłoni. Nie mogłaś patrzeć na te ślady po zyletce. Najchetniej sama byś skoczyła z mostu aby tylko on nie cierpiał. Świadomość o tym, że on siedział nic nie jedząć i zadając sobie ból przez twoją lekkomyślność doprowadzałą cię do szału. Wyszliscie razem z Liamem z garedorby przepełnieni łzami i... miłością.
-Znów razem?
-A kiedyś byliśmy osobno?
Liam był taki czuły. Przez całą sesję był skupiony na tobie. Fotograf nie mógł juz wytrzymać i zawołał cie do Liama. Pstrykną wam parę zdjęć i wypuścił was. Po wszystkim wsiadłaś juz do auta Liama i pojechaliście do Louisa. Zabrałaś swoje rzeczy i wróciłaś spowrotem do pokoju z 2 osobowym łóżkiem. Opadłaś na nie a zaraz obok ciebie położył sie Liam.
-Już wiem czego brakowało na tym łóżku.
-Czego?
-Ciebie.
Liam usmiechną się i pocałował cię w policzek. Westchnełaś tylko. Tak dawno czułaś motylki w brzuchu. Ból w sercu ulotnił się. Pustka która cię przeszywała ucichła. Było ci po prostu lżej. Wiedziałaś, że Liam jest częścia twojego zycia i nic tego nie zmieni. Jestescie ze sobą na dobre i na złe. Liam podniósł się i złapał cie za rękę. Nagle z szuflady wyciągną złotą obrączkę którą nasuna ci na palec. Sam miał taka samą.
-Jutro pójdziemy do kościoła ale tylko we dwoje i naprawię swój błąd.
-Kocham cię.
Przytuliłaś Liama ale zaraz do waszego pokoju wparował Zayn.
-Tak tak wszyscy się kochamy a teraz wyjdźcie szybko.
Zastanawiałaś sie o co mogło chodzić Zaynowi ale zaufałas mu. Wyszliście przed dom i stała tam Biała Limuzyna. Obwieszona była różowymi i niebieskimi balonami na których pisało albo Liam albo [t.i]. Wsiedliscie do limuzyny a Zayn pojechał za wami. Wasz kierowca nie chciał odpowiada,c na pytania gdzie jedziecie. Nagle zatrzymał się obok...lasu? Zobaczyliście ścieżkę obsypaną płatkami czerwonych i białych róż. Im głębiej wchodziliście tym więcej było ozdób. Na samym koncu ścieżki stał łuk w kształcie serca i wielki tort. Podszedł do was ksiądz i zaczą swój monolog. Nagle doszlo do chwili w której wszystko zalezało od was.
-Czy ty Liamie Paynie bierzesz [t.i] [i.t.p] za żonę?
-Tak.
-A czy ty ...
-Tak!
Pocałowaliście się a goście zaczeli klaskac. Byli tam chłopcy, dziewczyny z Little Mix no i Eleanor. Staliście wpatrzeni w siebie. Była taka romantyczna chwila ciszy gdy nagle Zayn wyskoczył na środek i krzykną:
-Kupiliście już nowy album Little Mix?!
Wszyscy zaczeli się śmiać i zaczeła sie impreza. Każdy składał wam zyczemnia i wręczał prezenty. Nigdy nawet nie marzyłaś o tak cudownym weselu. Było mniej niz 15 osób. Odbywało się ono na dworze ale było niesamowicie pieknie. Wieczorem obejrzeliście zachód słońca nad jeziorem. To było wzruszające. Ile chłopcy musieli sie nad tym natrudzić... Podeszłaś do Louisa i przytuliłaś go.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
-Tyle dla nas zrobiliście.
-Bo was kochamy.
Ten wieczór był niezapomniany. Tańczyliście do rana. Z Liamem byliście przytuleni praktycznie cały czas. Po powrocie do domu nie padliście na łóżka. Usiedliście na kanapie i siedzieliscie wtuleni w siebie w ciszy.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że się nie poddałeś.
-Nigdy bym się nie poddał.
Wstaliście i poszliście do sypialni. Położyliscie się i znowu to uczucie. Już nie sama ale z Liamem. Brakowało ci tego wszystkiego. To było tylko kilka tygodni a jednak...Tyle ci zabrało. Nie pamietałas jak to jest zasypiać obok Liama i budzić się. Zasnełaś rozmarzona ale takze zaniepokonona. A co będzie jeśli sie mu znudzisz? Rano wstałas a Liam jak zawsze jeszcze spał. Pocałowałaś go w policzek i od razu delikatnie otworzył oczy.
-Wstawaj...
-Nie, polezmy jeszcze.
Liam pociągną cię za rękę i leżałaś obok niego. Chciała byś tak leżeć ale nie mieliście czasu. To był minus bycia z Liamem. Całe szczęśćie, że ich stylistka nie może teraz pracować.
-Wstawaj bo się spóźnimy.
-Ale dzisiaj jest wolne.
-Co?
-No tak bo jutro mamy trasę nei pamiętasz?
-Ale...
Trasa i kolejne rozstanie z Liamem? Nie możliwe. Dopiero powróciłaś do wszystkiego i już twoje szczęście ma zniknąć. Gdy nie ma Liama nie ma powietrza. zycie staje sie do niczego. A jeśli znajdzie sobie kogoś innego?
-Musisz?
-Tak ale nie martw sie to tylko 4 dni.
-To aż 4 dni znowu...
-Będziemy rozmawiać na skype.
-Ok to ty się pakuj ja zrobie śniadanie i wyjdziemy gdzieś.
Zeszłaś na dół pełna bólu. Ufałaś mu ale nie mogłaś sie ze wszystkim pogodzić. Odzyskałas go i znowu go tracisz. Fakt to tylko 4 dni ale to będą najgorsze 4 dni. Zrobiłaś jajecznicę i postawiłas na stole. Za chwilę zszedł Liam. Zjedliscie i siedzieliście bez słowa.
-To co dzisiaj robimy?
-No...
-Tak myślałam.
-Ale o co ci chodzi?
Zaczełas się śmiać i zaniosłaś naczynia do zmywarki. Wiedziałas co mu chodzi po głowie ale musiałaś go przetrzymać do wieczora.
-No a noc poślubna?
-No jest takie coś a co w związku z tym?
-Nasza chyba się zgubiła.
-Ehh no dobrze zobaczy się.
Liam oblizał wargi. Zaczełaś się śmiać bo nei znałaś go od tej strony. Wiedziałaś, że nie jest tak grzeczny jak wszystkim sie wydaje. Pocałowałas go i poszłaś na górę sie ubrać. Za tobą poszedł Liam. Weszłaś do łazienki i próbowałaś pokrecic włosy ale jak zawsze lokówka wygrała wojnę. Liam wszedł do ciebie i chwycił cie w biodrach.
-Po co to robisz?
-Żeby lepiej wyglądać.
-Ale ty jestes piękna.
-Nie przesadzaj a kto tu mówi o twoim zdaniu.
-Co?
-No wież moze kogoś poderwę.
Zaczełaś się z nim droczyć. Tak dawno to robiliście. Laim jak zawsze nie czaił bazy. Ogarniał się po kilku minutach. Za dużo czasu z Lou? Niedługo i on zacznie się bawić skanerem. Jeden warunek nigdy więcej skanera. Liam uśmiechną cię i podniósł cię. Wiedziałas co cię czeka. Chciała byś nie mieć łaskotek. Nagle usłyszałas dzwonek do drzwi. To był Louis słyszałaś bo głosie bo darł się zamiast zaczekać jak człowiek aż ktos mu otworzy. Jednak Liam zamkną pokój na kluczyk i postawił cię na podłogę.
-Mówiłaś coś?
-No tak, że bardzo cię kocham?
Zaczełaś powoli cofać się do tyłu ale przeklęta ściana jak zawsze ci przeszkodziła. Liam podszedł bliżej i stał przed tobą z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co teraz?
-Może kawa?
Musiałaś cos wymyśleć aby tylko nie zaczą cię łaskotać. To była twoja słaba strona a on o tym wiedział. Od rana miał na coś ochotę tak? Postanowiłas narobic mu apetytu a potem biec do Louisa.
-No ale Liam nie musimy tego tak konczyć.
-Nie wywiniesz się tym razem.
-Bo nie będę wieczorem spała w sypialni.
-Uwież będziesz.
W sumie miał rację. Nie dałą byś rady się mu oprzeć ale gdyby nawet to zaprowadził by cię tam siłą. Musiałaś działać bo nienawidziłaś łaskotek ale co zrobić? Włożyłaś mu rękę pod koszulkę i zaczełaś mu jeździc palcem po torsie.
-Ja wiem co ty kombinujesz.
-Ale ja nic nie kombinuję i nie zaprzeczaj, że ci sie to podoba.
Pocałowałaś go namiętnie. Nie mógł teraz cie nie wypuścić. Znałaś go zbyt dobrze. Jakby to nie podziałało to wystarczy udawać, że sie płacze. Wtedy Liam jest przejęty. Niestety on też potrafi myśleć nie to co Louis i załatwi cię gorzej. Louis jedyne co mógł by zrobić to rzucic w ciebie cyzmś ciężkim albo olać.
-Ale przypomnij mi co powiedziałaś.
-Że cię bardzo mocno kocham, czekam na wieczorek no i pamiętaj, że jutro jedziesz w trasę.
-No tak to jest argument.
Liam wypóścił cię i wyszliście z pokoju. Czekał tam już Louis który dziwnie patrzył na drukarkę. Aż bałaś się co może wymyśleć. Zaprowadziłaś go do innego pokoju i usiedliście na kanapie. Widać było po Liamie, że już nie moze wytrzymać. Za długo na to czekał. Niestety kara musiała być. Siedzieliście z Louisem i rozmawialiscie.
--------------------------------------
Nadszedł dzień wyjazdu Liama. Pojechałaś z nim na lotnisko aby się porzegnać. Stałas patrząc na niego z łzami w oczach.
-Ej to tylko 4 dni.
-To tak długo.
Opuściłaś głowę. Liam podniósł ci ją delikatnie i pocałował.
-Masz tam sobie nie szukać lasek.
-Polecę na pierwszą lepszą.
-Też cię kocham pa.
Pocałowaliście się i chwile później patrzyłaś na odlatujacy samolot. Usmiechnełaś się i wróciłaś do domu. I co ty masz robic sama? Perrie jest w trasie, Eleanor poleciała do Francji. Taylor! Postanowiłaś zadzwonic do Taylor Swift. To była dziewczyna Harrego. Jest stanowczą kobietą, jest niesamowita. Niestety ona też była w trasie. Do okoła same gwiazdy a ty? Czy zasługujesz na Liama? Wieczorem siedziałaś z laptopem i nagle zadzwonił Liam. Był w samolocie.
-Hej tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też. Jak prodróż?
Liam wzruszył ramionami i przesuną kamerkę na Louisa i Zayna którzy biegali (?) tak biegali po samolocie. Oni są nieobliczalni.
-Jutro będziemy na miejscu a potem tylko 2 dni!
-Jak to 2?
-No bo dzisiaj też liczymy.
-No to czekam.
Nagle zobaczyłaś cos lecącego s stronę kamerki. Myslałaś, że to ziemniak ale nie dowiedziałas sie bo Liam pozegnał sie i rozłączył. Poszłaś do sypialni i położyłaś sie na łóżku. Już miałaś zasypiać gdy usłyszalaś jak by ktos rzucal małymi kamieniami w okno. Bałaś się podnieść głowę, bałaś się wszystkiego. Wyciągnełaś telefon i zadzwoniłaś do Liama.
-Liam ktoś rzuca kamieniami w okno boje się!
-Nie martw się, Max zaraz do ciebie przyjdzie.
-Kto?
-Jeśli zadzwoni dzwonkiem 3 razy otwórz.
-Ok.
-Nie bój się bedzie dobrze.
Siedziałas na łóżku po głowę przykryta kołdrą. Dźwięki się nasilały byłaś przerażona. Nagle usłyszałaś jak ktoś usiłuje otworzyć drzwi kluczem. Ale kto to moze być tak późno. Spodziewałaś sie najgorszego. Zeszłas powoli na dól i zobaczyłaś męską sylwetkę chrzątającą się po domu. Już miałaś dzwonić na policję gdy usłyszałaś głos Maxa.
-Przestraszyłeś mnie!
-Liam ci nie mówił?
-Miałeś zadzwonić!
-Przepraszam, chodź.
Max chwycił twoją roztrzęsioną rękę i zaprowadził cię do sypialni. Położył sie obok ciebie. Odwróciłaś sie do niego plecami i usiłowałaś zasnąć. Nagle poczułaś czyjąćdłoń na swojej tali. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Maxa który sie do ciebie zbliżał.
-Max ja nie...
-Jestes z Liamem na prawdę?
-Tak! A co ty myślałeś?!
-No wież mało dziewczyn trafia się które kochają go na prawdę.
-Mam dość! Śpisz na kanapie!
-Ej wyluzuj...
-Na kanapie!
Byłaś już strasznie zdenerwowana. Marzyłaś o powrocie Liama. Ledwo zasnełaś...Obudziłaś sie wcześnie niestety Max był już na nogach. Czówał nad tobą chociaż tego nie chciałaś.
-Posłuchaj wczoraj głupio wyszło.
-Zauważyłam...
-Chciałem cię przeprosić...
-Daj spokój mi ale przeproś Liama.
Usiadłaś na kanapie i zabrałas sie za śniadanie któro zrobił ci Max. Właczyłaś wiadomosci i zaniemówiłaś. 'Liam Payne członek zespołu One Direction ma nową dziewczynę! Mamy zdjęcia jak chodzą po parku za ręce! Czy to nowa miłość?'. Zamarłaś a po twoich policzkach zaczeły słpywać pojedyńcze łzy. Liam dzwonił przez cał ydzień ale nie odbierałaś. Wieczorem usłyszałaś dzwonek do drzwi. Otworzyłaś i zobaczyłaś Liama który wróciłwcześniej.
-Część ktoku! Czemu nie odbierałaś martwiłem się...
-Pomartw się moze o inną dziewczynę!
-Ale o co ci chodzi?
-Jak mogłeś mnie zdradzić?! Myślałam, że coś dla ciebie znaczę ale jestem kolejną zabawką!
-Ej to nie tak!
Wybiegłaś z domu. Nie miałaś gdzie sie podziać gdy nagle przypomniałas sobie o twoim własnym małym domku. Weszłaś do niego i od razu opadłaś na łóżko. Miałaś nadzieję, że już się nie obudzisz. Z samego rana obudziło cie głośne pukanie do drzwi. Byłaś pewna, że to Liam ale ku twojemu zdziwieniu to był Harry.
-Mogę wejść?
-Tak, jasne.
Harry wszedł ze spuszczoną głową. Cały czas otwierał usta aby ci coś powiedzieć ale zaraz je zamykał. Usiedliście na kanapie. Łzy zaczeły napływać ci do oczu.
-Słuchaj...
-On ją pocałował prawda?
-Tak...ale...
-Dlaczego mi to robi? Kocham go całym sercem i wydawało mi się, że on też mnie kocha!
-Ale on cię kocha!
-To czemu ją całował?!
-To moja wina...
-A co ty masz do tego z kim się całuje?
-Załozyliśmy się...każdy na niego naciskał i zrobił to przepraszam.
-Mógł odmówić.
Wstałaś i pobiegłas na górę. Pewna cząśtka ciebie żałowała tego co zrobiłaś ale inna była wściekła. A może powinnaś do niego wrócić? Co się stanie jeśli on sobie cos zrobi? Harry przybiegł do ciebie ale ty zamknełaś drzwi. Nie miałaś czasu już na nic. Nie chciałas aby chłopcy sie kucili...aby się tobą przejmowali. Z szyflady przy łóżku wyciągnełaś nóż. Przejechałaś nim po ręku 3 razy. Straciłaś przytomność...Harry dobijał sie do drzwi ale nie mógł nic zrobić. W końcy przyjechała karetka. Wywarzyli drzwi i zabrali cie do szpitala. Pojechał z tobą Liam. Harry nie miał odwagi na ciebie spojrzeć. Liam siedział obok i ściskał twoja rękę.
-Dasz radę, jesteś śilna...
Powtarzał to co kilka minut. Z jego oczu płyną strumień łez. Urządzenie obok ciebie powoli przestawało pikać. Nagle otworzyłaś na chwilę oczy, było juz lepiej ale nie mogłaś tego tak zostawić.
-[t.i] ty...
-Kocham cię i nigdy o tobię nie zapomnę.
-Co ty mówisz?!
-Przepraszam...
Wyrwałas z siebie wszystkie urzadzenia trzymające cie przy życiu i to był już koniec...Przestałaś oddychać. Twoje serce stało w miejscu. Liam siedział patrząc na ścianę. Płakał jak nigdy.
-To sie tak nie skończy! Nie może!
Za chwilę przyjechał Harry. Bez słowa zabrał go do domu. Wszyscy patrzyli na Liama z wielkim cierpieniem. Oni także płakali. Byłaś cząstką ich.
-Musisz sobie poradzić Liam.
-Nie nie muszę!
-Przestań!
Liam wybiegł na samą górę. Staną w oknie i patrzył w dół.
-Zejdź z tamtąd!
-Wolę nie żyć ale być z nią niż żyć bez niej.
-Liam nie!
Skoczył...To wszystko stało się tak szybko. Chłopcy nie byli juz w One Direction. Każdy poszedł w swoja stronę. Zayn ułożył sobie życie z Perrie a Louis z Eleanor. Lou miał swojego upragnionego synka ale miał też córkę którą nazwał twoim imieniem...

Jak zawsze proszę o opinię w komantarzach :)/Leeroy

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Część II imagina z (zgadnijcie)

-Porozmawiać- był zestresowany. Nie potrafiłam się gniewać, wszystkie złości skierowane w jego osobę zaczęły ulatywać z mojej duszy, trafiły w niepamięć. Pamiętasz jak cię potraktował? Pamiętasz jak cię zostawił, żeby być szczęśliwym bez ciebie? Potrzebowałaś go, a on sobie od tak wyjechał. Moje drugie ja jak zawsze dawało o sobie znać. Przez tyle lat walczyłam z uczuciami jakimi darzę chłopaka o pięknych, czekoladowych oczach. Miłość-proste słowo do napisania, do wypowiedzenia. Czasami dzięki niej czasami uśmiechamy się bez wielkich powodów, a czasami płaczemy. Kilka liter, a tak łatwo nas rani. Z moich dotychczasowych przemyśleń wyrwał mnie głos mulata.
-Słuchałaś mnie w ogóle?- przerwał swój monolog i spojrzał na mnie. Nic nie odpowiedziałam. Poczułam jak na moim policzku wytacza się stróżka mokrej cieczy. Zayn spojrzał na mnie i przybliżył się. – Nie płacz księżniczko.  Ciii.- Przytuliłam się do niego, a z moich ust wypłynął potok słów.
-Jak mogłeś?! Zostawiłeś mnie, a teraz nagle wszystko ma być w porządku?! Nienawidzę cię, ale bardziej nienawidzę samej siebie, bo pomimo jak strasznym dupkiem jesteś ja nadal... tak strasznie cię kocham. – Oczy Zayna przepełnione były gorzkimi łzami. Podeszłam do niego. Wtuliłam się w jego ciepłe ciało. „Przepraszam” Tylko na tyle w tej chwili było mnie stać.
-Nie masz za co przepraszać. To ja powinienem to zrobić. Przepraszam za to, że cię zostawiłem. Przepraszam za to wszystko co źle robiłem, bo nie chciałem cię zranić. Nie chciałem, byś cierpiała. Żałowałem tego. Nadal żałuje. Spełniłem swoje marzenia, ale bez ciebie te marzenia są niczym. Świat posiadał milion różnorodnych barw. Kiedy mogłem być obok ciebie. Teraz ten świat jest szary. Mam nadzieje, że pomożesz mi go pomalować na nowo mnóstwem pięknych kolorów. Nie mówię, żebyśmy znowu byli razem, bo wymagałbym wtedy za dużo od ciebie. Chce powrócić jako przyjaciel. Przyjaźń?
-Przyjaźń.- Znów wpadłam w jego ramiona, a po chwili znaleźliśmy się u mnie w domu opowiadając jak minęły nam te lata. Potrzebowałam jego obecności. Żałowałam, że nie potrafię po prostu wybaczyć. Niestety... Tym razem to nie była piękna bajka z księżniczką, księciem i białym koniem. Przyznam oberwaliśmy niespełnionym scenariuszem naszego życia jak deszczem w twarz. Wiele razy się kłóciliście taka była prawda. Mówiłam „ To koniec, wyjdź” , ale jednak coś go do ciebie ciągnęło. Czasami miałaś dość kłamstw, którymi codziennie cię karmił, ale miał coś w sposobie w jakim do ciebie mówił, w sposobie jakim chodził, że byłaś posłuszna.

*Kilka dni później

Umówiłam się z Nieznajomym na spotkanie w realu. Z jednej strony cieszyłam się, a z drugiej bałam. Głupia on na pewno nigdy nie będzie cię chciał. Zobacz jak ty wyglądasz!
Miałam ochotę zabić tę głupią istotkę we mnie. Co do Zayna, stara się. Jest naprawdę świetnym przyjacielem. Dzięki niemu zaczęłam wierzyć w siebie. Stałam się odważniejsza. Postawiłam się wreszcie i już nie jestem tą samą słabą osóbką, którą mogli wszyscy poniżać. Zaczęłam wierzyć w swoje marzenia, coraz łatwiej było mi stanąć na scenie i zaśpiewać. Szykowałam się do spotkania. Ubrałam się w kremową sukienkę z kokardą na brzuchu i szpilki tego samego koloru co sukienka. Wzięłam małą torebkę, do której spakowałam kluczyki od domy, portfel i telefon. Wyszłam z domu informując o tym mamę, która o dziwo była w domu. Doszłam do kawiarni i usiadłam przy wolnym stoliku, po chwili podszedł do mnie chłopak. Bardzo przystojny. Okazało się, że to mój nieznajomy. Nie uciekł. Nasza rozmowa się rozpoczęła...

Jak może być? Niezbyt mi wychodzi pisanie dlatego się pytam. Piszcie co wam się podoba, a co nie. A no i oczywiście pytanie kto jest nieznajomym? Chcecie wiedzieć co będzie dalej skomentuj!
                                                                                                                          ~Barbie









Co to mojego imagina to był on wstawiony przeze mnie na strone na fb " mam faze na hazze . Co ja gadam na całe 1D" i zostal on napisany przeze mnie. Wczoraj odeszłam z tej strony :/ Podpisywałam się ~Doora 
Daria

niedziela, 4 sierpnia 2013

Harry - imagin

Hej będę tutaj dodawać moje opowiadania , czyli tak jakby jestem nową administratorką :D
łapcie imagin o Harrym !  po 12 dopiero dodam coś po wyjeżdżam :( Miłego czytania!

Był chłodny jesienny wieczór . Siedziałaś na w londyńskim parku na mokrej od deszczu trawie. Lubiłaś tu przychodzić i rozmyślać o swoim życiu i przyszłości. Zazwyczaj o tej porze nie było tu nikogo więc miałaś spokój , ale dzisiaj widziałaś , że kręci się tutaj jakaś osoba. Wydawała się być zagubiona i smutna.
Po pewnym czasie postać zbliżała się do ciebie , a ty coraz bardziej ją poznawałaś . Wiedziałaś , ze skądś go znasz. Tak! To Harry Styles z One Direction. Chłopak do ciebie podszedł i usiadł na trawie bez słowa. Siedzieliście tak pół godziny , aż przystojniak się odezwał.
-Cześć . Jestem Harry Styles . Co tu robisz?
- Zawsze tu przychodzę jak chce pobyć sama – I tak zaczęła się wasza kilku godzinna rozmowa. Robiło się już jasno , a wy nadal gadaliście , tak właśnie minęła twoja noc.
Następnego dnia poszłaś na zakupy . Potrzebowałaś parę nowych ciuszków . W sklepie …spotkałaś Harrego . Wymieniliście się swoimi numerami telefonu i niedługo po tym Styles do Ciebie zadzwonił.
Spotykaliście się przez 2 miesiące , aż Harry zaproponował ci związek . Po roku oświadczył ci się , a ty niedługo po tym zaszłaś w ciążę . Żyliście szczęśliwie jak to w bajkach

Prawdziwa miłość- Liam Cz.4

Ok postanowiłam pisać dalej :)
Chyba wam się podobają ^.-
No i zmieniam nazwę z Tomlinsonowa na Leeroy :**

Po tygodniu mieszkania z Louisem zaczeło cię coś bolec. Ból po stracie Liama przeszywał twoje serce. Nie odbierałaś telefonów, nie rozmawiałaś z nim. Najgorsze było to, że codziennie musiałaś na niego patrzeć, na jego napuchnięte oczy. Nie mogłaś być miękka i polecieć do niego. Musiałaś sie trzymać.
-Louis to jedziemy?
-Ale gdzie?
-Będziemy sobie skanowac tyłek chodź!
-Lecę!
-Sesja geniuszu.
-Było tak od razu.
Bałaś się tego. Musiałaś stanąć twarzą w twarz z Liamem. Spędzić z nim czas na osobnosci w garderobie. Patrzeć na jego umięśnione ciało nie mogąc się do niego przytulić. Dzisiaj przeżyjesz tortury...Louis zawiózł was do studia i tam z każdym po kolei byłaś na osobności aby pomóc chłopcom wybrać ubrania. Ich stylistka zachorowała więc dzisiaj ty ją zastąpiłaś. Najpierw wszedł Harry:
-No gościu do ciebie wszystko pasuje.
-Nie ma szans.
-Ale prosze.
-Musisz z nim pogadać.
-Ok wybieraj cos i spadaj jak zawsze.
Harry wyszczerzył zęby i wyszedł. Z każdym zawsze tak było tylko nie z Liamem. On zawsze wolał wszystko sprawdzić. Potem wszedł Louis za nim Zayn i Niall. Na końcu wszedł Liam.
-Hej...
-Ok nie wiem jak wolisz sie ubrać czy jak zawsze koszulę w kratkę cyz może jakaś koszulka...
-No nie wiem wybieraj.
Wygrzebałaś czarną koszulkę, dresy i full cap. To była sesja nietypowa więc każdy z chłopaków miał być ubrany w tym stylu. Kazałaś Liamowi ściagnąć koszulkę a gdy się odwróciłaś i na niego popatrzyłaś...serce ci staneło. On jest taki umięśniony, taki idealny. Zahipnotyzował cię. Wyciagna do ciebie rękę po koszulkę i nagle zobaczyłaś ślady na jego ręku. Chwyciłaś go za rękę i przyglądałaś się temu. On się cią.
-Liam co to jest?-Mówiłaś przez łzy.
-Nic kot Hazzy mnie podrapał.
-Nie ściemniaj Liam czemu to robisz?
Rozpłakałaś się i rzuciłaś się Liamowi w ramiona.
-Myślisz, że jest mi łatwo bez ciebie?
-A ty myślisz, że ja chciałam cię zostawiać?
-To czemu to zrobiłaś?
-Nie wiem działałam pod wpływem emocji ale tak na prawdę każdy dzień bez ciebie był bez sensu. Bez twoich pocałunków. Gdy nie czułam twojego oddechu życie było do niczego. Chciałam sie przytulić ale nie miałam do kogo. To jest okropne Liam...
Liam przez chwile patrzył w twoje zapłakane oczy i cię pocałował. Nie puszczałaś jego dłoni. Nie mogłaś patrzeć na te ślady po zyletce. Najchetniej sama byś skoczyła z mostu aby tylko on nie cierpiał. Świadomość o tym, że on siedział nic nie jedząć i zadając sobie ból przez twoją lekkomyślność doprowadzałą cię do szału. Wyszliscie razem z Liamem z garedorby przepełnieni łzami i... miłością.
-Znów razem?
-A kiedyś byliśmy osobno?
Liam był taki czuły. Przez całą sesję był skupiony na tobie. Fotograf nie mógł juz wytrzymać i zawołał cie do Liama. Pstrykną wam parę zdjęć i wypuścił was. Po wszystkim wsiadłaś juz do auta Liama i pojechaliście do Louisa. Zabrałaś swoje rzeczy i wróciłaś spowrotem do pokoju z 2 osobowym łóżkiem. Opadłaś na nie a zaraz obok ciebie położył sie Liam.
-Już wiem czego brakowało na tym łóżku.
-Czego?
-Ciebie.
Liam usmiechną się i pocałował cię w policzek. Westchnełaś tylko. Tak dawno czułaś motylki w brzuchu. Ból w sercu ulotnił się. Pustka która cię przeszywała ucichła. Było ci po prostu lżej. Wiedziałaś, że Liam jest częścia twojego zycia i nic tego nie zmieni. Jestescie ze sobą na dobre i na złe. Liam podniósł się i złapał cie za rękę. Nagle z szuflady wyciągną złotą obrączkę którą nasuna ci na palec. Sam miał taka samą.
-Jutro pójdziemy do kościoła ale tylko we dwoje i naprawię swój błąd.
-Kocham cię.
Przytuliłaś Liama ale zaraz do waszego pokoju wparował Zayn.
-Tak tak wszyscy się kochamy a teraz wyjdźcie szybko.
Zastanawiałaś sie o co mogło chodzić Zaynowi ale zaufałas mu. Wyszliście przed dom i stała tam Biała Limuzyna. Obwieszona była różowymi i niebieskimi balonami na których pisało albo Liam albo [t.i]. Wsiedliscie do limuzyny a Zayn pojechał za wami. Wasz kierowca nie chciał odpowiada,c na pytania gdzie jedziecie. Nagle zatrzymał się obok...lasu? Zobaczyliście ścieżkę obsypaną płatkami czerwonych i białych róż. Im głębiej wchodziliście tym więcej było ozdób. Na samym koncu ścieżki stał łuk w kształcie serca i wielki tort. Podszedł do was ksiądz i zaczą swój monolog. Nagle doszlo do chwili w której wszystko zalezało od was.
-Czy ty Liamie Paynie bierzesz [t.i] [i.t.p] za żonę?
-Tak.
-A czy ty ...
-Tak!
Pocałowaliście się a goście zaczeli klaskac. Byli tam chłopcy, dziewczyny z Little Mix no i Eleanor. Staliście wpatrzeni w siebie. Była taka romantyczna chwila ciszy gdy nagle Zayn wyskoczył na środek i krzykną:
-Kupiliście już nowy album Little Mix?!
Wszyscy zaczeli się śmiać i zaczeła sie impreza. Każdy składał wam zyczemnia i wręczał prezenty. Nigdy nawet nie marzyłaś o tak cudownym weselu. Było mniej niz 15 osób. Odbywało się ono na dworze ale było niesamowicie pieknie. Wieczorem obejrzeliście zachód słońca nad jeziorem. To było wzruszające. Ile chłopcy musieli sie nad tym natrudzić... Podeszłaś do Louisa i przytuliłaś go.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
-Tyle dla nas zrobiliście.
-Bo was kochamy.
Ten wieczór był niezapomniany. Tańczyliście do rana. Z Liamem byliście przytuleni praktycznie cały czas. Po powrocie do domu nie padliście na łóżka. Usiedliście na kanapie i siedzieliscie wtuleni w siebie w ciszy.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że się nie poddałeś.
-Nigdy bym się nie poddał.
Wstaliście i poszliście do sypialni. Położyliscie się i znowu to uczucie. Już nie sama ale z Liamem. Brakowało ci tego wszystkiego. To było tylko kilka tygodni a jednak...Tyle ci zabrało. Nie pamietałas jak to jest zasypiać obok Liama i budzić się. Zasnełaś rozmarzona ale takze zaniepokonona. A co będzie jeśli sie mu znudzisz? Rano wstałas a Liam jak zawsze jeszcze spał. Pocałowałaś go w policzek i od razu delikatnie otworzył oczy.
-Wstawaj...
-Nie, polezmy jeszcze.
Liam pociągną cię za rękę i leżałaś obok niego. Chciała byś tak leżeć ale nie mieliście czasu. To był minus bycia z Liamem. Całe szczęśćie, że ich stylistka nie może teraz pracować.
-Wstawaj bo się spóźnimy.
-Ale dzisiaj jest wolne.
-Co?
-No tak bo jutro mamy trasę nei pamiętasz?
-Ale...
Trasa i kolejne rozstanie z Liamem? Nie możliwe. Dopiero powróciłaś do wszystkiego i już twoje szczęście ma zniknąć. Gdy nie ma Liama nie ma powietrza. zycie staje sie do niczego. A jeśli znajdzie sobie kogoś innego?
-Musisz?
-Tak ale nie martw sie to tylko 4 dni.
-To aż 4 dni znowu...
-Będziemy rozmawiać na skype.
-Ok to ty się pakuj ja zrobie śniadanie i wyjdziemy gdzieś.
Zeszłaś na dół pełna bólu. Ufałaś mu ale nie mogłaś sie ze wszystkim pogodzić. Odzyskałas go i znowu go tracisz. Fakt to tylko 4 dni ale to będą najgorsze 4 dni. Zrobiłaś jajecznicę i postawiłas na stole. Za chwilę zszedł Liam. Zjedliscie i siedzieliście bez słowa.
-To co dzisiaj robimy?
-No...
-Tak myślałam.
-Ale o co ci chodzi?
Zaczełas się śmiać i zaniosłaś naczynia do zmywarki. Wiedziałas co mu chodzi po głowie ale musiałaś go przetrzymać do wieczora.
-No a noc poślubna?
-No jest takie coś a co w związku z tym?
-Nasza chyba się zgubiła.
-Ehh no dobrze zobaczy się.
Liam oblizał wargi. Zaczełaś się śmiać bo nei znałaś go od tej strony. Wiedziałaś, że nie jest tak grzeczny jak wszystkim sie wydaje. Pocałowałas go i poszłaś na górę sie ubrać. Za tobą poszedł Liam. Weszłaś do łazienki i próbowałaś pokrecic włosy ale jak zawsze lokówka wygrała wojnę. Liam wszedł do ciebie i chwycił cie w biodrach.
-Po co to robisz?
-Żeby lepiej wyglądać.
-Ale ty jestes piękna.
-Nie przesadzaj a kto tu mówi o twoim zdaniu.
-Co?
-No wież moze kogoś poderwę.
Zaczełaś się z nim droczyć. Tak dawno to robiliście. Laim jak zawsze nie czaił bazy. Ogarniał się po kilku minutach. Za dużo czasu z Lou? Niedługo i on zacznie się bawić skanerem. Jeden warunek nigdy więcej skanera. Liam uśmiechną cię i podniósł cię. Wiedziałas co cię czeka. Chciała byś nie mieć łaskotek. Nagle usłyszałas dzwonek do drzwi. To był Louis słyszałaś bo głosie bo darł się zamiast zaczekać jak człowiek aż ktos mu otworzy. Jednak Liam zamkną pokój na kluczyk i postawił cię na podłogę.
-Mówiłaś coś?
-No tak, że bardzo cię kocham?
Zaczełaś powoli cofać się do tyłu ale przeklęta ściana jak zawsze ci przeszkodziła. Liam podszedł bliżej i stał przed tobą z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co teraz?
-Może kawa?
Musiałaś cos wymyśleć aby tylko nie zaczą cię łaskotać. To była twoja słaba strona a on o tym wiedział. Od rana miał na coś ochotę tak? Postanowiłas narobic mu apetytu a potem biec do Louisa.
-No ale Liam nie musimy tego tak konczyć.
-Nie wywiniesz się tym razem.
-Bo nie będę wieczorem spała w sypialni.
-Uwież będziesz.
W sumie miał rację. Nie dałą byś rady się mu oprzeć ale gdyby nawet to zaprowadził by cię tam siłą. Musiałaś działać bo nienawidziłaś łaskotek ale co zrobić? Włożyłaś mu rękę pod koszulkę i zaczełaś mu jeździc palcem po torsie.
-Ja wiem co ty kombinujesz.
-Ale ja nic nie kombinuję i nie zaprzeczaj, że ci sie to podoba.
Pocałowałaś go namiętnie. Nie mógł teraz cie nie wypuścić. Znałaś go zbyt dobrze. Jakby to nie podziałało to wystarczy udawać, że sie płacze. Wtedy Liam jest przejęty. Niestety on też potrafi myśleć nie to co Louis i załatwi cię gorzej. Louis jedyne co mógł by zrobić to rzucic w ciebie cyzmś ciężkim albo olać.
-Ale przypomnij mi co powiedziałaś.
-Że cię bardzo mocno kocham, czekam na wieczorek no i pamiętaj, że jutro jedziesz w trasę.
-No tak to jest argument.
Liam wypóścił cię i wyszliście z pokoju. Czekał tam już Louis który dziwnie patrzył na drukarkę. Aż bałaś się co może wymyśleć. Zaprowadziłaś go do innego pokoju i usiedliście na kanapie. Widać było po Liamie, że już nie moze wytrzymać. Za długo na to czekał. Niestety kara musiała być. Siedzieliście z Louisem i rozmawialiscie.

Nie mogłam się zastanowić czy napisać więcej ale pomyślałam, że dużo bym dała i kolejna cz była by bez emocji ^.^
Jeśli pisać dalej 5 kom i jest :**
Piszcie cyz może być./Leeroy

piątek, 2 sierpnia 2013

Prawdziwa miłość- Liam Cz. 3

Jest to częśćostatnia chyba, ze chcieli byście dalej :)
Piszcie czy pisać dlaej.
Planowaliście z Liamem ślub. Miał odbyć się już za tydzień. To był dla was męczący okres. Wszystkie przygotowania itd. Był przepiękny dzień więc miałąs ochotę iść po suknię slubna. Od razu zadzwoniłaś po Perrie.
-Hej!
-Hej co tam?
-Pomorzesz mi wybrać suknię?
-No jasne zaraz będę!
Na niej zawsze można było polegać. Była zawsze na czas i żadko zmieniała plany. Siedziałas już gotowa i czekałaś podczas gdy Liam zadręczał sie co najpierw zrobić.
-Liam ja jadę pa!
-Poczekaj!
Liam podbiegł do ciebie i dał ci buziaka w policzek na pożegnanie.
-No leć.
-Hahaha kocham cię wrócę wieczorkiem.
Wybiegłas z domu i wsiadłaś do auta Perrie. Ona zawiozła cię do największego sklepu z sukniami. Czułaś, że chyba będziesz musiała tam zamieszkać. Weszłyście z Perrie do sklepu i od razu przyjeła was miła pani. Pokazała ci suknie pasujące do twojej figury. Przymieżałaś moze z 20 sukni ale wszystko na nic. Potrzebowałaś czegos wyjątkowego. Perrie wpadła na pomysł. Postanowiła połączyc poszczegółne elementy z różnych sunki i stworzyć z nich jedna ale przepiękną. Zaufałaś jej ponieważ Perrie znała się na tego typu rzeczach. Zamówiłyście suknię i pojechałyście spowrotem do domu.
-Dzięki kochanie za pomoc.
-Nie ma za co, szczęścia!
Perrie odjechała a ty weszłaś do domu. Jedyne co zobaczyłaś to Liama pochylonego nad stertą papierków.
-Ok pomogę ci.
-Dziekuję nareszcie.
-Nie marudź. Jutro pojedziemy po obrączki i na czasie załatwisz garnitur a pomoze ci nie kto inny tylko wyrocznia mody Zayn no i Louis.
-Masz rację.
-Ja zawsze ją mam.
Ściągnełaś z nóg szpilki i poszłaś zrobic sobie herbatę. Nagle dostałaś smsa od nieznanego nr. Przeraziłaś się ale wiedziałaś od kogo moze być. Jego treść to 'Jeszcze mnie popamiętacie, nie zagoszczę tu na długo.' czy on wychodzi już z więzienia? Nie możliwe.
-Liam!
-Co się stało?
-Zobacz...
Liam spojrzął na smsa i zacisną pięści.
-Czego ten skurwiel znowu chce?!
-Liam pierwszy raz widze cię takiego wulgarnego.
-Bo ta sytuacja jest juz wkurzająca.
-Damy radę mamy siebie.
Wypiłaś herbatę i poszłaś na górę. Wziełaś szybki prysznic i poszłaś do sypialni. Usiadłaś na łóżku i wyciągnełaś laptopa. Weszłaś na tt. Wow...ile ludzi juz wie o waszym ślubie. Nie chciałaś patrzeć na negatywne komentarze aby się nie zadręczać więc postanowiłaś usunąć tt. Zamknełaś laptopa i usnełaś. Liam pewnie siedział na dole w papierach. Na drugi dzień gdy wstałaś Liam siedział juz obok.
-Stało się coś?
-Mozemy brać ślub za 3 miesiące lub jutro.
-Jasne, że jutro ale czy sie wyrobimy?
-No wież jeśli mamy dobrych znajomych...
Od razu zadzwoniłaś do Eelanor i Louisa. Oni poszli odebrac obrączki, ty zamówiłaś kwiaty a Liam zają się resztą. Biegaliscie jak popażeni aby tylko się wyrobić. O 12:00 w nocy wyrobiliscei sie ze wszystkim. Zmęczeni z Liamem opadliscie na łóżko. Z samego rana bez śniadanai wstaliście i zaczeliscie się zbierać. Poszłaś od razu do łazienki aby się uczesać.
-Liam widziałeś moje bransoletki?
-Nie a skad mam wiedzieć gdzie są?
-No nie wiem.
Szybko zaczełaś kręciś włosy. Ubrałaś suknię i zrobiłas sboie makijaż zajeło ci to 3 godziny a jeszcze się nie uczesałaś. Po ukończeniu fryzury miałąs 4 godizn yz głowy i za godiznę musieliście jechać do koscioła. Gdy Liam zobaczył cię po raz pierwszy zamarł. Podszedł do ciebie i bez słowa cię pocałował.
-Wyglądasz cudownie.
-Dziękuję ale jedźmy już.
Na miejsu była już Eleanor z obrączkami. Nagle ci sie coś przypomniało. Druchny! Nie dałaś nikogo na druchny!
-Eleanor i Perrie skołujecie takei same su...
Nagle dziewczyny rozpieły płaczsze i miały przepiękne malinowe sukienki.
-Pomyślałyśmy.
-Dziekuję kocham was.
-A obrączki poda wam Lux.
-Kocham was.
Wszyscy byli juz w kościele i nadszedł czas na was. Weszliście i na starcie sie rozpłakałas ze szczęścia. Liam był delikatnie zdenerwowany a jego uśmiech był wymuszony. Podeszliście blizej i zaczeło się. Ksiązd zaczą mowić aż wreszcie doszło do waszego głosu.
-Czy ty [t.i] [i.t.p] bieżesz Liama Payne za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i, że nie opuścisz go aż do smierci?
-Tak.
-A cyz ty Liamie Paynie bieżesz [t.i] [i.t.p] za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność oraz, że nie opuścisz jej aż do smierci?
-Ja...nie.
-Słucham?!
Wybiegłaś z kościoła cała zapłakana. Za tobą pobiegł Liam. Nie wiedziałaś jak on mógł ci to zrobić. Usiadłaś na ławce przy ulicy i płakałaś. Za chwilę przyszedł do ciebie Liam. Usiadł obok i spóścił głowę.
-Kochałam cię.
-A ja cię nadal kocham?
-To czemu to zrobiłeś?!
-Proszę daj mi wyjaśnić.
-Nie masz mi nci do wyjaśnienia upokorzyłeś mnie!
-Ja cie zdradziłem rozumiesz?! Nie mogłem powiedziec tak!
-Liam co...
-Prosze cie nie płacz to było niechcący...
-I co teraz chcesz zrobić? Wrócić tam?
-Tak...
-To źle myślisz! Daj mi kluczyki!
-Ale [t.i]...
-Daj mi je!
Poszliscie do auta i pojechaliscie do domu. Skierowałaś się w strone waszego pokoju i spakowałaś się. Wychodząc chwyciłas wasze zdjęcie i schowałaś je do torby. To tak strasznie bolało. Liam patrzył na ciebie i co chwilę otwierał usta i zamykał. Nie wiedział co ma powiedziec. Wyszłaś z jego domu i nie przeierając się na piechotę poszłaś do Louisa. Zapukałaś do jego drzwi.
-Ej co ci się...
-Mogę u ciebie pomieszkac?
-No jasne wejdź.
Nie miałaś ochoty widzieć Liama na oczy. Weszłaś do Louisa i wiedziałaś, że twoje zycie zaczyna się na nowo.
/Tomlinsonowa

czwartek, 1 sierpnia 2013

Liam Payne - nauczyciel języka angielskiego... Chcecie?

Hej, teoretycznie to już jest skończone. Ale dostałyśmy kilka próśb o dalszy ciąg... A więc tak na dobry początek półtorej strony imagina o waszym ukochanym Liasiu!

Wiem że moja ukochana dziewczynka tego bardzo potrzebuje.
Kochanie - weź wdech i przeczytaj ten fragment. Pisałam go bo mnie prosiłaś.
A teraz wiem że bardzo potrzebujesz wsparcia - a więc, proszę:
to tylko kawałek, bo więcej nie ma. I nie wiem czy to także wam się tak bardzo spodoba więc muszę sprawdzić, piszcie czy chcecie dalej czy może jednak mam już skończyć.



Liam złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku... Chłopcy wyszli zza ściany i zaczeli bić brawo, pokazałam im środkowy palec i ciągle trzymając za szyję mojego ukochanego przyarłam jeszcze bardziej go jego ust. Stałam już na palcach, bo byłam niższa od mojego kochanego i nie mogłam stać zupełnie prosto, ale Li w końcu się nade mną zlitował i podniósł mnie tak że zaplotłam swoje nogi w okół jego bioder. - Ej tu są ludzie - krzyknął Louis... - Myślałem że to on jest ten rozważny - dodał Harry i cała czwórka wybuchła śmiechem. - Był do póki jej nie poznał - parsknął Zayn, a my nie zwracając zupełnie na nic uwagi napawaliśmy się swoją obecnością... W końcu Li chwycił mnie mocniej i ruszył w kierunku schodów. - Gdzie idziesz? - szepnęłam do jego ucha, odrywając się na chwilę... Przy okazji biorąc głęboki wdech. - Pokazać ci moją sypialnię... W końcu ja w twojej znam każdy zakamarek twojej a ty mojej nie widziałaś. - Ale chłopcy... - szepnęłam i delikatnie przygryzłam jego ucho... -
Wypad z tam tąd, idźcie na spacer - krzyknął na cały dom... Po czym dodał cicho - teraz już ich nie ma.
- Jesteś niemożliwy - szepnęłam i zaczęłam delikatnie muskać jego szyję, tak by pozostawić tam malinki...
- Mam jutro wywiad - szepnął.
- Trudno, ukryjesz je... - powiedziałam zadziornie - to ty niesiesz mnie do swojej sypialni w środku dnia.
- Ale ja nie mówię że od razu ma do czegoś dojść myszeczko - szepnął...
- Nie, no to mnie postaw i zaprowadź normalnie - powiedziałam, choć skrycie liczyłam że tak na prawdę on chce czegoś więcej.

- Nie... - powiedział zadziornie - Jednak cofam swoje słowa. Chcę czegoś więcej.
- Czy jestem dla ciebie tylko dziwką - zapytałam, gdy ten naciskał na klamkę... Od razu cofnął rękę.
- Nie, nigdy tak nie mów. Jesteś dla mnie życiem. Jesteś dla mnie powietrzem. Jesteś dla mnie wszystkim. Każda minuta, sekunda z tobą sprawia że moje serce bije mocniej, w moim brzuchu lata stado motyli a mój mózg topnieje i nie jest ważne czy zachowuję się racjonalnie czy nie. Nie ważne jest dla mnie także to czy świat się skończy za minutę, dziesięć godzinę czy sto lat - z tobą mógłbym umierać w każdej chwili. Byle by tylko przed śmiercią zobaczyć twój uśmiech i byle bym mógł skosztować twoich pysznych jasno herbacianych ust. Bym mógł wtulić głowę w twoje włosy i czuć ich śliczny limonkowy zapach... Bym mógł przed śmiercią głaskać cię w głowę i mówić "Będzie dobrze kochanie"... Jesteś dla mnie jak marchewki dla Louisa, jak koty dla Harrego... Jak...
- Cii... - powiedziałam przerywając jego cudowny, acz już przydługawy monolog i pocałowałam go w usta...
- Dlaczego tak pomyślałaś?
- Bo szybko zmieniłeś zdanie, bo od razu chciałeś się ze mną kochać... -
Jeśli nie chcesz... -
O nie, ja chce... Ale... Zresztą nie ważne już, lepiej pokaż mi tą swoją sypialnię - powiedziałam i spróbowałam chwycić klamkę lecz o mało nie spadłam. Na szczęście Liam stał ze mną przy ścianie więc tylko się o nią oparłam. Liaś chwycił klamkę i otworzył drzwi do swojej olbrzymiej sypialni. Była ona kremowo-brązowa. Na środku stało wielkie łóżko, na którym leżała pościel w brązowe i fioletowe koła... Pod ścianą stała biblioteczka a obok niej dwa śliczne brązowe fotele a na nich leżały fioletowe poduszki. Cały pokój był w ślicznym nowoczesnym stylu...
- Śliczny masz pokój - wyszeptałam wprost do jego ucha - a najbardziej podoba mi się łóżko, przetestujemy je - zapytałam z nadzieją.
- A chcesz... - zapytał czule. Pocałowałam go, najbardziej namiętnie jak potrafiłam.
- Rozumiem że to miało być tak - powiedział i rzucił się ze mną na łóżko.

Liam, bardzo delikatnie rozpiął moją bejsbolówkę i zaczął mnie czule całować po rękach... Wsuwając ręcę pod moją bluzkę... Powrócił do moich ust szybko chwyciłam go za szyję i przyciągnęłam bliżej... Podniósł mnie do pozycji siedzącej i ściągnął moją bluzkę... Z ust przeszedł na mój brzuch i dokładnie całował jego powierzchnię... W pewnym momencie poddałam się tej sytuacji i rozpięłam jego koszulę... Dopiero teraz przypomniałam sobie jak bardzo jest umięśniony... Jak bardzo silny i męski... Zaparło mi dech w piersiach
- Coś się stało - zapytał, przerywając całowanie mojego brzucha.
- Nie, tylko zapomniałam jaki męski jesteś.
- Ja... Męski... Hmm... A ja zapomniałem jaka ty śliczna. Choć nie, nie zapomniałem co noc o tobie śniłem.
- Ja o tobie też - wyszeptałam i wróciłam do przerwanego zajęcia.

Ten stosunek z Liamem był najlepszy! Był czuły i namiętny ale równocześnie dwa razy bardziej niebezpieczny i zabroniony. Gdy skończyliśmy się kochać jeszcze długo rozmawialiśmy a w końcu do pokoju wpadł Harry
- Przepraszam - powiedział i zakrył sobie oczy, a Liam podciągnął mi kołdrę aż po samą szyję...
- Udusisz mnie - szepnęłam.
- Przepraszam - powiedział i zbliżył się do moich ust...
- Ej GOŁĄBECZKI! - wykrzyczał Hazza
- Czego?! - krzyknął Li
- Mamy gościa, Simon przyszedł - powiedział spokojnie Harry i zamknął drzwi.
- No nie
- krzyknął Li.
- Spokojnie schowam się tu.
- Nie, pójdziesz ze mną a ja mu o nas powiem - wykrzyczał radoście Liaś -
Simon jest spoko - dodał po chwili...
- Ale...
- Nie, nie ma ale!

Ale Li, kochanie... To jest... - zaczęłam ale gdy tylko ten na mnie spojrzał ucichłam. Nie chciałam kłucić się z kimś kto mnie kochał. Kogo ja tak szaleńczo kochałam - Dobrze, pójdę z tobą, tylko się na mnie nie złość
- Na ciebie nie potrafię się złościć, kochanie. - powiedział i złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku.
- Ja tu ciągle jestem. I Simon także tu jest, zakochane ptaszki - powiedział Hazz w śmiechu wychodząc z pokoju. - Macie pięć minut albo Simon sam tu przyjdzie - powiedział gdy już drzwi były już prawie zamknięte. Spowodowało to że od razu wstaliśmy i Li zaprowadził mnie pod prysznic, tak bardzo kuszące było wciągnięcie go pod ten prysznic, albo wskoczenie z nim do tej ogromnej wanny, ale cóż - Oni mieli ważnego gościa a ja wskoczyłam na 2 miejsce.
- Dla mnie zawsze będziesz najważniejsza. Nie zapominaj o tym - szepnął mi do ucha jak by czytał w moich myślach. - Zejdź za chwilę na dół myszko... - dodał wychodząc z łazienki.
Gdy skończyłam brać prysznic wyciągnęłam koszule z szafy Liaśka w czerwoną kratkę i ubrałam do tego czarne rurki. Powoli i nie pewnie zeszłam na dół, gdzie chłopcy siedzieli z Simonem w salonie. Liam zauważył mnie jako pierwszy za jego wzrokiem powędrował Hazz i Louis, a już chwilę potem przyglądał mi się Simon. Stałam tak kilka minut, po czym z każdą kolejną sekundą traciłam odwagę. W końcu zapytałam:
- Czy coś nie tak ???
- Nie kochanie wyglądasz ślicznie - odpowiedział mi Liaś posyłając mi jeden z najpiękniejszych swoich uśmiechów.
- A więc to ty jesteś za to wszystko odpowiedzialna - powiedział Simon - Ale  to nie jest źle bo w końcu Liam jest szczęśliwy co sprawia że i ja jestem szczęśliwy... - powiedział, wstał, podszedł do mnie i mocno mnie uściskał - witamy w rodzinie.
- Aaaaa... - dałam rade wydusić z siebie tylko pierwszą literę alfabetu - Dziękuuuję...
- Ja uciekam chłopcy mam jeszcze kilka ważnych spotkań.
- Pa Simon - Krzyknęli chórkiem.
- Onnn o nas wiedziaaał... Chłopcy juuuż muu, o nas kilka dni wcześniej powiedzieli.
- Chcieliśmy pomóc- powiedział Hazz
- Właaaśnie... - Krzyknął Lou z kuchni.
- Nic się nie stało, ale może któryś z was mnie odwiezie do domu. trochę późno się zrobiło.
- Zostań na noc kochanie.
- Aleee... Moja mama powiedziała.
- Ja to załatwię - powiedział Harry i wyciągnął komórkę z kieszeni. A już po chwili spokojnie rozmawiał z moją mamą  po skończonej rozmowie oznajmił mi że mogę zostać jak długo chcę a on zaraz z chłopakami przywiezie mi ciuchy. I od niechcenia dodał, że moja matka z 2 dni wyjeżdża do Hiszpanii i Francji, i prosiła żebyśmy się tobą zaopiekowali.
- Jak ty to... Ale że jak... Ona, ty! - jąkałam się ze zdziwienia jak łarwo Harry owinął sobie moją matkę wokół palca. Mimo iż nie słyszałam tego co ona mówiła to doskonale wiedziałam, że nie próbowała nawet protestować.
- Dzięki Hazz, odwdzięcze się - powiedział Li i pociągnął mnie za nadgarstek do pokoju. Jego uścisk był pełen władzy, ale równocześnie delikatny.
- Kochanie, muszę pojechać po ubrania.
- Eeee... Nie musisz ja z Zaynem zajadę - powiedział Harrold, biorąc kluczyki z szafki, ciągnąc Zayna za sobą i nie dając mi czasu na protest.
- Chyba zostaliśmy sami - szepnął Li na ucho, obejmując mnie równocześnoe w pasie i przyciągając do siebie.
- Jest jeszcze Lou - przypomniałam.mu szybko.
- Nie, mnie nie ma - krzyknął Louis wychdząc z kuchni z pudełkiem lodów.
- Ale cie widze - powiedziałam z uśmieszkiem na ustach.
- Ale ja ide oglądać "Harrego Pottera", więc tak jakby mnie nie było.
- Tak, jak on zacznie oglądać to tak jakby go nie było kotku.
I mimo moich prób wylądowaliśmy w sypialni Liasia, ale jednak tym razem nie doszło do niczego. Liam zaprezentował mi swój zbiór książek i płyt. Po czym posadził w najwygodniejszym fotelu na świecie, a sam gdzieś wyszedł...
- Prawa czy lewa - zapytał jak tylko wrócił do pokoju.
- Lewa - odpowiedziałam bez wachania, a on wyciągnął zza pleców wielką tabliczke czekolady
- Dobry wybór - szepnął i usiadł w drugim fotelu.
- Li, co ty wyprawiasz - zapytałam.zdzwiona jego zachowaniem.
- Spędzam czas z ukochaną.
- Li, i tak już będzie zawsze?
- Ale jak? - zapytał zdziwiony moim.pytaniem.
- Liam, kocham cię ale między nami jest ogromna przepaść. Źle czułam się gdu byłeś moim nauczycielem, ale powtarzałam sobie - jeszcze tylko trochę, potem już nie będzie twoim nauczycielem. Potem ty powiedziałeś że rzucisz pracę a ja poczułam się winna i szczęśliwa równocześnie. A potem okazało się że jesteś gwiazdą... Między nami zawsze była przepaść - nie możemy zaprzeczyć. Może nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Ja powinnam twraz wyjść i nie wrócić. I zdobię to dla naszego dobra. Zrozum mnie Liam. I pamiętaj ZAWSZE będę Cię kochać - powiedziałam, watałam i ruszyłam w stronę drzwi ale zanim zdąrzyłam wyjść zayrzymał mnie mocny uścisk dłoni Liama...

I co chcecie więcej? Jeśli tak to postaramy się jak najszybciej

~ crazy lusterko i crazy marchewa (daniej Malinowa Dama i Jagodowa Pani)