Jest to częśćostatnia chyba, ze chcieli byście dalej :)
Piszcie czy pisać dlaej.
Planowaliście z Liamem ślub. Miał odbyć się już za tydzień. To był dla was męczący okres. Wszystkie przygotowania itd. Był przepiękny dzień więc miałąs ochotę iść po suknię slubna. Od razu zadzwoniłaś po Perrie.
-Hej!
-Hej co tam?
-Pomorzesz mi wybrać suknię?
-No jasne zaraz będę!
Na niej zawsze można było polegać. Była zawsze na czas i żadko zmieniała plany. Siedziałas już gotowa i czekałaś podczas gdy Liam zadręczał sie co najpierw zrobić.
-Liam ja jadę pa!
-Poczekaj!
Liam podbiegł do ciebie i dał ci buziaka w policzek na pożegnanie.
-No leć.
-Hahaha kocham cię wrócę wieczorkiem.
Wybiegłas z domu i wsiadłaś do auta Perrie. Ona zawiozła cię do największego sklepu z sukniami. Czułaś, że chyba będziesz musiała tam zamieszkać. Weszłyście z Perrie do sklepu i od razu przyjeła was miła pani. Pokazała ci suknie pasujące do twojej figury. Przymieżałaś moze z 20 sukni ale wszystko na nic. Potrzebowałaś czegos wyjątkowego. Perrie wpadła na pomysł. Postanowiła połączyc poszczegółne elementy z różnych sunki i stworzyć z nich jedna ale przepiękną. Zaufałaś jej ponieważ Perrie znała się na tego typu rzeczach. Zamówiłyście suknię i pojechałyście spowrotem do domu.
-Dzięki kochanie za pomoc.
-Nie ma za co, szczęścia!
Perrie odjechała a ty weszłaś do domu. Jedyne co zobaczyłaś to Liama pochylonego nad stertą papierków.
-Ok pomogę ci.
-Dziekuję nareszcie.
-Nie marudź. Jutro pojedziemy po obrączki i na czasie załatwisz garnitur a pomoze ci nie kto inny tylko wyrocznia mody Zayn no i Louis.
-Masz rację.
-Ja zawsze ją mam.
Ściągnełaś z nóg szpilki i poszłaś zrobic sobie herbatę. Nagle dostałaś smsa od nieznanego nr. Przeraziłaś się ale wiedziałaś od kogo moze być. Jego treść to 'Jeszcze mnie popamiętacie, nie zagoszczę tu na długo.' czy on wychodzi już z więzienia? Nie możliwe.
-Liam!
-Co się stało?
-Zobacz...
Liam spojrzął na smsa i zacisną pięści.
-Czego ten skurwiel znowu chce?!
-Liam pierwszy raz widze cię takiego wulgarnego.
-Bo ta sytuacja jest juz wkurzająca.
-Damy radę mamy siebie.
Wypiłaś herbatę i poszłaś na górę. Wziełaś szybki prysznic i poszłaś do sypialni. Usiadłaś na łóżku i wyciągnełaś laptopa. Weszłaś na tt. Wow...ile ludzi juz wie o waszym ślubie. Nie chciałaś patrzeć na negatywne komentarze aby się nie zadręczać więc postanowiłaś usunąć tt. Zamknełaś laptopa i usnełaś. Liam pewnie siedział na dole w papierach. Na drugi dzień gdy wstałaś Liam siedział juz obok.
-Stało się coś?
-Mozemy brać ślub za 3 miesiące lub jutro.
-Jasne, że jutro ale czy sie wyrobimy?
-No wież jeśli mamy dobrych znajomych...
Od razu zadzwoniłaś do Eelanor i Louisa. Oni poszli odebrac obrączki, ty zamówiłaś kwiaty a Liam zają się resztą. Biegaliscie jak popażeni aby tylko się wyrobić. O 12:00 w nocy wyrobiliscei sie ze wszystkim. Zmęczeni z Liamem opadliscie na łóżko. Z samego rana bez śniadanai wstaliście i zaczeliscie się zbierać. Poszłaś od razu do łazienki aby się uczesać.
-Liam widziałeś moje bransoletki?
-Nie a skad mam wiedzieć gdzie są?
-No nie wiem.
Szybko zaczełaś kręciś włosy. Ubrałaś suknię i zrobiłas sboie makijaż zajeło ci to 3 godziny a jeszcze się nie uczesałaś. Po ukończeniu fryzury miałąs 4 godizn yz głowy i za godiznę musieliście jechać do koscioła. Gdy Liam zobaczył cię po raz pierwszy zamarł. Podszedł do ciebie i bez słowa cię pocałował.
-Wyglądasz cudownie.
-Dziękuję ale jedźmy już.
Na miejsu była już Eleanor z obrączkami. Nagle ci sie coś przypomniało. Druchny! Nie dałaś nikogo na druchny!
-Eleanor i Perrie skołujecie takei same su...
Nagle dziewczyny rozpieły płaczsze i miały przepiękne malinowe sukienki.
-Pomyślałyśmy.
-Dziekuję kocham was.
-A obrączki poda wam Lux.
-Kocham was.
Wszyscy byli juz w kościele i nadszedł czas na was. Weszliście i na starcie sie rozpłakałas ze szczęścia. Liam był delikatnie zdenerwowany a jego uśmiech był wymuszony. Podeszliście blizej i zaczeło się. Ksiązd zaczą mowić aż wreszcie doszło do waszego głosu.
-Czy ty [t.i] [i.t.p] bieżesz Liama Payne za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i, że nie opuścisz go aż do smierci?
-Tak.
-A cyz ty Liamie Paynie bieżesz [t.i] [i.t.p] za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność oraz, że nie opuścisz jej aż do smierci?
-Ja...nie.
-Słucham?!
Wybiegłaś z kościoła cała zapłakana. Za tobą pobiegł Liam. Nie wiedziałaś jak on mógł ci to zrobić. Usiadłaś na ławce przy ulicy i płakałaś. Za chwilę przyszedł do ciebie Liam. Usiadł obok i spóścił głowę.
-Kochałam cię.
-A ja cię nadal kocham?
-To czemu to zrobiłeś?!
-Proszę daj mi wyjaśnić.
-Nie masz mi nci do wyjaśnienia upokorzyłeś mnie!
-Ja cie zdradziłem rozumiesz?! Nie mogłem powiedziec tak!
-Liam co...
-Prosze cie nie płacz to było niechcący...
-I co teraz chcesz zrobić? Wrócić tam?
-Tak...
-To źle myślisz! Daj mi kluczyki!
-Ale [t.i]...
-Daj mi je!
Poszliscie do auta i pojechaliscie do domu. Skierowałaś się w strone waszego pokoju i spakowałaś się. Wychodząc chwyciłas wasze zdjęcie i schowałaś je do torby. To tak strasznie bolało. Liam patrzył na ciebie i co chwilę otwierał usta i zamykał. Nie wiedział co ma powiedziec. Wyszłaś z jego domu i nie przeierając się na piechotę poszłaś do Louisa. Zapukałaś do jego drzwi.
-Ej co ci się...
-Mogę u ciebie pomieszkac?
-No jasne wejdź.
Nie miałaś ochoty widzieć Liama na oczy. Weszłaś do Louisa i wiedziałaś, że twoje zycie zaczyna się na nowo.
/Tomlinsonowa
Błagam Cię napisz kolejną część! Nie przeżyję jeśli tego nie zrobisz :D Naprawdę !!! Kocham xx
OdpowiedzUsuńPROSZĘ DODAJ KOLEJNĄ CZĘŚĆ JESZCZE DZISIAJ! <3 TO OPOWIADANIE JEST:
OdpowiedzUsuńPE-RFECT <33
dawaj następną !!! proszę?
OdpowiedzUsuń