Macie tutaj krótki imagin z Elounor :D
Na prośbę FP
Z Louisem parą jesteście już 2 lata. Układa wam się niesamowicie. Kochasz Louisa za to, że jest sobą. Wiele osób mówi, że jesteś jego damską wersją. Jest jeden minus bycia jego miłością... hejterzy. Otrzymujesz sporo hejtów, że na zdjęciach to nei ty. To jest okropne ale razem sobie z tym radzicie. Louis często płacze z tego powodu ale nie powinien się przejmować.
-Eleanor wychodzę.
-A premiera?
-Za chwilę będę kochanie a ty leć sobie coś kup.
-No dobrze, kocham cię.
Louis delikatnie musną twoje usta i wyszedł. Ubrałaś się i pojechałaś do sklepu. Kupiłaś sobie sukienkę i buty. Wszystko było w pośpiechu. W między czasie spotkałaś wiele fanek które chciały mieć zdjęcia z tobą. To było bardzo miłe. Po powrocie do domu od razu poszłaś się przebrać. Umalowałaś się i ułożyłaś włosy. Byłaś juz gotowa i zniecierpliwiona czekałaś na Louisa. Usłyszałaś dzwonek do drzwi. To pewnie Lou znowu zapomniał o kluczach. Poszłaś otworzyc drzwi a Louis wbiegł do domu i od razu pobiegł na górę. Zszedł już przebrany i pojechaliśmy na premierę. Była tam masa śpiewających fanek. Na początku było niesamowicie ale potem... kilka fanek podeszło i zaczeło cię wyzywać. To było okropne. Louis chciał wracać ale nie mogłaś mu tego zespuć. Starałaś się nie myśleć o tym ale się nie dało. Po powrocie do domu usiadłaś na kanapie i wyciagnełaś laptopa. Weszłaś na tt i czytałaś tylko te złe rzeczy. Zaczełas płakać a Lou od razu usiadł obok ciebie.
-Co się dzieje?
-Louis oni mnie nienawidzą!
-Oni się nie liczą...
-Musisz ze mną zerwać...
-Kocham cię i jesli będę miał coś zerwać to kontrakt!
-Nie Louis, nie chcę niszczyc ci życia.
-Zniszczysz je kiedy nie będziesz obok.
Louis otarł twoje łzy i pocałował cię. Był taki kochany. Wtuliłaś się w niego i zastanawiałaś się co będzie dalej. Louis był czymś przejęty. Wyraźnie widziałaś po jego minie, że nad czymś się zastanawia.
-Louis o co chodzi.
-Nie wiem...
-Powiedz.
-Czy ty chciała byś mieć dziecko?
Popatrzyłam na niego i uśmiechnełam się po czym go pocałowałaś. Zawsze marzyłaś aby mieć dziecko a teraz? Nigdy nie miałaś odwagi powiedzieć mu o tym. To było takie niesamowite. Wiedziałaś, że będziecie trwać wiecznie.Jednak przeszywał cię chłód od grona fanów. Oni cię nienawidzili... To było okropne. Kochałaś Louisa a Louis kochał ciebie. Patrzyłaś na jego łzy z twojego powodu. Chciała byś być inna, nie istnieć? Louis chwycił cię za rękę i poszliście do pokoju. Przebrałaś się i położyłaś. Louis wskoczył do ciebie.
-Co się znowu dzieje?
-Boję się.
-Czego?
-Jutrzejszego koncertu...
-Razem damy radę.
Louis otworzył laptopa i zaczą czytać komentarze pod zdjęciem z tobą. Nawet nie chciałaś na nie patrzeć ale Louis nalegał. Była tam kłótnia.
"Zostawcie ją! Dajcie im żyć."
"Jeśli Lou jest szczęśliwy to i my powinnyśmy."
"Podzieliłyśmy się...."
"To przez Eleanor!"
"To przez te puste idiotki a nie przez Eleanor!"
-Widzisz?
-Co? Te hejty?
-Nie, to że cię kochają.
-Daj juz spokój.
Odwróciłaś się plecami do Louisa i zasnełaś. Wstałaś bardzo wcześnie co nie było do ciebie podobne. Długo myślałaś nad twoim związkiem z Louisem. Postanowiłaś, że lepiej tego nie ciągnąć, lepiej dla niego. Zeszłaś na dół do kuchni i zrobiłaś śniadanie. Zaraz potem zszedł Lou. Uśmiechną się i cie przytulił. Chciał cię pocałować ale go odepchnełaś.
-Coś się stało?
-Musimy zerwać...
-Ale...
-Lou robię to dla ciebie.
Chwyciłas walizki i szłaś w stronę drzwi. Lou jednak nie dał ci wyjść. Chwycił cię za nadgarstek i przyciągną do siebie.
-Nie mozesz!
-Louis puść mnie!
Wyrwałas się i wyszłaś. Lou rzucił w twoją stronę czerwone pudełeczko. Odwróciłaś się i je podniosłaś. Bałaś się otworzyć ale zrobiłaś to. Lou patrzył na ciebie ze łzami w oczach. Wpudełeczku zobaczyłaś pierścionek zaręczynowy... Zacisnełaś go w pięści i poszłaś. Twój dom nie był daleko więc nie przebyłaś długiej drogi. W domu od razu usiadłaś i zaczełaś płakać. Patrzyłaś na pierśionek mokry od łez. Wiedziałaś jednak, że zrobiłaś dobrze, że jego kariera jest bezpieczna. Dzisiaj mieli koncert ale nie poszłaś. Oglądałaś go w telewizji. Gdy patrzyłaś na Louisa mówiłaś tylko pod nosem "dasz radę". Jednak Lou był tak przygnębiony, że ledwo się ruszał a w środku koncertu rozpłakał się. Zayn go przytulił... Było ci go tak szkoda... Spojrzałaś jeszcze raz na pierśionek i nałozyłaś go na palaec. Wyłączyłaś telewizor i poszłaś do swjego pokoju. Na szafkach stały zdjęcia Lou a ściany były opklejone plakatami. Tak dawno tu byłaś. W rogu stało radio z płytą. Nacisnełaś przycisk i usłyszałaś piosenki Little Mix. Od razu pomyślałaś o Perrie i o Zaynie. Są zaręczenie i nie długo wezmę pewnie ślub. Rzuciłaś się na łóżku i cała we łzach zansnęłaś przy muzyce. Ta noc była koszmarem. Słyszałaś karetkę, wołanie o pomoc. Widziałas zakrwawionego Louisa. Najgorsze było to, że nie mogłaś się obudzić. Słyszałaś swoje imię wypowiadane przez Louisa jego głos był coraz cichszy aż w koncu znikną. Nagle zerwałas się z łóżka i coś tchneło cię aby biec do Louisa. Nawet się nie przebrałaś ani nie zamknełaś domu. Twoje oczy były napuchnięte od płaczu. Gdy dobiegłaś do dom uLouisa zaczełaś dzownic dzwonkiem. Nagle zaspany Lou otworzył ci drzwi.
-Co ty tu...
Nie dokonczył bo od razu rzuciłaś się mu na szyję. Nie mogłaś opanować płaczu. To wszystko było pomyłką.
-Przepraszam Louis...
-Ale dlaczego jesteś tu w środku nocy?
-Przyśnił mi się wypadek...
Louis chwycił cię za ręce i patrzył prosto w twoje oczy. Nagle spuścił wzrok i zobaczył pierścionek na twoim palcu. Usmiechną się pod nosem i pocałował cię. Zaprosił cię do środka i resztę nocy spędziłaś z Louisem. Niestety nastepnego dnia też miał koncert na który musiałaś iść. Wstałaś tuz przed koncertem. Nie wiedziałas dlaczego tak długo spałaś. Po otworzeniu oczu zobaczyłaś twój tlen, Louisa. Był dla ciebei bardzo ważny. Uśmiechną się i pocalował cię. Wstałaś z łóżka i poszłaś szybko się zbierać. Nawet nie jedliście śniadania tylk owyszliscie i pojechaliscie na koncert. Było tam mnóstwo fanów. Chłopcy zaśpiewali kilka piosenek a potem Lou wyciagna cię na scenę. Chwycił cię za rękę z perścionkiem i uśmiechną się.
-To jest moje szczęście.
Jednak zamiast oklasków słyszał coś co doprowadzało go do szału.
"Eleanor to dziwka"
To były ostatnie słowa fanów. Louis zdenerwował się a ty ściskałas jego rękę coraz mocniej. Zaczełaś płakać. Louis gdy tylk oto zauważył upóścił mikrofon.
-Jeśli wy nie umiecie zaakceptować jej, ja nie potrafię akceptować was!
-Lou nie...
-Eleanor muszę! Odchodzę z One Direction!
Fani ucichli. Nikt nic nie mówił. Chłopcy patrzyli na Lou i na ciebie. Louis cię przytulił i już schodziliście ze sceny gdy nagle usłyszeliście Nialla.
-Jeśli Louis to ja też.
-Bez was nie ma zespołu ja również ochodzę.
-Niall, Lou, Harry...no więc ja też.
-Chłopaki sam tu nie będę.
Otstanie słowa dobiegały z ust Liama. Wszyscy zeszliście ze sceny. Było strasznie ciho aż dziwnie. W garderobie chłopaki byli smutni. To był koniec ich różowego życia i wszystko to była twoja wina. Czułaś się winna.
-Prosze was wróćcie tam...
-Daj spokój i przestań myśleć, że to twoja wina.
-Ale tak jest!
Pobiegłaś na scenę i chwyciłaś mikrofon. Zaczełaś krzyczeć "One Direction". Wszyscy fani zaczeli krzyczeć z tobą. Nagle Lou wybiegł na scenę.
-Chodź...
-Nie, nie zejdę dopóki nie będzie One Direction.
Chłopaki weszli na scenę spowrotem. Lou chwycił cię za ręce i patrzył na ciebie.
-Dziękuję.
Pocałowaliście się a reakcja fanów juz nie była taka sama. Wszyscy zaczeli się cieszysc i klaskać. Potem nadeszło M&G którego tak się bałaś. Jednak wszystko cie zdziwiło. Fanki najpierw podchodziły do ciebie. To było słodkie. Nastepnego dnia ujrzałaś mase artykułów.
"Eleanor bohaterką Directioners"
Wszyskie komentarze były pozytywne a twitty do Lou...
"Musisz się z niż ożenić."
"Jest dla ciebie idealna."
To było piękna... Poczułaś się deceniona. Wszystko już wyglądało inaczej. Wasz ślub nieco się przyśpiewszył. Spodziewałaś się jakiegos wybryku ale Lou przeszedł sam siebie. Zorganizował ślub w Paryżu bez twojej wiedzy. To była najlepsza niespodzianka w twoim życiu.
~ Leeroy
Świetny *u* Płakałam ;> XD Jestem psychiczna ale i tak kocham to <33
OdpowiedzUsuń