Jest to ostatnia część imagina :)
Mam nadzieję, że się podoba :P
Po tygodniu mieszkania z Louisem zaczeło cię coś bolec. Ból po stracie Liama przeszywał twoje serce. Nie odbierałaś telefonów, nie rozmawiałaś z nim. Najgorsze było to, że codziennie musiałaś na niego patrzeć, na jego napuchnięte oczy. Nie mogłaś być miękka i polecieć do niego. Musiałaś sie trzymać.
-Louis to jedziemy?
-Ale gdzie?
-Będziemy sobie skanowac tyłek chodź!
-Lecę!
-Sesja geniuszu.
-Było tak od razu.
Bałaś się tego. Musiałaś stanąć twarzą w twarz z Liamem. Spędzić z nim czas na osobnosci w garderobie. Patrzeć na jego umięśnione ciało nie mogąc się do niego przytulić. Dzisiaj przeżyjesz tortury...Louis zawiózł was do studia i tam z każdym po kolei byłaś na osobności aby pomóc chłopcom wybrać ubrania. Ich stylistka zachorowała więc dzisiaj ty ją zastąpiłaś. Najpierw wszedł Harry:
-No gościu do ciebie wszystko pasuje.
-Nie ma szans.
-Ale prosze.
-Musisz z nim pogadać.
-Ok wybieraj cos i spadaj jak zawsze.
Harry wyszczerzył zęby i wyszedł. Z każdym zawsze tak było tylko nie z Liamem. On zawsze wolał wszystko sprawdzić. Potem wszedł Louis za nim Zayn i Niall. Na końcu wszedł Liam.
-Hej...
-Ok nie wiem jak wolisz sie ubrać czy jak zawsze koszulę w kratkę cyz może jakaś koszulka...
-No nie wiem wybieraj.
Wygrzebałaś czarną koszulkę, dresy i full cap. To była sesja nietypowa więc każdy z chłopaków miał być ubrany w tym stylu. Kazałaś Liamowi ściagnąć koszulkę a gdy się odwróciłaś i na niego popatrzyłaś...serce ci staneło. On jest taki umięśniony, taki idealny. Zahipnotyzował cię. Wyciagna do ciebie rękę po koszulkę i nagle zobaczyłaś ślady na jego ręku. Chwyciłaś go za rękę i przyglądałaś się temu. On się cią.
-Liam co to jest?-Mówiłaś przez łzy.
-Nic kot Hazzy mnie podrapał.
-Nie ściemniaj Liam czemu to robisz?
Rozpłakałaś się i rzuciłaś się Liamowi w ramiona.
-Myślisz, że jest mi łatwo bez ciebie?
-A ty myślisz, że ja chciałam cię zostawiać?
-To czemu to zrobiłaś?
-Nie wiem działałam pod wpływem emocji ale tak na prawdę każdy dzień bez ciebie był bez sensu. Bez twoich pocałunków. Gdy nie czułam twojego oddechu życie było do niczego. Chciałam sie przytulić ale nie miałam do kogo. To jest okropne Liam...
Liam przez chwile patrzył w twoje zapłakane oczy i cię pocałował. Nie puszczałaś jego dłoni. Nie mogłaś patrzeć na te ślady po zyletce. Najchetniej sama byś skoczyła z mostu aby tylko on nie cierpiał. Świadomość o tym, że on siedział nic nie jedząć i zadając sobie ból przez twoją lekkomyślność doprowadzałą cię do szału. Wyszliscie razem z Liamem z garedorby przepełnieni łzami i... miłością.
-Znów razem?
-A kiedyś byliśmy osobno?
Liam był taki czuły. Przez całą sesję był skupiony na tobie. Fotograf nie mógł juz wytrzymać i zawołał cie do Liama. Pstrykną wam parę zdjęć i wypuścił was. Po wszystkim wsiadłaś juz do auta Liama i pojechaliście do Louisa. Zabrałaś swoje rzeczy i wróciłaś spowrotem do pokoju z 2 osobowym łóżkiem. Opadłaś na nie a zaraz obok ciebie położył sie Liam.
-Już wiem czego brakowało na tym łóżku.
-Czego?
-Ciebie.
Liam usmiechną się i pocałował cię w policzek. Westchnełaś tylko. Tak dawno czułaś motylki w brzuchu. Ból w sercu ulotnił się. Pustka która cię przeszywała ucichła. Było ci po prostu lżej. Wiedziałaś, że Liam jest częścia twojego zycia i nic tego nie zmieni. Jestescie ze sobą na dobre i na złe. Liam podniósł się i złapał cie za rękę. Nagle z szuflady wyciągną złotą obrączkę którą nasuna ci na palec. Sam miał taka samą.
-Jutro pójdziemy do kościoła ale tylko we dwoje i naprawię swój błąd.
-Kocham cię.
Przytuliłaś Liama ale zaraz do waszego pokoju wparował Zayn.
-Tak tak wszyscy się kochamy a teraz wyjdźcie szybko.
Zastanawiałaś sie o co mogło chodzić Zaynowi ale zaufałas mu. Wyszliście przed dom i stała tam Biała Limuzyna. Obwieszona była różowymi i niebieskimi balonami na których pisało albo Liam albo [t.i]. Wsiedliscie do limuzyny a Zayn pojechał za wami. Wasz kierowca nie chciał odpowiada,c na pytania gdzie jedziecie. Nagle zatrzymał się obok...lasu? Zobaczyliście ścieżkę obsypaną płatkami czerwonych i białych róż. Im głębiej wchodziliście tym więcej było ozdób. Na samym koncu ścieżki stał łuk w kształcie serca i wielki tort. Podszedł do was ksiądz i zaczą swój monolog. Nagle doszlo do chwili w której wszystko zalezało od was.
-Czy ty Liamie Paynie bierzesz [t.i] [i.t.p] za żonę?
-Tak.
-A czy ty ...
-Tak!
Pocałowaliście się a goście zaczeli klaskac. Byli tam chłopcy, dziewczyny z Little Mix no i Eleanor. Staliście wpatrzeni w siebie. Była taka romantyczna chwila ciszy gdy nagle Zayn wyskoczył na środek i krzykną:
-Kupiliście już nowy album Little Mix?!
Wszyscy zaczeli się śmiać i zaczeła sie impreza. Każdy składał wam zyczemnia i wręczał prezenty. Nigdy nawet nie marzyłaś o tak cudownym weselu. Było mniej niz 15 osób. Odbywało się ono na dworze ale było niesamowicie pieknie. Wieczorem obejrzeliście zachód słońca nad jeziorem. To było wzruszające. Ile chłopcy musieli sie nad tym natrudzić... Podeszłaś do Louisa i przytuliłaś go.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
-Tyle dla nas zrobiliście.
-Bo was kochamy.
Ten wieczór był niezapomniany. Tańczyliście do rana. Z Liamem byliście przytuleni praktycznie cały czas. Po powrocie do domu nie padliście na łóżka. Usiedliście na kanapie i siedzieliscie wtuleni w siebie w ciszy.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że się nie poddałeś.
-Nigdy bym się nie poddał.
Wstaliście i poszliście do sypialni. Położyliscie się i znowu to uczucie. Już nie sama ale z Liamem. Brakowało ci tego wszystkiego. To było tylko kilka tygodni a jednak...Tyle ci zabrało. Nie pamietałas jak to jest zasypiać obok Liama i budzić się. Zasnełaś rozmarzona ale takze zaniepokonona. A co będzie jeśli sie mu znudzisz? Rano wstałas a Liam jak zawsze jeszcze spał. Pocałowałaś go w policzek i od razu delikatnie otworzył oczy.
-Wstawaj...
-Nie, polezmy jeszcze.
Liam pociągną cię za rękę i leżałaś obok niego. Chciała byś tak leżeć ale nie mieliście czasu. To był minus bycia z Liamem. Całe szczęśćie, że ich stylistka nie może teraz pracować.
-Wstawaj bo się spóźnimy.
-Ale dzisiaj jest wolne.
-Co?
-No tak bo jutro mamy trasę nei pamiętasz?
-Ale...
Trasa i kolejne rozstanie z Liamem? Nie możliwe. Dopiero powróciłaś do wszystkiego i już twoje szczęście ma zniknąć. Gdy nie ma Liama nie ma powietrza. zycie staje sie do niczego. A jeśli znajdzie sobie kogoś innego?
-Musisz?
-Tak ale nie martw sie to tylko 4 dni.
-To aż 4 dni znowu...
-Będziemy rozmawiać na skype.
-Ok to ty się pakuj ja zrobie śniadanie i wyjdziemy gdzieś.
Zeszłaś na dół pełna bólu. Ufałaś mu ale nie mogłaś sie ze wszystkim pogodzić. Odzyskałas go i znowu go tracisz. Fakt to tylko 4 dni ale to będą najgorsze 4 dni. Zrobiłaś jajecznicę i postawiłas na stole. Za chwilę zszedł Liam. Zjedliscie i siedzieliście bez słowa.
-To co dzisiaj robimy?
-No...
-Tak myślałam.
-Ale o co ci chodzi?
Zaczełas się śmiać i zaniosłaś naczynia do zmywarki. Wiedziałas co mu chodzi po głowie ale musiałaś go przetrzymać do wieczora.
-No a noc poślubna?
-No jest takie coś a co w związku z tym?
-Nasza chyba się zgubiła.
-Ehh no dobrze zobaczy się.
Liam oblizał wargi. Zaczełaś się śmiać bo nei znałaś go od tej strony. Wiedziałaś, że nie jest tak grzeczny jak wszystkim sie wydaje. Pocałowałas go i poszłaś na górę sie ubrać. Za tobą poszedł Liam. Weszłaś do łazienki i próbowałaś pokrecic włosy ale jak zawsze lokówka wygrała wojnę. Liam wszedł do ciebie i chwycił cie w biodrach.
-Po co to robisz?
-Żeby lepiej wyglądać.
-Ale ty jestes piękna.
-Nie przesadzaj a kto tu mówi o twoim zdaniu.
-Co?
-No wież moze kogoś poderwę.
Zaczełaś się z nim droczyć. Tak dawno to robiliście. Laim jak zawsze nie czaił bazy. Ogarniał się po kilku minutach. Za dużo czasu z Lou? Niedługo i on zacznie się bawić skanerem. Jeden warunek nigdy więcej skanera. Liam uśmiechną cię i podniósł cię. Wiedziałas co cię czeka. Chciała byś nie mieć łaskotek. Nagle usłyszałas dzwonek do drzwi. To był Louis słyszałaś bo głosie bo darł się zamiast zaczekać jak człowiek aż ktos mu otworzy. Jednak Liam zamkną pokój na kluczyk i postawił cię na podłogę.
-Mówiłaś coś?
-No tak, że bardzo cię kocham?
Zaczełaś powoli cofać się do tyłu ale przeklęta ściana jak zawsze ci przeszkodziła. Liam podszedł bliżej i stał przed tobą z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co teraz?
-Może kawa?
Musiałaś cos wymyśleć aby tylko nie zaczą cię łaskotać. To była twoja słaba strona a on o tym wiedział. Od rana miał na coś ochotę tak? Postanowiłas narobic mu apetytu a potem biec do Louisa.
-No ale Liam nie musimy tego tak konczyć.
-Nie wywiniesz się tym razem.
-Bo nie będę wieczorem spała w sypialni.
-Uwież będziesz.
W sumie miał rację. Nie dałą byś rady się mu oprzeć ale gdyby nawet to zaprowadził by cię tam siłą. Musiałaś działać bo nienawidziłaś łaskotek ale co zrobić? Włożyłaś mu rękę pod koszulkę i zaczełaś mu jeździc palcem po torsie.
-Ja wiem co ty kombinujesz.
-Ale ja nic nie kombinuję i nie zaprzeczaj, że ci sie to podoba.
Pocałowałaś go namiętnie. Nie mógł teraz cie nie wypuścić. Znałaś go zbyt dobrze. Jakby to nie podziałało to wystarczy udawać, że sie płacze. Wtedy Liam jest przejęty. Niestety on też potrafi myśleć nie to co Louis i załatwi cię gorzej. Louis jedyne co mógł by zrobić to rzucic w ciebie cyzmś ciężkim albo olać.
-Ale przypomnij mi co powiedziałaś.
-Że cię bardzo mocno kocham, czekam na wieczorek no i pamiętaj, że jutro jedziesz w trasę.
-No tak to jest argument.
Liam wypóścił cię i wyszliście z pokoju. Czekał tam już Louis który dziwnie patrzył na drukarkę. Aż bałaś się co może wymyśleć. Zaprowadziłaś go do innego pokoju i usiedliście na kanapie. Widać było po Liamie, że już nie moze wytrzymać. Za długo na to czekał. Niestety kara musiała być. Siedzieliście z Louisem i rozmawialiscie.
--------------------------------------
Nadszedł dzień wyjazdu Liama. Pojechałaś z nim na lotnisko aby się porzegnać. Stałas patrząc na niego z łzami w oczach.
-Ej to tylko 4 dni.
-To tak długo.
Opuściłaś głowę. Liam podniósł ci ją delikatnie i pocałował.
-Masz tam sobie nie szukać lasek.
-Polecę na pierwszą lepszą.
-Też cię kocham pa.
Pocałowaliście się i chwile później patrzyłaś na odlatujacy samolot. Usmiechnełaś się i wróciłaś do domu. I co ty masz robic sama? Perrie jest w trasie, Eleanor poleciała do Francji. Taylor! Postanowiłaś zadzwonic do Taylor Swift. To była dziewczyna Harrego. Jest stanowczą kobietą, jest niesamowita. Niestety ona też była w trasie. Do okoła same gwiazdy a ty? Czy zasługujesz na Liama? Wieczorem siedziałaś z laptopem i nagle zadzwonił Liam. Był w samolocie.
-Hej tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też. Jak prodróż?
Liam wzruszył ramionami i przesuną kamerkę na Louisa i Zayna którzy biegali (?) tak biegali po samolocie. Oni są nieobliczalni.
-Jutro będziemy na miejscu a potem tylko 2 dni!
-Jak to 2?
-No bo dzisiaj też liczymy.
-No to czekam.
Nagle zobaczyłaś cos lecącego s stronę kamerki. Myslałaś, że to ziemniak ale nie dowiedziałas sie bo Liam pozegnał sie i rozłączył. Poszłaś do sypialni i położyłaś sie na łóżku. Już miałaś zasypiać gdy usłyszalaś jak by ktos rzucal małymi kamieniami w okno. Bałaś się podnieść głowę, bałaś się wszystkiego. Wyciągnełaś telefon i zadzwoniłaś do Liama.
-Liam ktoś rzuca kamieniami w okno boje się!
-Nie martw się, Max zaraz do ciebie przyjdzie.
-Kto?
-Jeśli zadzwoni dzwonkiem 3 razy otwórz.
-Ok.
-Nie bój się bedzie dobrze.
Siedziałas na łóżku po głowę przykryta kołdrą. Dźwięki się nasilały byłaś przerażona. Nagle usłyszałaś jak ktoś usiłuje otworzyć drzwi kluczem. Ale kto to moze być tak późno. Spodziewałaś sie najgorszego. Zeszłas powoli na dól i zobaczyłaś męską sylwetkę chrzątającą się po domu. Już miałaś dzwonić na policję gdy usłyszałaś głos Maxa.
-Przestraszyłeś mnie!
-Liam ci nie mówił?
-Miałeś zadzwonić!
-Przepraszam, chodź.
Max chwycił twoją roztrzęsioną rękę i zaprowadził cię do sypialni. Położył sie obok ciebie. Odwróciłaś sie do niego plecami i usiłowałaś zasnąć. Nagle poczułaś czyjąćdłoń na swojej tali. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Maxa który sie do ciebie zbliżał.
-Max ja nie...
-Jestes z Liamem na prawdę?
-Tak! A co ty myślałeś?!
-No wież mało dziewczyn trafia się które kochają go na prawdę.
-Mam dość! Śpisz na kanapie!
-Ej wyluzuj...
-Na kanapie!
Byłaś już strasznie zdenerwowana. Marzyłaś o powrocie Liama. Ledwo zasnełaś...Obudziłaś sie wcześnie niestety Max był już na nogach. Czówał nad tobą chociaż tego nie chciałaś.
-Posłuchaj wczoraj głupio wyszło.
-Zauważyłam...
-Chciałem cię przeprosić...
-Daj spokój mi ale przeproś Liama.
Usiadłaś na kanapie i zabrałas sie za śniadanie któro zrobił ci Max. Właczyłaś wiadomosci i zaniemówiłaś. 'Liam Payne członek zespołu One Direction ma nową dziewczynę! Mamy zdjęcia jak chodzą po parku za ręce! Czy to nowa miłość?'. Zamarłaś a po twoich policzkach zaczeły słpywać pojedyńcze łzy. Liam dzwonił przez cał ydzień ale nie odbierałaś. Wieczorem usłyszałaś dzwonek do drzwi. Otworzyłaś i zobaczyłaś Liama który wróciłwcześniej.
-Część ktoku! Czemu nie odbierałaś martwiłem się...
-Pomartw się moze o inną dziewczynę!
-Ale o co ci chodzi?
-Jak mogłeś mnie zdradzić?! Myślałam, że coś dla ciebie znaczę ale jestem kolejną zabawką!
-Ej to nie tak!
Wybiegłaś z domu. Nie miałaś gdzie sie podziać gdy nagle przypomniałas sobie o twoim własnym małym domku. Weszłaś do niego i od razu opadłaś na łóżko. Miałaś nadzieję, że już się nie obudzisz. Z samego rana obudziło cie głośne pukanie do drzwi. Byłaś pewna, że to Liam ale ku twojemu zdziwieniu to był Harry.
-Mogę wejść?
-Tak, jasne.
Harry wszedł ze spuszczoną głową. Cały czas otwierał usta aby ci coś powiedzieć ale zaraz je zamykał. Usiedliście na kanapie. Łzy zaczeły napływać ci do oczu.
-Słuchaj...
-On ją pocałował prawda?
-Tak...ale...
-Dlaczego mi to robi? Kocham go całym sercem i wydawało mi się, że on też mnie kocha!
-Ale on cię kocha!
-To czemu ją całował?!
-To moja wina...
-A co ty masz do tego z kim się całuje?
-Załozyliśmy się...każdy na niego naciskał i zrobił to przepraszam.
-Mógł odmówić.
Wstałaś i pobiegłas na górę. Pewna cząśtka ciebie żałowała tego co zrobiłaś ale inna była wściekła. A może powinnaś do niego wrócić? Co się stanie jeśli on sobie cos zrobi? Harry przybiegł do ciebie ale ty zamknełaś drzwi. Nie miałaś czasu już na nic. Nie chciałas aby chłopcy sie kucili...aby się tobą przejmowali. Z szyflady przy łóżku wyciągnełaś nóż. Przejechałaś nim po ręku 3 razy. Straciłaś przytomność...Harry dobijał sie do drzwi ale nie mógł nic zrobić. W końcy przyjechała karetka. Wywarzyli drzwi i zabrali cie do szpitala. Pojechał z tobą Liam. Harry nie miał odwagi na ciebie spojrzeć. Liam siedział obok i ściskał twoja rękę.
-Dasz radę, jesteś śilna...
Powtarzał to co kilka minut. Z jego oczu płyną strumień łez. Urządzenie obok ciebie powoli przestawało pikać. Nagle otworzyłaś na chwilę oczy, było juz lepiej ale nie mogłaś tego tak zostawić.
-[t.i] ty...
-Kocham cię i nigdy o tobię nie zapomnę.
-Co ty mówisz?!
-Przepraszam...
Wyrwałas z siebie wszystkie urzadzenia trzymające cie przy życiu i to był już koniec...Przestałaś oddychać. Twoje serce stało w miejscu. Liam siedział patrząc na ścianę. Płakał jak nigdy.
-To sie tak nie skończy! Nie może!
Za chwilę przyjechał Harry. Bez słowa zabrał go do domu. Wszyscy patrzyli na Liama z wielkim cierpieniem. Oni także płakali. Byłaś cząstką ich.
-Musisz sobie poradzić Liam.
-Nie nie muszę!
-Przestań!
Liam wybiegł na samą górę. Staną w oknie i patrzył w dół.
-Zejdź z tamtąd!
-Wolę nie żyć ale być z nią niż żyć bez niej.
-Liam nie!
Skoczył...To wszystko stało się tak szybko. Chłopcy nie byli juz w One Direction. Każdy poszedł w swoja stronę. Zayn ułożył sobie życie z Perrie a Louis z Eleanor. Lou miał swojego upragnionego synka ale miał też córkę którą nazwał twoim imieniem...
Jak zawsze proszę o opinię w komantarzach :)/Leeroy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz