Macie tutaj krótki imagin z Elounor :D
Na prośbę FP
Z Louisem parą jesteście już 2 lata. Układa wam się niesamowicie. Kochasz Louisa za to, że jest sobą. Wiele osób mówi, że jesteś jego damską wersją. Jest jeden minus bycia jego miłością... hejterzy. Otrzymujesz sporo hejtów, że na zdjęciach to nei ty. To jest okropne ale razem sobie z tym radzicie. Louis często płacze z tego powodu ale nie powinien się przejmować.
-Eleanor wychodzę.
-A premiera?
-Za chwilę będę kochanie a ty leć sobie coś kup.
-No dobrze, kocham cię.
Louis delikatnie musną twoje usta i wyszedł. Ubrałaś się i pojechałaś do sklepu. Kupiłaś sobie sukienkę i buty. Wszystko było w pośpiechu. W między czasie spotkałaś wiele fanek które chciały mieć zdjęcia z tobą. To było bardzo miłe. Po powrocie do domu od razu poszłaś się przebrać. Umalowałaś się i ułożyłaś włosy. Byłaś juz gotowa i zniecierpliwiona czekałaś na Louisa. Usłyszałaś dzwonek do drzwi. To pewnie Lou znowu zapomniał o kluczach. Poszłaś otworzyc drzwi a Louis wbiegł do domu i od razu pobiegł na górę. Zszedł już przebrany i pojechaliśmy na premierę. Była tam masa śpiewających fanek. Na początku było niesamowicie ale potem... kilka fanek podeszło i zaczeło cię wyzywać. To było okropne. Louis chciał wracać ale nie mogłaś mu tego zespuć. Starałaś się nie myśleć o tym ale się nie dało. Po powrocie do domu usiadłaś na kanapie i wyciagnełaś laptopa. Weszłaś na tt i czytałaś tylko te złe rzeczy. Zaczełas płakać a Lou od razu usiadł obok ciebie.
-Co się dzieje?
-Louis oni mnie nienawidzą!
-Oni się nie liczą...
-Musisz ze mną zerwać...
-Kocham cię i jesli będę miał coś zerwać to kontrakt!
-Nie Louis, nie chcę niszczyc ci życia.
-Zniszczysz je kiedy nie będziesz obok.
Louis otarł twoje łzy i pocałował cię. Był taki kochany. Wtuliłaś się w niego i zastanawiałaś się co będzie dalej. Louis był czymś przejęty. Wyraźnie widziałaś po jego minie, że nad czymś się zastanawia.
-Louis o co chodzi.
-Nie wiem...
-Powiedz.
-Czy ty chciała byś mieć dziecko?
Popatrzyłam na niego i uśmiechnełam się po czym go pocałowałaś. Zawsze marzyłaś aby mieć dziecko a teraz? Nigdy nie miałaś odwagi powiedzieć mu o tym. To było takie niesamowite. Wiedziałaś, że będziecie trwać wiecznie.Jednak przeszywał cię chłód od grona fanów. Oni cię nienawidzili... To było okropne. Kochałaś Louisa a Louis kochał ciebie. Patrzyłaś na jego łzy z twojego powodu. Chciała byś być inna, nie istnieć? Louis chwycił cię za rękę i poszliście do pokoju. Przebrałaś się i położyłaś. Louis wskoczył do ciebie.
-Co się znowu dzieje?
-Boję się.
-Czego?
-Jutrzejszego koncertu...
-Razem damy radę.
Louis otworzył laptopa i zaczą czytać komentarze pod zdjęciem z tobą. Nawet nie chciałaś na nie patrzeć ale Louis nalegał. Była tam kłótnia.
"Zostawcie ją! Dajcie im żyć."
"Jeśli Lou jest szczęśliwy to i my powinnyśmy."
"Podzieliłyśmy się...."
"To przez Eleanor!"
"To przez te puste idiotki a nie przez Eleanor!"
-Widzisz?
-Co? Te hejty?
-Nie, to że cię kochają.
-Daj juz spokój.
Odwróciłaś się plecami do Louisa i zasnełaś. Wstałaś bardzo wcześnie co nie było do ciebie podobne. Długo myślałaś nad twoim związkiem z Louisem. Postanowiłaś, że lepiej tego nie ciągnąć, lepiej dla niego. Zeszłaś na dół do kuchni i zrobiłaś śniadanie. Zaraz potem zszedł Lou. Uśmiechną się i cie przytulił. Chciał cię pocałować ale go odepchnełaś.
-Coś się stało?
-Musimy zerwać...
-Ale...
-Lou robię to dla ciebie.
Chwyciłas walizki i szłaś w stronę drzwi. Lou jednak nie dał ci wyjść. Chwycił cię za nadgarstek i przyciągną do siebie.
-Nie mozesz!
-Louis puść mnie!
Wyrwałas się i wyszłaś. Lou rzucił w twoją stronę czerwone pudełeczko. Odwróciłaś się i je podniosłaś. Bałaś się otworzyć ale zrobiłaś to. Lou patrzył na ciebie ze łzami w oczach. Wpudełeczku zobaczyłaś pierścionek zaręczynowy... Zacisnełaś go w pięści i poszłaś. Twój dom nie był daleko więc nie przebyłaś długiej drogi. W domu od razu usiadłaś i zaczełaś płakać. Patrzyłaś na pierśionek mokry od łez. Wiedziałaś jednak, że zrobiłaś dobrze, że jego kariera jest bezpieczna. Dzisiaj mieli koncert ale nie poszłaś. Oglądałaś go w telewizji. Gdy patrzyłaś na Louisa mówiłaś tylko pod nosem "dasz radę". Jednak Lou był tak przygnębiony, że ledwo się ruszał a w środku koncertu rozpłakał się. Zayn go przytulił... Było ci go tak szkoda... Spojrzałaś jeszcze raz na pierśionek i nałozyłaś go na palaec. Wyłączyłaś telewizor i poszłaś do swjego pokoju. Na szafkach stały zdjęcia Lou a ściany były opklejone plakatami. Tak dawno tu byłaś. W rogu stało radio z płytą. Nacisnełaś przycisk i usłyszałaś piosenki Little Mix. Od razu pomyślałaś o Perrie i o Zaynie. Są zaręczenie i nie długo wezmę pewnie ślub. Rzuciłaś się na łóżku i cała we łzach zansnęłaś przy muzyce. Ta noc była koszmarem. Słyszałaś karetkę, wołanie o pomoc. Widziałas zakrwawionego Louisa. Najgorsze było to, że nie mogłaś się obudzić. Słyszałaś swoje imię wypowiadane przez Louisa jego głos był coraz cichszy aż w koncu znikną. Nagle zerwałas się z łóżka i coś tchneło cię aby biec do Louisa. Nawet się nie przebrałaś ani nie zamknełaś domu. Twoje oczy były napuchnięte od płaczu. Gdy dobiegłaś do dom uLouisa zaczełaś dzownic dzwonkiem. Nagle zaspany Lou otworzył ci drzwi.
-Co ty tu...
Nie dokonczył bo od razu rzuciłaś się mu na szyję. Nie mogłaś opanować płaczu. To wszystko było pomyłką.
-Przepraszam Louis...
-Ale dlaczego jesteś tu w środku nocy?
-Przyśnił mi się wypadek...
Louis chwycił cię za ręce i patrzył prosto w twoje oczy. Nagle spuścił wzrok i zobaczył pierścionek na twoim palcu. Usmiechną się pod nosem i pocałował cię. Zaprosił cię do środka i resztę nocy spędziłaś z Louisem. Niestety nastepnego dnia też miał koncert na który musiałaś iść. Wstałaś tuz przed koncertem. Nie wiedziałas dlaczego tak długo spałaś. Po otworzeniu oczu zobaczyłaś twój tlen, Louisa. Był dla ciebei bardzo ważny. Uśmiechną się i pocalował cię. Wstałaś z łóżka i poszłaś szybko się zbierać. Nawet nie jedliście śniadania tylk owyszliscie i pojechaliscie na koncert. Było tam mnóstwo fanów. Chłopcy zaśpiewali kilka piosenek a potem Lou wyciagna cię na scenę. Chwycił cię za rękę z perścionkiem i uśmiechną się.
-To jest moje szczęście.
Jednak zamiast oklasków słyszał coś co doprowadzało go do szału.
"Eleanor to dziwka"
To były ostatnie słowa fanów. Louis zdenerwował się a ty ściskałas jego rękę coraz mocniej. Zaczełaś płakać. Louis gdy tylk oto zauważył upóścił mikrofon.
-Jeśli wy nie umiecie zaakceptować jej, ja nie potrafię akceptować was!
-Lou nie...
-Eleanor muszę! Odchodzę z One Direction!
Fani ucichli. Nikt nic nie mówił. Chłopcy patrzyli na Lou i na ciebie. Louis cię przytulił i już schodziliście ze sceny gdy nagle usłyszeliście Nialla.
-Jeśli Louis to ja też.
-Bez was nie ma zespołu ja również ochodzę.
-Niall, Lou, Harry...no więc ja też.
-Chłopaki sam tu nie będę.
Otstanie słowa dobiegały z ust Liama. Wszyscy zeszliście ze sceny. Było strasznie ciho aż dziwnie. W garderobie chłopaki byli smutni. To był koniec ich różowego życia i wszystko to była twoja wina. Czułaś się winna.
-Prosze was wróćcie tam...
-Daj spokój i przestań myśleć, że to twoja wina.
-Ale tak jest!
Pobiegłaś na scenę i chwyciłaś mikrofon. Zaczełaś krzyczeć "One Direction". Wszyscy fani zaczeli krzyczeć z tobą. Nagle Lou wybiegł na scenę.
-Chodź...
-Nie, nie zejdę dopóki nie będzie One Direction.
Chłopaki weszli na scenę spowrotem. Lou chwycił cię za ręce i patrzył na ciebie.
-Dziękuję.
Pocałowaliście się a reakcja fanów juz nie była taka sama. Wszyscy zaczeli się cieszysc i klaskać. Potem nadeszło M&G którego tak się bałaś. Jednak wszystko cie zdziwiło. Fanki najpierw podchodziły do ciebie. To było słodkie. Nastepnego dnia ujrzałaś mase artykułów.
"Eleanor bohaterką Directioners"
Wszyskie komentarze były pozytywne a twitty do Lou...
"Musisz się z niż ożenić."
"Jest dla ciebie idealna."
To było piękna... Poczułaś się deceniona. Wszystko już wyglądało inaczej. Wasz ślub nieco się przyśpiewszył. Spodziewałaś się jakiegos wybryku ale Lou przeszedł sam siebie. Zorganizował ślub w Paryżu bez twojej wiedzy. To była najlepsza niespodzianka w twoim życiu.
~ Leeroy
środa, 28 sierpnia 2013
wtorek, 27 sierpnia 2013
Harry - część 1... ('Być zdzirą')
Spacerowałam po parku już od kilku godzin. Mój ukochany rzucił mnie dla jakiejś zdziry. W czym ona była lepsze. Dlaczego faceci je wolą? Chce mieć zdzirę... a niech ją ma. Ale ja też się zmienię - też stanę się zdzira. Jeszcze pożałuje.
Gdy tak rozmyślałam nagle wpadłam na chłopaka, który rozlał mi cała swoją kawę na białą sukienkę. Myślałam ze go zabije ale gdy zobaczyłam burze loków i te zielone tęczówki od razu mi się odechciało krzyczeć, aż nie zaczęła mi prześwitywać sukienka. Na początku go nie poznałam dopiero później zdałam sobie sprawę kto to był.
- Jej - powiedziałam - znaczy hej...
- Nie martw się często tak reagujecie - powiedział.
- ReagujeMY - zapytałam naciskając na końcówkę - jakie my.
- Fanki -odpowiedział.
O no tak jaka ja głupia mogłam pomyśleć... I nagle zdałam sobie sprawę że moja sukienka prześwituje cały przód myślałam że się ze wstydu spale.
- Masz, załóż- powiedział Harry podając mi swoją marynarkę.
- Ale nie mogę - o matko na zewnątrz byłam opanowana a w środku skakałam ze szczęścia piszczałam w środku...
- Możesz- odpowiedział.
- Wszystkie fanki oblewasz i dajesz im marynarki?
- Nie ty jesteś pierwsza- odpowiedział mój idol.
Myślałam ze zaraz tam zemdleje. Założyłam marynarkę.
-Dziękuje - zdołałam wydusić.
- Płakałaś? - spytał po chwili.
- Nie ważne - powiedziałam.
- Dla mnie ważne -odpowiedział Harry. I choć wiedziałam że jest on kobieciarzem to postanowiłam powiedzieć mu o tym że chłopak złamał mi serce i zabawić się z nim.
Opowiedziałam mu całą historie o moim eks i ogólnie. A potem zaczęłam flirtować. Harry szybko się dołączył i już po kilku minutach siedziałam w jego objęciach i całowałam się z nim. Początkowo byłam bliska zauroczenia ale szybko się ogarnęłam... - Masz być suką i zdzirą [t.i] powtarzałam.
Gdy katana Hazzy już nie pomagała to postanowiłam go poprosić żeby mnie odwiózł... Jednak Harry zamiast mnie odwieźć do domu to zawiózł mnie do siebie. Przez chwile czułam się jak uprowadzona ale to z czasem mięło.
Harry wyciągnął mnie z auta i na rękach zaniósł do domu. Jak tylko zamknął drzwi zaczęłam go namiętnie całować nie obchodziło mnie to ze to będzie to tylko jedna noc a on potem zniknie. Przestało się to dla mnie liczyć. Po około 10 minutach ciągle się całując wylądowaliśmy na jego łóżku..
- Na pewno tego chcesz - zapytał z czułością.
To początek, chcecie więcej ?
~ Malinowa D. Zmieniam podpis na Crazy Marchewa i jagodowa zmienia podpis na crazy Lusterko mozecie nas znać z fb.
Gdy tak rozmyślałam nagle wpadłam na chłopaka, który rozlał mi cała swoją kawę na białą sukienkę. Myślałam ze go zabije ale gdy zobaczyłam burze loków i te zielone tęczówki od razu mi się odechciało krzyczeć, aż nie zaczęła mi prześwitywać sukienka. Na początku go nie poznałam dopiero później zdałam sobie sprawę kto to był.
- Jej - powiedziałam - znaczy hej...
- Nie martw się często tak reagujecie - powiedział.
- ReagujeMY - zapytałam naciskając na końcówkę - jakie my.
- Fanki -odpowiedział.
O no tak jaka ja głupia mogłam pomyśleć... I nagle zdałam sobie sprawę że moja sukienka prześwituje cały przód myślałam że się ze wstydu spale.
- Masz, załóż- powiedział Harry podając mi swoją marynarkę.
- Ale nie mogę - o matko na zewnątrz byłam opanowana a w środku skakałam ze szczęścia piszczałam w środku...
- Możesz- odpowiedział.
- Wszystkie fanki oblewasz i dajesz im marynarki?
- Nie ty jesteś pierwsza- odpowiedział mój idol.
Myślałam ze zaraz tam zemdleje. Założyłam marynarkę.
-Dziękuje - zdołałam wydusić.
- Płakałaś? - spytał po chwili.
- Nie ważne - powiedziałam.
- Dla mnie ważne -odpowiedział Harry. I choć wiedziałam że jest on kobieciarzem to postanowiłam powiedzieć mu o tym że chłopak złamał mi serce i zabawić się z nim.
Opowiedziałam mu całą historie o moim eks i ogólnie. A potem zaczęłam flirtować. Harry szybko się dołączył i już po kilku minutach siedziałam w jego objęciach i całowałam się z nim. Początkowo byłam bliska zauroczenia ale szybko się ogarnęłam... - Masz być suką i zdzirą [t.i] powtarzałam.
Gdy katana Hazzy już nie pomagała to postanowiłam go poprosić żeby mnie odwiózł... Jednak Harry zamiast mnie odwieźć do domu to zawiózł mnie do siebie. Przez chwile czułam się jak uprowadzona ale to z czasem mięło.
Harry wyciągnął mnie z auta i na rękach zaniósł do domu. Jak tylko zamknął drzwi zaczęłam go namiętnie całować nie obchodziło mnie to ze to będzie to tylko jedna noc a on potem zniknie. Przestało się to dla mnie liczyć. Po około 10 minutach ciągle się całując wylądowaliśmy na jego łóżku..
- Na pewno tego chcesz - zapytał z czułością.
To początek, chcecie więcej ?
~ Malinowa D. Zmieniam podpis na Crazy Marchewa i jagodowa zmienia podpis na crazy Lusterko mozecie nas znać z fb.
piątek, 23 sierpnia 2013
Imagin z Harrym ~Leeroy
Łapcie imagina bo dawno dodawałam :)
Tamtego nie skoncze sory ale nie mam pomysłu i i tak nikt nie komentował ;pp
Na gifach jest moja sliczna koleżanka.
Imagin jest dla Dominiki Małyskiej :**
Miałaś na imię Dominika i miałaś 17 lat. Od dawna bardzo chciałaś spotkać One Direction ale nie miałaś okazji. Pewnego dnia oglądająć telewizor usłyszałaś, że można wygrać darmowe bilrty na M&G. Od razu pobiegłaś po telefon i zaczełaś dzwonić. Ponad 10 osób brało udział w konkursie jako ty. Gdy nagle usłyszałaś dzwoniacy telefon mało nie spadłaś ze schodów. Okazało się, że to twoja przyjaciółka.
-Nie mam czasu!
-Mam bilet na M&G!
-Mam czas.
-No i wież ja ich nie...
-Dasz mi bilet?!
-Aleś ty kochana, jestes moja przyjaciółką więc jasne.
-To super kocham cię!
-A otworzysz drzwi?
Pobiegłaś do drzwi aby otworzyc przyjaciółce i od razu rzuciłaś jej się na szyję. Dała ci bilet i niestety zaraz musiała iść bo jechaąl do cioci. Wystarczył ci tylko bilet do Londynu. Miałaś już kupiony więć od razu spakowałas się i wyiegłaś z domu. Miałaś tylko nadzieję, że będzoiesz na czas. W tamtym momecie nie interesowało cie gdzie przenocujesz ani nic innego, chciałas tylko ich zobaczyć, zobaczyć swoich idoli na co czekałaś 3 lata. Pojechałaś taxówką na lotnisko i ledwo wyrobiłaś sie na samolot. Wsiadłaś do samolotu i ulżyło ci. Jednak o jednym nie pomyślałaś. Bałaś sie latać! Musiałas jakos to zrobić. Usiadłaś i po prostu zamknełaś oczy po czym włączyłaś muzykę w której sie zatraciłaś. Lot mina szybko i juz na 2 dzień byłaś w Londynie. Miałaś tylko 2 godziny na dotarcie na M&G. Poszłaś aby kupic sobie jakies ubrania i ruszyłaś w stronę budynku. Na miejscu była wielka kolejka do sprawdzania biletów. Stałaś w kolejce dobrą godzinę. Gdy nagle zobaczyłaś, że jesteś 3! Przed tobą była dziewczyna i mała dziewczynka na wózku...Nagle dziewczynka powiedziała, ze zgubiła bilet ale go miała. Jej mama zaczeła go szukać ale nic...Dziewcyzna przed tobą nawet nie zareagowała i wbiegła. Ochroniarz już wyciągał rękę po twój bilet ale w ostatniej chwili skierowałaś go w stronę małej, zapłakanej dziewczynki.
-Tobie jest bardziej potrzebny.
-Nie mogę...
-Mozesz, leć.
Dziewczynka wzieła bilet i ze łzami w oczach wjechała na salę. Jej mama stała obok ciebie i patrzyła na ciebie.
-To wiele dla nas znaczy...
-To nic wielkiego.
-Na prawdę jesteś wielka...Ona ich kocha i marzyła o tym a ty spełniłaś jej marzenia. Ma raka i jej życie jest policzone...
-Na prawdę sie cieszę, że to zrobiłam.
Usmiechnełaś się przez łzy i poszłaś. Nie wiedziałaś gdzie idziesz po prostu bąkałaś się ulicami. Było już bardzo ciemno. Słyszałas tylko dobiegające dźwięki z koncertu...Właśnie się skonczył. Ludzie zaczeli się rozjerzdżać i poczułaś się pewniej. Szłas przed siebie ze srachem w oczach. W koncu poddałaś sie i usiadłaś na krawężniku. Nagle podjechał jakiś samochód który opryskał cie wodą. Byłaś strasznei wkurzona. Juz miałaś zacząć krzyczeć gdy nagle z auta wysiadł przystojny chłopak w loczkach. Domyśliłaś się, że to Styles.
-Bardzo cie przepraszam!
-Nic się nie stało.

-Pojedziesz ze mną do domu.
-Nie, na prawdę nie trzeba.
-Daj spokój wsiadaj.
Twoje zachowanie było dziwne. Gdy go zobaczylaś zareagowałaś bardzo normalnie. Gdy zaproponował ci, że pojedziecie do niego ty tego nei chciałaś? Jednak wsiadłaś. Zajechaliście przed wielki dom, wille? Harry otworzył ci drzwi i chwyciłza rękę. Weszliscie do środka i od razu Harry dał ci koc.
-Musisz ściagnąć te mokre rzeczy.
-Ale tu?!
-No wież jak chcesz...
Zaczełaś się śmiać i poszłaś do lazienki.
-Ej poczekaj mam dla ciebieu brania.
-Nie mogłeś wcześniej!
-Nic nie widziałem!
Harry rzucił ci koszulę i wyszedł. Zaczełaś się śmiać po cyzm przebrałaś sie w koszulę i zeszłaś na dół. Usiadłaś na kanapie i myślałaś co ty tu w ogóle rboisz?!
-Chcesz herbatę?
-Ty sie pytasz czy ja chcę herbatę?!
-A to źle?
-Przed chwilą wszedłeś do łazienki chociaż dobrze wiedziałeś, że tam jestem!
-To nie było zamieżone.
-Akurat.
-No dobra moze i tak, ale masz niesamowitą figurę.
Uśmiechnełaś sie a Styles złapał cie w biodrach. Wasze twarze były tak blisko siebie. Nie mogłaś się powstrzymać i przegryzłaś usta. Harry tylko się uśmiechną i pozostawiająć ciebie w smaku poszedł po piwo.
-Jesteś pełnoletnia, tak?
-A tak szczerze to jeśli powiedziała bym nie i tak dałbyś mi piwo i pocałował mnie?
-Tak, ale tylko pytam.
-Za 3 dni już tak.
Harry usmiechna się i usiadł obok ciebie. Wypiliście jedno piwo, drugie, trzecie a potem czwarte. Dalej juz nie liczyłaś nawet nie pamietałaś co się działo. Rano obudziłaś się w rozpiętej koszuli leżąc obok Stylesa. Loczek jeszcze spał ale był w samych bokserkach. Jego ręka spoczywała na twoim brzuchu. Przeszedł cię przyjemny dreszczyk chociaż powinnaś się wkurzyć.

Nagle Harry otworzył oczy i od razu zeskoczył z łóżka. Widać było, że sie tym wszystkim przeją.
-Przepraszam!
-Ale o co ci...
-Na prawdę nie wiedziałem co robię.
-Harry!
-Tak?
-Co kolwiek sie stało nie masz za co przepraszać.
Wstałaś i stanełaś na przeciwko niego. Czułaś na sobie jego oddech. Deliktanie się do siebie zbliżaliście ale tym razem to ty pozostawiłaś mu porządanie. Odepchnełaś go delikatnie ręką i z uśmiechem zeszłaś na dół. Nie wiedziałas co sie z tobą działo. Pragnełaś Harrego i tylko o tym myślałaś. Za chwile i on zszedł do ciebie. Staną obok i zaczą gotowac wodę na herbatę. Czułaś jego prefumy...nie mogłaś sie powstrzymać od pocałowania go. Już chciałas sie do niego odwrócić gdy nagle podniósł cie i posadził na blad.
-Słuchaj jeśli zaraz mnie nie pocałujesz na trzeźwo to ja oszaleję.
Objełaś go nogami i pocałowałaś. To był długi i namiętny pocałunek. Odpłynełaś... Zawsze chciałaś go zobaczyć a teraz siedzisz u niego na szafce w rozpiętej koszuli całujac go i błądząc ręką po jego torsie. To było nieziemskie uczucie. Gdy tylko oderwaliscie sie od siebie ujrzałaś jego wzrok na tobie jednak już nie na oczach. Podniosłaś mu głowę i uśmiechnełaś się.
-Czy to znaczy, że jesteśmy razem?
-Tak!
-I mogę ci powiedzieć, że właśnie za ścianą stoja chłopaki z zespołu i jesli się odsynę i mnie puścisz to zobaczą seksowne ciało któro juz nalezy do mnie?
-Harry!
-Spokojnie.
Chwyciłaś Harrego a on zaniósł cię do pokoju. To było takie śłodkie. Ubrałaś to co wczoraj i zeszłaś na dół. Zamarłaś gdy zobaczyłaś 5 cudów świata siedzących na kanapie. Wszyscy rozmawiali nawet nei można było stwierdzic o czym. Śmiali sie z siebie. Harry zoabczył, że jesteś i podbiegł do ciebie. Chwycił cię za rękę i podszedł do chłopaków.
-To moja dziewczyna rozumiecie?!
-Taaa, mogłem ją zabrać do mnie.
-Zayn zamknij się!
Harry na dowód pocaował cię ale zrobił to tak spontanicznie, że nie wyszło to najlepiej. Klepną cie w tyłek i usiadł na kanapie. Wszyscy ledwo sie na niej zmieścili ale ty miałaś zawsze miejsce. Wcisnełaś się na kolana Stylesa i oglądałas z nimi komedię. Nie mogłaś sie skupić na filmie bo Harry błądził ręką po twoim ciele i czułaś jego wzrok na piersiach.
-Harry przestań!
-Ale co ja robię?!
-Już ty dobrze wież co a ja nie mogę się skupić na filmie.
-Ale my go wcale nie musimy oglądać.
-A ty przypadkiem nie masz sesji?
-No mam ale potem.
-Za mało czasu kotek.
Harry miał juz w głowie tysiąc myśli jak by to zrobić. Nagle usmiechną sie triumfalnie. Wymyślił coś a ty zastanawiałaś się przez resztę filmu o co chdzi. Po filmie wszyscy wstali i wyszliscie na dwór. Pojechałaś z Harrym ale ty prowadziłaś. Gdy zajechaliscie na miejsce od razu przywitała was stylistka chłopców. Weszliście do środka i chłopcy szybko pobiegli do garderoby. Styles chwycił cie za rękę i pociągną ze sobą do garderoby.
-Tylko kilka zdjęć poczekaj.
-Ok leć.
Wszyscy się przebrali i poszli. Mieli zrobić którką sesje i mieć przerwę a potem kolejną. Te minuty strasznie sie ciagnely i przemieniały w godizny. Gdy zobaczyłaś Harrego idącego w twoją stronę ucieszyłaś się.
Loczek od razu nie zatrzymująć się złapał cię za rękę i poszliscie w stronę małego pomieszczenie.
-Nareszcie mam cię tylko dla siebie.

Harry wzią twoją rękę i połozył na swoim torsie. Przeszedł cię miły dreszczyk. Wiedziałas jednak, że nie mogliście tego zrobić w garderobie. Harry zębami próbował ściągnąć ci ksozulkę ale w odpowiednim momecie zareagowałaś.
-W domu.
Wyszliscie całująć sie z pomieszczenia do całej garderoby. Chłopcy stali i smiali się zasłaniająć oczy dla beki. Gdy się już odkleiliście od siebie Harry nawet na moment nie chciał puszczać twojej reki. Nagle do garderoby weszła ich stylistka i powiedziała, że możecie juz jechać do domu. Harry popatrzył na ciebie i zaczą syzbk osie przebierać. Podniósł cie i zaniósł do auta. Pojechaliscie w stronę domu. Na miejscu byliście bardzo szybko bo o to Harremu chodziło. Od razu przekręcił drzwi i poszedł do sypialni za tobą. Zanim sie obejrzałaś jego ręce spoczywały na twoim ciele.
-Ale ja żartoałam.
-A ja nie.
Delikatnie musną twoje usta. Chciałaś tego ale musiałaś sprawdzic jego reakcję. Zaczełaś się cofać ale on nie odpuszczał. Jego silne dlonie nie zamieżały cię puszczać.
-Może chłopaki wpadną potem więc nie mamy zbyt wiele czasu.
-Znając was nawet nie wiem jakim sposobem ale skończę w bikini.
-Chyba nie myślisz, ze na to pozwolę jesteś tylko moja.
Styles podszedł do ciebie bliżej i zaczą cię całować. Po chwili byliście już w łóżku. Byłaś zdenerwowana. Harry to zauważył.
-O co chodzi?
-O nic.
-Jeśli nie chcesz tego robic ze mną to...
-To nie o to chodzi, kocham cię ale jeszcze nigdy tego nie robiłam.
-Będę delikatny.
Harry usmiechną się i zaczą znowu cię całować. Po chwili wszedł w ciebie. To było niesamowite uczucie. Usłyszeliscie dzwonek do drzwi i od razu zaczeliscie się szybko zbierac. Byłas bardzo rozkojarzona bo myślałas tylko o Harrym. Zeszłaś na dół i otworzyłaś drzwi w których stali chłopcy. Jka zwykle wparowali bez słowa. Wszysyc usiedli na dywanie.
-O nie.
-Kocham cię
-Ja ciebie też ale nienawidze grać z wami w butelkę.
-Oj przestań będzie Perrie, Eleanor, Danielle i Sophia.
-No dobrze.
Harry sie pocałował. Poszłaś otworzyc drzwi dziewczynom ale to co zobacyzłas bardzo cie zabolało. Sophia była nową dziewczyną Liama przez co dziewczyny odepchneły Danielle. Stała z tyłu i nie odzywałą się. Wpuściłaś je do środka a Danielle przytuliłaś.
-Kocham cię.
-To boli...
-Dasz radę Dan.

Usiadłyście w kółku i czekałyscie na zakręcenie butelką. Nienawidziłyscie obie tej gry. Nie wiedziałas czemu ale miedzy wam icoś było. Byłyście sobie bardzo bliskie. Jako pierwszy zakręcił Lou. Na ich nieszczęście wypadło na Danielle.
-Kto jest teraz dla ciebie najważniejszy?
-Ja nie mogę...
-Dobrze wiemy, że Liam!
To było okropne. Danielle rozpłakała się i uciekłą do innego pokoju. Liam patrzył na nią ze łzami w oczach. Oni byli sobie przeznaczeni. Pobiegłaś za Danielle. Usiadłas obok niej na łóżku i podałaś jej chusteczki. Mocno ja przytuliłaś.
-Kochałaś go?
-Nadal kocham.
-To dlaczego o niego nie zawalczysz?
-Bo teraz jest szczęśliwy a dla mnie jego szczęście jest najwazniejsze.
Nagle Liam wszedł do pokoju. Wyglądało na to, że wszystko śłyszał. Wstałaś i zostawiłaś ich samych. Liam usiadł obok Danielle i nie wiedział co ma powiedzieć. Dan Miała już wstawać ale Liam złapał ją za nadgarstek.
-Porozmawiajmy.
-Nie mamy o czym...
-Kocham cię.
Danielle i Liam się pocałowali. Byłaś taka szczęśliwa. Zeszłaś na dół i zobaczyłaś... Harrego i Sophi. Całowali sie w kuchni, to juz nie była butelka. Stanełaś w drzwiach kuchni i patrzyłas na nich z płaczem. Nagle zobaczył cię Harry.
-Kochanie...
-Nie!
Wybiegłaś z domu. Zaczełaś biec przed siebie. Nic nie widziałaś bo było strasznie ciemno. Nagle usłyszałaś znajomy głos wołajacy twoje imię. To była Danielle. Biegła trzymająć Liama za rękę. Podbiegła do ciebie i przytuliła cię.
-Jak ja mogłam byc taka slepa!
-Przestań proszę.
-Masz szczęście, że trafiłaś na Liama.
-Mam szczęście, że trafiłam na wspaniałe Directioners które wspierały mnie przez cały czas.
-Dan uwielbiam cię.
-Harry na ciebie nie zasługuje.
Przytuliłyscie się jeszcze raz i pojechaliscie wszyscy do domu Danielle. Dan zrobiła ci herbatę a Liam był bardzo zamyślony. Myślał pewnei co zrobic z Sophi.
-Liam ona ma Harrego.
-Nie chodzi o to...
-A co się dzieje?
-Jak ja mogłem zostawic Danielle? Ona jest całym moim zyciem każda chwila bez niej była okropna.
-Rozumiem cię.
Danielle wróciła do was a Liam od razu ja pocałował. Przypomniałaś sobie pocałunki Harrego. Danielle pokazała ci pokój i od razu poszłaś spac. Twoje zycie legło w gruzach. Miałaś zamiar jutro lecieć do Polski. W nocy słyszałaś tylko wiele dźwieków ale w tym sie lepiej nie rozpisywać. Wstałaś rano i zrobiłaś wszystkim śniadanie. Gdy Danielle i Liam zeszli na sniadanie od razu postanowiłas o wszystkim im powiedzieć.
-Słuchajcie ja...
-Co się stało?
-Wyjeżdżam do Polski.
-Dzisiaj?
-Tak.
Nikt już nic nie mówił. Poszłaś na górę po swoja torebkę i poprosiłaś Liama aby zawiózł cię na lotnisko. Stałaś i czekałas na samolot. Liam caly czas trzymał cię za rękę.
-Będziemy tęsknić.
-Odzwiedzajcie mnie.
-Jasne.
Nagle uslyszałaś, że chodzi o twój samolot. Ruszyłaś w stronę samolotu gdy nagle zobaczyłaś na niebie napis zrobion ysamolotem "Kocham cię Dominika ~Harry" to było niesamowite. Nagle ktoś zakrył ci oczy. Odwróciłaś się a tam stał Harry. Zaczełaś płakać ale on cie przytulił.
-Przepraszam.
-Dlaczego nie jesteś na koncercie?!
-Jestes o wiele warzniejsza niż jakis koncert.
-Ale ty pocałowałeś...
-Nie ja tylko ona pocałowała mnie.
-Harry ja mam samolot...
Ze łzami w oczach ruszyłaś przed siebie. Harry jednak nie dawał za wygraną, walczył. Podbiegł do ciebie, uklękna przed tobą i chwycił cię za ręce.
-Błagam cię wybacz mi.

Nie mogłaś mu odmówić. Chciałaś z nim być, wiedziałaś, że bez niego nie będzie tak kolorowo. Popatrzyłaś na niego i go przytuliłaś. Harry uśmiechną się i od razu zabrał cie na koncert. Stałaś spokojnie za kulisami i patrzyłaś kto jest twoim chłopakiem. Nagle chłopcy zaczeli śpiewać little things. Harry podbiegł do ciebie i chwycił cię za rękę. Wyprowadził cię na scenę i śpiewal tylko dla ciebie. Fanki były wzruszone. Po piosence Harry wzią mikrofon i odwrócił się.
-Teraz zrobię coś abyś już mi więcej nie uciekła.
-Co?
Harry klękną przed tobą i wyciągną czerwone pudełeczko w kształcie serduszka. Gdy je otworzył zobaczyłaś pierścionek.
-Wyjdziesz za mnie?
-Tak!
Harry nałożył ci pierścionek na palec i przytulił cię. Patrzyliście sobie w oczy aż w koncu się pocałowaliście. Harry usmiechną się i nagle usłyszałaś muzykę do nowej piosenki. Wszyscy zaczeli skakać. To było niesamowite ile się zdarzyło w tak krótkim czasie. "Tak" powtórzyłaś również za kilka lat...
Nie wyszedł mi przepraszam :C
Piszcie czy może być :)
~Leeroy
Tamtego nie skoncze sory ale nie mam pomysłu i i tak nikt nie komentował ;pp
Na gifach jest moja sliczna koleżanka.
Imagin jest dla Dominiki Małyskiej :**
Miałaś na imię Dominika i miałaś 17 lat. Od dawna bardzo chciałaś spotkać One Direction ale nie miałaś okazji. Pewnego dnia oglądająć telewizor usłyszałaś, że można wygrać darmowe bilrty na M&G. Od razu pobiegłaś po telefon i zaczełaś dzwonić. Ponad 10 osób brało udział w konkursie jako ty. Gdy nagle usłyszałaś dzwoniacy telefon mało nie spadłaś ze schodów. Okazało się, że to twoja przyjaciółka.
-Nie mam czasu!
-Mam bilet na M&G!
-Mam czas.
-No i wież ja ich nie...
-Dasz mi bilet?!
-Aleś ty kochana, jestes moja przyjaciółką więc jasne.
-To super kocham cię!
-A otworzysz drzwi?
Pobiegłaś do drzwi aby otworzyc przyjaciółce i od razu rzuciłaś jej się na szyję. Dała ci bilet i niestety zaraz musiała iść bo jechaąl do cioci. Wystarczył ci tylko bilet do Londynu. Miałaś już kupiony więć od razu spakowałas się i wyiegłaś z domu. Miałaś tylko nadzieję, że będzoiesz na czas. W tamtym momecie nie interesowało cie gdzie przenocujesz ani nic innego, chciałas tylko ich zobaczyć, zobaczyć swoich idoli na co czekałaś 3 lata. Pojechałaś taxówką na lotnisko i ledwo wyrobiłaś sie na samolot. Wsiadłaś do samolotu i ulżyło ci. Jednak o jednym nie pomyślałaś. Bałaś sie latać! Musiałas jakos to zrobić. Usiadłaś i po prostu zamknełaś oczy po czym włączyłaś muzykę w której sie zatraciłaś. Lot mina szybko i juz na 2 dzień byłaś w Londynie. Miałaś tylko 2 godziny na dotarcie na M&G. Poszłaś aby kupic sobie jakies ubrania i ruszyłaś w stronę budynku. Na miejscu była wielka kolejka do sprawdzania biletów. Stałaś w kolejce dobrą godzinę. Gdy nagle zobaczyłaś, że jesteś 3! Przed tobą była dziewczyna i mała dziewczynka na wózku...Nagle dziewczynka powiedziała, ze zgubiła bilet ale go miała. Jej mama zaczeła go szukać ale nic...Dziewcyzna przed tobą nawet nie zareagowała i wbiegła. Ochroniarz już wyciągał rękę po twój bilet ale w ostatniej chwili skierowałaś go w stronę małej, zapłakanej dziewczynki.
-Tobie jest bardziej potrzebny.
-Nie mogę...
-Mozesz, leć.
Dziewczynka wzieła bilet i ze łzami w oczach wjechała na salę. Jej mama stała obok ciebie i patrzyła na ciebie.
-To wiele dla nas znaczy...
-To nic wielkiego.
-Na prawdę jesteś wielka...Ona ich kocha i marzyła o tym a ty spełniłaś jej marzenia. Ma raka i jej życie jest policzone...
-Na prawdę sie cieszę, że to zrobiłam.
Usmiechnełaś się przez łzy i poszłaś. Nie wiedziałaś gdzie idziesz po prostu bąkałaś się ulicami. Było już bardzo ciemno. Słyszałas tylko dobiegające dźwięki z koncertu...Właśnie się skonczył. Ludzie zaczeli się rozjerzdżać i poczułaś się pewniej. Szłas przed siebie ze srachem w oczach. W koncu poddałaś sie i usiadłaś na krawężniku. Nagle podjechał jakiś samochód który opryskał cie wodą. Byłaś strasznei wkurzona. Juz miałaś zacząć krzyczeć gdy nagle z auta wysiadł przystojny chłopak w loczkach. Domyśliłaś się, że to Styles.
-Bardzo cie przepraszam!
-Nic się nie stało.
-Pojedziesz ze mną do domu.
-Nie, na prawdę nie trzeba.
-Daj spokój wsiadaj.
Twoje zachowanie było dziwne. Gdy go zobaczylaś zareagowałaś bardzo normalnie. Gdy zaproponował ci, że pojedziecie do niego ty tego nei chciałaś? Jednak wsiadłaś. Zajechaliście przed wielki dom, wille? Harry otworzył ci drzwi i chwyciłza rękę. Weszliscie do środka i od razu Harry dał ci koc.
-Musisz ściagnąć te mokre rzeczy.
-Ale tu?!
-No wież jak chcesz...
Zaczełaś się śmiać i poszłaś do lazienki.
-Ej poczekaj mam dla ciebieu brania.
-Nie mogłeś wcześniej!
-Nic nie widziałem!
Harry rzucił ci koszulę i wyszedł. Zaczełaś się śmiać po cyzm przebrałaś sie w koszulę i zeszłaś na dół. Usiadłaś na kanapie i myślałaś co ty tu w ogóle rboisz?!
-Chcesz herbatę?
-Ty sie pytasz czy ja chcę herbatę?!
-A to źle?
-Przed chwilą wszedłeś do łazienki chociaż dobrze wiedziałeś, że tam jestem!
-To nie było zamieżone.
-Akurat.
-No dobra moze i tak, ale masz niesamowitą figurę.
Uśmiechnełaś sie a Styles złapał cie w biodrach. Wasze twarze były tak blisko siebie. Nie mogłaś się powstrzymać i przegryzłaś usta. Harry tylko się uśmiechną i pozostawiająć ciebie w smaku poszedł po piwo.
-Jesteś pełnoletnia, tak?
-A tak szczerze to jeśli powiedziała bym nie i tak dałbyś mi piwo i pocałował mnie?
-Tak, ale tylko pytam.
-Za 3 dni już tak.
Harry usmiechna się i usiadł obok ciebie. Wypiliście jedno piwo, drugie, trzecie a potem czwarte. Dalej juz nie liczyłaś nawet nie pamietałaś co się działo. Rano obudziłaś się w rozpiętej koszuli leżąc obok Stylesa. Loczek jeszcze spał ale był w samych bokserkach. Jego ręka spoczywała na twoim brzuchu. Przeszedł cię przyjemny dreszczyk chociaż powinnaś się wkurzyć.
Nagle Harry otworzył oczy i od razu zeskoczył z łóżka. Widać było, że sie tym wszystkim przeją.
-Przepraszam!
-Ale o co ci...
-Na prawdę nie wiedziałem co robię.
-Harry!
-Tak?
-Co kolwiek sie stało nie masz za co przepraszać.
Wstałaś i stanełaś na przeciwko niego. Czułaś na sobie jego oddech. Deliktanie się do siebie zbliżaliście ale tym razem to ty pozostawiłaś mu porządanie. Odepchnełaś go delikatnie ręką i z uśmiechem zeszłaś na dół. Nie wiedziałas co sie z tobą działo. Pragnełaś Harrego i tylko o tym myślałaś. Za chwile i on zszedł do ciebie. Staną obok i zaczą gotowac wodę na herbatę. Czułaś jego prefumy...nie mogłaś sie powstrzymać od pocałowania go. Już chciałas sie do niego odwrócić gdy nagle podniósł cie i posadził na blad.
-Słuchaj jeśli zaraz mnie nie pocałujesz na trzeźwo to ja oszaleję.
Objełaś go nogami i pocałowałaś. To był długi i namiętny pocałunek. Odpłynełaś... Zawsze chciałaś go zobaczyć a teraz siedzisz u niego na szafce w rozpiętej koszuli całujac go i błądząc ręką po jego torsie. To było nieziemskie uczucie. Gdy tylko oderwaliscie sie od siebie ujrzałaś jego wzrok na tobie jednak już nie na oczach. Podniosłaś mu głowę i uśmiechnełaś się.
-Czy to znaczy, że jesteśmy razem?
-Tak!
-I mogę ci powiedzieć, że właśnie za ścianą stoja chłopaki z zespołu i jesli się odsynę i mnie puścisz to zobaczą seksowne ciało któro juz nalezy do mnie?
-Harry!
-Spokojnie.
Chwyciłaś Harrego a on zaniósł cię do pokoju. To było takie śłodkie. Ubrałaś to co wczoraj i zeszłaś na dół. Zamarłaś gdy zobaczyłaś 5 cudów świata siedzących na kanapie. Wszyscy rozmawiali nawet nei można było stwierdzic o czym. Śmiali sie z siebie. Harry zoabczył, że jesteś i podbiegł do ciebie. Chwycił cię za rękę i podszedł do chłopaków.
-To moja dziewczyna rozumiecie?!
-Taaa, mogłem ją zabrać do mnie.
-Zayn zamknij się!
Harry na dowód pocaował cię ale zrobił to tak spontanicznie, że nie wyszło to najlepiej. Klepną cie w tyłek i usiadł na kanapie. Wszyscy ledwo sie na niej zmieścili ale ty miałaś zawsze miejsce. Wcisnełaś się na kolana Stylesa i oglądałas z nimi komedię. Nie mogłaś sie skupić na filmie bo Harry błądził ręką po twoim ciele i czułaś jego wzrok na piersiach.
-Harry przestań!
-Ale co ja robię?!
-Już ty dobrze wież co a ja nie mogę się skupić na filmie.
-Ale my go wcale nie musimy oglądać.
-A ty przypadkiem nie masz sesji?
-No mam ale potem.
-Za mało czasu kotek.
Harry miał juz w głowie tysiąc myśli jak by to zrobić. Nagle usmiechną sie triumfalnie. Wymyślił coś a ty zastanawiałaś się przez resztę filmu o co chdzi. Po filmie wszyscy wstali i wyszliscie na dwór. Pojechałaś z Harrym ale ty prowadziłaś. Gdy zajechaliscie na miejsce od razu przywitała was stylistka chłopców. Weszliście do środka i chłopcy szybko pobiegli do garderoby. Styles chwycił cie za rękę i pociągną ze sobą do garderoby.
-Tylko kilka zdjęć poczekaj.
-Ok leć.
Wszyscy się przebrali i poszli. Mieli zrobić którką sesje i mieć przerwę a potem kolejną. Te minuty strasznie sie ciagnely i przemieniały w godizny. Gdy zobaczyłaś Harrego idącego w twoją stronę ucieszyłaś się.
Loczek od razu nie zatrzymująć się złapał cię za rękę i poszliscie w stronę małego pomieszczenie.
-Nareszcie mam cię tylko dla siebie.
Harry wzią twoją rękę i połozył na swoim torsie. Przeszedł cię miły dreszczyk. Wiedziałas jednak, że nie mogliście tego zrobić w garderobie. Harry zębami próbował ściągnąć ci ksozulkę ale w odpowiednim momecie zareagowałaś.
-W domu.
Wyszliscie całująć sie z pomieszczenia do całej garderoby. Chłopcy stali i smiali się zasłaniająć oczy dla beki. Gdy się już odkleiliście od siebie Harry nawet na moment nie chciał puszczać twojej reki. Nagle do garderoby weszła ich stylistka i powiedziała, że możecie juz jechać do domu. Harry popatrzył na ciebie i zaczą syzbk osie przebierać. Podniósł cie i zaniósł do auta. Pojechaliscie w stronę domu. Na miejscu byliście bardzo szybko bo o to Harremu chodziło. Od razu przekręcił drzwi i poszedł do sypialni za tobą. Zanim sie obejrzałaś jego ręce spoczywały na twoim ciele.
-Ale ja żartoałam.
-A ja nie.
Delikatnie musną twoje usta. Chciałaś tego ale musiałaś sprawdzic jego reakcję. Zaczełaś się cofać ale on nie odpuszczał. Jego silne dlonie nie zamieżały cię puszczać.
-Może chłopaki wpadną potem więc nie mamy zbyt wiele czasu.
-Znając was nawet nie wiem jakim sposobem ale skończę w bikini.
-Chyba nie myślisz, ze na to pozwolę jesteś tylko moja.
Styles podszedł do ciebie bliżej i zaczą cię całować. Po chwili byliście już w łóżku. Byłaś zdenerwowana. Harry to zauważył.
-O co chodzi?
-O nic.
-Jeśli nie chcesz tego robic ze mną to...
-To nie o to chodzi, kocham cię ale jeszcze nigdy tego nie robiłam.
-Będę delikatny.
Harry usmiechną się i zaczą znowu cię całować. Po chwili wszedł w ciebie. To było niesamowite uczucie. Usłyszeliscie dzwonek do drzwi i od razu zaczeliscie się szybko zbierac. Byłas bardzo rozkojarzona bo myślałas tylko o Harrym. Zeszłaś na dół i otworzyłaś drzwi w których stali chłopcy. Jka zwykle wparowali bez słowa. Wszysyc usiedli na dywanie.
-O nie.
-Kocham cię
-Ja ciebie też ale nienawidze grać z wami w butelkę.
-Oj przestań będzie Perrie, Eleanor, Danielle i Sophia.
-No dobrze.
Harry sie pocałował. Poszłaś otworzyc drzwi dziewczynom ale to co zobacyzłas bardzo cie zabolało. Sophia była nową dziewczyną Liama przez co dziewczyny odepchneły Danielle. Stała z tyłu i nie odzywałą się. Wpuściłaś je do środka a Danielle przytuliłaś.
-Kocham cię.
-To boli...
-Dasz radę Dan.
Usiadłyście w kółku i czekałyscie na zakręcenie butelką. Nienawidziłyscie obie tej gry. Nie wiedziałas czemu ale miedzy wam icoś było. Byłyście sobie bardzo bliskie. Jako pierwszy zakręcił Lou. Na ich nieszczęście wypadło na Danielle.
-Kto jest teraz dla ciebie najważniejszy?
-Ja nie mogę...
-Dobrze wiemy, że Liam!
To było okropne. Danielle rozpłakała się i uciekłą do innego pokoju. Liam patrzył na nią ze łzami w oczach. Oni byli sobie przeznaczeni. Pobiegłaś za Danielle. Usiadłas obok niej na łóżku i podałaś jej chusteczki. Mocno ja przytuliłaś.
-Kochałaś go?
-Nadal kocham.
-To dlaczego o niego nie zawalczysz?
-Bo teraz jest szczęśliwy a dla mnie jego szczęście jest najwazniejsze.
Nagle Liam wszedł do pokoju. Wyglądało na to, że wszystko śłyszał. Wstałaś i zostawiłaś ich samych. Liam usiadł obok Danielle i nie wiedział co ma powiedzieć. Dan Miała już wstawać ale Liam złapał ją za nadgarstek.
-Porozmawiajmy.
-Nie mamy o czym...
-Kocham cię.
Danielle i Liam się pocałowali. Byłaś taka szczęśliwa. Zeszłaś na dół i zobaczyłaś... Harrego i Sophi. Całowali sie w kuchni, to juz nie była butelka. Stanełaś w drzwiach kuchni i patrzyłas na nich z płaczem. Nagle zobaczył cię Harry.
-Kochanie...
-Nie!
Wybiegłaś z domu. Zaczełaś biec przed siebie. Nic nie widziałaś bo było strasznie ciemno. Nagle usłyszałaś znajomy głos wołajacy twoje imię. To była Danielle. Biegła trzymająć Liama za rękę. Podbiegła do ciebie i przytuliła cię.
-Jak ja mogłam byc taka slepa!
-Przestań proszę.
-Masz szczęście, że trafiłaś na Liama.
-Mam szczęście, że trafiłam na wspaniałe Directioners które wspierały mnie przez cały czas.
-Dan uwielbiam cię.
-Harry na ciebie nie zasługuje.
Przytuliłyscie się jeszcze raz i pojechaliscie wszyscy do domu Danielle. Dan zrobiła ci herbatę a Liam był bardzo zamyślony. Myślał pewnei co zrobic z Sophi.
-Liam ona ma Harrego.
-Nie chodzi o to...
-A co się dzieje?
-Jak ja mogłem zostawic Danielle? Ona jest całym moim zyciem każda chwila bez niej była okropna.
-Rozumiem cię.
Danielle wróciła do was a Liam od razu ja pocałował. Przypomniałaś sobie pocałunki Harrego. Danielle pokazała ci pokój i od razu poszłaś spac. Twoje zycie legło w gruzach. Miałaś zamiar jutro lecieć do Polski. W nocy słyszałaś tylko wiele dźwieków ale w tym sie lepiej nie rozpisywać. Wstałaś rano i zrobiłaś wszystkim śniadanie. Gdy Danielle i Liam zeszli na sniadanie od razu postanowiłas o wszystkim im powiedzieć.
-Słuchajcie ja...
-Co się stało?
-Wyjeżdżam do Polski.
-Dzisiaj?
-Tak.
Nikt już nic nie mówił. Poszłaś na górę po swoja torebkę i poprosiłaś Liama aby zawiózł cię na lotnisko. Stałaś i czekałas na samolot. Liam caly czas trzymał cię za rękę.
-Będziemy tęsknić.
-Odzwiedzajcie mnie.
-Jasne.
Nagle uslyszałaś, że chodzi o twój samolot. Ruszyłaś w stronę samolotu gdy nagle zobaczyłaś na niebie napis zrobion ysamolotem "Kocham cię Dominika ~Harry" to było niesamowite. Nagle ktoś zakrył ci oczy. Odwróciłaś się a tam stał Harry. Zaczełaś płakać ale on cie przytulił.
-Przepraszam.
-Dlaczego nie jesteś na koncercie?!
-Jestes o wiele warzniejsza niż jakis koncert.
-Ale ty pocałowałeś...
-Nie ja tylko ona pocałowała mnie.
-Harry ja mam samolot...
Ze łzami w oczach ruszyłaś przed siebie. Harry jednak nie dawał za wygraną, walczył. Podbiegł do ciebie, uklękna przed tobą i chwycił cię za ręce.
-Błagam cię wybacz mi.
Nie mogłaś mu odmówić. Chciałaś z nim być, wiedziałaś, że bez niego nie będzie tak kolorowo. Popatrzyłaś na niego i go przytuliłaś. Harry uśmiechną się i od razu zabrał cie na koncert. Stałaś spokojnie za kulisami i patrzyłaś kto jest twoim chłopakiem. Nagle chłopcy zaczeli śpiewać little things. Harry podbiegł do ciebie i chwycił cię za rękę. Wyprowadził cię na scenę i śpiewal tylko dla ciebie. Fanki były wzruszone. Po piosence Harry wzią mikrofon i odwrócił się.
-Teraz zrobię coś abyś już mi więcej nie uciekła.
-Co?
Harry klękną przed tobą i wyciągną czerwone pudełeczko w kształcie serduszka. Gdy je otworzył zobaczyłaś pierścionek.
-Wyjdziesz za mnie?
-Tak!
Harry nałożył ci pierścionek na palec i przytulił cię. Patrzyliście sobie w oczy aż w koncu się pocałowaliście. Harry usmiechną się i nagle usłyszałaś muzykę do nowej piosenki. Wszyscy zaczeli skakać. To było niesamowite ile się zdarzyło w tak krótkim czasie. "Tak" powtórzyłaś również za kilka lat...
Nie wyszedł mi przepraszam :C
Piszcie czy może być :)
~Leeroy
środa, 14 sierpnia 2013
Przepraszam
Hej kochani! Niestety drugi rozdział opowiadania z Niallem dodam po wakacjach :( za 4 dni wyjeżdżam i nie mam czasu napisać nic dłuższego . Obiecuję dodać po wakacjach długi rozdział :*
Daria
Daria
sobota, 10 sierpnia 2013
Imagin Harry #3
Dałam go wczoraj ale ktoś mi usuną -,-
Miłego czytania ^.-
Rose:
Nie pamietam co się działo bo byłam kompletnie pijana.
Gdy rano otworzyłam oczy nie było tam Nicol, nie było tego miejsca. Zamiast wszystkiego był Liam. Nie wiedziałam co mam robić bo najchętniej bym go uderzyła. Miałam najczarniejsze myśli. Już chciałam otworzyc usta i na niego krzyczeć ale on był pierwszy.
-Nie, nie wykorzystałem cię.
-Ale jak ja się tu...
-Byłaś pijana i powiedziałas mi wiele rzeczy, chciałaś mnie pocałować ale w ostatniej chwili oddaliłem sie bo nie wiedziałem dlaczego to robisz, nie miałem zamiaru puszczać cie o 1 w nocy kompletnie pijanej na ulice Londynu, chciałas ze mna spać no więc położyłem sie obok ale nic nie zaszło.
-Dziękuję Li...
Miałam łzy w oczach. On mi tak pomógł a ja chciałam go oskarżać o najgorsze. Liam podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Już dobrze.
-
-A co do wczoraj...
-Wyjasnij mi co ci mówiłam...
-Powiedziałaś, że zakochałaś sie we mnie jeszcze wtedy kiedy przyszłyście z Nicol po pokój, to prawda?
-No wież...tak.
Posmutniałam. Nie wiedziałam jak Li zareaguje. Jednak on tylko popatrzył na mnie i pocałował mnie. To było takie piekne. Niestety zadzwonił mój telefon, to była Nicol. Nareszcie się odezwała.
-Hej Rose!
-Hej Niki.
-Chyba jestem z Harrym!
-A ty mi przerwałaś pocałunek z Liamem.
-Aaaa! Musimy sie psotkać!
-Jasne. Jutro idziemy na ten pokaz to może co byśmy kupiły?
-Ok to za 30 min w galeri.
Rozłączyłam się a Liam stał uśmiechnięty bo prawdopodobnie słyszał całą rozmowę. Usmiechnełam się do niego i dokończyliśmy pocalunek.
-Musze zmykać.
-Podwioze cię.
Wsiadłam do auta i pojechaliśmy do domu. Zaprosiłam Liama do środka chociaż miałam się przebrać i wyjść. Poszłam do pokoju i ubrałam sukienkę. Jednak Liam musiał pomóc mi ją zapiąć.
-Li pomozesz?
-No jasne.
Nagle sukienka sie z ciebie zsuneła. Liam zakrył oczy a ty zaczełaś sie z niego smiać.
-Na prawdę niem iało tak wyjść!
-Oj przestań, nic sie nie stało.
Pocałowałam go a on zapią mi sukienkę. Wyszłam i Liam zawiózł mnie do galeri. Tam już czekała na mnie Nicol. Poszłyśmy połazić po sklepach i poopowiadac jak spędziłyśmy noc. Nicol miała większe szczęście niż ja ale też sie cieszę z tego co się stało. Po kilkugodzinnym obchodzie sklepów znalazłam cos dla siebie.
-To jak dzisiaj śpisz jeszcze ze mną tak?
-No jasne...dzisiaj.
-Będzie super.
Spacerem poszłyśmy do domu Nicol. Weszłyśmy i od razu zjadłyśmy kupione ciastko. Nigdy nie martwiłyśmy się o kalorie bo po co sie głodzić cyz odmawiać soie czegoś? Warto kochac siebie takim jakim sie jest.
-Ej to jutro idziemy na pokaz tak?
-Jak to my?
-Bo ja sama z Harrym nie idę.
-To ja mam brać Liama?
-Raczej nie inaczej!

Poszłyśmy do swoich sypialni. Większość czasu nie spałam ale myślałam jak to jest, że jestem z Liamem Paynem. To jest gwiazda a ja jestem...nikim? No cóż nie mogę już się doczekać jutrzejszego pokazu!
Jak zawsze jak sie podobał komentujcie <3/Leeroy
Miłego czytania ^.-
Rose:
Nie pamietam co się działo bo byłam kompletnie pijana.
Gdy rano otworzyłam oczy nie było tam Nicol, nie było tego miejsca. Zamiast wszystkiego był Liam. Nie wiedziałam co mam robić bo najchętniej bym go uderzyła. Miałam najczarniejsze myśli. Już chciałam otworzyc usta i na niego krzyczeć ale on był pierwszy.
-Nie, nie wykorzystałem cię.
-Ale jak ja się tu...
-Byłaś pijana i powiedziałas mi wiele rzeczy, chciałaś mnie pocałować ale w ostatniej chwili oddaliłem sie bo nie wiedziałem dlaczego to robisz, nie miałem zamiaru puszczać cie o 1 w nocy kompletnie pijanej na ulice Londynu, chciałas ze mna spać no więc położyłem sie obok ale nic nie zaszło.
-Dziękuję Li...
Miałam łzy w oczach. On mi tak pomógł a ja chciałam go oskarżać o najgorsze. Liam podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Już dobrze.
-
-A co do wczoraj...
-Wyjasnij mi co ci mówiłam...
-Powiedziałaś, że zakochałaś sie we mnie jeszcze wtedy kiedy przyszłyście z Nicol po pokój, to prawda?
-No wież...tak.
Posmutniałam. Nie wiedziałam jak Li zareaguje. Jednak on tylko popatrzył na mnie i pocałował mnie. To było takie piekne. Niestety zadzwonił mój telefon, to była Nicol. Nareszcie się odezwała.
-Hej Rose!
-Hej Niki.
-Chyba jestem z Harrym!
-A ty mi przerwałaś pocałunek z Liamem.
-Aaaa! Musimy sie psotkać!
-Jasne. Jutro idziemy na ten pokaz to może co byśmy kupiły?
-Ok to za 30 min w galeri.
Rozłączyłam się a Liam stał uśmiechnięty bo prawdopodobnie słyszał całą rozmowę. Usmiechnełam się do niego i dokończyliśmy pocalunek.
-Musze zmykać.
-Podwioze cię.
Wsiadłam do auta i pojechaliśmy do domu. Zaprosiłam Liama do środka chociaż miałam się przebrać i wyjść. Poszłam do pokoju i ubrałam sukienkę. Jednak Liam musiał pomóc mi ją zapiąć.
-Li pomozesz?
-No jasne.
Nagle sukienka sie z ciebie zsuneła. Liam zakrył oczy a ty zaczełaś sie z niego smiać.
-Na prawdę niem iało tak wyjść!
-Oj przestań, nic sie nie stało.
Pocałowałam go a on zapią mi sukienkę. Wyszłam i Liam zawiózł mnie do galeri. Tam już czekała na mnie Nicol. Poszłyśmy połazić po sklepach i poopowiadac jak spędziłyśmy noc. Nicol miała większe szczęście niż ja ale też sie cieszę z tego co się stało. Po kilkugodzinnym obchodzie sklepów znalazłam cos dla siebie.
-To jak dzisiaj śpisz jeszcze ze mną tak?
-No jasne...dzisiaj.
-Będzie super.
Spacerem poszłyśmy do domu Nicol. Weszłyśmy i od razu zjadłyśmy kupione ciastko. Nigdy nie martwiłyśmy się o kalorie bo po co sie głodzić cyz odmawiać soie czegoś? Warto kochac siebie takim jakim sie jest.
-Ej to jutro idziemy na pokaz tak?
-Jak to my?
-Bo ja sama z Harrym nie idę.
-To ja mam brać Liama?
-Raczej nie inaczej!
Poszłyśmy do swoich sypialni. Większość czasu nie spałam ale myślałam jak to jest, że jestem z Liamem Paynem. To jest gwiazda a ja jestem...nikim? No cóż nie mogę już się doczekać jutrzejszego pokazu!
Jak zawsze jak sie podobał komentujcie <3/Leeroy
piątek, 9 sierpnia 2013
Ważne Info :D
Hej co z wami bierzmy się do Akcji :
Best Song Ever ma 60 mln wyświetleń, to dużo ale w takim tempie nie pobijemy rekordu. Mamy czas do 26 sierpnia. Rozsyłajcie informację dalej, przypominajmy też fankom z innych państw.
POKAŻMY NA CO NAS STAĆ !!! JESTEŚMY PRZECIEŻ JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH FANDOMÓW !!!
Musimy to pobić Belibers chcą nas pobić nie jestem hejtem Jb ale też nie chcę by nas pobiły w rekordzie na vevo :D
Tak z innej beczki zmieniam nazwę z Malinowa D. na Marchewkowa K.
Best Song Ever ma 60 mln wyświetleń, to dużo ale w takim tempie nie pobijemy rekordu. Mamy czas do 26 sierpnia. Rozsyłajcie informację dalej, przypominajmy też fankom z innych państw.
POKAŻMY NA CO NAS STAĆ !!! JESTEŚMY PRZECIEŻ JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH FANDOMÓW !!!
Musimy to pobić Belibers chcą nas pobić nie jestem hejtem Jb ale też nie chcę by nas pobiły w rekordzie na vevo :D
Tak z innej beczki zmieniam nazwę z Malinowa D. na Marchewkowa K.
czwartek, 8 sierpnia 2013
Imagin z Harrym #2
To jest juz 2 cz :D
Jak pisałam pisze w 1 osobie kolejno dni (lub przeskoki ^.-) ale każdy za inną osobę.
Harry:
Gdy wstałem rano myslałem tylko o jednym, o spotkaniu się z Nicol. Była prześliczna. Zjadłem sniadanie i zaczołem się zbierać. Niestety czego bym nie założył wyglądałem głupio. Może i każdy mówi, że jestem przystojny ale ja do konca w to nie wierzę. Chyba każdy ma jakieś kompleksy, no moze oprócz Zayna i Louisa. Oni są strasznie obojętni. Tak czy inaczej musiałem się w coś ubrac. Ubrałem to i poszedłem do auta:

Pojechałem pod dom Nicol o zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi przepieknie ubrana Nicol.
-Cześć.
-Hej, pójdę tylko po torebkę.
-Jasne.
Gdy Nicol wróciła poszliśmy do auta i pojechaliśmy. Nie wiedzialem jak mam sie zachować. To nawet nei była randka. Zaparkowałem auto na prywatnym parkingu i poszliśmy się przejść. Najpierw do parku. Było niesamowicie. Siedzieliśmy tak blisko siebie. Powoli zaczeło się ściemniać więc poszliśmy na kawę i takie tam. Robiliśmy sporo zdjęć.
-Usmiech!

Było bardzo miło. Zachowywała się jak przyjaciółka, szalona przyjaciółka. Pomyślałem wtedy, że właśnie takiej dziewczyny szukam. Poszliśmy wywołać wszystkie zdjecia i każde z nas dostało pasek zdjęć. Odwiozłem ją do domu.
-Na prawdę miło mi się z tobą zwiedzało, musimy to powtórzyć.
-Jutro mamy małą sesję, może wpadniecie z Rose?
-No jasne, to do jutra!
-Pa!
Pocałowałem ją w policzek i pojechałem do domu. Usiadłem na wygodnym fotelu i wyciągnąłem zdjęcia. Jedyne czego chciałem to powtórzyć to wszystko:

W każdym z nich była masa wspomnień. Było idealnie. Marzyłem o kolejnym dniu spędzonym z nią. Poszedłem się położyć. Gdy wstałem rano od razu się zebrałem i pojechałem po Nicol. Otworzyła mi drzwi jakby dopiero wstała ale i tak była śliczna.
-A ty nie zebrana?
-Ale gdzie?
-No na sesję!
-A no tak bo Rose juz pojechała z Liamem.
-No to szybko.
Nicol pobiegła na górę i nie mineło 20 minut jak zeszła zebrana. Nawet mi zajmuje to więcej czasu.
-Na spontanie, jedziemy?
-Tak chodź.
Otworzyłem jej drzwi od auta i pojechaliśmy. Mieliśmy małe spóźnienie ale nic się nei stało bo naszej stylistki w sumie też nie było. Czekaliśmy na nią chwilę. Po całej sesji wszyscy poszli do garderoby. Ja pociągnołem Nicol w ustronne miejsce.
-Harry co ty robisz?
-Zakochałem się w tobie.
-Ja też cie kocham!

Przybliżyłem się do niej i pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek. Jednak wszystko musiał przerwać Louis.
-Chciałem zapytać czy idziecie na pizzę ale chyba jednak idziemy tylko we 3.
-Jak to we 3?
-No bo Liam z Rose już wyszli.
Nicol tylko się usmiechneła pod nosem. Nie miałem zamiaru dzisiaj chodzic z nimi wszystkimi.
-Ej a z tym pokojem...
-Ty jesteś tym wspólokatorem?
-Ja byłem ale teraz będzie Liam.
-Będzie pozytywnie zaskoczona!
Nicol przytuliła się do mnie i poszlismy na miasto. Jak zawsze odwiedziliśmy kawiarnię. Zjedliśmy po ciastku i wypiliśmy kawę.
-Mam do ciebie pytanie...
-Jakie?
-Co powiesz na dzisiejszą noc u mnie?
-Brzmi nieźle...
Chwyciłem Nicol za rękę i pobieglismy do mnie. Na miejscu zrobiłem jej herbatę i usiedliśmy wygodnie na fotelach.
-Harry a w czym ja mam spać?
-Dam ci jakąś koszulkę nie martw się.
-Dzięki.
Nicol uśmiechneła sie a ja poszedłem po koszulkę. Byłem troszeczkę zdezorientowany bo nie wiedziałem jak mamy spać. Wróciłem z koszulka w ręku.
-Dzieki!
-Nie ma za co, a ten... jak śpimy?
-No na łóżku.

Była niesamowita. Przy niej cały czas sie smiałem. Żartowała z życia. To było niesamowite, że nie potrafiła znaleźć powagi sytuacji. Poszliśmy do sypialni i połozyliśmy się. Tak bardzo chciałem ją przytulić ale sie bałem. W końcy przełożyłem przez nią rękę i poczułem na jej ciele mały dreszczyk. Chwyciła moją rękę i przybliżyła mnie do siebie. Zasneliśmy wtuleni w siebie.
Jest dużo gifów i zdjęć bo jakoś tak cały czas mi podchodzą xx
Piszcie swoje opinie i czy mam pisać kolejna część^.-/Leeroy
Jak pisałam pisze w 1 osobie kolejno dni (lub przeskoki ^.-) ale każdy za inną osobę.
Gdy wstałem rano myslałem tylko o jednym, o spotkaniu się z Nicol. Była prześliczna. Zjadłem sniadanie i zaczołem się zbierać. Niestety czego bym nie założył wyglądałem głupio. Może i każdy mówi, że jestem przystojny ale ja do konca w to nie wierzę. Chyba każdy ma jakieś kompleksy, no moze oprócz Zayna i Louisa. Oni są strasznie obojętni. Tak czy inaczej musiałem się w coś ubrac. Ubrałem to i poszedłem do auta:

Pojechałem pod dom Nicol o zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi przepieknie ubrana Nicol.
-Cześć.
-Hej, pójdę tylko po torebkę.
-Jasne.
Gdy Nicol wróciła poszliśmy do auta i pojechaliśmy. Nie wiedzialem jak mam sie zachować. To nawet nei była randka. Zaparkowałem auto na prywatnym parkingu i poszliśmy się przejść. Najpierw do parku. Było niesamowicie. Siedzieliśmy tak blisko siebie. Powoli zaczeło się ściemniać więc poszliśmy na kawę i takie tam. Robiliśmy sporo zdjęć.
-Usmiech!

Było bardzo miło. Zachowywała się jak przyjaciółka, szalona przyjaciółka. Pomyślałem wtedy, że właśnie takiej dziewczyny szukam. Poszliśmy wywołać wszystkie zdjecia i każde z nas dostało pasek zdjęć. Odwiozłem ją do domu.
-Na prawdę miło mi się z tobą zwiedzało, musimy to powtórzyć.
-Jutro mamy małą sesję, może wpadniecie z Rose?
-No jasne, to do jutra!
-Pa!
Pocałowałem ją w policzek i pojechałem do domu. Usiadłem na wygodnym fotelu i wyciągnąłem zdjęcia. Jedyne czego chciałem to powtórzyć to wszystko:

W każdym z nich była masa wspomnień. Było idealnie. Marzyłem o kolejnym dniu spędzonym z nią. Poszedłem się położyć. Gdy wstałem rano od razu się zebrałem i pojechałem po Nicol. Otworzyła mi drzwi jakby dopiero wstała ale i tak była śliczna.
-A ty nie zebrana?
-Ale gdzie?
-No na sesję!
-A no tak bo Rose juz pojechała z Liamem.
-No to szybko.
Nicol pobiegła na górę i nie mineło 20 minut jak zeszła zebrana. Nawet mi zajmuje to więcej czasu.
-Na spontanie, jedziemy?
-Tak chodź.
Otworzyłem jej drzwi od auta i pojechaliśmy. Mieliśmy małe spóźnienie ale nic się nei stało bo naszej stylistki w sumie też nie było. Czekaliśmy na nią chwilę. Po całej sesji wszyscy poszli do garderoby. Ja pociągnołem Nicol w ustronne miejsce.
-Harry co ty robisz?
-Zakochałem się w tobie.
-Ja też cie kocham!

Przybliżyłem się do niej i pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek. Jednak wszystko musiał przerwać Louis.
-Chciałem zapytać czy idziecie na pizzę ale chyba jednak idziemy tylko we 3.
-Jak to we 3?
-No bo Liam z Rose już wyszli.
Nicol tylko się usmiechneła pod nosem. Nie miałem zamiaru dzisiaj chodzic z nimi wszystkimi.
-Ej a z tym pokojem...
-Ty jesteś tym wspólokatorem?
-Ja byłem ale teraz będzie Liam.
-Będzie pozytywnie zaskoczona!
Nicol przytuliła się do mnie i poszlismy na miasto. Jak zawsze odwiedziliśmy kawiarnię. Zjedliśmy po ciastku i wypiliśmy kawę.
-Mam do ciebie pytanie...
-Jakie?
-Co powiesz na dzisiejszą noc u mnie?
-Brzmi nieźle...
Chwyciłem Nicol za rękę i pobieglismy do mnie. Na miejscu zrobiłem jej herbatę i usiedliśmy wygodnie na fotelach.
-Harry a w czym ja mam spać?
-Dam ci jakąś koszulkę nie martw się.
-Dzięki.
Nicol uśmiechneła sie a ja poszedłem po koszulkę. Byłem troszeczkę zdezorientowany bo nie wiedziałem jak mamy spać. Wróciłem z koszulka w ręku.
-Dzieki!
-Nie ma za co, a ten... jak śpimy?
-No na łóżku.
Była niesamowita. Przy niej cały czas sie smiałem. Żartowała z życia. To było niesamowite, że nie potrafiła znaleźć powagi sytuacji. Poszliśmy do sypialni i połozyliśmy się. Tak bardzo chciałem ją przytulić ale sie bałem. W końcy przełożyłem przez nią rękę i poczułem na jej ciele mały dreszczyk. Chwyciła moją rękę i przybliżyła mnie do siebie. Zasneliśmy wtuleni w siebie.
Jest dużo gifów i zdjęć bo jakoś tak cały czas mi podchodzą xx
Piszcie swoje opinie i czy mam pisać kolejna część^.-/Leeroy
środa, 7 sierpnia 2013
Imagin z Harrym #1
Jutro jest gala a ja nie mam się w co ubrać. Muszę wyglądać przynajmniej dobrze. Mam nadzieję, że spotkam tam kogoś niesamowitego. Stałam i rozmyślałam nad ubraniem gdy nagle zadzwonił telefon. Tak to była moja przyjaciółka Rose. Pewnie już przyjechała.
-Hej Rose!
-Hej Nicol, gdzie jesteś?
-A ty?
-W galerii.
-Zapomniałam! Już biegnę poczekaj.
Szybko się przebrałam i byłam juz gotowa. Najgorsze było to, że musiałam iść tam pieszo. Jeszcze tylko rok i będę miała upragnione prawko. Poszłam syzbkim krokiem i byłam tam w kilkanaściem inut. Galeria była bardzo blisko. Przytuliłyśmy sie z Rose i ruszyłyśmy na zakupy. Nie powiem, że się nie udały. Obleciałyśmy całą galerię i wróciłyśmy do mnie, tym razem autem Rose. Wysiadłyśmy i od razu poszłam zrobić Rose jej ulubioną herbate. Usiadłyśmy na kanapie i rozmawiałyśmy.
-Słuchaj Nicol a co z mieszkaniem?
-Mozesz zatrzymać się u mnie.
-Ahh nie powiedziałam jeszcze?
-Ale czego?
-Dostałam role w filmie i musze się tu ulokować.
-Wież co wydaje mi się, że możesz wynająć piękne mieszkanie zaraz tam pojedziemy.
Wsiadłaś do auta z Rose i ruszyłyście. Zajechałyście przed piękny apartament. Był na prawdę niesamowity. Rose stała i patrzyła bez ruchu. Usmiechnełam sie do niej i pociągnełam ją za rękę do właściciela.
-Dzień dobry.
-Hej.
Odwrócił się niesamowity brunet o brązowych oczach. Z twarzy wydawał się bardzo miły.
-Moja przyjaciółka chciała by wynająć pokój ewentualnie kupić.
-Jasne ale tymczasowo musiała by mieszkać z moim przyjacielem.
-Jasne żaden problem.
-To zapraszam jutro i wszystko wyjaśnimy.
-Dziękujemy i do zobaczenia!
Rose nie odezwała się ani słowem. Chciało ci się z niej smiać. Było juz ciemno więc dzisiaj musiała przenocowac u mnie. Zajechałyśmy do domu i od razu usiadłyśmy na kanapie.
-Ciekawe kto bedzie twoim wspólokatorem!
-No też jestem ciekawa...
-Ej o kim tak myślisz?
-O nikim ważnym.
-Hahaha spodobał ci się ten właściciel no nie?!
-Oj przestań! Idę spać.
Rose wystawiła czubek języka i poszła w stronę łazienki aby się przebrac. Za chwile wyszła i zaprowadziłam ją do sypialni. Miałam zamiar uczynić to samo ale najpierw chciałam po raz kolejny zobaczyc sie w kreacji na galę. Podeszłam do lustra i wyglądałam niesamowicie:

Przebrałam się w pidżamę i poszłam jeszcze zanieść sukienkę którą kupiłam Rose do jej pokoju. Rano na pewno się ucieszy. Poszłam do swojej sypialni i zansełam. Byłam bardzo zmęczona. Śnił mi się tajemniczy chłopak. Spotkałam go na gali. Nie widziałam jego twarzy i nie mogła bym go opisać. To było dziwne ale wspaniałe. Rano wstałam i od razu zeszłam na dół. Zrobiłam kilka kanapek i poszłam budzić Rose. Jendak gdy zrobiłam jeden ktok ona już była w kuchni. Zeszła w sukience. Wyglądała bosssko!

-Co to ma być?
-Tada!
-Dziękuję kochanie!
-

Zjadłyśmy razem śniadanie i poszłysmy się przygotowywać. Gdy byłysmy gotowe miałyśmy 30 minut do rozpoczęcia gali. Szybko wsiadłyśmy do auta. Zajechałyśmy na szczęście na czas ale nie było sporo wolnych miejsc. Nagle zauważyłaś jak właściciel apartamentu do was macha abyście przyszły. Przedstawił was każdemu.
-Za chwilę przyjedzie jeszcze Harry.
-Ok!
-O jest!
Ujrzałaś chłopaka o zielonych oczach i kręconych włosach idącego w twoja stronę. Był nieziemksi.
-To jest Nicol a to jest Harry.
-Hej miło mi cie poznać.
-Mi również.-Odpowiedziałam lekko rozkojarzona.
Przez cały czas zerakałam na Harrego a on na mnie.
-Od dawna tu mieszkasz?
-Nie, nie za dobrze znam miasto.
-Może jutro cię oprowadzę?
-No jasne!
Miałam ochotę porozmawiac jeszcze z Harrym ale zostałam wywołana. Wyszłam na czerwony dywan i jak zwykle było dużo fotek. Lubiałam te klimaty bo byłam przyzwyczajona. Spoglądałam tylko na Rose która flirtowałą z właścicielem apartamentu.

Zeszłaś i za chwilę byli wywołani chłopcy. Po całej gali ledwo żywe z Rose pożegnałyście się z chłopakami. Harry na pozegnanie dał mi buziaka policzek, to było takie słodkie. Pojechałyśmy do domu i zmęczone padłyśmy na kanapę.
-Wpadł ci w oko ten Harry!-Krzyczała Rose.
-No tak, a jutro idziemy oglądać miasto!
-To fajnie...
-A jak Liam?
-Nijak.
-Nie martw się jeszcze się spotkacie wygląda na nieśmiałego.
Rose się uśmiechneła i poszła do pokoju. Ja zjadłam jeszcze kolację i także poszłam. Myślałam tylko o obudzeniu się w kolejny dzień i spotkaniu z Harrym.
To będą krótkie części, przynajmniej mi sie tak wydaje ^.-
No i pisane w 1 osobie za różne osóbki ^^
Piszcie jak sie podoba :*/Leeroy
Imagin z Harrym- bohaterowie
Będe pisała kolejnego imagina ale z Harrym./Leeroy
Oto osoby występujące w imaginie:
Nicol:
Miła 17 latka. Mieszka od niedawna w Londynie. Jest piosenkarką i aktorką. Zawsze roześmiana.
Amber:
Wredna 19 letnia dziewczyna. Jest modelką. Mieszka w Londynie. Za wszelką cenę próbuje osiągnąć wszystko co sobie zaplanuje. Jest bardzo samolubna.
Wredna 19 letnia dziewczyna. Jest modelką. Mieszka w Londynie. Za wszelką cenę próbuje osiągnąć wszystko co sobie zaplanuje. Jest bardzo samolubna.
Rose:.jpg)
Przyjaciółka Nicol. Ma 18 lat. Pochodzi z Doncaster ale przyjechała do przyjaciółki. Zawsze walczy o kogoś kto wpadnie jej w oko.
.jpg)
Przyjaciółka Nicol. Ma 18 lat. Pochodzi z Doncaster ale przyjechała do przyjaciółki. Zawsze walczy o kogoś kto wpadnie jej w oko.
One Direction:
Brytyjsko- Irlandzki boy bend. Członkami są: Louis Tomlinson (21 lat), Harry Styles (19 lat), Liam Payne (20 lat), Zayn Malik (20 lat), Niall Horan (19 lat). Mieszkają w Londynie. Zawsze mili i zabawni.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Prawdziwa miłość- Liam Cz. 5
Jest to ostatnia część imagina :)
Mam nadzieję, że się podoba :P
Po tygodniu mieszkania z Louisem zaczeło cię coś bolec. Ból po stracie Liama przeszywał twoje serce. Nie odbierałaś telefonów, nie rozmawiałaś z nim. Najgorsze było to, że codziennie musiałaś na niego patrzeć, na jego napuchnięte oczy. Nie mogłaś być miękka i polecieć do niego. Musiałaś sie trzymać.
-Louis to jedziemy?
-Ale gdzie?
-Będziemy sobie skanowac tyłek chodź!
-Lecę!
-Sesja geniuszu.
-Było tak od razu.
Bałaś się tego. Musiałaś stanąć twarzą w twarz z Liamem. Spędzić z nim czas na osobnosci w garderobie. Patrzeć na jego umięśnione ciało nie mogąc się do niego przytulić. Dzisiaj przeżyjesz tortury...Louis zawiózł was do studia i tam z każdym po kolei byłaś na osobności aby pomóc chłopcom wybrać ubrania. Ich stylistka zachorowała więc dzisiaj ty ją zastąpiłaś. Najpierw wszedł Harry:
-No gościu do ciebie wszystko pasuje.
-Nie ma szans.
-Ale prosze.
-Musisz z nim pogadać.
-Ok wybieraj cos i spadaj jak zawsze.
Harry wyszczerzył zęby i wyszedł. Z każdym zawsze tak było tylko nie z Liamem. On zawsze wolał wszystko sprawdzić. Potem wszedł Louis za nim Zayn i Niall. Na końcu wszedł Liam.
-Hej...
-Ok nie wiem jak wolisz sie ubrać czy jak zawsze koszulę w kratkę cyz może jakaś koszulka...
-No nie wiem wybieraj.
Wygrzebałaś czarną koszulkę, dresy i full cap. To była sesja nietypowa więc każdy z chłopaków miał być ubrany w tym stylu. Kazałaś Liamowi ściagnąć koszulkę a gdy się odwróciłaś i na niego popatrzyłaś...serce ci staneło. On jest taki umięśniony, taki idealny. Zahipnotyzował cię. Wyciagna do ciebie rękę po koszulkę i nagle zobaczyłaś ślady na jego ręku. Chwyciłaś go za rękę i przyglądałaś się temu. On się cią.
-Liam co to jest?-Mówiłaś przez łzy.
-Nic kot Hazzy mnie podrapał.
-Nie ściemniaj Liam czemu to robisz?
Rozpłakałaś się i rzuciłaś się Liamowi w ramiona.
-Myślisz, że jest mi łatwo bez ciebie?
-A ty myślisz, że ja chciałam cię zostawiać?
-To czemu to zrobiłaś?
-Nie wiem działałam pod wpływem emocji ale tak na prawdę każdy dzień bez ciebie był bez sensu. Bez twoich pocałunków. Gdy nie czułam twojego oddechu życie było do niczego. Chciałam sie przytulić ale nie miałam do kogo. To jest okropne Liam...
Liam przez chwile patrzył w twoje zapłakane oczy i cię pocałował. Nie puszczałaś jego dłoni. Nie mogłaś patrzeć na te ślady po zyletce. Najchetniej sama byś skoczyła z mostu aby tylko on nie cierpiał. Świadomość o tym, że on siedział nic nie jedząć i zadając sobie ból przez twoją lekkomyślność doprowadzałą cię do szału. Wyszliscie razem z Liamem z garedorby przepełnieni łzami i... miłością.
-Znów razem?
-A kiedyś byliśmy osobno?
Liam był taki czuły. Przez całą sesję był skupiony na tobie. Fotograf nie mógł juz wytrzymać i zawołał cie do Liama. Pstrykną wam parę zdjęć i wypuścił was. Po wszystkim wsiadłaś juz do auta Liama i pojechaliście do Louisa. Zabrałaś swoje rzeczy i wróciłaś spowrotem do pokoju z 2 osobowym łóżkiem. Opadłaś na nie a zaraz obok ciebie położył sie Liam.
-Już wiem czego brakowało na tym łóżku.
-Czego?
-Ciebie.
Liam usmiechną się i pocałował cię w policzek. Westchnełaś tylko. Tak dawno czułaś motylki w brzuchu. Ból w sercu ulotnił się. Pustka która cię przeszywała ucichła. Było ci po prostu lżej. Wiedziałaś, że Liam jest częścia twojego zycia i nic tego nie zmieni. Jestescie ze sobą na dobre i na złe. Liam podniósł się i złapał cie za rękę. Nagle z szuflady wyciągną złotą obrączkę którą nasuna ci na palec. Sam miał taka samą.
-Jutro pójdziemy do kościoła ale tylko we dwoje i naprawię swój błąd.
-Kocham cię.
Przytuliłaś Liama ale zaraz do waszego pokoju wparował Zayn.
-Tak tak wszyscy się kochamy a teraz wyjdźcie szybko.
Zastanawiałaś sie o co mogło chodzić Zaynowi ale zaufałas mu. Wyszliście przed dom i stała tam Biała Limuzyna. Obwieszona była różowymi i niebieskimi balonami na których pisało albo Liam albo [t.i]. Wsiedliscie do limuzyny a Zayn pojechał za wami. Wasz kierowca nie chciał odpowiada,c na pytania gdzie jedziecie. Nagle zatrzymał się obok...lasu? Zobaczyliście ścieżkę obsypaną płatkami czerwonych i białych róż. Im głębiej wchodziliście tym więcej było ozdób. Na samym koncu ścieżki stał łuk w kształcie serca i wielki tort. Podszedł do was ksiądz i zaczą swój monolog. Nagle doszlo do chwili w której wszystko zalezało od was.
-Czy ty Liamie Paynie bierzesz [t.i] [i.t.p] za żonę?
-Tak.
-A czy ty ...
-Tak!
Pocałowaliście się a goście zaczeli klaskac. Byli tam chłopcy, dziewczyny z Little Mix no i Eleanor. Staliście wpatrzeni w siebie. Była taka romantyczna chwila ciszy gdy nagle Zayn wyskoczył na środek i krzykną:
-Kupiliście już nowy album Little Mix?!
Wszyscy zaczeli się śmiać i zaczeła sie impreza. Każdy składał wam zyczemnia i wręczał prezenty. Nigdy nawet nie marzyłaś o tak cudownym weselu. Było mniej niz 15 osób. Odbywało się ono na dworze ale było niesamowicie pieknie. Wieczorem obejrzeliście zachód słońca nad jeziorem. To było wzruszające. Ile chłopcy musieli sie nad tym natrudzić... Podeszłaś do Louisa i przytuliłaś go.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
-Tyle dla nas zrobiliście.
-Bo was kochamy.
Ten wieczór był niezapomniany. Tańczyliście do rana. Z Liamem byliście przytuleni praktycznie cały czas. Po powrocie do domu nie padliście na łóżka. Usiedliście na kanapie i siedzieliscie wtuleni w siebie w ciszy.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że się nie poddałeś.
-Nigdy bym się nie poddał.
Wstaliście i poszliście do sypialni. Położyliscie się i znowu to uczucie. Już nie sama ale z Liamem. Brakowało ci tego wszystkiego. To było tylko kilka tygodni a jednak...Tyle ci zabrało. Nie pamietałas jak to jest zasypiać obok Liama i budzić się. Zasnełaś rozmarzona ale takze zaniepokonona. A co będzie jeśli sie mu znudzisz? Rano wstałas a Liam jak zawsze jeszcze spał. Pocałowałaś go w policzek i od razu delikatnie otworzył oczy.
-Wstawaj...
-Nie, polezmy jeszcze.
Liam pociągną cię za rękę i leżałaś obok niego. Chciała byś tak leżeć ale nie mieliście czasu. To był minus bycia z Liamem. Całe szczęśćie, że ich stylistka nie może teraz pracować.
-Wstawaj bo się spóźnimy.
-Ale dzisiaj jest wolne.
-Co?
-No tak bo jutro mamy trasę nei pamiętasz?
-Ale...
Trasa i kolejne rozstanie z Liamem? Nie możliwe. Dopiero powróciłaś do wszystkiego i już twoje szczęście ma zniknąć. Gdy nie ma Liama nie ma powietrza. zycie staje sie do niczego. A jeśli znajdzie sobie kogoś innego?
-Musisz?
-Tak ale nie martw sie to tylko 4 dni.
-To aż 4 dni znowu...
-Będziemy rozmawiać na skype.
-Ok to ty się pakuj ja zrobie śniadanie i wyjdziemy gdzieś.
Zeszłaś na dół pełna bólu. Ufałaś mu ale nie mogłaś sie ze wszystkim pogodzić. Odzyskałas go i znowu go tracisz. Fakt to tylko 4 dni ale to będą najgorsze 4 dni. Zrobiłaś jajecznicę i postawiłas na stole. Za chwilę zszedł Liam. Zjedliscie i siedzieliście bez słowa.
-To co dzisiaj robimy?
-No...
-Tak myślałam.
-Ale o co ci chodzi?
Zaczełas się śmiać i zaniosłaś naczynia do zmywarki. Wiedziałas co mu chodzi po głowie ale musiałaś go przetrzymać do wieczora.
-No a noc poślubna?
-No jest takie coś a co w związku z tym?
-Nasza chyba się zgubiła.
-Ehh no dobrze zobaczy się.
Liam oblizał wargi. Zaczełaś się śmiać bo nei znałaś go od tej strony. Wiedziałaś, że nie jest tak grzeczny jak wszystkim sie wydaje. Pocałowałas go i poszłaś na górę sie ubrać. Za tobą poszedł Liam. Weszłaś do łazienki i próbowałaś pokrecic włosy ale jak zawsze lokówka wygrała wojnę. Liam wszedł do ciebie i chwycił cie w biodrach.
-Po co to robisz?
-Żeby lepiej wyglądać.
-Ale ty jestes piękna.
-Nie przesadzaj a kto tu mówi o twoim zdaniu.
-Co?
-No wież moze kogoś poderwę.
Zaczełaś się z nim droczyć. Tak dawno to robiliście. Laim jak zawsze nie czaił bazy. Ogarniał się po kilku minutach. Za dużo czasu z Lou? Niedługo i on zacznie się bawić skanerem. Jeden warunek nigdy więcej skanera. Liam uśmiechną cię i podniósł cię. Wiedziałas co cię czeka. Chciała byś nie mieć łaskotek. Nagle usłyszałas dzwonek do drzwi. To był Louis słyszałaś bo głosie bo darł się zamiast zaczekać jak człowiek aż ktos mu otworzy. Jednak Liam zamkną pokój na kluczyk i postawił cię na podłogę.
-Mówiłaś coś?
-No tak, że bardzo cię kocham?
Zaczełaś powoli cofać się do tyłu ale przeklęta ściana jak zawsze ci przeszkodziła. Liam podszedł bliżej i stał przed tobą z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co teraz?
-Może kawa?
Musiałaś cos wymyśleć aby tylko nie zaczą cię łaskotać. To była twoja słaba strona a on o tym wiedział. Od rana miał na coś ochotę tak? Postanowiłas narobic mu apetytu a potem biec do Louisa.
-No ale Liam nie musimy tego tak konczyć.
-Nie wywiniesz się tym razem.
-Bo nie będę wieczorem spała w sypialni.
-Uwież będziesz.
W sumie miał rację. Nie dałą byś rady się mu oprzeć ale gdyby nawet to zaprowadził by cię tam siłą. Musiałaś działać bo nienawidziłaś łaskotek ale co zrobić? Włożyłaś mu rękę pod koszulkę i zaczełaś mu jeździc palcem po torsie.
-Ja wiem co ty kombinujesz.
-Ale ja nic nie kombinuję i nie zaprzeczaj, że ci sie to podoba.
Pocałowałaś go namiętnie. Nie mógł teraz cie nie wypuścić. Znałaś go zbyt dobrze. Jakby to nie podziałało to wystarczy udawać, że sie płacze. Wtedy Liam jest przejęty. Niestety on też potrafi myśleć nie to co Louis i załatwi cię gorzej. Louis jedyne co mógł by zrobić to rzucic w ciebie cyzmś ciężkim albo olać.
-Ale przypomnij mi co powiedziałaś.
-Że cię bardzo mocno kocham, czekam na wieczorek no i pamiętaj, że jutro jedziesz w trasę.
-No tak to jest argument.
Liam wypóścił cię i wyszliście z pokoju. Czekał tam już Louis który dziwnie patrzył na drukarkę. Aż bałaś się co może wymyśleć. Zaprowadziłaś go do innego pokoju i usiedliście na kanapie. Widać było po Liamie, że już nie moze wytrzymać. Za długo na to czekał. Niestety kara musiała być. Siedzieliście z Louisem i rozmawialiscie.
--------------------------------------
Nadszedł dzień wyjazdu Liama. Pojechałaś z nim na lotnisko aby się porzegnać. Stałas patrząc na niego z łzami w oczach.
-Ej to tylko 4 dni.
-To tak długo.
Opuściłaś głowę. Liam podniósł ci ją delikatnie i pocałował.
-Masz tam sobie nie szukać lasek.
-Polecę na pierwszą lepszą.
-Też cię kocham pa.
Pocałowaliście się i chwile później patrzyłaś na odlatujacy samolot. Usmiechnełaś się i wróciłaś do domu. I co ty masz robic sama? Perrie jest w trasie, Eleanor poleciała do Francji. Taylor! Postanowiłaś zadzwonic do Taylor Swift. To była dziewczyna Harrego. Jest stanowczą kobietą, jest niesamowita. Niestety ona też była w trasie. Do okoła same gwiazdy a ty? Czy zasługujesz na Liama? Wieczorem siedziałaś z laptopem i nagle zadzwonił Liam. Był w samolocie.
-Hej tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też. Jak prodróż?
Liam wzruszył ramionami i przesuną kamerkę na Louisa i Zayna którzy biegali (?) tak biegali po samolocie. Oni są nieobliczalni.
-Jutro będziemy na miejscu a potem tylko 2 dni!
-Jak to 2?
-No bo dzisiaj też liczymy.
-No to czekam.
Nagle zobaczyłaś cos lecącego s stronę kamerki. Myslałaś, że to ziemniak ale nie dowiedziałas sie bo Liam pozegnał sie i rozłączył. Poszłaś do sypialni i położyłaś sie na łóżku. Już miałaś zasypiać gdy usłyszalaś jak by ktos rzucal małymi kamieniami w okno. Bałaś się podnieść głowę, bałaś się wszystkiego. Wyciągnełaś telefon i zadzwoniłaś do Liama.
-Liam ktoś rzuca kamieniami w okno boje się!
-Nie martw się, Max zaraz do ciebie przyjdzie.
-Kto?
-Jeśli zadzwoni dzwonkiem 3 razy otwórz.
-Ok.
-Nie bój się bedzie dobrze.
Siedziałas na łóżku po głowę przykryta kołdrą. Dźwięki się nasilały byłaś przerażona. Nagle usłyszałaś jak ktoś usiłuje otworzyć drzwi kluczem. Ale kto to moze być tak późno. Spodziewałaś sie najgorszego. Zeszłas powoli na dól i zobaczyłaś męską sylwetkę chrzątającą się po domu. Już miałaś dzwonić na policję gdy usłyszałaś głos Maxa.
-Przestraszyłeś mnie!
-Liam ci nie mówił?
-Miałeś zadzwonić!
-Przepraszam, chodź.
Max chwycił twoją roztrzęsioną rękę i zaprowadził cię do sypialni. Położył sie obok ciebie. Odwróciłaś sie do niego plecami i usiłowałaś zasnąć. Nagle poczułaś czyjąćdłoń na swojej tali. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Maxa który sie do ciebie zbliżał.
-Max ja nie...
-Jestes z Liamem na prawdę?
-Tak! A co ty myślałeś?!
-No wież mało dziewczyn trafia się które kochają go na prawdę.
-Mam dość! Śpisz na kanapie!
-Ej wyluzuj...
-Na kanapie!
Byłaś już strasznie zdenerwowana. Marzyłaś o powrocie Liama. Ledwo zasnełaś...Obudziłaś sie wcześnie niestety Max był już na nogach. Czówał nad tobą chociaż tego nie chciałaś.
-Posłuchaj wczoraj głupio wyszło.
-Zauważyłam...
-Chciałem cię przeprosić...
-Daj spokój mi ale przeproś Liama.
Usiadłaś na kanapie i zabrałas sie za śniadanie któro zrobił ci Max. Właczyłaś wiadomosci i zaniemówiłaś. 'Liam Payne członek zespołu One Direction ma nową dziewczynę! Mamy zdjęcia jak chodzą po parku za ręce! Czy to nowa miłość?'. Zamarłaś a po twoich policzkach zaczeły słpywać pojedyńcze łzy. Liam dzwonił przez cał ydzień ale nie odbierałaś. Wieczorem usłyszałaś dzwonek do drzwi. Otworzyłaś i zobaczyłaś Liama który wróciłwcześniej.
-Część ktoku! Czemu nie odbierałaś martwiłem się...
-Pomartw się moze o inną dziewczynę!
-Ale o co ci chodzi?
-Jak mogłeś mnie zdradzić?! Myślałam, że coś dla ciebie znaczę ale jestem kolejną zabawką!
-Ej to nie tak!
Wybiegłaś z domu. Nie miałaś gdzie sie podziać gdy nagle przypomniałas sobie o twoim własnym małym domku. Weszłaś do niego i od razu opadłaś na łóżko. Miałaś nadzieję, że już się nie obudzisz. Z samego rana obudziło cie głośne pukanie do drzwi. Byłaś pewna, że to Liam ale ku twojemu zdziwieniu to był Harry.
-Mogę wejść?
-Tak, jasne.
Harry wszedł ze spuszczoną głową. Cały czas otwierał usta aby ci coś powiedzieć ale zaraz je zamykał. Usiedliście na kanapie. Łzy zaczeły napływać ci do oczu.
-Słuchaj...
-On ją pocałował prawda?
-Tak...ale...
-Dlaczego mi to robi? Kocham go całym sercem i wydawało mi się, że on też mnie kocha!
-Ale on cię kocha!
-To czemu ją całował?!
-To moja wina...
-A co ty masz do tego z kim się całuje?
-Załozyliśmy się...każdy na niego naciskał i zrobił to przepraszam.
-Mógł odmówić.
Wstałaś i pobiegłas na górę. Pewna cząśtka ciebie żałowała tego co zrobiłaś ale inna była wściekła. A może powinnaś do niego wrócić? Co się stanie jeśli on sobie cos zrobi? Harry przybiegł do ciebie ale ty zamknełaś drzwi. Nie miałaś czasu już na nic. Nie chciałas aby chłopcy sie kucili...aby się tobą przejmowali. Z szyflady przy łóżku wyciągnełaś nóż. Przejechałaś nim po ręku 3 razy. Straciłaś przytomność...Harry dobijał sie do drzwi ale nie mógł nic zrobić. W końcy przyjechała karetka. Wywarzyli drzwi i zabrali cie do szpitala. Pojechał z tobą Liam. Harry nie miał odwagi na ciebie spojrzeć. Liam siedział obok i ściskał twoja rękę.
-Dasz radę, jesteś śilna...
Powtarzał to co kilka minut. Z jego oczu płyną strumień łez. Urządzenie obok ciebie powoli przestawało pikać. Nagle otworzyłaś na chwilę oczy, było juz lepiej ale nie mogłaś tego tak zostawić.
-[t.i] ty...
-Kocham cię i nigdy o tobię nie zapomnę.
-Co ty mówisz?!
-Przepraszam...
Wyrwałas z siebie wszystkie urzadzenia trzymające cie przy życiu i to był już koniec...Przestałaś oddychać. Twoje serce stało w miejscu. Liam siedział patrząc na ścianę. Płakał jak nigdy.
-To sie tak nie skończy! Nie może!
Za chwilę przyjechał Harry. Bez słowa zabrał go do domu. Wszyscy patrzyli na Liama z wielkim cierpieniem. Oni także płakali. Byłaś cząstką ich.
-Musisz sobie poradzić Liam.
-Nie nie muszę!
-Przestań!
Liam wybiegł na samą górę. Staną w oknie i patrzył w dół.
-Zejdź z tamtąd!
-Wolę nie żyć ale być z nią niż żyć bez niej.
-Liam nie!
Skoczył...To wszystko stało się tak szybko. Chłopcy nie byli juz w One Direction. Każdy poszedł w swoja stronę. Zayn ułożył sobie życie z Perrie a Louis z Eleanor. Lou miał swojego upragnionego synka ale miał też córkę którą nazwał twoim imieniem...
Jak zawsze proszę o opinię w komantarzach :)/Leeroy
Mam nadzieję, że się podoba :P
Po tygodniu mieszkania z Louisem zaczeło cię coś bolec. Ból po stracie Liama przeszywał twoje serce. Nie odbierałaś telefonów, nie rozmawiałaś z nim. Najgorsze było to, że codziennie musiałaś na niego patrzeć, na jego napuchnięte oczy. Nie mogłaś być miękka i polecieć do niego. Musiałaś sie trzymać.
-Louis to jedziemy?
-Ale gdzie?
-Będziemy sobie skanowac tyłek chodź!
-Lecę!
-Sesja geniuszu.
-Było tak od razu.
Bałaś się tego. Musiałaś stanąć twarzą w twarz z Liamem. Spędzić z nim czas na osobnosci w garderobie. Patrzeć na jego umięśnione ciało nie mogąc się do niego przytulić. Dzisiaj przeżyjesz tortury...Louis zawiózł was do studia i tam z każdym po kolei byłaś na osobności aby pomóc chłopcom wybrać ubrania. Ich stylistka zachorowała więc dzisiaj ty ją zastąpiłaś. Najpierw wszedł Harry:
-No gościu do ciebie wszystko pasuje.
-Nie ma szans.
-Ale prosze.
-Musisz z nim pogadać.
-Ok wybieraj cos i spadaj jak zawsze.
Harry wyszczerzył zęby i wyszedł. Z każdym zawsze tak było tylko nie z Liamem. On zawsze wolał wszystko sprawdzić. Potem wszedł Louis za nim Zayn i Niall. Na końcu wszedł Liam.
-Hej...
-Ok nie wiem jak wolisz sie ubrać czy jak zawsze koszulę w kratkę cyz może jakaś koszulka...
-No nie wiem wybieraj.
Wygrzebałaś czarną koszulkę, dresy i full cap. To była sesja nietypowa więc każdy z chłopaków miał być ubrany w tym stylu. Kazałaś Liamowi ściagnąć koszulkę a gdy się odwróciłaś i na niego popatrzyłaś...serce ci staneło. On jest taki umięśniony, taki idealny. Zahipnotyzował cię. Wyciagna do ciebie rękę po koszulkę i nagle zobaczyłaś ślady na jego ręku. Chwyciłaś go za rękę i przyglądałaś się temu. On się cią.
-Liam co to jest?-Mówiłaś przez łzy.
-Nic kot Hazzy mnie podrapał.
-Nie ściemniaj Liam czemu to robisz?
Rozpłakałaś się i rzuciłaś się Liamowi w ramiona.
-Myślisz, że jest mi łatwo bez ciebie?
-A ty myślisz, że ja chciałam cię zostawiać?
-To czemu to zrobiłaś?
-Nie wiem działałam pod wpływem emocji ale tak na prawdę każdy dzień bez ciebie był bez sensu. Bez twoich pocałunków. Gdy nie czułam twojego oddechu życie było do niczego. Chciałam sie przytulić ale nie miałam do kogo. To jest okropne Liam...
Liam przez chwile patrzył w twoje zapłakane oczy i cię pocałował. Nie puszczałaś jego dłoni. Nie mogłaś patrzeć na te ślady po zyletce. Najchetniej sama byś skoczyła z mostu aby tylko on nie cierpiał. Świadomość o tym, że on siedział nic nie jedząć i zadając sobie ból przez twoją lekkomyślność doprowadzałą cię do szału. Wyszliscie razem z Liamem z garedorby przepełnieni łzami i... miłością.
-Znów razem?
-A kiedyś byliśmy osobno?
Liam był taki czuły. Przez całą sesję był skupiony na tobie. Fotograf nie mógł juz wytrzymać i zawołał cie do Liama. Pstrykną wam parę zdjęć i wypuścił was. Po wszystkim wsiadłaś juz do auta Liama i pojechaliście do Louisa. Zabrałaś swoje rzeczy i wróciłaś spowrotem do pokoju z 2 osobowym łóżkiem. Opadłaś na nie a zaraz obok ciebie położył sie Liam.
-Już wiem czego brakowało na tym łóżku.
-Czego?
-Ciebie.
Liam usmiechną się i pocałował cię w policzek. Westchnełaś tylko. Tak dawno czułaś motylki w brzuchu. Ból w sercu ulotnił się. Pustka która cię przeszywała ucichła. Było ci po prostu lżej. Wiedziałaś, że Liam jest częścia twojego zycia i nic tego nie zmieni. Jestescie ze sobą na dobre i na złe. Liam podniósł się i złapał cie za rękę. Nagle z szuflady wyciągną złotą obrączkę którą nasuna ci na palec. Sam miał taka samą.
-Jutro pójdziemy do kościoła ale tylko we dwoje i naprawię swój błąd.
-Kocham cię.
Przytuliłaś Liama ale zaraz do waszego pokoju wparował Zayn.
-Tak tak wszyscy się kochamy a teraz wyjdźcie szybko.
Zastanawiałaś sie o co mogło chodzić Zaynowi ale zaufałas mu. Wyszliście przed dom i stała tam Biała Limuzyna. Obwieszona była różowymi i niebieskimi balonami na których pisało albo Liam albo [t.i]. Wsiedliscie do limuzyny a Zayn pojechał za wami. Wasz kierowca nie chciał odpowiada,c na pytania gdzie jedziecie. Nagle zatrzymał się obok...lasu? Zobaczyliście ścieżkę obsypaną płatkami czerwonych i białych róż. Im głębiej wchodziliście tym więcej było ozdób. Na samym koncu ścieżki stał łuk w kształcie serca i wielki tort. Podszedł do was ksiądz i zaczą swój monolog. Nagle doszlo do chwili w której wszystko zalezało od was.
-Czy ty Liamie Paynie bierzesz [t.i] [i.t.p] za żonę?
-Tak.
-A czy ty ...
-Tak!
Pocałowaliście się a goście zaczeli klaskac. Byli tam chłopcy, dziewczyny z Little Mix no i Eleanor. Staliście wpatrzeni w siebie. Była taka romantyczna chwila ciszy gdy nagle Zayn wyskoczył na środek i krzykną:
-Kupiliście już nowy album Little Mix?!
Wszyscy zaczeli się śmiać i zaczeła sie impreza. Każdy składał wam zyczemnia i wręczał prezenty. Nigdy nawet nie marzyłaś o tak cudownym weselu. Było mniej niz 15 osób. Odbywało się ono na dworze ale było niesamowicie pieknie. Wieczorem obejrzeliście zachód słońca nad jeziorem. To było wzruszające. Ile chłopcy musieli sie nad tym natrudzić... Podeszłaś do Louisa i przytuliłaś go.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
-Tyle dla nas zrobiliście.
-Bo was kochamy.
Ten wieczór był niezapomniany. Tańczyliście do rana. Z Liamem byliście przytuleni praktycznie cały czas. Po powrocie do domu nie padliście na łóżka. Usiedliście na kanapie i siedzieliscie wtuleni w siebie w ciszy.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że się nie poddałeś.
-Nigdy bym się nie poddał.
Wstaliście i poszliście do sypialni. Położyliscie się i znowu to uczucie. Już nie sama ale z Liamem. Brakowało ci tego wszystkiego. To było tylko kilka tygodni a jednak...Tyle ci zabrało. Nie pamietałas jak to jest zasypiać obok Liama i budzić się. Zasnełaś rozmarzona ale takze zaniepokonona. A co będzie jeśli sie mu znudzisz? Rano wstałas a Liam jak zawsze jeszcze spał. Pocałowałaś go w policzek i od razu delikatnie otworzył oczy.
-Wstawaj...
-Nie, polezmy jeszcze.
Liam pociągną cię za rękę i leżałaś obok niego. Chciała byś tak leżeć ale nie mieliście czasu. To był minus bycia z Liamem. Całe szczęśćie, że ich stylistka nie może teraz pracować.
-Wstawaj bo się spóźnimy.
-Ale dzisiaj jest wolne.
-Co?
-No tak bo jutro mamy trasę nei pamiętasz?
-Ale...
Trasa i kolejne rozstanie z Liamem? Nie możliwe. Dopiero powróciłaś do wszystkiego i już twoje szczęście ma zniknąć. Gdy nie ma Liama nie ma powietrza. zycie staje sie do niczego. A jeśli znajdzie sobie kogoś innego?
-Musisz?
-Tak ale nie martw sie to tylko 4 dni.
-To aż 4 dni znowu...
-Będziemy rozmawiać na skype.
-Ok to ty się pakuj ja zrobie śniadanie i wyjdziemy gdzieś.
Zeszłaś na dół pełna bólu. Ufałaś mu ale nie mogłaś sie ze wszystkim pogodzić. Odzyskałas go i znowu go tracisz. Fakt to tylko 4 dni ale to będą najgorsze 4 dni. Zrobiłaś jajecznicę i postawiłas na stole. Za chwilę zszedł Liam. Zjedliscie i siedzieliście bez słowa.
-To co dzisiaj robimy?
-No...
-Tak myślałam.
-Ale o co ci chodzi?
Zaczełas się śmiać i zaniosłaś naczynia do zmywarki. Wiedziałas co mu chodzi po głowie ale musiałaś go przetrzymać do wieczora.
-No a noc poślubna?
-No jest takie coś a co w związku z tym?
-Nasza chyba się zgubiła.
-Ehh no dobrze zobaczy się.
Liam oblizał wargi. Zaczełaś się śmiać bo nei znałaś go od tej strony. Wiedziałaś, że nie jest tak grzeczny jak wszystkim sie wydaje. Pocałowałas go i poszłaś na górę sie ubrać. Za tobą poszedł Liam. Weszłaś do łazienki i próbowałaś pokrecic włosy ale jak zawsze lokówka wygrała wojnę. Liam wszedł do ciebie i chwycił cie w biodrach.
-Po co to robisz?
-Żeby lepiej wyglądać.
-Ale ty jestes piękna.
-Nie przesadzaj a kto tu mówi o twoim zdaniu.
-Co?
-No wież moze kogoś poderwę.
Zaczełaś się z nim droczyć. Tak dawno to robiliście. Laim jak zawsze nie czaił bazy. Ogarniał się po kilku minutach. Za dużo czasu z Lou? Niedługo i on zacznie się bawić skanerem. Jeden warunek nigdy więcej skanera. Liam uśmiechną cię i podniósł cię. Wiedziałas co cię czeka. Chciała byś nie mieć łaskotek. Nagle usłyszałas dzwonek do drzwi. To był Louis słyszałaś bo głosie bo darł się zamiast zaczekać jak człowiek aż ktos mu otworzy. Jednak Liam zamkną pokój na kluczyk i postawił cię na podłogę.
-Mówiłaś coś?
-No tak, że bardzo cię kocham?
Zaczełaś powoli cofać się do tyłu ale przeklęta ściana jak zawsze ci przeszkodziła. Liam podszedł bliżej i stał przed tobą z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co teraz?
-Może kawa?
Musiałaś cos wymyśleć aby tylko nie zaczą cię łaskotać. To była twoja słaba strona a on o tym wiedział. Od rana miał na coś ochotę tak? Postanowiłas narobic mu apetytu a potem biec do Louisa.
-No ale Liam nie musimy tego tak konczyć.
-Nie wywiniesz się tym razem.
-Bo nie będę wieczorem spała w sypialni.
-Uwież będziesz.
W sumie miał rację. Nie dałą byś rady się mu oprzeć ale gdyby nawet to zaprowadził by cię tam siłą. Musiałaś działać bo nienawidziłaś łaskotek ale co zrobić? Włożyłaś mu rękę pod koszulkę i zaczełaś mu jeździc palcem po torsie.
-Ja wiem co ty kombinujesz.
-Ale ja nic nie kombinuję i nie zaprzeczaj, że ci sie to podoba.
Pocałowałaś go namiętnie. Nie mógł teraz cie nie wypuścić. Znałaś go zbyt dobrze. Jakby to nie podziałało to wystarczy udawać, że sie płacze. Wtedy Liam jest przejęty. Niestety on też potrafi myśleć nie to co Louis i załatwi cię gorzej. Louis jedyne co mógł by zrobić to rzucic w ciebie cyzmś ciężkim albo olać.
-Ale przypomnij mi co powiedziałaś.
-Że cię bardzo mocno kocham, czekam na wieczorek no i pamiętaj, że jutro jedziesz w trasę.
-No tak to jest argument.
Liam wypóścił cię i wyszliście z pokoju. Czekał tam już Louis który dziwnie patrzył na drukarkę. Aż bałaś się co może wymyśleć. Zaprowadziłaś go do innego pokoju i usiedliście na kanapie. Widać było po Liamie, że już nie moze wytrzymać. Za długo na to czekał. Niestety kara musiała być. Siedzieliście z Louisem i rozmawialiscie.
--------------------------------------
Nadszedł dzień wyjazdu Liama. Pojechałaś z nim na lotnisko aby się porzegnać. Stałas patrząc na niego z łzami w oczach.
-Ej to tylko 4 dni.
-To tak długo.
Opuściłaś głowę. Liam podniósł ci ją delikatnie i pocałował.
-Masz tam sobie nie szukać lasek.
-Polecę na pierwszą lepszą.
-Też cię kocham pa.
Pocałowaliście się i chwile później patrzyłaś na odlatujacy samolot. Usmiechnełaś się i wróciłaś do domu. I co ty masz robic sama? Perrie jest w trasie, Eleanor poleciała do Francji. Taylor! Postanowiłaś zadzwonic do Taylor Swift. To była dziewczyna Harrego. Jest stanowczą kobietą, jest niesamowita. Niestety ona też była w trasie. Do okoła same gwiazdy a ty? Czy zasługujesz na Liama? Wieczorem siedziałaś z laptopem i nagle zadzwonił Liam. Był w samolocie.
-Hej tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też. Jak prodróż?
Liam wzruszył ramionami i przesuną kamerkę na Louisa i Zayna którzy biegali (?) tak biegali po samolocie. Oni są nieobliczalni.
-Jutro będziemy na miejscu a potem tylko 2 dni!
-Jak to 2?
-No bo dzisiaj też liczymy.
-No to czekam.
Nagle zobaczyłaś cos lecącego s stronę kamerki. Myslałaś, że to ziemniak ale nie dowiedziałas sie bo Liam pozegnał sie i rozłączył. Poszłaś do sypialni i położyłaś sie na łóżku. Już miałaś zasypiać gdy usłyszalaś jak by ktos rzucal małymi kamieniami w okno. Bałaś się podnieść głowę, bałaś się wszystkiego. Wyciągnełaś telefon i zadzwoniłaś do Liama.
-Liam ktoś rzuca kamieniami w okno boje się!
-Nie martw się, Max zaraz do ciebie przyjdzie.
-Kto?
-Jeśli zadzwoni dzwonkiem 3 razy otwórz.
-Ok.
-Nie bój się bedzie dobrze.
Siedziałas na łóżku po głowę przykryta kołdrą. Dźwięki się nasilały byłaś przerażona. Nagle usłyszałaś jak ktoś usiłuje otworzyć drzwi kluczem. Ale kto to moze być tak późno. Spodziewałaś sie najgorszego. Zeszłas powoli na dól i zobaczyłaś męską sylwetkę chrzątającą się po domu. Już miałaś dzwonić na policję gdy usłyszałaś głos Maxa.
-Przestraszyłeś mnie!
-Liam ci nie mówił?
-Miałeś zadzwonić!
-Przepraszam, chodź.
Max chwycił twoją roztrzęsioną rękę i zaprowadził cię do sypialni. Położył sie obok ciebie. Odwróciłaś sie do niego plecami i usiłowałaś zasnąć. Nagle poczułaś czyjąćdłoń na swojej tali. Odwróciłaś się i zobaczyłaś Maxa który sie do ciebie zbliżał.
-Max ja nie...
-Jestes z Liamem na prawdę?
-Tak! A co ty myślałeś?!
-No wież mało dziewczyn trafia się które kochają go na prawdę.
-Mam dość! Śpisz na kanapie!
-Ej wyluzuj...
-Na kanapie!
Byłaś już strasznie zdenerwowana. Marzyłaś o powrocie Liama. Ledwo zasnełaś...Obudziłaś sie wcześnie niestety Max był już na nogach. Czówał nad tobą chociaż tego nie chciałaś.
-Posłuchaj wczoraj głupio wyszło.
-Zauważyłam...
-Chciałem cię przeprosić...
-Daj spokój mi ale przeproś Liama.
Usiadłaś na kanapie i zabrałas sie za śniadanie któro zrobił ci Max. Właczyłaś wiadomosci i zaniemówiłaś. 'Liam Payne członek zespołu One Direction ma nową dziewczynę! Mamy zdjęcia jak chodzą po parku za ręce! Czy to nowa miłość?'. Zamarłaś a po twoich policzkach zaczeły słpywać pojedyńcze łzy. Liam dzwonił przez cał ydzień ale nie odbierałaś. Wieczorem usłyszałaś dzwonek do drzwi. Otworzyłaś i zobaczyłaś Liama który wróciłwcześniej.
-Część ktoku! Czemu nie odbierałaś martwiłem się...
-Pomartw się moze o inną dziewczynę!
-Ale o co ci chodzi?
-Jak mogłeś mnie zdradzić?! Myślałam, że coś dla ciebie znaczę ale jestem kolejną zabawką!
-Ej to nie tak!
Wybiegłaś z domu. Nie miałaś gdzie sie podziać gdy nagle przypomniałas sobie o twoim własnym małym domku. Weszłaś do niego i od razu opadłaś na łóżko. Miałaś nadzieję, że już się nie obudzisz. Z samego rana obudziło cie głośne pukanie do drzwi. Byłaś pewna, że to Liam ale ku twojemu zdziwieniu to był Harry.
-Mogę wejść?
-Tak, jasne.
Harry wszedł ze spuszczoną głową. Cały czas otwierał usta aby ci coś powiedzieć ale zaraz je zamykał. Usiedliście na kanapie. Łzy zaczeły napływać ci do oczu.
-Słuchaj...
-On ją pocałował prawda?
-Tak...ale...
-Dlaczego mi to robi? Kocham go całym sercem i wydawało mi się, że on też mnie kocha!
-Ale on cię kocha!
-To czemu ją całował?!
-To moja wina...
-A co ty masz do tego z kim się całuje?
-Załozyliśmy się...każdy na niego naciskał i zrobił to przepraszam.
-Mógł odmówić.
Wstałaś i pobiegłas na górę. Pewna cząśtka ciebie żałowała tego co zrobiłaś ale inna była wściekła. A może powinnaś do niego wrócić? Co się stanie jeśli on sobie cos zrobi? Harry przybiegł do ciebie ale ty zamknełaś drzwi. Nie miałaś czasu już na nic. Nie chciałas aby chłopcy sie kucili...aby się tobą przejmowali. Z szyflady przy łóżku wyciągnełaś nóż. Przejechałaś nim po ręku 3 razy. Straciłaś przytomność...Harry dobijał sie do drzwi ale nie mógł nic zrobić. W końcy przyjechała karetka. Wywarzyli drzwi i zabrali cie do szpitala. Pojechał z tobą Liam. Harry nie miał odwagi na ciebie spojrzeć. Liam siedział obok i ściskał twoja rękę.
-Dasz radę, jesteś śilna...
Powtarzał to co kilka minut. Z jego oczu płyną strumień łez. Urządzenie obok ciebie powoli przestawało pikać. Nagle otworzyłaś na chwilę oczy, było juz lepiej ale nie mogłaś tego tak zostawić.
-[t.i] ty...
-Kocham cię i nigdy o tobię nie zapomnę.
-Co ty mówisz?!
-Przepraszam...
Wyrwałas z siebie wszystkie urzadzenia trzymające cie przy życiu i to był już koniec...Przestałaś oddychać. Twoje serce stało w miejscu. Liam siedział patrząc na ścianę. Płakał jak nigdy.
-To sie tak nie skończy! Nie może!
Za chwilę przyjechał Harry. Bez słowa zabrał go do domu. Wszyscy patrzyli na Liama z wielkim cierpieniem. Oni także płakali. Byłaś cząstką ich.
-Musisz sobie poradzić Liam.
-Nie nie muszę!
-Przestań!
Liam wybiegł na samą górę. Staną w oknie i patrzył w dół.
-Zejdź z tamtąd!
-Wolę nie żyć ale być z nią niż żyć bez niej.
-Liam nie!
Skoczył...To wszystko stało się tak szybko. Chłopcy nie byli juz w One Direction. Każdy poszedł w swoja stronę. Zayn ułożył sobie życie z Perrie a Louis z Eleanor. Lou miał swojego upragnionego synka ale miał też córkę którą nazwał twoim imieniem...
Jak zawsze proszę o opinię w komantarzach :)/Leeroy
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Część II imagina z (zgadnijcie)
-Porozmawiać- był zestresowany. Nie potrafiłam się gniewać,
wszystkie złości skierowane w jego osobę zaczęły ulatywać z mojej duszy,
trafiły w niepamięć. Pamiętasz jak cię potraktował? Pamiętasz jak cię
zostawił, żeby być szczęśliwym bez ciebie? Potrzebowałaś go, a on sobie od tak
wyjechał. Moje drugie ja jak zawsze dawało o sobie znać. Przez tyle lat
walczyłam z uczuciami jakimi darzę chłopaka o pięknych, czekoladowych oczach.
Miłość-proste słowo do napisania, do wypowiedzenia. Czasami dzięki niej czasami
uśmiechamy się bez wielkich powodów, a czasami płaczemy. Kilka liter, a tak
łatwo nas rani. Z moich dotychczasowych przemyśleń wyrwał mnie głos mulata.
-Słuchałaś mnie w ogóle?- przerwał swój monolog i spojrzał
na mnie. Nic nie odpowiedziałam. Poczułam jak na moim policzku wytacza się
stróżka mokrej cieczy. Zayn spojrzał na mnie i przybliżył się. – Nie płacz
księżniczko. Ciii.- Przytuliłam się do
niego, a z moich ust wypłynął potok słów.
-Jak mogłeś?! Zostawiłeś mnie, a teraz nagle wszystko ma być
w porządku?! Nienawidzę cię, ale bardziej nienawidzę samej siebie, bo pomimo
jak strasznym dupkiem jesteś ja nadal... tak strasznie cię kocham. – Oczy Zayna
przepełnione były gorzkimi łzami. Podeszłam do niego. Wtuliłam się w jego
ciepłe ciało. „Przepraszam” Tylko na tyle w tej chwili było mnie stać.
-Nie masz za co przepraszać. To ja powinienem to zrobić.
Przepraszam za to, że cię zostawiłem. Przepraszam za to wszystko co źle
robiłem, bo nie chciałem cię zranić. Nie chciałem, byś cierpiała. Żałowałem
tego. Nadal żałuje. Spełniłem swoje marzenia, ale bez ciebie te marzenia są
niczym. Świat posiadał milion różnorodnych barw. Kiedy mogłem być obok ciebie.
Teraz ten świat jest szary. Mam nadzieje, że pomożesz mi go pomalować na nowo
mnóstwem pięknych kolorów. Nie mówię, żebyśmy znowu byli razem, bo wymagałbym
wtedy za dużo od ciebie. Chce powrócić jako przyjaciel. Przyjaźń?
-Przyjaźń.- Znów wpadłam w jego ramiona, a po chwili znaleźliśmy się u mnie w domu opowiadając jak minęły nam te lata. Potrzebowałam jego obecności. Żałowałam, że nie potrafię po prostu wybaczyć. Niestety... Tym razem to nie była piękna bajka z księżniczką, księciem i białym koniem. Przyznam oberwaliśmy niespełnionym scenariuszem naszego życia jak deszczem w twarz. Wiele razy się kłóciliście taka była prawda. Mówiłam „ To koniec, wyjdź” , ale jednak coś go do ciebie ciągnęło. Czasami miałaś dość kłamstw, którymi codziennie cię karmił, ale miał coś w sposobie w jakim do ciebie mówił, w sposobie jakim chodził, że byłaś posłuszna.
-Przyjaźń.- Znów wpadłam w jego ramiona, a po chwili znaleźliśmy się u mnie w domu opowiadając jak minęły nam te lata. Potrzebowałam jego obecności. Żałowałam, że nie potrafię po prostu wybaczyć. Niestety... Tym razem to nie była piękna bajka z księżniczką, księciem i białym koniem. Przyznam oberwaliśmy niespełnionym scenariuszem naszego życia jak deszczem w twarz. Wiele razy się kłóciliście taka była prawda. Mówiłam „ To koniec, wyjdź” , ale jednak coś go do ciebie ciągnęło. Czasami miałaś dość kłamstw, którymi codziennie cię karmił, ale miał coś w sposobie w jakim do ciebie mówił, w sposobie jakim chodził, że byłaś posłuszna.
*Kilka dni później
Umówiłam się z Nieznajomym na spotkanie w realu. Z jednej
strony cieszyłam się, a z drugiej bałam. Głupia on na pewno nigdy nie będzie
cię chciał. Zobacz jak ty wyglądasz!
Miałam ochotę zabić tę głupią istotkę we mnie. Co do Zayna, stara się.
Jest naprawdę świetnym przyjacielem. Dzięki niemu zaczęłam wierzyć w siebie.
Stałam się odważniejsza. Postawiłam się wreszcie i już nie jestem tą samą słabą
osóbką, którą mogli wszyscy poniżać. Zaczęłam wierzyć w swoje marzenia, coraz
łatwiej było mi stanąć na scenie i zaśpiewać. Szykowałam się do spotkania.
Ubrałam się w kremową sukienkę z kokardą na brzuchu i szpilki tego samego
koloru co sukienka. Wzięłam małą torebkę, do której spakowałam kluczyki od
domy, portfel i telefon. Wyszłam z domu informując o tym mamę, która o dziwo była
w domu. Doszłam do kawiarni i usiadłam przy wolnym stoliku, po chwili podszedł
do mnie chłopak. Bardzo przystojny. Okazało się, że to mój nieznajomy. Nie
uciekł. Nasza rozmowa się rozpoczęła...Jak może być? Niezbyt mi wychodzi pisanie dlatego się pytam. Piszcie co wam się podoba, a co nie. A no i oczywiście pytanie kto jest nieznajomym? Chcecie wiedzieć co będzie dalej skomentuj!
~Barbie
niedziela, 4 sierpnia 2013
Harry - imagin
Hej będę tutaj dodawać moje opowiadania , czyli tak jakby jestem nową administratorką :D
łapcie imagin o Harrym ! po 12 dopiero dodam coś po wyjeżdżam :( Miłego czytania!
Był chłodny jesienny wieczór . Siedziałaś na w londyńskim parku na mokrej od deszczu trawie. Lubiłaś tu przychodzić i rozmyślać o swoim życiu i przyszłości. Zazwyczaj o tej porze nie było tu nikogo więc miałaś spokój , ale dzisiaj widziałaś , że kręci się tutaj jakaś osoba. Wydawała się być zagubiona i smutna.
Po pewnym czasie postać zbliżała się do ciebie , a ty coraz bardziej ją poznawałaś . Wiedziałaś , ze skądś go znasz. Tak! To Harry Styles z One Direction. Chłopak do ciebie podszedł i usiadł na trawie bez słowa. Siedzieliście tak pół godziny , aż przystojniak się odezwał.
-Cześć . Jestem Harry Styles . Co tu robisz?
- Zawsze tu przychodzę jak chce pobyć sama – I tak zaczęła się wasza kilku godzinna rozmowa. Robiło się już jasno , a wy nadal gadaliście , tak właśnie minęła twoja noc.
Następnego dnia poszłaś na zakupy . Potrzebowałaś parę nowych ciuszków . W sklepie …spotkałaś Harrego . Wymieniliście się swoimi numerami telefonu i niedługo po tym Styles do Ciebie zadzwonił.
Spotykaliście się przez 2 miesiące , aż Harry zaproponował ci związek . Po roku oświadczył ci się , a ty niedługo po tym zaszłaś w ciążę . Żyliście szczęśliwie jak to w bajkach
łapcie imagin o Harrym ! po 12 dopiero dodam coś po wyjeżdżam :( Miłego czytania!
Był chłodny jesienny wieczór . Siedziałaś na w londyńskim parku na mokrej od deszczu trawie. Lubiłaś tu przychodzić i rozmyślać o swoim życiu i przyszłości. Zazwyczaj o tej porze nie było tu nikogo więc miałaś spokój , ale dzisiaj widziałaś , że kręci się tutaj jakaś osoba. Wydawała się być zagubiona i smutna.
Po pewnym czasie postać zbliżała się do ciebie , a ty coraz bardziej ją poznawałaś . Wiedziałaś , ze skądś go znasz. Tak! To Harry Styles z One Direction. Chłopak do ciebie podszedł i usiadł na trawie bez słowa. Siedzieliście tak pół godziny , aż przystojniak się odezwał.
-Cześć . Jestem Harry Styles . Co tu robisz?
- Zawsze tu przychodzę jak chce pobyć sama – I tak zaczęła się wasza kilku godzinna rozmowa. Robiło się już jasno , a wy nadal gadaliście , tak właśnie minęła twoja noc.
Następnego dnia poszłaś na zakupy . Potrzebowałaś parę nowych ciuszków . W sklepie …spotkałaś Harrego . Wymieniliście się swoimi numerami telefonu i niedługo po tym Styles do Ciebie zadzwonił.
Spotykaliście się przez 2 miesiące , aż Harry zaproponował ci związek . Po roku oświadczył ci się , a ty niedługo po tym zaszłaś w ciążę . Żyliście szczęśliwie jak to w bajkach
Prawdziwa miłość- Liam Cz.4
Ok postanowiłam pisać dalej :)
Chyba wam się podobają ^.-
No i zmieniam nazwę z Tomlinsonowa na Leeroy :**
Po tygodniu mieszkania z Louisem zaczeło cię coś bolec. Ból po stracie Liama przeszywał twoje serce. Nie odbierałaś telefonów, nie rozmawiałaś z nim. Najgorsze było to, że codziennie musiałaś na niego patrzeć, na jego napuchnięte oczy. Nie mogłaś być miękka i polecieć do niego. Musiałaś sie trzymać.
-Louis to jedziemy?
-Ale gdzie?
-Będziemy sobie skanowac tyłek chodź!
-Lecę!
-Sesja geniuszu.
-Było tak od razu.
Bałaś się tego. Musiałaś stanąć twarzą w twarz z Liamem. Spędzić z nim czas na osobnosci w garderobie. Patrzeć na jego umięśnione ciało nie mogąc się do niego przytulić. Dzisiaj przeżyjesz tortury...Louis zawiózł was do studia i tam z każdym po kolei byłaś na osobności aby pomóc chłopcom wybrać ubrania. Ich stylistka zachorowała więc dzisiaj ty ją zastąpiłaś. Najpierw wszedł Harry:
-No gościu do ciebie wszystko pasuje.
-Nie ma szans.
-Ale prosze.
-Musisz z nim pogadać.
-Ok wybieraj cos i spadaj jak zawsze.
Harry wyszczerzył zęby i wyszedł. Z każdym zawsze tak było tylko nie z Liamem. On zawsze wolał wszystko sprawdzić. Potem wszedł Louis za nim Zayn i Niall. Na końcu wszedł Liam.
-Hej...
-Ok nie wiem jak wolisz sie ubrać czy jak zawsze koszulę w kratkę cyz może jakaś koszulka...
-No nie wiem wybieraj.
Wygrzebałaś czarną koszulkę, dresy i full cap. To była sesja nietypowa więc każdy z chłopaków miał być ubrany w tym stylu. Kazałaś Liamowi ściagnąć koszulkę a gdy się odwróciłaś i na niego popatrzyłaś...serce ci staneło. On jest taki umięśniony, taki idealny. Zahipnotyzował cię. Wyciagna do ciebie rękę po koszulkę i nagle zobaczyłaś ślady na jego ręku. Chwyciłaś go za rękę i przyglądałaś się temu. On się cią.
-Liam co to jest?-Mówiłaś przez łzy.
-Nic kot Hazzy mnie podrapał.
-Nie ściemniaj Liam czemu to robisz?
Rozpłakałaś się i rzuciłaś się Liamowi w ramiona.
-Myślisz, że jest mi łatwo bez ciebie?
-A ty myślisz, że ja chciałam cię zostawiać?
-To czemu to zrobiłaś?
-Nie wiem działałam pod wpływem emocji ale tak na prawdę każdy dzień bez ciebie był bez sensu. Bez twoich pocałunków. Gdy nie czułam twojego oddechu życie było do niczego. Chciałam sie przytulić ale nie miałam do kogo. To jest okropne Liam...
Liam przez chwile patrzył w twoje zapłakane oczy i cię pocałował. Nie puszczałaś jego dłoni. Nie mogłaś patrzeć na te ślady po zyletce. Najchetniej sama byś skoczyła z mostu aby tylko on nie cierpiał. Świadomość o tym, że on siedział nic nie jedząć i zadając sobie ból przez twoją lekkomyślność doprowadzałą cię do szału. Wyszliscie razem z Liamem z garedorby przepełnieni łzami i... miłością.
-Znów razem?
-A kiedyś byliśmy osobno?
Liam był taki czuły. Przez całą sesję był skupiony na tobie. Fotograf nie mógł juz wytrzymać i zawołał cie do Liama. Pstrykną wam parę zdjęć i wypuścił was. Po wszystkim wsiadłaś juz do auta Liama i pojechaliście do Louisa. Zabrałaś swoje rzeczy i wróciłaś spowrotem do pokoju z 2 osobowym łóżkiem. Opadłaś na nie a zaraz obok ciebie położył sie Liam.
-Już wiem czego brakowało na tym łóżku.
-Czego?
-Ciebie.
Liam usmiechną się i pocałował cię w policzek. Westchnełaś tylko. Tak dawno czułaś motylki w brzuchu. Ból w sercu ulotnił się. Pustka która cię przeszywała ucichła. Było ci po prostu lżej. Wiedziałaś, że Liam jest częścia twojego zycia i nic tego nie zmieni. Jestescie ze sobą na dobre i na złe. Liam podniósł się i złapał cie za rękę. Nagle z szuflady wyciągną złotą obrączkę którą nasuna ci na palec. Sam miał taka samą.
-Jutro pójdziemy do kościoła ale tylko we dwoje i naprawię swój błąd.
-Kocham cię.
Przytuliłaś Liama ale zaraz do waszego pokoju wparował Zayn.
-Tak tak wszyscy się kochamy a teraz wyjdźcie szybko.
Zastanawiałaś sie o co mogło chodzić Zaynowi ale zaufałas mu. Wyszliście przed dom i stała tam Biała Limuzyna. Obwieszona była różowymi i niebieskimi balonami na których pisało albo Liam albo [t.i]. Wsiedliscie do limuzyny a Zayn pojechał za wami. Wasz kierowca nie chciał odpowiada,c na pytania gdzie jedziecie. Nagle zatrzymał się obok...lasu? Zobaczyliście ścieżkę obsypaną płatkami czerwonych i białych róż. Im głębiej wchodziliście tym więcej było ozdób. Na samym koncu ścieżki stał łuk w kształcie serca i wielki tort. Podszedł do was ksiądz i zaczą swój monolog. Nagle doszlo do chwili w której wszystko zalezało od was.
-Czy ty Liamie Paynie bierzesz [t.i] [i.t.p] za żonę?
-Tak.
-A czy ty ...
-Tak!
Pocałowaliście się a goście zaczeli klaskac. Byli tam chłopcy, dziewczyny z Little Mix no i Eleanor. Staliście wpatrzeni w siebie. Była taka romantyczna chwila ciszy gdy nagle Zayn wyskoczył na środek i krzykną:
-Kupiliście już nowy album Little Mix?!
Wszyscy zaczeli się śmiać i zaczeła sie impreza. Każdy składał wam zyczemnia i wręczał prezenty. Nigdy nawet nie marzyłaś o tak cudownym weselu. Było mniej niz 15 osób. Odbywało się ono na dworze ale było niesamowicie pieknie. Wieczorem obejrzeliście zachód słońca nad jeziorem. To było wzruszające. Ile chłopcy musieli sie nad tym natrudzić... Podeszłaś do Louisa i przytuliłaś go.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
-Tyle dla nas zrobiliście.
-Bo was kochamy.
Ten wieczór był niezapomniany. Tańczyliście do rana. Z Liamem byliście przytuleni praktycznie cały czas. Po powrocie do domu nie padliście na łóżka. Usiedliście na kanapie i siedzieliscie wtuleni w siebie w ciszy.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że się nie poddałeś.
-Nigdy bym się nie poddał.
Wstaliście i poszliście do sypialni. Położyliscie się i znowu to uczucie. Już nie sama ale z Liamem. Brakowało ci tego wszystkiego. To było tylko kilka tygodni a jednak...Tyle ci zabrało. Nie pamietałas jak to jest zasypiać obok Liama i budzić się. Zasnełaś rozmarzona ale takze zaniepokonona. A co będzie jeśli sie mu znudzisz? Rano wstałas a Liam jak zawsze jeszcze spał. Pocałowałaś go w policzek i od razu delikatnie otworzył oczy.
-Wstawaj...
-Nie, polezmy jeszcze.
Liam pociągną cię za rękę i leżałaś obok niego. Chciała byś tak leżeć ale nie mieliście czasu. To był minus bycia z Liamem. Całe szczęśćie, że ich stylistka nie może teraz pracować.
-Wstawaj bo się spóźnimy.
-Ale dzisiaj jest wolne.
-Co?
-No tak bo jutro mamy trasę nei pamiętasz?
-Ale...
Trasa i kolejne rozstanie z Liamem? Nie możliwe. Dopiero powróciłaś do wszystkiego i już twoje szczęście ma zniknąć. Gdy nie ma Liama nie ma powietrza. zycie staje sie do niczego. A jeśli znajdzie sobie kogoś innego?
-Musisz?
-Tak ale nie martw sie to tylko 4 dni.
-To aż 4 dni znowu...
-Będziemy rozmawiać na skype.
-Ok to ty się pakuj ja zrobie śniadanie i wyjdziemy gdzieś.
Zeszłaś na dół pełna bólu. Ufałaś mu ale nie mogłaś sie ze wszystkim pogodzić. Odzyskałas go i znowu go tracisz. Fakt to tylko 4 dni ale to będą najgorsze 4 dni. Zrobiłaś jajecznicę i postawiłas na stole. Za chwilę zszedł Liam. Zjedliscie i siedzieliście bez słowa.
-To co dzisiaj robimy?
-No...
-Tak myślałam.
-Ale o co ci chodzi?
Zaczełas się śmiać i zaniosłaś naczynia do zmywarki. Wiedziałas co mu chodzi po głowie ale musiałaś go przetrzymać do wieczora.
-No a noc poślubna?
-No jest takie coś a co w związku z tym?
-Nasza chyba się zgubiła.
-Ehh no dobrze zobaczy się.
Liam oblizał wargi. Zaczełaś się śmiać bo nei znałaś go od tej strony. Wiedziałaś, że nie jest tak grzeczny jak wszystkim sie wydaje. Pocałowałas go i poszłaś na górę sie ubrać. Za tobą poszedł Liam. Weszłaś do łazienki i próbowałaś pokrecic włosy ale jak zawsze lokówka wygrała wojnę. Liam wszedł do ciebie i chwycił cie w biodrach.
-Po co to robisz?
-Żeby lepiej wyglądać.
-Ale ty jestes piękna.
-Nie przesadzaj a kto tu mówi o twoim zdaniu.
-Co?
-No wież moze kogoś poderwę.
Zaczełaś się z nim droczyć. Tak dawno to robiliście. Laim jak zawsze nie czaił bazy. Ogarniał się po kilku minutach. Za dużo czasu z Lou? Niedługo i on zacznie się bawić skanerem. Jeden warunek nigdy więcej skanera. Liam uśmiechną cię i podniósł cię. Wiedziałas co cię czeka. Chciała byś nie mieć łaskotek. Nagle usłyszałas dzwonek do drzwi. To był Louis słyszałaś bo głosie bo darł się zamiast zaczekać jak człowiek aż ktos mu otworzy. Jednak Liam zamkną pokój na kluczyk i postawił cię na podłogę.
-Mówiłaś coś?
-No tak, że bardzo cię kocham?
Zaczełaś powoli cofać się do tyłu ale przeklęta ściana jak zawsze ci przeszkodziła. Liam podszedł bliżej i stał przed tobą z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co teraz?
-Może kawa?
Musiałaś cos wymyśleć aby tylko nie zaczą cię łaskotać. To była twoja słaba strona a on o tym wiedział. Od rana miał na coś ochotę tak? Postanowiłas narobic mu apetytu a potem biec do Louisa.
-No ale Liam nie musimy tego tak konczyć.
-Nie wywiniesz się tym razem.
-Bo nie będę wieczorem spała w sypialni.
-Uwież będziesz.
W sumie miał rację. Nie dałą byś rady się mu oprzeć ale gdyby nawet to zaprowadził by cię tam siłą. Musiałaś działać bo nienawidziłaś łaskotek ale co zrobić? Włożyłaś mu rękę pod koszulkę i zaczełaś mu jeździc palcem po torsie.
-Ja wiem co ty kombinujesz.
-Ale ja nic nie kombinuję i nie zaprzeczaj, że ci sie to podoba.
Pocałowałaś go namiętnie. Nie mógł teraz cie nie wypuścić. Znałaś go zbyt dobrze. Jakby to nie podziałało to wystarczy udawać, że sie płacze. Wtedy Liam jest przejęty. Niestety on też potrafi myśleć nie to co Louis i załatwi cię gorzej. Louis jedyne co mógł by zrobić to rzucic w ciebie cyzmś ciężkim albo olać.
-Ale przypomnij mi co powiedziałaś.
-Że cię bardzo mocno kocham, czekam na wieczorek no i pamiętaj, że jutro jedziesz w trasę.
-No tak to jest argument.
Liam wypóścił cię i wyszliście z pokoju. Czekał tam już Louis który dziwnie patrzył na drukarkę. Aż bałaś się co może wymyśleć. Zaprowadziłaś go do innego pokoju i usiedliście na kanapie. Widać było po Liamie, że już nie moze wytrzymać. Za długo na to czekał. Niestety kara musiała być. Siedzieliście z Louisem i rozmawialiscie.
Nie mogłam się zastanowić czy napisać więcej ale pomyślałam, że dużo bym dała i kolejna cz była by bez emocji ^.^
Jeśli pisać dalej 5 kom i jest :**
Piszcie cyz może być./Leeroy
Chyba wam się podobają ^.-
No i zmieniam nazwę z Tomlinsonowa na Leeroy :**
Po tygodniu mieszkania z Louisem zaczeło cię coś bolec. Ból po stracie Liama przeszywał twoje serce. Nie odbierałaś telefonów, nie rozmawiałaś z nim. Najgorsze było to, że codziennie musiałaś na niego patrzeć, na jego napuchnięte oczy. Nie mogłaś być miękka i polecieć do niego. Musiałaś sie trzymać.
-Louis to jedziemy?
-Ale gdzie?
-Będziemy sobie skanowac tyłek chodź!
-Lecę!
-Sesja geniuszu.
-Było tak od razu.
Bałaś się tego. Musiałaś stanąć twarzą w twarz z Liamem. Spędzić z nim czas na osobnosci w garderobie. Patrzeć na jego umięśnione ciało nie mogąc się do niego przytulić. Dzisiaj przeżyjesz tortury...Louis zawiózł was do studia i tam z każdym po kolei byłaś na osobności aby pomóc chłopcom wybrać ubrania. Ich stylistka zachorowała więc dzisiaj ty ją zastąpiłaś. Najpierw wszedł Harry:
-No gościu do ciebie wszystko pasuje.
-Nie ma szans.
-Ale prosze.
-Musisz z nim pogadać.
-Ok wybieraj cos i spadaj jak zawsze.
Harry wyszczerzył zęby i wyszedł. Z każdym zawsze tak było tylko nie z Liamem. On zawsze wolał wszystko sprawdzić. Potem wszedł Louis za nim Zayn i Niall. Na końcu wszedł Liam.
-Hej...
-Ok nie wiem jak wolisz sie ubrać czy jak zawsze koszulę w kratkę cyz może jakaś koszulka...
-No nie wiem wybieraj.
Wygrzebałaś czarną koszulkę, dresy i full cap. To była sesja nietypowa więc każdy z chłopaków miał być ubrany w tym stylu. Kazałaś Liamowi ściagnąć koszulkę a gdy się odwróciłaś i na niego popatrzyłaś...serce ci staneło. On jest taki umięśniony, taki idealny. Zahipnotyzował cię. Wyciagna do ciebie rękę po koszulkę i nagle zobaczyłaś ślady na jego ręku. Chwyciłaś go za rękę i przyglądałaś się temu. On się cią.
-Liam co to jest?-Mówiłaś przez łzy.
-Nic kot Hazzy mnie podrapał.
-Nie ściemniaj Liam czemu to robisz?
Rozpłakałaś się i rzuciłaś się Liamowi w ramiona.
-Myślisz, że jest mi łatwo bez ciebie?
-A ty myślisz, że ja chciałam cię zostawiać?
-To czemu to zrobiłaś?
-Nie wiem działałam pod wpływem emocji ale tak na prawdę każdy dzień bez ciebie był bez sensu. Bez twoich pocałunków. Gdy nie czułam twojego oddechu życie było do niczego. Chciałam sie przytulić ale nie miałam do kogo. To jest okropne Liam...
Liam przez chwile patrzył w twoje zapłakane oczy i cię pocałował. Nie puszczałaś jego dłoni. Nie mogłaś patrzeć na te ślady po zyletce. Najchetniej sama byś skoczyła z mostu aby tylko on nie cierpiał. Świadomość o tym, że on siedział nic nie jedząć i zadając sobie ból przez twoją lekkomyślność doprowadzałą cię do szału. Wyszliscie razem z Liamem z garedorby przepełnieni łzami i... miłością.
-Znów razem?
-A kiedyś byliśmy osobno?
Liam był taki czuły. Przez całą sesję był skupiony na tobie. Fotograf nie mógł juz wytrzymać i zawołał cie do Liama. Pstrykną wam parę zdjęć i wypuścił was. Po wszystkim wsiadłaś juz do auta Liama i pojechaliście do Louisa. Zabrałaś swoje rzeczy i wróciłaś spowrotem do pokoju z 2 osobowym łóżkiem. Opadłaś na nie a zaraz obok ciebie położył sie Liam.
-Już wiem czego brakowało na tym łóżku.
-Czego?
-Ciebie.
Liam usmiechną się i pocałował cię w policzek. Westchnełaś tylko. Tak dawno czułaś motylki w brzuchu. Ból w sercu ulotnił się. Pustka która cię przeszywała ucichła. Było ci po prostu lżej. Wiedziałaś, że Liam jest częścia twojego zycia i nic tego nie zmieni. Jestescie ze sobą na dobre i na złe. Liam podniósł się i złapał cie za rękę. Nagle z szuflady wyciągną złotą obrączkę którą nasuna ci na palec. Sam miał taka samą.
-Jutro pójdziemy do kościoła ale tylko we dwoje i naprawię swój błąd.
-Kocham cię.
Przytuliłaś Liama ale zaraz do waszego pokoju wparował Zayn.
-Tak tak wszyscy się kochamy a teraz wyjdźcie szybko.
Zastanawiałaś sie o co mogło chodzić Zaynowi ale zaufałas mu. Wyszliście przed dom i stała tam Biała Limuzyna. Obwieszona była różowymi i niebieskimi balonami na których pisało albo Liam albo [t.i]. Wsiedliscie do limuzyny a Zayn pojechał za wami. Wasz kierowca nie chciał odpowiada,c na pytania gdzie jedziecie. Nagle zatrzymał się obok...lasu? Zobaczyliście ścieżkę obsypaną płatkami czerwonych i białych róż. Im głębiej wchodziliście tym więcej było ozdób. Na samym koncu ścieżki stał łuk w kształcie serca i wielki tort. Podszedł do was ksiądz i zaczą swój monolog. Nagle doszlo do chwili w której wszystko zalezało od was.
-Czy ty Liamie Paynie bierzesz [t.i] [i.t.p] za żonę?
-Tak.
-A czy ty ...
-Tak!
Pocałowaliście się a goście zaczeli klaskac. Byli tam chłopcy, dziewczyny z Little Mix no i Eleanor. Staliście wpatrzeni w siebie. Była taka romantyczna chwila ciszy gdy nagle Zayn wyskoczył na środek i krzykną:
-Kupiliście już nowy album Little Mix?!
Wszyscy zaczeli się śmiać i zaczeła sie impreza. Każdy składał wam zyczemnia i wręczał prezenty. Nigdy nawet nie marzyłaś o tak cudownym weselu. Było mniej niz 15 osób. Odbywało się ono na dworze ale było niesamowicie pieknie. Wieczorem obejrzeliście zachód słońca nad jeziorem. To było wzruszające. Ile chłopcy musieli sie nad tym natrudzić... Podeszłaś do Louisa i przytuliłaś go.
-Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
-Tyle dla nas zrobiliście.
-Bo was kochamy.
Ten wieczór był niezapomniany. Tańczyliście do rana. Z Liamem byliście przytuleni praktycznie cały czas. Po powrocie do domu nie padliście na łóżka. Usiedliście na kanapie i siedzieliscie wtuleni w siebie w ciszy.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że się nie poddałeś.
-Nigdy bym się nie poddał.
Wstaliście i poszliście do sypialni. Położyliscie się i znowu to uczucie. Już nie sama ale z Liamem. Brakowało ci tego wszystkiego. To było tylko kilka tygodni a jednak...Tyle ci zabrało. Nie pamietałas jak to jest zasypiać obok Liama i budzić się. Zasnełaś rozmarzona ale takze zaniepokonona. A co będzie jeśli sie mu znudzisz? Rano wstałas a Liam jak zawsze jeszcze spał. Pocałowałaś go w policzek i od razu delikatnie otworzył oczy.
-Wstawaj...
-Nie, polezmy jeszcze.
Liam pociągną cię za rękę i leżałaś obok niego. Chciała byś tak leżeć ale nie mieliście czasu. To był minus bycia z Liamem. Całe szczęśćie, że ich stylistka nie może teraz pracować.
-Wstawaj bo się spóźnimy.
-Ale dzisiaj jest wolne.
-Co?
-No tak bo jutro mamy trasę nei pamiętasz?
-Ale...
Trasa i kolejne rozstanie z Liamem? Nie możliwe. Dopiero powróciłaś do wszystkiego i już twoje szczęście ma zniknąć. Gdy nie ma Liama nie ma powietrza. zycie staje sie do niczego. A jeśli znajdzie sobie kogoś innego?
-Musisz?
-Tak ale nie martw sie to tylko 4 dni.
-To aż 4 dni znowu...
-Będziemy rozmawiać na skype.
-Ok to ty się pakuj ja zrobie śniadanie i wyjdziemy gdzieś.
Zeszłaś na dół pełna bólu. Ufałaś mu ale nie mogłaś sie ze wszystkim pogodzić. Odzyskałas go i znowu go tracisz. Fakt to tylko 4 dni ale to będą najgorsze 4 dni. Zrobiłaś jajecznicę i postawiłas na stole. Za chwilę zszedł Liam. Zjedliscie i siedzieliście bez słowa.
-To co dzisiaj robimy?
-No...
-Tak myślałam.
-Ale o co ci chodzi?
Zaczełas się śmiać i zaniosłaś naczynia do zmywarki. Wiedziałas co mu chodzi po głowie ale musiałaś go przetrzymać do wieczora.
-No a noc poślubna?
-No jest takie coś a co w związku z tym?
-Nasza chyba się zgubiła.
-Ehh no dobrze zobaczy się.
Liam oblizał wargi. Zaczełaś się śmiać bo nei znałaś go od tej strony. Wiedziałaś, że nie jest tak grzeczny jak wszystkim sie wydaje. Pocałowałas go i poszłaś na górę sie ubrać. Za tobą poszedł Liam. Weszłaś do łazienki i próbowałaś pokrecic włosy ale jak zawsze lokówka wygrała wojnę. Liam wszedł do ciebie i chwycił cie w biodrach.
-Po co to robisz?
-Żeby lepiej wyglądać.
-Ale ty jestes piękna.
-Nie przesadzaj a kto tu mówi o twoim zdaniu.
-Co?
-No wież moze kogoś poderwę.
Zaczełaś się z nim droczyć. Tak dawno to robiliście. Laim jak zawsze nie czaił bazy. Ogarniał się po kilku minutach. Za dużo czasu z Lou? Niedługo i on zacznie się bawić skanerem. Jeden warunek nigdy więcej skanera. Liam uśmiechną cię i podniósł cię. Wiedziałas co cię czeka. Chciała byś nie mieć łaskotek. Nagle usłyszałas dzwonek do drzwi. To był Louis słyszałaś bo głosie bo darł się zamiast zaczekać jak człowiek aż ktos mu otworzy. Jednak Liam zamkną pokój na kluczyk i postawił cię na podłogę.
-Mówiłaś coś?
-No tak, że bardzo cię kocham?
Zaczełaś powoli cofać się do tyłu ale przeklęta ściana jak zawsze ci przeszkodziła. Liam podszedł bliżej i stał przed tobą z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co teraz?
-Może kawa?
Musiałaś cos wymyśleć aby tylko nie zaczą cię łaskotać. To była twoja słaba strona a on o tym wiedział. Od rana miał na coś ochotę tak? Postanowiłas narobic mu apetytu a potem biec do Louisa.
-No ale Liam nie musimy tego tak konczyć.
-Nie wywiniesz się tym razem.
-Bo nie będę wieczorem spała w sypialni.
-Uwież będziesz.
W sumie miał rację. Nie dałą byś rady się mu oprzeć ale gdyby nawet to zaprowadził by cię tam siłą. Musiałaś działać bo nienawidziłaś łaskotek ale co zrobić? Włożyłaś mu rękę pod koszulkę i zaczełaś mu jeździc palcem po torsie.
-Ja wiem co ty kombinujesz.
-Ale ja nic nie kombinuję i nie zaprzeczaj, że ci sie to podoba.
Pocałowałaś go namiętnie. Nie mógł teraz cie nie wypuścić. Znałaś go zbyt dobrze. Jakby to nie podziałało to wystarczy udawać, że sie płacze. Wtedy Liam jest przejęty. Niestety on też potrafi myśleć nie to co Louis i załatwi cię gorzej. Louis jedyne co mógł by zrobić to rzucic w ciebie cyzmś ciężkim albo olać.
-Ale przypomnij mi co powiedziałaś.
-Że cię bardzo mocno kocham, czekam na wieczorek no i pamiętaj, że jutro jedziesz w trasę.
-No tak to jest argument.
Liam wypóścił cię i wyszliście z pokoju. Czekał tam już Louis który dziwnie patrzył na drukarkę. Aż bałaś się co może wymyśleć. Zaprowadziłaś go do innego pokoju i usiedliście na kanapie. Widać było po Liamie, że już nie moze wytrzymać. Za długo na to czekał. Niestety kara musiała być. Siedzieliście z Louisem i rozmawialiscie.
Nie mogłam się zastanowić czy napisać więcej ale pomyślałam, że dużo bym dała i kolejna cz była by bez emocji ^.^
Jeśli pisać dalej 5 kom i jest :**
Piszcie cyz może być./Leeroy
piątek, 2 sierpnia 2013
Prawdziwa miłość- Liam Cz. 3
Jest to częśćostatnia chyba, ze chcieli byście dalej :)
Piszcie czy pisać dlaej.
Planowaliście z Liamem ślub. Miał odbyć się już za tydzień. To był dla was męczący okres. Wszystkie przygotowania itd. Był przepiękny dzień więc miałąs ochotę iść po suknię slubna. Od razu zadzwoniłaś po Perrie.
-Hej!
-Hej co tam?
-Pomorzesz mi wybrać suknię?
-No jasne zaraz będę!
Na niej zawsze można było polegać. Była zawsze na czas i żadko zmieniała plany. Siedziałas już gotowa i czekałaś podczas gdy Liam zadręczał sie co najpierw zrobić.
-Liam ja jadę pa!
-Poczekaj!
Liam podbiegł do ciebie i dał ci buziaka w policzek na pożegnanie.
-No leć.
-Hahaha kocham cię wrócę wieczorkiem.
Wybiegłas z domu i wsiadłaś do auta Perrie. Ona zawiozła cię do największego sklepu z sukniami. Czułaś, że chyba będziesz musiała tam zamieszkać. Weszłyście z Perrie do sklepu i od razu przyjeła was miła pani. Pokazała ci suknie pasujące do twojej figury. Przymieżałaś moze z 20 sukni ale wszystko na nic. Potrzebowałaś czegos wyjątkowego. Perrie wpadła na pomysł. Postanowiła połączyc poszczegółne elementy z różnych sunki i stworzyć z nich jedna ale przepiękną. Zaufałaś jej ponieważ Perrie znała się na tego typu rzeczach. Zamówiłyście suknię i pojechałyście spowrotem do domu.
-Dzięki kochanie za pomoc.
-Nie ma za co, szczęścia!
Perrie odjechała a ty weszłaś do domu. Jedyne co zobaczyłaś to Liama pochylonego nad stertą papierków.
-Ok pomogę ci.
-Dziekuję nareszcie.
-Nie marudź. Jutro pojedziemy po obrączki i na czasie załatwisz garnitur a pomoze ci nie kto inny tylko wyrocznia mody Zayn no i Louis.
-Masz rację.
-Ja zawsze ją mam.
Ściągnełaś z nóg szpilki i poszłaś zrobic sobie herbatę. Nagle dostałaś smsa od nieznanego nr. Przeraziłaś się ale wiedziałaś od kogo moze być. Jego treść to 'Jeszcze mnie popamiętacie, nie zagoszczę tu na długo.' czy on wychodzi już z więzienia? Nie możliwe.
-Liam!
-Co się stało?
-Zobacz...
Liam spojrzął na smsa i zacisną pięści.
-Czego ten skurwiel znowu chce?!
-Liam pierwszy raz widze cię takiego wulgarnego.
-Bo ta sytuacja jest juz wkurzająca.
-Damy radę mamy siebie.
Wypiłaś herbatę i poszłaś na górę. Wziełaś szybki prysznic i poszłaś do sypialni. Usiadłaś na łóżku i wyciągnełaś laptopa. Weszłaś na tt. Wow...ile ludzi juz wie o waszym ślubie. Nie chciałaś patrzeć na negatywne komentarze aby się nie zadręczać więc postanowiłaś usunąć tt. Zamknełaś laptopa i usnełaś. Liam pewnie siedział na dole w papierach. Na drugi dzień gdy wstałaś Liam siedział juz obok.
-Stało się coś?
-Mozemy brać ślub za 3 miesiące lub jutro.
-Jasne, że jutro ale czy sie wyrobimy?
-No wież jeśli mamy dobrych znajomych...
Od razu zadzwoniłaś do Eelanor i Louisa. Oni poszli odebrac obrączki, ty zamówiłaś kwiaty a Liam zają się resztą. Biegaliscie jak popażeni aby tylko się wyrobić. O 12:00 w nocy wyrobiliscei sie ze wszystkim. Zmęczeni z Liamem opadliscie na łóżko. Z samego rana bez śniadanai wstaliście i zaczeliscie się zbierać. Poszłaś od razu do łazienki aby się uczesać.
-Liam widziałeś moje bransoletki?
-Nie a skad mam wiedzieć gdzie są?
-No nie wiem.
Szybko zaczełaś kręciś włosy. Ubrałaś suknię i zrobiłas sboie makijaż zajeło ci to 3 godziny a jeszcze się nie uczesałaś. Po ukończeniu fryzury miałąs 4 godizn yz głowy i za godiznę musieliście jechać do koscioła. Gdy Liam zobaczył cię po raz pierwszy zamarł. Podszedł do ciebie i bez słowa cię pocałował.
-Wyglądasz cudownie.
-Dziękuję ale jedźmy już.
Na miejsu była już Eleanor z obrączkami. Nagle ci sie coś przypomniało. Druchny! Nie dałaś nikogo na druchny!
-Eleanor i Perrie skołujecie takei same su...
Nagle dziewczyny rozpieły płaczsze i miały przepiękne malinowe sukienki.
-Pomyślałyśmy.
-Dziekuję kocham was.
-A obrączki poda wam Lux.
-Kocham was.
Wszyscy byli juz w kościele i nadszedł czas na was. Weszliście i na starcie sie rozpłakałas ze szczęścia. Liam był delikatnie zdenerwowany a jego uśmiech był wymuszony. Podeszliście blizej i zaczeło się. Ksiązd zaczą mowić aż wreszcie doszło do waszego głosu.
-Czy ty [t.i] [i.t.p] bieżesz Liama Payne za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i, że nie opuścisz go aż do smierci?
-Tak.
-A cyz ty Liamie Paynie bieżesz [t.i] [i.t.p] za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność oraz, że nie opuścisz jej aż do smierci?
-Ja...nie.
-Słucham?!
Wybiegłaś z kościoła cała zapłakana. Za tobą pobiegł Liam. Nie wiedziałaś jak on mógł ci to zrobić. Usiadłaś na ławce przy ulicy i płakałaś. Za chwilę przyszedł do ciebie Liam. Usiadł obok i spóścił głowę.
-Kochałam cię.
-A ja cię nadal kocham?
-To czemu to zrobiłeś?!
-Proszę daj mi wyjaśnić.
-Nie masz mi nci do wyjaśnienia upokorzyłeś mnie!
-Ja cie zdradziłem rozumiesz?! Nie mogłem powiedziec tak!
-Liam co...
-Prosze cie nie płacz to było niechcący...
-I co teraz chcesz zrobić? Wrócić tam?
-Tak...
-To źle myślisz! Daj mi kluczyki!
-Ale [t.i]...
-Daj mi je!
Poszliscie do auta i pojechaliscie do domu. Skierowałaś się w strone waszego pokoju i spakowałaś się. Wychodząc chwyciłas wasze zdjęcie i schowałaś je do torby. To tak strasznie bolało. Liam patrzył na ciebie i co chwilę otwierał usta i zamykał. Nie wiedział co ma powiedziec. Wyszłaś z jego domu i nie przeierając się na piechotę poszłaś do Louisa. Zapukałaś do jego drzwi.
-Ej co ci się...
-Mogę u ciebie pomieszkac?
-No jasne wejdź.
Nie miałaś ochoty widzieć Liama na oczy. Weszłaś do Louisa i wiedziałaś, że twoje zycie zaczyna się na nowo.
/Tomlinsonowa
Piszcie czy pisać dlaej.
Planowaliście z Liamem ślub. Miał odbyć się już za tydzień. To był dla was męczący okres. Wszystkie przygotowania itd. Był przepiękny dzień więc miałąs ochotę iść po suknię slubna. Od razu zadzwoniłaś po Perrie.
-Hej!
-Hej co tam?
-Pomorzesz mi wybrać suknię?
-No jasne zaraz będę!
Na niej zawsze można było polegać. Była zawsze na czas i żadko zmieniała plany. Siedziałas już gotowa i czekałaś podczas gdy Liam zadręczał sie co najpierw zrobić.
-Liam ja jadę pa!
-Poczekaj!
Liam podbiegł do ciebie i dał ci buziaka w policzek na pożegnanie.
-No leć.
-Hahaha kocham cię wrócę wieczorkiem.
Wybiegłas z domu i wsiadłaś do auta Perrie. Ona zawiozła cię do największego sklepu z sukniami. Czułaś, że chyba będziesz musiała tam zamieszkać. Weszłyście z Perrie do sklepu i od razu przyjeła was miła pani. Pokazała ci suknie pasujące do twojej figury. Przymieżałaś moze z 20 sukni ale wszystko na nic. Potrzebowałaś czegos wyjątkowego. Perrie wpadła na pomysł. Postanowiła połączyc poszczegółne elementy z różnych sunki i stworzyć z nich jedna ale przepiękną. Zaufałaś jej ponieważ Perrie znała się na tego typu rzeczach. Zamówiłyście suknię i pojechałyście spowrotem do domu.
-Dzięki kochanie za pomoc.
-Nie ma za co, szczęścia!
Perrie odjechała a ty weszłaś do domu. Jedyne co zobaczyłaś to Liama pochylonego nad stertą papierków.
-Ok pomogę ci.
-Dziekuję nareszcie.
-Nie marudź. Jutro pojedziemy po obrączki i na czasie załatwisz garnitur a pomoze ci nie kto inny tylko wyrocznia mody Zayn no i Louis.
-Masz rację.
-Ja zawsze ją mam.
Ściągnełaś z nóg szpilki i poszłaś zrobic sobie herbatę. Nagle dostałaś smsa od nieznanego nr. Przeraziłaś się ale wiedziałaś od kogo moze być. Jego treść to 'Jeszcze mnie popamiętacie, nie zagoszczę tu na długo.' czy on wychodzi już z więzienia? Nie możliwe.
-Liam!
-Co się stało?
-Zobacz...
Liam spojrzął na smsa i zacisną pięści.
-Czego ten skurwiel znowu chce?!
-Liam pierwszy raz widze cię takiego wulgarnego.
-Bo ta sytuacja jest juz wkurzająca.
-Damy radę mamy siebie.
Wypiłaś herbatę i poszłaś na górę. Wziełaś szybki prysznic i poszłaś do sypialni. Usiadłaś na łóżku i wyciągnełaś laptopa. Weszłaś na tt. Wow...ile ludzi juz wie o waszym ślubie. Nie chciałaś patrzeć na negatywne komentarze aby się nie zadręczać więc postanowiłaś usunąć tt. Zamknełaś laptopa i usnełaś. Liam pewnie siedział na dole w papierach. Na drugi dzień gdy wstałaś Liam siedział juz obok.
-Stało się coś?
-Mozemy brać ślub za 3 miesiące lub jutro.
-Jasne, że jutro ale czy sie wyrobimy?
-No wież jeśli mamy dobrych znajomych...
Od razu zadzwoniłaś do Eelanor i Louisa. Oni poszli odebrac obrączki, ty zamówiłaś kwiaty a Liam zają się resztą. Biegaliscie jak popażeni aby tylko się wyrobić. O 12:00 w nocy wyrobiliscei sie ze wszystkim. Zmęczeni z Liamem opadliscie na łóżko. Z samego rana bez śniadanai wstaliście i zaczeliscie się zbierać. Poszłaś od razu do łazienki aby się uczesać.
-Liam widziałeś moje bransoletki?
-Nie a skad mam wiedzieć gdzie są?
-No nie wiem.
Szybko zaczełaś kręciś włosy. Ubrałaś suknię i zrobiłas sboie makijaż zajeło ci to 3 godziny a jeszcze się nie uczesałaś. Po ukończeniu fryzury miałąs 4 godizn yz głowy i za godiznę musieliście jechać do koscioła. Gdy Liam zobaczył cię po raz pierwszy zamarł. Podszedł do ciebie i bez słowa cię pocałował.
-Wyglądasz cudownie.
-Dziękuję ale jedźmy już.
Na miejsu była już Eleanor z obrączkami. Nagle ci sie coś przypomniało. Druchny! Nie dałaś nikogo na druchny!
-Eleanor i Perrie skołujecie takei same su...
Nagle dziewczyny rozpieły płaczsze i miały przepiękne malinowe sukienki.
-Pomyślałyśmy.
-Dziekuję kocham was.
-A obrączki poda wam Lux.
-Kocham was.
Wszyscy byli juz w kościele i nadszedł czas na was. Weszliście i na starcie sie rozpłakałas ze szczęścia. Liam był delikatnie zdenerwowany a jego uśmiech był wymuszony. Podeszliście blizej i zaczeło się. Ksiązd zaczą mowić aż wreszcie doszło do waszego głosu.
-Czy ty [t.i] [i.t.p] bieżesz Liama Payne za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i, że nie opuścisz go aż do smierci?
-Tak.
-A cyz ty Liamie Paynie bieżesz [t.i] [i.t.p] za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność oraz, że nie opuścisz jej aż do smierci?
-Ja...nie.
-Słucham?!
Wybiegłaś z kościoła cała zapłakana. Za tobą pobiegł Liam. Nie wiedziałaś jak on mógł ci to zrobić. Usiadłaś na ławce przy ulicy i płakałaś. Za chwilę przyszedł do ciebie Liam. Usiadł obok i spóścił głowę.
-Kochałam cię.
-A ja cię nadal kocham?
-To czemu to zrobiłeś?!
-Proszę daj mi wyjaśnić.
-Nie masz mi nci do wyjaśnienia upokorzyłeś mnie!
-Ja cie zdradziłem rozumiesz?! Nie mogłem powiedziec tak!
-Liam co...
-Prosze cie nie płacz to było niechcący...
-I co teraz chcesz zrobić? Wrócić tam?
-Tak...
-To źle myślisz! Daj mi kluczyki!
-Ale [t.i]...
-Daj mi je!
Poszliscie do auta i pojechaliscie do domu. Skierowałaś się w strone waszego pokoju i spakowałaś się. Wychodząc chwyciłas wasze zdjęcie i schowałaś je do torby. To tak strasznie bolało. Liam patrzył na ciebie i co chwilę otwierał usta i zamykał. Nie wiedział co ma powiedziec. Wyszłaś z jego domu i nie przeierając się na piechotę poszłaś do Louisa. Zapukałaś do jego drzwi.
-Ej co ci się...
-Mogę u ciebie pomieszkac?
-No jasne wejdź.
Nie miałaś ochoty widzieć Liama na oczy. Weszłaś do Louisa i wiedziałaś, że twoje zycie zaczyna się na nowo.
/Tomlinsonowa
czwartek, 1 sierpnia 2013
Liam Payne - nauczyciel języka angielskiego... Chcecie?
Hej, teoretycznie to już jest skończone. Ale dostałyśmy kilka próśb o dalszy ciąg... A więc tak na dobry początek półtorej strony imagina o waszym ukochanym Liasiu!
Wiem że moja ukochana dziewczynka tego bardzo potrzebuje.
Kochanie - weź wdech i przeczytaj ten fragment. Pisałam go bo mnie prosiłaś.
A teraz wiem że bardzo potrzebujesz wsparcia - a więc, proszę:
to tylko kawałek, bo więcej nie ma. I nie wiem czy to także wam się tak bardzo spodoba więc muszę sprawdzić, piszcie czy chcecie dalej czy może jednak mam już skończyć.Wiem że moja ukochana dziewczynka tego bardzo potrzebuje.
Kochanie - weź wdech i przeczytaj ten fragment. Pisałam go bo mnie prosiłaś.
A teraz wiem że bardzo potrzebujesz wsparcia - a więc, proszę:
Liam
złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku... Chłopcy wyszli zza
ściany i zaczeli bić brawo, pokazałam im środkowy palec i ciągle
trzymając za szyję mojego ukochanego przyarłam jeszcze bardziej go
jego ust. Stałam już na palcach, bo byłam niższa od mojego
kochanego i nie mogłam stać zupełnie prosto, ale Li w końcu się
nade mną zlitował i podniósł mnie tak że zaplotłam swoje nogi w
okół jego bioder. - Ej tu są ludzie - krzyknął Louis... -
Myślałem że to on jest ten rozważny - dodał Harry i cała
czwórka wybuchła śmiechem. - Był do póki jej nie poznał -
parsknął Zayn, a my nie zwracając zupełnie na nic uwagi
napawaliśmy się swoją obecnością... W końcu Li chwycił mnie
mocniej i ruszył w kierunku schodów. - Gdzie idziesz? - szepnęłam
do jego ucha, odrywając się na chwilę... Przy okazji biorąc
głęboki wdech. - Pokazać ci moją sypialnię... W końcu ja w
twojej znam każdy zakamarek twojej a ty mojej nie widziałaś.
-
Ale chłopcy... - szepnęłam i delikatnie przygryzłam jego ucho...
-
Wypad z tam tąd, idźcie na spacer - krzyknął na cały dom... Po czym dodał cicho - teraz już ich nie ma.
- Jesteś niemożliwy - szepnęłam i zaczęłam delikatnie muskać jego szyję, tak by pozostawić tam malinki...
- Mam jutro wywiad - szepnął.
- Trudno, ukryjesz je... - powiedziałam zadziornie - to ty niesiesz mnie do swojej sypialni w środku dnia.
- Ale ja nie mówię że od razu ma do czegoś dojść myszeczko - szepnął...
- Nie, no to mnie postaw i zaprowadź normalnie - powiedziałam, choć skrycie liczyłam że tak na prawdę on chce czegoś więcej.
- Nie... - powiedział zadziornie - Jednak cofam swoje słowa. Chcę czegoś więcej.
- Czy jestem dla ciebie tylko dziwką - zapytałam, gdy ten naciskał na klamkę... Od razu cofnął rękę.
- Nie, nigdy tak nie mów. Jesteś dla mnie życiem. Jesteś dla mnie powietrzem. Jesteś dla mnie wszystkim. Każda minuta, sekunda z tobą sprawia że moje serce bije mocniej, w moim brzuchu lata stado motyli a mój mózg topnieje i nie jest ważne czy zachowuję się racjonalnie czy nie. Nie ważne jest dla mnie także to czy świat się skończy za minutę, dziesięć godzinę czy sto lat - z tobą mógłbym umierać w każdej chwili. Byle by tylko przed śmiercią zobaczyć twój uśmiech i byle bym mógł skosztować twoich pysznych jasno herbacianych ust. Bym mógł wtulić głowę w twoje włosy i czuć ich śliczny limonkowy zapach... Bym mógł przed śmiercią głaskać cię w głowę i mówić "Będzie dobrze kochanie"... Jesteś dla mnie jak marchewki dla Louisa, jak koty dla Harrego... Jak...
- Cii... - powiedziałam przerywając jego cudowny, acz już przydługawy monolog i pocałowałam go w usta...
- Dlaczego tak pomyślałaś?
- Bo szybko zmieniłeś zdanie, bo od razu chciałeś się ze mną kochać... -
Jeśli nie chcesz... -
O nie, ja chce... Ale... Zresztą nie ważne już, lepiej pokaż mi tą swoją sypialnię - powiedziałam i spróbowałam chwycić klamkę lecz o mało nie spadłam. Na szczęście Liam stał ze mną przy ścianie więc tylko się o nią oparłam. Liaś chwycił klamkę i otworzył drzwi do swojej olbrzymiej sypialni. Była ona kremowo-brązowa. Na środku stało wielkie łóżko, na którym leżała pościel w brązowe i fioletowe koła... Pod ścianą stała biblioteczka a obok niej dwa śliczne brązowe fotele a na nich leżały fioletowe poduszki. Cały pokój był w ślicznym nowoczesnym stylu...
- Śliczny masz pokój - wyszeptałam wprost do jego ucha - a najbardziej podoba mi się łóżko, przetestujemy je - zapytałam z nadzieją.
- A chcesz... - zapytał czule. Pocałowałam go, najbardziej namiętnie jak potrafiłam.
- Rozumiem że to miało być tak - powiedział i rzucił się ze mną na łóżko.
Liam, bardzo delikatnie rozpiął moją bejsbolówkę i zaczął mnie czule całować po rękach... Wsuwając ręcę pod moją bluzkę... Powrócił do moich ust szybko chwyciłam go za szyję i przyciągnęłam bliżej... Podniósł mnie do pozycji siedzącej i ściągnął moją bluzkę... Z ust przeszedł na mój brzuch i dokładnie całował jego powierzchnię... W pewnym momencie poddałam się tej sytuacji i rozpięłam jego koszulę... Dopiero teraz przypomniałam sobie jak bardzo jest umięśniony... Jak bardzo silny i męski... Zaparło mi dech w piersiach
- Coś się stało - zapytał, przerywając całowanie mojego brzucha.
- Nie, tylko zapomniałam jaki męski jesteś.
- Ja... Męski... Hmm... A ja zapomniałem jaka ty śliczna. Choć nie, nie zapomniałem co noc o tobie śniłem.
- Ja o tobie też - wyszeptałam i wróciłam do przerwanego zajęcia.
Ten stosunek z Liamem był najlepszy! Był czuły i namiętny ale równocześnie dwa razy bardziej niebezpieczny i zabroniony. Gdy skończyliśmy się kochać jeszcze długo rozmawialiśmy a w końcu do pokoju wpadł Harry
- Przepraszam - powiedział i zakrył sobie oczy, a Liam podciągnął mi kołdrę aż po samą szyję...
- Udusisz mnie - szepnęłam.
- Przepraszam - powiedział i zbliżył się do moich ust...
- Ej GOŁĄBECZKI! - wykrzyczał Hazza
- Czego?! - krzyknął Li
- Mamy gościa, Simon przyszedł - powiedział spokojnie Harry i zamknął drzwi.
- No nie - krzyknął Li.
- Spokojnie schowam się tu.
- Nie, pójdziesz ze mną a ja mu o nas powiem - wykrzyczał radoście Liaś -
Simon jest spoko - dodał po chwili...
- Ale...
- Nie, nie ma ale!
Ale Li, kochanie... To jest... - zaczęłam ale gdy tylko ten na mnie spojrzał ucichłam. Nie chciałam kłucić się z kimś kto mnie kochał. Kogo ja tak szaleńczo kochałam - Dobrze, pójdę z tobą, tylko się na mnie nie złość
- Na ciebie nie potrafię się złościć, kochanie. - powiedział i złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku.
- Ja tu ciągle jestem. I Simon także tu jest, zakochane ptaszki - powiedział Hazz w śmiechu wychodząc z pokoju. - Macie pięć minut albo Simon sam tu przyjdzie - powiedział gdy już drzwi były już prawie zamknięte. Spowodowało to że od razu wstaliśmy i Li zaprowadził mnie pod prysznic, tak bardzo kuszące było wciągnięcie go pod ten prysznic, albo wskoczenie z nim do tej ogromnej wanny, ale cóż - Oni mieli ważnego gościa a ja wskoczyłam na 2 miejsce.
- Dla mnie zawsze będziesz najważniejsza. Nie zapominaj o tym - szepnął mi do ucha jak by czytał w moich myślach. - Zejdź za chwilę na dół myszko... - dodał wychodząc z łazienki.
Gdy skończyłam brać prysznic wyciągnęłam koszule z szafy Liaśka w czerwoną kratkę i ubrałam do tego czarne rurki. Powoli i nie pewnie zeszłam na dół, gdzie chłopcy siedzieli z Simonem w salonie. Liam zauważył mnie jako pierwszy za jego wzrokiem powędrował Hazz i Louis, a już chwilę potem przyglądał mi się Simon. Stałam tak kilka minut, po czym z każdą kolejną sekundą traciłam odwagę. W końcu zapytałam:
- Czy coś nie tak ???
- Nie kochanie wyglądasz ślicznie - odpowiedział mi Liaś posyłając mi jeden z najpiękniejszych swoich uśmiechów.
- A więc to ty jesteś za to wszystko odpowiedzialna - powiedział Simon - Ale to nie jest źle bo w końcu Liam jest szczęśliwy co sprawia że i ja jestem szczęśliwy... - powiedział, wstał, podszedł do mnie i mocno mnie uściskał - witamy w rodzinie.
- Aaaaa... - dałam rade wydusić z siebie tylko pierwszą literę alfabetu - Dziękuuuję...
- Ja uciekam chłopcy mam jeszcze kilka ważnych spotkań.
- Pa Simon - Krzyknęli chórkiem.
- Onnn o nas wiedziaaał... Chłopcy juuuż muu, o nas kilka dni wcześniej powiedzieli.
- Chcieliśmy pomóc- powiedział Hazz
- Właaaśnie... - Krzyknął Lou z kuchni.
- Nic się nie stało, ale może któryś z was mnie odwiezie do domu. trochę późno się zrobiło.
- Zostań na noc kochanie.
- Aleee... Moja mama powiedziała.
- Ja to załatwię - powiedział Harry i wyciągnął komórkę z kieszeni. A już po chwili spokojnie rozmawiał z moją mamą po skończonej rozmowie oznajmił mi że mogę zostać jak długo chcę a on zaraz z chłopakami przywiezie mi ciuchy. I od niechcenia dodał, że moja matka z 2 dni wyjeżdża do Hiszpanii i Francji, i prosiła żebyśmy się tobą zaopiekowali.
- Jak ty to... Ale że jak... Ona, ty! - jąkałam się ze zdziwienia jak łarwo Harry owinął sobie moją matkę wokół palca. Mimo iż nie słyszałam tego co ona mówiła to doskonale wiedziałam, że nie próbowała nawet protestować.
- Dzięki Hazz, odwdzięcze się - powiedział Li i pociągnął mnie za nadgarstek do pokoju. Jego uścisk był pełen władzy, ale równocześnie delikatny.
- Kochanie, muszę pojechać po ubrania.
- Eeee... Nie musisz ja z Zaynem zajadę - powiedział Harrold, biorąc kluczyki z szafki, ciągnąc Zayna za sobą i nie dając mi czasu na protest.
- Chyba zostaliśmy sami - szepnął Li na ucho, obejmując mnie równocześnoe w pasie i przyciągając do siebie.
- Jest jeszcze Lou - przypomniałam.mu szybko.
- Nie, mnie nie ma - krzyknął Louis wychdząc z kuchni z pudełkiem lodów.
- Ale cie widze - powiedziałam z uśmieszkiem na ustach.
- Ale ja ide oglądać "Harrego Pottera", więc tak jakby mnie nie było.
- Tak, jak on zacznie oglądać to tak jakby go nie było kotku.
I mimo moich prób wylądowaliśmy w sypialni Liasia, ale jednak tym razem nie doszło do niczego. Liam zaprezentował mi swój zbiór książek i płyt. Po czym posadził w najwygodniejszym fotelu na świecie, a sam gdzieś wyszedł...
- Prawa czy lewa - zapytał jak tylko wrócił do pokoju.
- Lewa - odpowiedziałam bez wachania, a on wyciągnął zza pleców wielką tabliczke czekolady
- Dobry wybór - szepnął i usiadł w drugim fotelu.
- Li, co ty wyprawiasz - zapytałam.zdzwiona jego zachowaniem.
- Spędzam czas z ukochaną.
- Li, i tak już będzie zawsze?
- Ale jak? - zapytał zdziwiony moim.pytaniem.
- Liam, kocham cię ale między nami jest ogromna przepaść. Źle czułam się gdu byłeś moim nauczycielem, ale powtarzałam sobie - jeszcze tylko trochę, potem już nie będzie twoim nauczycielem. Potem ty powiedziałeś że rzucisz pracę a ja poczułam się winna i szczęśliwa równocześnie. A potem okazało się że jesteś gwiazdą... Między nami zawsze była przepaść - nie możemy zaprzeczyć. Może nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Ja powinnam twraz wyjść i nie wrócić. I zdobię to dla naszego dobra. Zrozum mnie Liam. I pamiętaj ZAWSZE będę Cię kochać - powiedziałam, watałam i ruszyłam w stronę drzwi ale zanim zdąrzyłam wyjść zayrzymał mnie mocny uścisk dłoni Liama...
I co chcecie więcej? Jeśli tak to postaramy się jak najszybciej
Wypad z tam tąd, idźcie na spacer - krzyknął na cały dom... Po czym dodał cicho - teraz już ich nie ma.
- Jesteś niemożliwy - szepnęłam i zaczęłam delikatnie muskać jego szyję, tak by pozostawić tam malinki...
- Mam jutro wywiad - szepnął.
- Trudno, ukryjesz je... - powiedziałam zadziornie - to ty niesiesz mnie do swojej sypialni w środku dnia.
- Ale ja nie mówię że od razu ma do czegoś dojść myszeczko - szepnął...
- Nie, no to mnie postaw i zaprowadź normalnie - powiedziałam, choć skrycie liczyłam że tak na prawdę on chce czegoś więcej.
- Nie... - powiedział zadziornie - Jednak cofam swoje słowa. Chcę czegoś więcej.
- Czy jestem dla ciebie tylko dziwką - zapytałam, gdy ten naciskał na klamkę... Od razu cofnął rękę.
- Nie, nigdy tak nie mów. Jesteś dla mnie życiem. Jesteś dla mnie powietrzem. Jesteś dla mnie wszystkim. Każda minuta, sekunda z tobą sprawia że moje serce bije mocniej, w moim brzuchu lata stado motyli a mój mózg topnieje i nie jest ważne czy zachowuję się racjonalnie czy nie. Nie ważne jest dla mnie także to czy świat się skończy za minutę, dziesięć godzinę czy sto lat - z tobą mógłbym umierać w każdej chwili. Byle by tylko przed śmiercią zobaczyć twój uśmiech i byle bym mógł skosztować twoich pysznych jasno herbacianych ust. Bym mógł wtulić głowę w twoje włosy i czuć ich śliczny limonkowy zapach... Bym mógł przed śmiercią głaskać cię w głowę i mówić "Będzie dobrze kochanie"... Jesteś dla mnie jak marchewki dla Louisa, jak koty dla Harrego... Jak...
- Cii... - powiedziałam przerywając jego cudowny, acz już przydługawy monolog i pocałowałam go w usta...
- Dlaczego tak pomyślałaś?
- Bo szybko zmieniłeś zdanie, bo od razu chciałeś się ze mną kochać... -
Jeśli nie chcesz... -
O nie, ja chce... Ale... Zresztą nie ważne już, lepiej pokaż mi tą swoją sypialnię - powiedziałam i spróbowałam chwycić klamkę lecz o mało nie spadłam. Na szczęście Liam stał ze mną przy ścianie więc tylko się o nią oparłam. Liaś chwycił klamkę i otworzył drzwi do swojej olbrzymiej sypialni. Była ona kremowo-brązowa. Na środku stało wielkie łóżko, na którym leżała pościel w brązowe i fioletowe koła... Pod ścianą stała biblioteczka a obok niej dwa śliczne brązowe fotele a na nich leżały fioletowe poduszki. Cały pokój był w ślicznym nowoczesnym stylu...
- Śliczny masz pokój - wyszeptałam wprost do jego ucha - a najbardziej podoba mi się łóżko, przetestujemy je - zapytałam z nadzieją.
- A chcesz... - zapytał czule. Pocałowałam go, najbardziej namiętnie jak potrafiłam.
- Rozumiem że to miało być tak - powiedział i rzucił się ze mną na łóżko.
Liam, bardzo delikatnie rozpiął moją bejsbolówkę i zaczął mnie czule całować po rękach... Wsuwając ręcę pod moją bluzkę... Powrócił do moich ust szybko chwyciłam go za szyję i przyciągnęłam bliżej... Podniósł mnie do pozycji siedzącej i ściągnął moją bluzkę... Z ust przeszedł na mój brzuch i dokładnie całował jego powierzchnię... W pewnym momencie poddałam się tej sytuacji i rozpięłam jego koszulę... Dopiero teraz przypomniałam sobie jak bardzo jest umięśniony... Jak bardzo silny i męski... Zaparło mi dech w piersiach
- Coś się stało - zapytał, przerywając całowanie mojego brzucha.
- Nie, tylko zapomniałam jaki męski jesteś.
- Ja... Męski... Hmm... A ja zapomniałem jaka ty śliczna. Choć nie, nie zapomniałem co noc o tobie śniłem.
- Ja o tobie też - wyszeptałam i wróciłam do przerwanego zajęcia.
Ten stosunek z Liamem był najlepszy! Był czuły i namiętny ale równocześnie dwa razy bardziej niebezpieczny i zabroniony. Gdy skończyliśmy się kochać jeszcze długo rozmawialiśmy a w końcu do pokoju wpadł Harry
- Przepraszam - powiedział i zakrył sobie oczy, a Liam podciągnął mi kołdrę aż po samą szyję...
- Udusisz mnie - szepnęłam.
- Przepraszam - powiedział i zbliżył się do moich ust...
- Ej GOŁĄBECZKI! - wykrzyczał Hazza
- Czego?! - krzyknął Li
- Mamy gościa, Simon przyszedł - powiedział spokojnie Harry i zamknął drzwi.
- No nie - krzyknął Li.
- Spokojnie schowam się tu.
- Nie, pójdziesz ze mną a ja mu o nas powiem - wykrzyczał radoście Liaś -
Simon jest spoko - dodał po chwili...
- Ale...
- Nie, nie ma ale!
Ale Li, kochanie... To jest... - zaczęłam ale gdy tylko ten na mnie spojrzał ucichłam. Nie chciałam kłucić się z kimś kto mnie kochał. Kogo ja tak szaleńczo kochałam - Dobrze, pójdę z tobą, tylko się na mnie nie złość
- Na ciebie nie potrafię się złościć, kochanie. - powiedział i złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku.
- Ja tu ciągle jestem. I Simon także tu jest, zakochane ptaszki - powiedział Hazz w śmiechu wychodząc z pokoju. - Macie pięć minut albo Simon sam tu przyjdzie - powiedział gdy już drzwi były już prawie zamknięte. Spowodowało to że od razu wstaliśmy i Li zaprowadził mnie pod prysznic, tak bardzo kuszące było wciągnięcie go pod ten prysznic, albo wskoczenie z nim do tej ogromnej wanny, ale cóż - Oni mieli ważnego gościa a ja wskoczyłam na 2 miejsce.
- Dla mnie zawsze będziesz najważniejsza. Nie zapominaj o tym - szepnął mi do ucha jak by czytał w moich myślach. - Zejdź za chwilę na dół myszko... - dodał wychodząc z łazienki.
Gdy skończyłam brać prysznic wyciągnęłam koszule z szafy Liaśka w czerwoną kratkę i ubrałam do tego czarne rurki. Powoli i nie pewnie zeszłam na dół, gdzie chłopcy siedzieli z Simonem w salonie. Liam zauważył mnie jako pierwszy za jego wzrokiem powędrował Hazz i Louis, a już chwilę potem przyglądał mi się Simon. Stałam tak kilka minut, po czym z każdą kolejną sekundą traciłam odwagę. W końcu zapytałam:
- Czy coś nie tak ???
- Nie kochanie wyglądasz ślicznie - odpowiedział mi Liaś posyłając mi jeden z najpiękniejszych swoich uśmiechów.
- A więc to ty jesteś za to wszystko odpowiedzialna - powiedział Simon - Ale to nie jest źle bo w końcu Liam jest szczęśliwy co sprawia że i ja jestem szczęśliwy... - powiedział, wstał, podszedł do mnie i mocno mnie uściskał - witamy w rodzinie.
- Aaaaa... - dałam rade wydusić z siebie tylko pierwszą literę alfabetu - Dziękuuuję...
- Ja uciekam chłopcy mam jeszcze kilka ważnych spotkań.
- Pa Simon - Krzyknęli chórkiem.
- Onnn o nas wiedziaaał... Chłopcy juuuż muu, o nas kilka dni wcześniej powiedzieli.
- Chcieliśmy pomóc- powiedział Hazz
- Właaaśnie... - Krzyknął Lou z kuchni.
- Nic się nie stało, ale może któryś z was mnie odwiezie do domu. trochę późno się zrobiło.
- Zostań na noc kochanie.
- Aleee... Moja mama powiedziała.
- Ja to załatwię - powiedział Harry i wyciągnął komórkę z kieszeni. A już po chwili spokojnie rozmawiał z moją mamą po skończonej rozmowie oznajmił mi że mogę zostać jak długo chcę a on zaraz z chłopakami przywiezie mi ciuchy. I od niechcenia dodał, że moja matka z 2 dni wyjeżdża do Hiszpanii i Francji, i prosiła żebyśmy się tobą zaopiekowali.
- Jak ty to... Ale że jak... Ona, ty! - jąkałam się ze zdziwienia jak łarwo Harry owinął sobie moją matkę wokół palca. Mimo iż nie słyszałam tego co ona mówiła to doskonale wiedziałam, że nie próbowała nawet protestować.
- Dzięki Hazz, odwdzięcze się - powiedział Li i pociągnął mnie za nadgarstek do pokoju. Jego uścisk był pełen władzy, ale równocześnie delikatny.
- Kochanie, muszę pojechać po ubrania.
- Eeee... Nie musisz ja z Zaynem zajadę - powiedział Harrold, biorąc kluczyki z szafki, ciągnąc Zayna za sobą i nie dając mi czasu na protest.
- Chyba zostaliśmy sami - szepnął Li na ucho, obejmując mnie równocześnoe w pasie i przyciągając do siebie.
- Jest jeszcze Lou - przypomniałam.mu szybko.
- Nie, mnie nie ma - krzyknął Louis wychdząc z kuchni z pudełkiem lodów.
- Ale cie widze - powiedziałam z uśmieszkiem na ustach.
- Ale ja ide oglądać "Harrego Pottera", więc tak jakby mnie nie było.
- Tak, jak on zacznie oglądać to tak jakby go nie było kotku.
I mimo moich prób wylądowaliśmy w sypialni Liasia, ale jednak tym razem nie doszło do niczego. Liam zaprezentował mi swój zbiór książek i płyt. Po czym posadził w najwygodniejszym fotelu na świecie, a sam gdzieś wyszedł...
- Prawa czy lewa - zapytał jak tylko wrócił do pokoju.
- Lewa - odpowiedziałam bez wachania, a on wyciągnął zza pleców wielką tabliczke czekolady
- Dobry wybór - szepnął i usiadł w drugim fotelu.
- Li, co ty wyprawiasz - zapytałam.zdzwiona jego zachowaniem.
- Spędzam czas z ukochaną.
- Li, i tak już będzie zawsze?
- Ale jak? - zapytał zdziwiony moim.pytaniem.
- Liam, kocham cię ale między nami jest ogromna przepaść. Źle czułam się gdu byłeś moim nauczycielem, ale powtarzałam sobie - jeszcze tylko trochę, potem już nie będzie twoim nauczycielem. Potem ty powiedziałeś że rzucisz pracę a ja poczułam się winna i szczęśliwa równocześnie. A potem okazało się że jesteś gwiazdą... Między nami zawsze była przepaść - nie możemy zaprzeczyć. Może nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Ja powinnam twraz wyjść i nie wrócić. I zdobię to dla naszego dobra. Zrozum mnie Liam. I pamiętaj ZAWSZE będę Cię kochać - powiedziałam, watałam i ruszyłam w stronę drzwi ale zanim zdąrzyłam wyjść zayrzymał mnie mocny uścisk dłoni Liama...
I co chcecie więcej? Jeśli tak to postaramy się jak najszybciej
~ crazy lusterko i crazy marchewa (daniej Malinowa Dama i Jagodowa Pani)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
