poniedziałek, 1 lipca 2013

Niall cz.2

        Gdy namolna nauczycielka wyszła, a właściwie wybiegła z domu. Moja mama po raz pierwszy od wielu miesięcy usiadła na łóżku, przytuliła mnie i zaczęła ze mną rozmowę:
- Czy ona Ci coś zrobiła.
- Nie mamo.
- Czy próbowała Cię...
- Nie mamo.
- A czy ona chciała cię...
- Nie mamo.
- A czy....
- Nie! Mamo! Nie! Nie wiem czego ona chciała ale jestem dorosła i nie pozwoliłabym jej, może to tak wyglądało ja wyglądało jak weszłaś ale to dlatego że mnie zaskoczyła. Już miałam ją odepchnąć i wyrzucić ale weszłaś.
- Córeczko, przepraszam. Chcesz innego nauczyciela...?
- Tak, bardzo chętnie zmienię nauczyciela – odpowiedziałam – ale poproszę faceta – powiedziałam z nadzieją iż może jednak nieznajomy z autobusu jest nauczycielem i to on przyjdzie...
Gdy tylko mama wyszła z pokoju wyciągnęłam blok i znów narysowałam tego chłopaka, tylko tym razem siedział na ławce i grał na gitarze.
        Minął tydzień nim mama znalazła jakiegoś faceta. Byłam bardzo podenerwowana, cały czas łudziłam się iż to będzie ten nieznajomy z autobusu. Ale cóż – niestety to nie był on. Moim nowym nauczycielem okazał się prawie sześćdziesięciopięcioletni letni mężczyzna, siwiejący...
Lekcja w nim ciągnęła się w nieskończoność. Mimo iż od lat grałam na gitarze to robiłam podstawowe ćwiczenia, gdyż uważał że tak trzeba... Był strasznie nudny... Dla niego gra nie była zabawą, była... Hmmm... Świętością... Była jak nabożeństwo w kościele... Nie jak rozrywka.
- No coraz lepiej ci idzie, za rok będziesz umiała grać jako tako – powiedział nagle, słucham że co?! Za rok, grałam przez trzy lata, przerwałam na kilka miesięcy a teraz za rok będę grać jakoś takoś!? No nie, ten facet chce tylko kasy, go wcale nie obchodzi to jak gram... Chyba sobie pomylił osoby! Nie ze mną takie bajeczki.
- Słucham? Za rok, niech pan posłucha. Ci.... - uciszyłam go gestem – Gram ponad trzy lata, a pan mi mówi że za rok będzie się mnie dało słuchać. Razem z koleżankami grałyśmy w klubach. Uczę się tu z panem dla przyjemności mojej mamy. Ja bardzo dobrze umiem grać. Proszę stąd wyjść! Mnie pan nie naciągnie na pieniądze.
- Ha ha ha... Jak sobie chcesz, może grałaś z koleżankami w klubach ale to nie oznacza że jesteś dobra, oznacza to tylko że ludzie nie mieli nic lepszego do roboty niż słuchanie was – odpowiedział, a mnie zamurowało.
- Proszę wyjść, jest pan bezczelny – powiedziałam, po czym wyprosiłam go z domu.
          Gdy mama wróciła do domu i zorientowała się że nie mam aktualnie lekcji, trochę się zaniepokoiła ale gdy jej streściłam wizytę tego nauczyciela zrozumiała moje postępowanie:
- Może gra na gitarze nie jest dla ciebie córeczko.
- Może i nie jest, ale bardzo bym chciała by uczył mnie grać ten... - i nagle się zorientowałam co się dzieje... Ja się zakochałam w tym chłopaku z autobusu, to dlatego nie rozpaczałam po rozstaniu z palantem Krystianem. Byłam zakochana.
- Z kim kochanie, z kim chcesz mieć lekcję – z zamyśleń wyrwała mnie mama.
- Z nikim konkretny... – odpowiedziałam szybko.
- Mówiłaś przecież że....
- Już nie ważne, tak tylko mi się powiedziało. Nie myślałam o nikim konkretnym – skłamałam, po raz pierwszy od lat czułam że robię dobrze.
          Minęło ponad pięć dni od mojej ostatniej lekcji gry na gitarze. Od tego czasu nie trzymałam mojej Laury nawet w dłoniach, bałam się że wtedy pojawi się jakiś kolejny okropny nauczyciel... Miałam pecha do nauczycieli gry na gitarze – pierwszy zginął w wypadku samochodowym, drugi wyjechał z kraju... Kolejny ożenił się i przestał dawać lekcję... Następna kobieta gdy zachorowała jej matka przestała mnie uczyć, na rzecz pomocy mamie. Potem nauczycielka lesbijka. A teraz ten okropny staruch – może mama miała rację mówiąc że gitara nie jest dla mnie.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, nikogo nie było. Tata był w pracy, mama na zakupach... Więc postanowiłam zlekceważyć tego gościa, ale ten nie odpuszczał – dzwonił i dzwonił... W końcu byłam tak zła że postanowiłam zejść i otworzyć drzwi.
Przed drzwiami zobaczyłam chłopaka z gitarą – no nie moja mama załatwiła mi kolejnego nauczyciela... Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się chłopak z autobusu, stał przedemną jak gdyby nigdy nic. Jak gdyby znaliśmy się od lat.
- Mogę? Czy mam uczyć przez próg...
- Masz... Że co robić?
- Mam uczyć jakąś dziewczynkę grać na gitarze. Jej matce bardzo na tym zależało. Postanowiłem dać jej kilka lekcji... A ty mnie pamiętasz, jakieś półtora tygodnia temu...
- Uratowałeś mi dając mi swój bilet, pamiętam.... Dziękuję.
- Nie ma za co. To mogę wejść. I zawołaj tą dziewczynkę jeśli możesz – proszę – powiedział, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Wpuściłam go do domu, zaprowadziłam do salonu i wskazałam fotel a potem powiedziałam:
- To chyba o mnie chodziło, jestem jedynym dzieckiem jakie tu mieszka. Moja siostra jest za granicą.
- No proszę, a twoja mama mówiła że jesteś jej malutka córeczką.
- No wiesz, dla rodziców zawsze jest się małym. Ale ja jej mówiłam że nie chce się już uczyć.
- No ale skoro tu przyszedłem to może choć jedna lekcja? Podobno rysujesz moje podobizny w zeszycie.
- Ale... Skąd... Mama!
- No ta, podobno znalazła go przez przypadek. Połączyła fakty i mnie znalazła.
- No tak, mogłam się domyślić.
- To co przyniesiesz swoją gitarę.
- No skoro już tu jesteś. A właśnie nazywam się [T.I] a ty?
- Nie wiesz...? Jestem Niall... Znaczy James. Tak James – powiedział, ale nie do końca wierzyłam na początku się zawahał.
Po dziesięciu minutach, siedziałam już koło niego i graliśmy moją ulubioną piosenkę już ko Sting - „Shape of my heart”, nagle popatrzył na mnie i powiedział:
- Twoja mama kłamała, ty świetnie umiesz grać. Dlaczego to zrobiła.
- Bo się w tobie zakochałam – palnęłam głupio, na moje policzki wypłynął rumieniec – to znaczy...
- Ta jasne, pierwsze słowo się liczy, bo jest najszczersze. A to potwierdza twój rumieniec. Muszę ci coś powiedzieć. Też mi się spodobałaś, wtedy w autobusie. Ale płakałaś.
- Widziałeś?!
- Tak, ale nie chciałem być wścibski. Ale może powiesz mi co się stało?
- Chłopak mnie rzucił... - i znowu powiedziałam coś choć nie zamierzałam.
- Idiota, nie zostawia się takich dziewczyn jak ty. Utalentowana, ładna.
- On nie lubił jak grałam na gitarze, więc dla niego z tym zerwałam.
- Co zrobiłaś?!
- Zerwałam z Laurą, znaczy moją gitarą.
- Jesteś głupia. Nie powinnaś tego robić.
- Dziękuję, miły jesteś...
          Polubiłam go już wtedy w autobusie, ale po naszej pierwszej i ostatniej lekcji wiedziałam że to coś więcej. Obiecał że zadzwoni ale mino już prawie czterdzieści osiem godzin a on ciągle się nie odezwał....
- Kochanie, masz gościa – zawołała mama.
- Już idę – na początku myślałam że to moja koleżanka. Ale nagle go zobaczyłam Jamesa – hej... Co tu robisz.?
- Mamy lekcję, no nie.
- Ale... Przecież...
- Och wejdź – powiedziała mama.
- Dziękuję pani – odpowiedział jej James.

autorka: Crazy Mirror 
współautorka: Crazy Carrots

1 komentarz:

  1. ''NIE ROZPACZAŁAM PO ROZSTANIU Z PALANTEM KRYSTIANEM'' TO mój ulubiony fragment!!

    OdpowiedzUsuń