niedziela, 14 lipca 2013

Niewierny Jack i przyjaciel Harry - całość



Wstałaś rano z uśmiechem na twarzy. Dzisiaj jest piękny dzień. Wasza druga rocznica. Spojrzałaś na swój telefon i zobaczyłaś na nim, że otrzymałaś nową wiadomości, która Jedna brzmiała tak:
"Dzisiaj nie mogę się z tobą spotkać. Przykro mi. Jack. Xx"
Uśmiech zszedł Ci z twarzy.Nie chciałaś marnować tego pięknego dnia, ubrałaś się w zwiewną sukienkę w drobne kwiaty, do tego założyłaś beżowe baleriny i przez swoje ramie przewiesiłaś małą torebkę, w której trzymałaś klucze, portfel, telefon i kilka innych przedmiotów. Wyszłaś na spacer. Dostałaś nowego SMS-a. Tym razem był on od twojego przyjaciela Harrego.
" Co dziś porabiasz? Harry xoxo"
Szybko mu odpisałaś:
" Właśnie spaceruje po parku"
" Sama? A gdzie twój książę Xx"
" Żebym ja tylko wiedziała gdzie jest"
" Gdzie jesteś? Zaraz tam będę."
Napisałaś mu tylko gdzie jesteś i czekałaś jak przyjdzie. Po kilku minutach siadł przy tobie na ławce. Odwróciłaś głowę i ujrzałaś burzę loków. Uśmiechnął się do ciebie, a ty to odwzajemniłaś. Przy Harrym czułaś się swobodnie, nie musiałaś nikogo udawać, zawsze byłaś sobą, a on akceptował twoje wady i zalety.
-Stało się coś?- spytałaś po krótkiej chwili błogiej ciszy.
-A czemu miałoby się coś stać?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Tak szybko się tu zjawiłeś.
-Po prostu nie chciałem, żebyś musiała spędzać tak ważny dla ciebie dzień sama. To co idziemy.- Powiedział wstając i wyciągając w twoim kierunku rękę, którą natychmiastowo chwyciłaś.Spacerowaliście po parku, kiedy nagle dostrzegłaś sylwetkę twojego chłopaka. Nie był sam, był z jakąś dziewczyną. Harry zauważył punkt, któremu przyglądałaś się przez jakiś czas. Objął cię ramieniem, a z twoich oczu spłynął potok łez. Bolało, tak strasznie bolało.
-Cii, spokojnie. Może to są błahe słowa, ale będzie w porządku.- Harry starał się mnie uspokoić i nie powiem udało mu się to. Po chwili się uspokoiłam.
-Wszystko w porządku?- spytał z troską w głosie.
-Tak już jest okey. Dziękuję ci bardzo.
-Jestem twoim przyjacielem. Nie masz za co dziękować.
*Oczami Harrego*
Myślałem, że zabiję go za to jak on ją traktował. Dlaczego ona była taka naiwna?
Dlaczego zawsze musiałem patrzeć na jej cierpienie, kiedy zapominał o jej urodzinach, rocznicach i spotkaniach? Tak strasznie chciałem, żebym to ja był tym, którego tak kocha. Już nie raz zbierałem się na odwagę, żeby jej to wszystko powiedzieć, ale zawsze coś we mnie pękało. Jak tylko byłem to wszystko wyznać, ona była tako szczęśliwa po spotkaniu z Jackiem. Nie umiałem tego zepsuć. Mógłbym dać jej więcej szczęścia niż on.
*Oczami [T.I]*
Miłość jest jak klatka, potrafi człowieka zamknąć w swą przestrzeń na długo. Łudziłam się, że naprawdę kocham Jacka, ale nigdy tak nie było. Może chciałam po prostu ukryć to co czuję do chłopaka z burzą loków na głowie. Prawda jest taka, że od zawsze mnie wspierał. Był przy mnie w tych złych i dobrych momentach. Oczywiście, że popełniałam błędy jak każdy człowiek, ale on zawsze mnie wspierał Drzwi do mojego serca się otworzyły, a odkrył je sam Harry Styles. Czy to możliwe, że się w nim zakochałam? Oczywiście. A co najgorsze przez dwa lata żyłam w wielkim kłamstwie. Sama byłam kłamstwem. W niektórych momentach maska, którą na sobie miała stawała się uciążliwa. Chciałam ją zdjąć i pokazać prawdziwą mnie, ale bałam się reakcji chłopaka z zielonymi oczami, w których mogłam tonąć każdego dnia. On jest moją drugą połówką. Jest moim przeznaczeniem. Kiedy nie ma go przy mnie świat staje się bardziej szary. W końcu do moich uszu dobiegł melodyjny głos Loczka.
- Żyjesz?
-Tak, a czemu miałabym być nieżywa?- spytałam się jakby to było oczywiste.
-Wiesz, wołam cię od jakiś 5 minut, a ty się nie odzywasz.- powiedział, a ja rzuciłam w jego stronę tylko krótkie "Zamyśliłam się", ale on mi nie odpuszczał.
-A o czym tak myślałaś?
-O miłości i takich tam.
-Jak mi powiesz, że chcesz do niego wrócić. To się załamie. Przecież on...
-Nie Harry nie chcę do niego wrócić. Od dwóch lat oszukiwałam się, że coś do niego czuję.- Mina Harrego wyrażała tylko ulgę.Nie wiem o co chodziło, ale wiem jedno. Albo zerwę z nim kontakt albo powiem co do niego czuję. Nie, ta pierwsza opcja nie ma sensu. Mnie nie ma bez niego. On jest sensem mojego życia.
*Oczami Harrego*
Teraz albo nigdy. Muszę jej to powiedzieć. Zebrałem się na odwagę i na jednym wdechu wyrecytowałem zdanie, które już dawno powinno opuścić moje usta.
-Zakochałem się w tobie i może to jest głupie, ale jesteś dla mnie bardzo ważna.- Odetchnąłem z ulgą kiedy dziewczyna szepnęła do mojego ucha "Ja też"...





Dla was, kochana Barbie!











Komentujcie - Posyłajcie swoim znajomym - Wstawiajcie na facebooka - Wstawiajcie na twittera - Malinowa, Jagodowa, Barbie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz