Twoje zycie to było pasmo ciągłych niepowodzeń. Jedyna fajna rzecz to mieszkanie w Londynie. Mieszkałaś tam ze swoim chłopakiem Johnym. Najpierw było idealnie a potem sie zaczeło. Bałas się go. Stał się dillerem. Zawsze cię bił i zmuszał do wszystkiego...byłas jego własnością. Chciałaś z tym skonczyć ale po prostu się bałaś. Wychodzić z domu mogłas tylko 3 razy w tygodniu. Dzisiaj był ten dzień. Wyszłaś do parku i usiadłaś na ławce. Rozmyslałaś nad życiem. Przechodziły ci przez głowę mysli samobójcze. A może i nie miałaś wyboru? Nagle obok swoich stup zobaczyłaś rozlaną kawę.
-Przepraszam!
-Nic nie szkodzi.
Wstałaś i poszłaś dalej. Błąkałaś się ulicami w nocy. Nie odbierałaś telefonu od Johna chociaż wiedziałaś, że będziesz miała przez to kłopoty. To było okropne...życie w ciągłym strachu. Miałaś wrażenie, ze ktoś cię obserwuje. Jednak ulice były puste bo tylko idiota błąka się nocą po dzielnicach Londynu. Zobaczyłaś most. Strasznie cię kusiło aby stanąć na nim i skonczyć ze sobą raz na zawsze. Tak będzie lepiej...a może nie? Poddać się czy walczyć? Na walkę byłas już zbyt słaba. Byłaś cała posiniaczona a twoi rodzice uważali, ze wszystko jes ok zresztą byli w Polsce. Stanełaś na moście i spoglądałaś w dół. Zrobiłaś pierwszy krok ku wodzie. Puściłaś się i już miałaś skakać gdy usłyszałaś czyjś głos. Odwróciłaś się ze strachem.
-Dlaczego to robisz?
-Muszę...
-Wcale nie, chwyć moją rękę.
-Odejdź!
-Jeśli ty skaczesz to ja też.
-A ty z jakiego powodu?
-Mam swoje powody.
Spoglądałaś na wyciągniętą ku tobie rękę bruneta. Jego oczy świeciły w ciemności. Nie widziałaś go dobrze ale wydawał się przystojny. Spojrzałaś jeszcze raz na wodę i na rękę. Odwróciłaś się do bruneta i podałaś mu dłoń. Zeszłas z mostu i przytuliłaś się do niego.
-Dziękuję...
-Nie ma sprawy.
-To ja już pójdę.
-Ej no coś ty w środku nocy? Zawiozę cię.
-Nie, nie możesz.
-Czemu?
Opowiedziałaś mu całą historię o Johnie. Chłopak patrzył na ciebie wielkimi oczami z niedowieżaniem. W połowie mówienia rozpłakałaś się. Chłopak był smutny a zarazem zły.
-Nie wrócisz tam.
-Muszę.
-Nie, jedziesz ze mną.
Postanowiłaś posłuchać chłopaka i wsiadłaś z nim do auta. Zajechaliście na miejsce i twym oczom ukazała się wielka willa. Wysiedliście i weszliście do środka.
-A ja nadal nie wiem jak na imie ma mój bohater.
-Jestem Liam Payne a ty?
-[t.i].
Usiadłaś na kanapie. Liam poszedł do kuchni aby zrobić wam coś do jedzenia. Wrócił z wielką tacą kanapek. Zjedliście kanapki i nikt się nie odzywał. Była trochę niezręczna cisza.
-Ale gdzie ja mam spać?
-W mojej sypialni.
-A ty?
-Na kanapie.
-No dobra ale w czym.
-No zdecydowanie możesz w bieliźnie.
Zasmialiście się i rzuciłaś poduszką w bruneta. Tak słodko się usmiechał. Zatonełaś w jego brązowych oczach które się błyszczały.
-Dam ci koszulkę ok?
-Ok.
Liam poszedł do pokoju po koszulkę. W tym czasie dostałaś smsa od Johna. Nie był on pierwszy i ostatni. Kolejno było ich dużo.
'Gdzie jesteś?!'
'Masz wracać bo jutro pracujesz!'
'Jeśli nie wrócisz to będzie źle'
John wiedział, że ja się nie boję o siebie lecz o swoich najbliższych. Było by strasznie gdyby komuś cos zrobił. Jednak cała twoja rodzina była w Polsce. Ale miałaś jeszcze Liama. Nie wiedział o nim. Liam wrócił z koszulką w ręku.
-Pomyślałem, że mogę dać ci jeszcze jakieś dresy ale koszulka będzie sięgała do połowy ud.
-Dziękuję ale ja chyba będę musiałą wrócic.
-Żartujesz?!
-Nie ale ja się boję.
-Masz mnie i nie tylko.
-Ale ja się nie boję o siebie tylko o ciebie.
-Daj spokój.
Poszłaś do łazienki się brzebrać w koszulkę Liama. Wyszłaś i od razu skierowałaś sie do jego sypialni. Nie mogłaś zasnąć...myślałaś. Co będzie jeśli coś sie stanie? On nas znajdzie wiem o tym. Nie spałaś prawie całą noc bijąc się z myślami czy dobrze postępujesz. Z rana Liam zapukał delikatnie do pokoju.
-Jak się spało?
-Nie zmrużyłam oka.
-Martwiłaś się?
-Tak...
-Ok zbieraj się pojedziemy po twoje rzeczy.
-Jak to po moje rzeczy?
-Nie możesz z nim mieszkać.
-Ale ty lepiej tam nie wchodź.
-Spokojnie, jak się przebierzesz zejdź na dół.
Poszłaś do łazienki i ubrałaś sie we wczorajsze rzeczy. Zeszłaś na dół a na skórzanej kanapie siedziałą 4 chłopaków.
-To są moi kumple z zespołu.
-Hej miło mi was poznać.
-Jedziemy po te rzeczy?
-No dobrze...
Wyszliście wszyscy i wsiedliscie do auta. Zajechaliście przed twój blok. Stałaś patrząc na dym wychodzący z okna twojego mieszkania. Jak zawsze palił papierosy. Do środka z tobą wszedł Zayn. Nie chciałaś aby Liamowi cos sie stało. Zayn wydawał ci się śilniejszy. Otworzyłaś drzwi swoim kluczem.
-Gdzie ty kurwa byłaś przez całą noc?!
-No...ja...
-Była ze mną.
O nie! Pokazałaś Zaynowi gestem aby się nie wtrącał ale on aż się telepał aby uderzyć Johna. Zaciskał pięści coraz mocniej po każdym słowie Johna. Zostawiłaś go tam z lekką obawą. Poszłaś sie syzbko spakowac. Gdy jednak wychodziłaś z walizką John złapał cię za nadgarstek. Już chciał cię uderzyć gdy Zayn chwycił go za rękę. Uderzył w twarz i wybiegliście z budynku. Wsiedliście do auta i ruszyliście. Dziwne było to, że nie bałaś się. Powróciliscie do domu Liama. Tam poszłaś zaprowadzic walizkę do pokoju. Przez przypadek podsłuchałas rozmowę Liama z Harrym.
-Ona jest nieziemnska.
-Powiedz jej to.
-Powiem ale jeszcze nie teraz.
Weszłaś do pokoju jak gdyby nigdy nic. Myslałaś jak wydusić to z Liama.
-Gramy w butelkę?
-No jasne moaj ulubiona gra!
-Jasne Harry można sie tego spodziewać.
Usiedliście w kole. Ty kręciłaś jako pierwsza. Modliłaś się aby wypadło na Liama. Jednak wypadło na Harrego.
-Hmmm...
-Wysil się!
-Pocałuj Liama w nos!
-Co?!
-Czekam.-Wtrącił się Liam.
Harry siedział patrząc na szczerzącego się Liama. Gdy nagle rzucił się na niego Louis.
-Pokażę ci jak się całuje Liama.
Oczywiście nie pocałował go ale sprawił aby to tak wyglądało. Wszyscy zaczeli się śmiać. Harry nachylił się nad Liamem i zamkną oczy. Próbował pocałować go w nos gdy nagle Louisowi przyszedł głupi pomysł do głowy. Odepchną Liama i nastawił policzek. Harry pocałował Louisa.
-Ha nie spełniłeś zadania.
-Louis rzucił ktoś kiedys w ciebie cyzmś ciężkim?
-Ziemniaki się liczą?
-Co?
-Niall we mnie rzuca.
Każdy patrzył dziwnie na Louisa który jak zwykle nie ogarniał. Harry kręcił. Wypadło na Liama.
-Tak.
-Nie.
-Liam tak!
-Proszę cię.
-Znasz mnie.
-Aż za dobrze.
-No więc Liam, pocałuj [t.i] ale tak namiętnie.
Popatrzyłaś wielkimi oczami na Harrego. Poczułaś motylki w brzuchu z niewiadomych powodów. Liam nachylił się nad tobą gdy nagle otworzyły się drzwi. Stał w nich wkurzony John. Gdy zobaczył ten obrazek...ehh. Za nim weszło jeszcze 2 wytatuowanych gości.
-Co ty tu jeszcze robisz?!
-Wyjdź z tąd.
-Z tobą nie gadam pedale.
Zayn jak zwykle nie wytrzymał. Gdyby wyzwał jego było by w miarę dobrze ale Louisa...Zayn nie da poniewierać przyjaciół. Rzucił się na niego gdy nagle John wyciągna nóż.
-I co nadal jesteś taki cwany?
Liam chwycił cię za rekę i chciał cię zaprowadzić z daleko od Johna. Jednak ty się nie dałaś. John podszedł z nożem do Liama.
-Ona jest moja.
Chciał go trafić nożem ale właśnie wtedy przestałaś się bać o co kolwiek. Uderzyłaś go w twarz dzięki czemu on się przewrócił a nóż wypadł mu z ręki.
-Liam uciekaj.
-Nie zostawię cię.
-Nie słyszysz co mówię!
Liam poszedł na górę. Każdy patrzył na ciebie z podziwem. Chwciłaś nóż i spojrzałaś na Johna. Nie trafiłabyś go nim ale on tego nie wiedział.
-Ej daj spokój.
-To ty daj spokój! Nie wierzę, że kiedyś mogłam cię kochać!
Nie panowałaś nad sobą twoja ręka zbliżała się do Johna. Gdy nagle Zayna złapało jego 2 kolegów.
-Traf mnie a oni trafią twojego obrońce.
-Nie zrobisz tego...
-Zrobię.
Spojrzałaś błagalnie na Zayna.
-Nie przejmuj się mną ułatw sobie zycie.
-Żuć nóż.
Wiedziałaś co masz zrobic ale nie wiedziałaś cyz myślisz dobrze. Zamachne łaś się na Johna i upuściłaś nóż. Puścili Zayna.
-A teraz idziesz ze mną.
Schyliłaś głowę do dołu i wyszłaś. Nikt nie mógł nic zrobić. John miał broń. Wsiadłaś do jego auta i pojechaliście. Po wejściu do domu John od razu popchną cię na łóżko.
-Co ty sobie myślałaś?!
-Że przejedzie cię auto?
Może i wróciłś tam i wiedziałaś, że cię uderzy ale drwiłaś z niego, drwiłaś z zycia. Nie obchodziło cię co będzie dalej. Nauczyłaś się żyć chwilą obecną. John uderzył cię w twarz. Otarłaś ją a na twoim ręku pojawiła się krew. Zaśmiałaś się tylko.
-Co sie z tobą dzieje?!
-Boli cie może to, że się zmieniłam?
John już nic nie powiedział. Poszłaś do pokoju w którym zwykle bywałaś. Nagle dostałaś wiadomość. Była ona od Liama 'Bądź gotowa o 12:40' nie chciałaś aby przyjechał. Jednak co ci szkodziło? Nadchodził wieczór. Położyłaś się wcześnie aby John nie siedział do późna. O 12:40 dostałąs smsa, ze możesz wychodzić. Po cichu wymknełaś się. Wsiadłaś do auta Liama i pojechaliście lecz już nei do jego domu. Zatrzymaliście się przed wielkim oszklonym budynkiem. Weszliscie do środka gdzie czekał...Simon Cowell? Dopiero wtedy uświadomiłaś sobie kim oni są.
-Potrzebny jej ochroniaż.
-A Paul?
-Paula już my dręczymy.
-No dobrze a czy jest ona z kimś z was spokrewniona?
-Tak...yyy to moja dziewczyna!
Spojrzałaś dziwnym wzrokiem na Zayna po czym przytaknełaś. Simon przydzielił ci ochroniaża. Tym razem ty, Zayn i Liam spaliście u Zayna.
-Ok rozgośccie się.
-A jeśli nas znajdzie?
-Nie znajdzie nie bój się.
Zayn przytulił cię do siebie. Liam przez cały czas miał dziwną minę. Tym razem miałaś przy sobie twoją za dużą koszulkę do spania. Zayn pokazał ci pokój gościnny.
-Wież...powinien ktoś z tobą spać wrazie co...
-Masz rację Zayn, zawołaj Liama.
-Ale...dobra.
Zayn poszedł po Liama. Był ci w tej chwili potrzebny. Tylko on wiedział jak cię wesprzeć. I musiałaś z nim pogadać na temat jego nastroju. Za chwilę przyszedł Liam i nie wiedział o co chodzi. Zayn wyszedł i zamkna za sobą drzwi.
-Too...
-Wież jeśli ci to nie przeszkadza...
-Nie mi nie tylko czy ty napewno chcesz.
-No jasne...
O nie! Powiedziałaś no jasne. Po co?! Przecież on może sobie coś pomyśleć. Położyłaś się do łóżka i zaraz obok ciebie Liam. Było troszeczkę niezręcznie.
-Dlaczego jesteś smutny?
-Nie mogę ci powiedzieć...
-Co? Ja ci zaufałam i opowiedziałam ci historie mojego życia coś czego nie wie nikt a ty?!
-Przepraszam ale na prawdę nie mogę...
-Myślałam, że będziemy przyjaciółmi.
-A ja myślałem inaczej.
-Co?
-Zakochałem sie w tobie.
Zatkało cię. Usiadłaś na łóżku i zastanawiałaś sie cyz to prawda. Może coś przekręciłaś? Może usłyszałaś to co chciałaś usłyszeć? Liam patrzył na ciebie a do jego oczu powoli napływały łzy. Musiałaś się odezwać bo pomyśli, że ci nie zależy.
-Chyba mamy zaległe zadanie...
Na twarzy Liama pojawił się uśmiech. Przybliżyliście się do siebie i złączyliście swoje usta w pocałunku. Właśnie w tym a nie innym momencie wszedł Zayn.
-Przepraszam ale muszę.
-No mów.
-To chyba John.
-Mam jedno sensowne wyjście.
-Jakie?
-Policja.
-A co to da?
-Zamkną go na dłuugi czas.
-Za co?
-Ohoho za przemyt, handlowanie narkotykami, kradzież ...zabójstwo...
-Słucham?!
Liam był przerażony bardziej niż ty. Od razu chwycił telefon i zadzwonił na policję. Przyjechali szybko i zgarneli Johna. To była piękna chwila. Poszliście spowrotem spać. Tym razem spało ci się o wiele lepiej. Miałaś poczucie bezpieczeństwa i co najważniejsze Liama obok siebie.
Jest to cz. 1 imagina :)
Każda część opowiadać będzie o innej części z życia :)
5 kom i jeszcze dzisiaj wstawię 2 :*/Tomlinsonowa
Czekamy z niecierpliwością na następną część ;)
OdpowiedzUsuńCUDO <3 Błagam wstawiaj <33333
OdpowiedzUsuń