Hej już kilka dni minęło od poprzedniej części więc postanowiłam wrzucić ciąg dalszy.
Mam nadzieję że także wam się spodoba.
Ponownie proszę o wyrozumiałość jeśli gdzieś będzie pisało Peyn a nie Payne....
Aktualnie ten imagin zaczyna się rozkręcać, ale będzie jeszcze ciekawiej.
Sama wycieczka do Paryż, miasta miłości a oni nie mogą się potrzymać za ręce - boli!
Czytając tą część posłuchajcie:
Czytając tą część posłuchajcie:
Poniżej fragmenty tych piosenek :)
A dla spragnionych Liasia:
You've got everything you need
But you want accesories
Got to hold it in your hand
If I changed the world for you
I bet you wouldn't have a clue
Don't you know that I can't stand
When girls say... - "I want"
Let's dance in style, let's dance for a while,
Heaven can wait, we're only watching the skies,
Hoping for the best but expecting the worst,
Are you gonna drop the bomb or not? - "Forever young"
Heaven can wait, we're only watching the skies,
Hoping for the best but expecting the worst,
Are you gonna drop the bomb or not? - "Forever young"
Po zakupach umyłam się i położyłam się.
Kolejne dni mijały mi bez większych problemów. Liam o mało nie umierał na lekcjach a ja w domu gdy na niego czekałam... To było trudne. Ale zaczynałam sobie z tym radzić. Położyłam się spać, była niedziela a ja szłam do łóżka o wpół do siódmej tylko dlatego że mama była w domu i nie mogłam spędzić czasu z Liasiem.
Na następny dzień ubrałam się w szara bluzka z sercem, ciemno niebieskie przecierane rurki oraz czarne baleriny. Do tego szara torebka i złote bransoletki. Dzisiaj akurat miałam 2 lekcje z Liam'em. Pierwsza lekcja matma... Zleciał bardzo szybko teraz lekcja z Payne'm. Chodziłyśmy po korytarzu cały czas czułam na sobie jego spojrzenie. Bardzo mi to schlebiało.
Kolejną lekcja jaką miałam był angielski a potem wychowawcza obie z moim Li... Ciągle czułam że mnie obserwuje. Może jednak błędne było moje przekonanie że dziewczyny w spodniach nie są dziewczęce - owszem niektóre zestawy dawały takie wrażenie, ale jeśli odpowiednio dobierze się części garderoby wygląda się bardzo dziewczęco. Po wychowawczej miały zostać cztery osoby - ja, Eva, Inga oraz Patryk... Jednak z pierwszą dwójką rozmawiał bardzo krótko, z Patrykiem prawie pięć minut... Natomiast do mnie mówił czulszym głosem:
- Nawet w tym stroju wyglądasz bardzo seksownie... Zakochałem się w tobie ale nie mogę być z tobą to boli. Nie mogę cię wzywać po każdej lekcji bo masz świetne oceny... Proszę, zrób coś dla mnie i zostawaj czasem sama, by porozmawiać. Ale nie może to być za często... Wyglądasz ślicznie - szepnął mi do uch gdy go mijałam...
- Dobrze i dziękuję - powiedziałam i wyszłam. Gdy przyjaciółki zapytały mnie o czym rozmawialiśmy odpowiedziałam że o zajęciach dla utalentowanych... Jutro miało być losowanie a ja wiedziałam jaka jest pierwsza czwórka. Natomiast wszyscy moi znajomi zastanawiali się czy to na nich padnie.
Po lekcjach poszłam z Ev i kilkoma koleżankami do kawiarni zrobić projekt Zaczęłyśmy robić projekt... Po kilku minutach Lisa rozlała kawę na polowe zrobionego projektu...
Zaczęłyśmy się kłócić. W końcu po półgodzinie powiedziałam ze sama zrobię ten cholerny projekt. Rozeszłyśmy się... Wiec przyszłam do domu zrobiłam projekt zadanie domowe aż w końcu mogłam się iść umyć. Wyszłam z wanny gdy nagle mama mnie zawołała ze dzwoni telefon była 21 kto o tej porze by dzwonił. Akurat zadzwonił jak mama wychodziła do pracy wiec mogłam odebrać na górze... Wmurowało mnie jak usłyszałam jego głos, usłyszałam zamykanie drzwi i prawie krzyknęłam:
- Dlaczego do mnie dzwonisz, kazałeś mi się trzymać z daleka a sam dzwonisz do mnie w nocy! Co ty sobie myślisz?
- Że mnie wpuścisz, bo pada. - odparł spokojnie
- Słucham...
- Stoję przy tylnych drzwiach twojego domu... Wpuścisz mnie?
- Tak, jasne czekaj... - popatrzyłam na siebie, miałam na sobie krótkie czarne spodenki i zieloną bluzkę na ramiączkach - no ale cóż ja byłam u siebie w domu. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
- Cześć - powiedział.
- Co ty tu jasna cholera robisz?
- Odwiedzam cię.
- Jestem twoją uczennicą. Uczennic się nie odwiedza o 21 wieczorem w domu. Zwłaszcza jeśli jest sama w domu.
- Jesteś sama - spytał zadziornie...
- Taak... - odparłam i nagle poczułam jego dłonie na biodrach... Posadził mnie na szafce przy której staliśmy i pocałował mnie. Mocno ale delikatnie i czule... Bardzo namiętnie.
- Co to było - zapytałam zdziwiona.
- Kochasz mnie? - zapytał...
- Tak, ale jesteś moim nauczycielem.
- Już niedługo - odparł i znów mnie pocałował...
Wylądowaliśmy w moim pokoju na łóżku, on bez koszulki ja w samej bieliźnie...
- Liam, ja cię kocham ale nie chce byś żałował - powiedziałam...
- Pożałuję jeśli tego nie zrobię... Chyba że ty nie...
- Ja chcę. Kocham cię...
Gdy się obudziłam zegar wskazywał czwartą za dwie godziny miała wrócić mama, a Liam spał obok mnie...
- Li kotku obudź się.
- Co się stało kochanie?
- Moja mama wraca za półtorej godziny musisz już iść.
- Musze?? - Spytał zadziornie.
- Tak... Nie martw się zobaczymy się w szkole. - Dałam mu buziaka w czoło on się ubrał i na pożegnanie czule i namiętnie mnie pocałował...
Gdy on wyszedł ja opadłam na kanapie z zadziornym uśmieszkiem wstałam po prawie dwóch godzinach, zrobiłam śniadanie i wtedy weszła mama.
- Cześć myszko.
- Hej mamo.
- Kto to wczoraj dzwonił ?
- Kolega czy przez przypadek nie zabrałam mu książki.
- Aha ja się idę przebrać.
- Ok. Ja zjem i idę do szkoły.
- Ale jest dopiero szósta...
- Ale muszę wpaść jeszcze do kawiarni pomóc dziewczyną.
Tym razem postanowiłam zrobić Liasiowi na złość a wiec ubrałam moją nową kremowo-czarną sukienkę do pół uda i czerwone buty na obcasie do tego czerwone dodatki i czarne.
Gdy doszłam do szkoły było wpół do ósmej, zajęcia zaczynałam dopiero za pół godziny, w szkole jeszcze nikogo nie było gdyż dziś wszyscy mieli na drugą lekcję, tylko ja i piątka innych uczniów musiała być tu wcześniej z powodu dodatkowych zajęć... Ale jak tylko doszłam do schodów, ktoś chwycił mój nadgarstek i pociągnął mnie pod ścianę. Chciałam krzyknąć ale zorientowałam się że to Li...
- Jak mogłaś?
- A co - spytałam przestraszona...
- Wyrzucić mnie rano... I ubrać taką sukienkę... - powiedział i mnie pocałował.
- Po pierwsze musiałam bo by mnie matka zabiła, osiemnastkę mam dopiero za dwa miesiące a po drugie jesteś moim nauczycielem. A co do sukienki to co, nie podoba ci się?
- Nie, jest prześliczna... A ty jeszcze śliczniejsza - powiedział zadziornie...
Po kilku minutach wszedł do szkoły, ja odczekałam jeszcze kilka i także ruszyłam w jej kierunku... Okazało się że poza mną i Eve nikt nie przyszedł na zajęcia. Więc Liam, albo pan Payne jak mówi Eve powiedział że nie musimy nic robić...
Sekundy zlewały mi się w minuty, minuty w godziny, godziny w dni a te zlewały mi się w tygodnie. Czas mijał a ja z Liam'em musieliśmy się ukkrywać - nie mogliśmy nikomu o nas powiedzieć bo by nas po pierwsze wyrzucono, a po drugie oskarżono by go o molestowanie... Co nie było by prawdą bo ja go kochałam, i sama podjudzałam.
Po piątej lekcji wyskoczyłam do kawiarni po kawy i drożdżówki dla mnie i mojej paczki...
Później poszliśmy do kina na jakiś bedromance. A ja się źle czułam bez Li oglądając to wszystko. Film skończył się o 19. O 20 byłam już w domu właśnie moja mama wychodziła. Dosłownie 5 min po wyjściu mamy zadzwonił mi telefon.
- Hej kotku
- Hej Li co ci znowu odbiło żeby do mnie o tej porze dzwonił... Znowu?!?.
- Po prostu się stęskniłem za twoim głosem.
Gdy to powiedział zaśmiałam się, a on:
- Otworzysz mi drzwi.
- Czy ty znowu dzwonisz spod moich kuchennych drzwi?
- Tak...
Skoro tak, to poszłam otworzyć. Mój ukochany stał w drzwiach a w ręce trzymał torbę z chińszczyzną...
- Zjemy? - zapytał...
- Jasne... Zostajesz na noc?
- Znów będę miał się wymknąć o czwartej.
- Tak...
- Na prawdę będę musiał - przekomarzał się ze mną.
- Niestety misiu ale tak.
- No dobrze, dla ciebie wszystko - powiedział i podał mi kolację... - Co dziś robiłaś?
- Byłam w kinie.
- Na czym?
- Na jakimś romansie... - odparłam
- Beze mnie? - spytał zawiedziony... - tak wiem jestem twoim nauczycielem. Ale obiecuję że już niedługo...
- Wiem, wiem. Mówiłeś że niedługo...
Kochany Li wymknął się o czwartej a ja poszłam dalej spać.
Gdy wstałam mama czekała na mnie ze śniadaniem.
- Jak ci się spało?
- Dobrze. A jak tam było w pracy ?
Po zjedzeniu śniadania poszłam na górę się przebrać ubrałam krótka sukienkę i buty na obcasie. Dzisiaj znowu jako nieliczni byliśmy na pierwszej lekcji w piątkę.
Minął miesiąc... Nadszedł piątek... Żałowałam że był piątek, to oznaczało że przez dwa kolejne dni miałam nie widzieć Liasia... Dyrektorka powiesiła listę po szóstej lekcji... Wiele osób się załamało. Ale szczerze mówiąc lista wyglądała bardzo niewinnie - trzy osoby z dobrymi średnia w czym jedna to ja, dwóch szkolnych łobuzów, jedna Gotka i cztery normalne osoby... Nikt nie mógł się domyślić że cztery osoby były wybrane poza losowaniem.
Wyjazd miał się odbyć w poniedziałek rano... Musiałam się spakować przez weekend...
Na siódmej lekcji dostałam esemesa od mamy "Wyjeżdżam, wracam w sobotę wieczorem" jako iż była to lekcja z Li, ten wykorzystał to bym została po lekcji:
- [T.I] zostań po lekcji porozmawiamy o używaniu telefonów na lekcji...
Po lekcji zostałam tak jak prosił.
- Naprawdę... - zapytałam.
- Musiałem mieć powód a muszę ci coś powiedzieć.
- Tak co...
- Po wycieczce odchodzę ze szkoły. Poczekamy miesiąc do twojej osiemnastki i się ujawnimy... Co ty na to.
- Li, naprawdę - powiedziałam uradowana... - ale nie możesz odejść, jak zarobisz...
- Powiem ci po wycieczce. A z kim esemesowałaś?
- Z mamą, nie ma jej od siedemnastej od jutra do dwudziestej.
- Mogę wpaść?
- Jasne - odpowiedziałam uradowana.
Z klasy wyszłam trochę za bardzo radosna...
- Czemu się tak szczerzysz - zapytała moja przyjaciółka.
- Bo nie wpisze mi do akt używania telefonu na lekcji pod warunkiem że nigdy więcej tego nie zrobię... - skłamałam na jednym oddechu.
- Fuksiara...
- Nie po prostu mam bardzo dobre oceny. Spróbuj - powiedziałam i odeszłam z uśmiechem na ustach...
Gdy doszłam do domu zaczęłam się pakować żeby mieć więcej czasu z Liasiem. Gdy skończyłam się pakować była 16 mama robiła deser, jak mnie nie będzie możesz zaprosić kilka znajomych, tylko nie roznieście domu ok ?
Dobrze obiecuje.
Zjadłyśmy galaretkę, i mama poszła. Zaledwie dziesięć minut później ktoś zadzwoni na telefon a ja siedziałam w seksownej z koronkami czarnej bieliźnie i białej sukience.
- Słucham...
- Otworzysz drzwi?

Zajebisty, tylko obawiam sie, żeby sie nie wydali przed zakończeniem roku.. ;/ ~Milena
OdpowiedzUsuńboski, tylko oby ich matka nie nakryła razem w łożku na małym bara bara ahhaha :)
OdpowiedzUsuń