środa, 31 lipca 2013

Miłość życia- Liam Cz. 2

Jak już pisałam Cz. 2 to kolejna część ich życia a nie słowo za słowem z Cz. 1 ^^ Miłego czytania.

Mineło już 5 lat od kąt jesteście razem z Liamem. Dzisiaj mieliście kolację z okazji okrągłych 5 lat. Liam zaprosił cie do bardzo eleganckiej restauracji. Chodziłaś tego dnia po sklepach szukając idealnej sukienki. A co do Johna juz nigdy nie wyjdzie z więzienia. Nagle zobaczyłaś na wystawie cudowną sukienkę. Była turkusowa. Z przodu któtsza a z tyłu dłuższa. Musiałaś ją kupić była idealna. Idealna nie była jednak jej cena. Owszem miałaś wiele pieniędzy bo Liam dużo zarabiał. Jednak niektóre fanki mogą pomyśleć, że go wykorzystujesz. Niestety dla Liama wszystko. Do tego czarne szpilki. Było idealnie. Wróciłaś do domu i do póki nie było Liama pokręciłaś włosy lokówką i zrobiłaś koka. Nadchodziła godzina waszej randki. Kupiłaś Liamowi w prezencie zegarek Rolex. Zawsze go chciał ale nigdzie nie było tego idealnego. Ubrałas sukienkę i szpilki po czym zeszłaś na dół. Czekał tam na ciebie Liam. Wyglądał niesamowicie. Podszedł do ciebie, chwycił cie w biodrach i delikatnie musną twoje usta. Wyszliście na zewnątrz i wsiedliście do auta. Liam zarezerwował wam specjalny stolik w innym pomieszczeniu. Ludzie grali na skrzypcach a na miejscu otrzymałaś czerwona różę.
-Już 5 lat...
-I jeszcze się sobie nie znudziliśmy.
-Nawet tak nie mów.
-Mam cos dla ciebie.
Wyciągnełaś zegarek i wręczyłaś go Liamowi. On uśmiechną się i wstał. Podszedł do ciebie i uklękną. Z za pleców wyciągną czerwone pudełeczko.
-Kocham cię i myślę, że nie przestanę, jesteś tą jedyną. Wyjdziesz za mnie?
-Liam tak!
Liam nałożył ci pierścionek na palec a ty rzuciłaś się na niego. To był najpiękniejszy wieczór w twoim życiu. Przez cały wieczór patrzyliście sobie w oczy. Po powrocie do domu ściagnełaś nie wygodne szpilki i opadłaś na kanapę. Liam połozył się obok ciebie.
-Jestem wyczerpana.
-A ja na coś liczyłem...
-Liam nie dzisiaj.
-Ale pamiętaj, że mamy to nadrobić.
Wykończona nawet się nie przebierając poszłaś do łóżka. Liam poszedł za tobą. Przytulił cię i tak zasneliście. Rano o dziwo wstałaś przed Liamem. Zrobiłaś wam na śniadanie jajecznicę. Liam zszedł na dół i dał ci całusa.
-Hej kochanie jak spałaś?
-Cudownie bo z tobą.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Usiedliście przy stole i jedliście jajecznicę. Liam rozmyślała nad czymś ale nie wiedziałaś nad czym.
-O czym tak myslisz?
-No bo wież dzisiaj wywiad...
-No i?
-Chodzi o to, że modest chce mi podstawic dziewczynę...
-Spokojnie nie jestem zazdrosna.
-Dzięki skarbie.
Poszłaś na górę sie przebrać a Liam za ten czas pozmywał. Zesżłaś na dół i poszliście do auta. Chłopaki bylu juz w garderobie. Jako iż byłaś stylistka chłopców to poszłaś wybrać strój Liamowi. Lubiałaś z nimi przebywać w garderobie. Wtedy bardzo dużo sie działo. Chłopcy wyszli i zaczeło się.
-Kto z was ma dziewczynę?
Liam, Zayn i Louis podnieśli ręce. Najpierw przyszła Perrie i usiadła na kolana Zayna potem Eleanor. Nagle okazało sie, że dziewczyna która ma grać dziewczynę Liama nie przyjdzie. To był triumf. Wyszłaś a na twarzy Liama pojawił się uśmiech. Reporterka chciała wiedzieć jak najwięcej o naszym życiu prywatnym jednak Liam cały czas ją spławiał. Pomęczącym wywiadzie wróciliśmy do garderoby. Każdy żucił sie na kanapę.
-Umieram.
-Nie ty jeden.
Zebraliście się i juz mieliście wychodzic gdy nagle złapał was fotograf. Zawołał tylko ciebie i Liama. Chciał wam zrobić kilka zdjęć do gazety. Zgodziliście się chociaż nie wyglądałaś najlepiej. Po powrocie do domu było już ciemno.
-Mamy jakieś plany?
-Louis wpada.
-A kiedy?
-Chyba zaraz będzie.
Pobiegłas na górę i przyniosłaś ulubione ciasteczka Lou. Powinien sie cieszyć. Oczywiście nie mogło zabraknąć żelków haribo o smaku malinowym, uwielbiał je. Za kilka minut usłyszeliście rozlegający się w domu dzwonek do drzwi. Poszłaś je otworzyć i to był błąd. Lou próbował odkręcic butelkę i wszystko poleciało na ciebie.
-Louis!
-Przepraszma ja to zetrę!
-Spoko, przyzwyczaiłam się, że coś na mnie wylewasz.
Louis uśmiechną się jak zawsze i wszedł do środka. Miał ze sobą jakieś filmy. Usiedliście na kanapie i przeglądaliście je. Liam jak to Liam chciał Toy Story. Czasem był jak małe dziecko...takie słooodkie małe dziecko.
-Ej Liam a nie miałeś odpisać fankom?
-Masz rację zapomniałem lecę po laptopa.
Liam poszedł na górę po laptopa a ty i Louis musieliście coś uknuć.
-To co robimy?
-Liam boi się horrorów.
-Wtedy będzie sie przytulał!
-Taak albo cos romantycznego.
-Wątpie, że to przyniosłeś.
-Masz rację horror.
Liam właśnie schodził po schodach a wy ukryliście film za plecami. Usiadłaś obok Liama i czytałaś pytania:
'Gdzie są twoje dłuuuugie słówka?'
'Coraz mniej odpisujesz :C'
'Szczęścia!'
Były miłe...wyjątkowo miłe. Często spotykamy się z hejtami ze strony fanów ale nie tym razem. Liam odpisał i nawet nie zwrócił uwagi kiedy zaczą się film. Odłozył laptopa i popatrzył na ekran. Widniał tam napis 'Paranormal activity 3'. Liam zamarł.
-Wy dobrze wiecie, że ja tego nie obejrzę.
-No ale masz wybór.
-Jaki?
-Albo oglądamy razem albo idziemy do sypialni.
Liam poruszył brwiami. Wiedziałaś co ma na myśli. Przypomniałaś mu to wszystko.
-Ej a moze zakładzik?
-Ale o co?
-Jeśli Liam nie obejrzy horroru i pójdzie tobą to ja tańczę na stole w bokserkach wysmarowany nutellą.
-A jeśli nie wytrzyma?
-To ty robisz to samo.
-Liam błagam cię.
Louis miał banana na twarzy. Bardzo dobrze znał Liama i wiedział co zrobi. Liam przez pierwsze minuty filmu zakrywał oczy i próbował nie reagować ale jednak...wstał.
-Przepraszam kochanie.
-Liam!
-Idź się przebrać!-Szczeszył się Louis.
Poszliście z Liamem do sypialni. Liam usiadł na łóżku i patrzył na ciebie. Wyciągnełaś swoje bikini z szawki i chwyciłaś klamkę aby iśćdo łazienki.
-Ej ale nie musisz wychodzić aby się przebrać.
-Nie ma mowy! Mogłeś wytrzymać.
-Ale znasz mnie!
-No jasne.
Wyszłaś się przebrać i zeszłaś na dół. Na waszym blacie w kuchni była rura pomiędzy górą a dołem aby to utrzymać. Pierwszy i ostatni raz masz coś takiego w domu.
-No to smarujemy cie nutellą!
-Będę słodka!
-Jak ja cię kocham za to wszystko.
-...?!
-No jak siostrzyczke.
Musiałaś wysmarować się cała nutellą. Liam zszedł na dół aby obejrzeć pokaz. Weszłaś na blad i zaczełaś tańczyć. Liam usmiechał się do ciebie ale ty nie reagowałaś. Louis krzyczał i rzucał w ciebie pieniędzmi. Całe zycie z wariatami. Gdy odtańczyłaś swoje minuty zeszłaś i udałaś się w kierunku sypialni.
-Ej chodź oglądać bo Liam idzie.
-Sam sobie oglądaj.
-No nie obrażaj się!
-Spadaj!
Poszłaś się umyć i przebrać. Następnie poszłaś po kołdrę i poduszkę do sypialni. Zeszłaś na dół i poszłaś na 2 kanapę. Liam zrobił wielkie oczy. Położyłaś się i już miałaś zasypiać gdy podszedł do ciebie Liam. Usiadł obok i chwycił cię za rękę.
-Ej to nie moja wina.
-Nie gadam z tobą.
-Ja wiem, że nie dasz rady.
-Masz rację ale to co musimy nadrobić nadrobimy co najwyżej jutro!
-Ale...
-Kocham cię.
Liam wstał i poszedł do waszej sypialni. Louis oglądał horror i momentami sam się bał. Chciało ci się z niego smiać ale udawałaś, że śpisz. W koncu wszyscy padliście. Rano pierwszy wstał Liam. Przygotował śniadanie i poszedł po różę do ogrodu. Gdy wstałaś miałaś miłą niespodziankę. Wiadomo było, że Lou wstanie koło południa.
-Proszę księżniczko.
-Dziękuję skarbie.
Pocałowałaś Liama w policzek i usiadłaś do stołu. Różę wstawiłaś do wazonika z wodą. Liam usiadł na przeciwko ciebie.
-To dzisiaj?
-Zależy ci prawda?
-Kocham cię i chcę tego.
-Ja tak samo.
Zjedliście śniadanie i wyszliście na dwór. Louis spał jak zabity. Liam wpadł na jakiś pomysł. Pobiegł na górę i wrócił z pistoletem na wodę z teledysku. Oblanie Louisa to dobry pomysł ale bardzo ryzykowny. Gdy wrobisz w coś Lou możesz już zacząć uważać na wszystkie czynności. Liam nabrał jednak bez obaw wody do pistoletu i prysna nia w Louisa. Louis od razu podskoczył i się obudził.
-Co ty robisz?!
-Budze cię leniu!
-Za kare.
Podbiegł do ciebie i zabrał cię do pokoju. Przekręcił kluczyk i czekał na reakcję Liama.
-Ej dlaczego zawsze ja cierpię na waszych wygłupach?
-Bo ty jestes dla niego najważniejsza.
Może i byłaś zamknięta w pokoju ale przeszedł cię przyjemny dreszczyk gdy usłyszałaś te słowa z ust Louisa.
-Ej oddaj mi ją!
-Chyba śnisz!
-Louis a kto tu zostawił swoje szelki?
-Oddam ci ją ale oszczędź szelki!
Oni są tacy inteligętni...Louis i jego szelki. Odda wszystko aby tylko ich nie ruszać. Biegali po całym domu. Louis w pogoni za szelkami a Liam ze śmiechu powoli zwalniał. Gdy nagle obaj przewrłócili sie na kanapę uspokoili się.
-Chłopaki ja nie sprzątam.
-Jestes kochana i zrobisz to.
-Louis bo ja znam twoje słabe strony.
-Ale mam moje szelki.
-Łaskotki tez.
-Ja już sprzątam!
Uśmiechnełaś się i patrzyłaś jak Louis sprząta.
-Ok odpuść sobie ale jedź po zakupy błagam cię.
Musiałaś cos zrobić aby zostać sama z Liamem. Wiedziałaś, że on to wykorzysta a ty tylko na to czekałaś. Liam przekręcił kluczyk w drzwiach i od razu do ciebie podszedł. Wzią cię na ręcę i zaniósł do sypialni. Postawił cię na podłodze, chwycił w biodrach i przycisna cie do ściany.
-Obiecałas mi coś.
-Może.
-Nie drocz się ze mną wiem, że to lubisz.
-Już mnie przejrzałeś?
-Juz dawno.
Pocałowałas Liama a on odwzajemnił pocałunek. Stado motyli w twoim brzuchu znowu się wzburzyło. Liam ściagną twoją koszulkę, spodenki aż w końcu wyladowaliście w łóżku nadzy.
-Na pewno tego chcesz?
-Tak dlaczego nie?
-Nie wiem.
Liam delikatnie wszedł w ciebie. Doszliście prawie w tym samym czasie. Usłyszeliscie dzwonek do drzwi i szybko poszliście się zbierać. Liam syzbko się ubrał i poszedł otworzyć drzwi. Ty zostałaś w pokoju i usiłowałaś wcisnąć na siebie spodenki. Zesżłaś na dół nie ogarnięta. Okazało się, że to tylko Louis wrócił z zakupów.
-Co się ru stało?
-Nie nic.
-Yyy no dobrze.
Louis chwycił cię za rękę i wyszliście na spacer. Nawet nie wiedziałaś kiedy byliście już w parku.
-O co chodzi?
-Robiliście to już?
-Lou...
-No weź wiem, że mi powiesz.
-Tak ale mało cię to powinno interesować.
-Tak bo ja mam ważniejszą sprawę o której muszę ci powiedzieć.
-Ale o co chodzi?
Poszliście dalej i usiedliscie na ławce. Mina Louisa nie była za wesoła. Nie wiedziałas o co chodzi. Louis złapał cię za rękę i wzią głęboki wdech.
-Słuchaj...Znamy się już bardzo długo, jesteś dla mnie jak siostra jednak ja czuję do ciebie coś więcej, wiem, że jesteś z Liamem ale musiałem ci to powiedzieć przepraszam.
-Nic się nie stało ale zdziwiło mnie to trochę.
-Mam jeszcze coś...
Louis wyraźnie posmutniał.
-Chodzi o to, że jutro wyjeżdżam.
-Ale gdzie i na ile?
-Do Hiszpani i już nie wrócę.
Do twoich oczu zaczeły napływac łzy. A co z zespołem? To był twój starszy braciszek...miał po prostu odejść? Wtuliłaś się w niego i myślałaś jak ułatwić cała sprawę. Zawsze miałaś pomysły ale nie teraz...
-Ale dlaczego?
-Zaproponowali mi karierę solową...
-I tak po prostu chcesz zostawić mnie i chłopaków?!
-Nie, ja tego nie chcę ale musze to zrobić.
-Czemu?
-Czuję, że nie jestem tu mile widziany. 3 Brytyjczyków wystarczy.
-Louis co ty mówisz?!
-Przepraszam ale ja idę sie pakować.
Louis pocałował cie w policzek i pobiegł w swoja stronę. Stałaś w parku nieruchoma patrząc w jedno miejsce. Jak to sie stało? Czy to mooja wina?! Wróciłaś do domu i usiadłaś na podłodze przy ścianie. Zaczełaś płakać gdy nagle podszedł do ciebie Liam.
-Co jest?
-Lou wyjeżdża...odchodzi na zawsze.
-Ale co mu strzeliło?!
-Zrób z tym cos proszę jest dla mnie ważny...
-Nie płacz już, jest dla ciebie tak samo ważny jak dla nas.
Liam od razu obdzwonił chłopaków. Wszyscy postanowili, że bez Louisa nie będzie One Direction. Jutro mia sie odbz koncert. Ostatni koncert y udyiaem Louisa... Chopcy weszli na scenę i zaśpiewali kilka piosenek. To już nie byli wariaci...to była 5 zwykłych chłopców zmęczonych zyciem. Harry zaczą mówić.
-Kochaliśmy was tak jak i wy nas. To dzięki wam przeżyliśmy tak dużo i to było niesamowite. W tym momęcie stoję przed tak wielka publicznością i...
Harry nie mógł dokończyć ponieważ zaczą płakać. Ty także stałaś za kulisami i płakałaś. Zayn kontynuował.
-Było na prawdę fajnie. To wszystko odmieniło nasze zycie na lepsze.
-Nigdy o was nie zapomnimy ale to już koniec. Louis wyjedzie a bez niego to już nie będzie to samo.
Na wielkim ekranie z tyłu pojawiły się wsyzstkie sceny z ich życia, to co przeżyli razem. Wszyscy staneli w rzędzie.
-I'm Harry
-I'm Liam
-I'm Zayn
-I'm Niall
-And i'm Louis from one direction.
Harry nie miał serca nic mówić ale wykrztusił z siebie tylko:
-To byliśmy my...One Direction.
Wszyscy staneli w kółku i przytulili się. Po kolei zchodzili ze sceny. Jednak został na niej Niall. Nie mógł sie z tym pogodzić.
- Do you number...
Wszyscy już mieli wychodzić ale słyszeli głos Nialla. Publiczność zaczeła konczyc piosenkę. Chłopcy wrócili na scenę i patrzyli na wszystko. Patrzyli z niedowieżaniem na tysiące osób śpiewające ICH  piosenkę. To była ich wspólna praca i maja to teraz zaprzepaścić? Louis jednak sie nie przekonał ale do czasu...Na scenę weszła dziewczynka. Miała ok. 5 lat. Podeszła do Louisa z kartką, długopisem i marchewką. Louis kucną i patrzył na nią z bulem. Dziewczynka płakała.
-Podpiszesz mi się?
-Tak ale czemu płaczesz?
-Nie chcę abyście sie rozpadli, abys wyjechał.
Mała dziewczynka żuciła sie Louisowi na szyję. To go rozwaliło. Podniósł ją ze łzami w oczach ale to były łzy szczęścia. Chłopcy usmiechneli się jak i publika zaczeła piszczeć.
-From One Direction?
-Together?
-Forever!
Wszyscy na koniec zaśpiewali piosenkę Best Song Ever.

Tak wiem, że nie jestem naj z anglika i mogłam coś pomylić.
Tak wiem, że robię ortografię bo szybko piszę.
Tak wiem, że nie piszę najlepiej.
Komentujcie zalezy mi na opinii :*/Tomlinsonowa

1 komentarz:

  1. Wow...piszesz niesamowicie. Tyle wniosłaś do tego bloga. To twój 3 imagin ale widzę, że jesteś świetna. Twój FP także jest niesamowity. Dążysz do celu i tego ci życzę.

    OdpowiedzUsuń