środa, 24 lipca 2013

Zayn i przepiekna [t.i]

Dyrektorka poprosila mnie bym przyszla do niej w poniedzialek po lekcjach. Tak tez zrobilam, a zastanawialam sie czego moze chcieć. Mialam swietne oceny, dobre zachowanie. Wygrywalam konkursy, bylam w samorzadzie szkolnym. A teraz organizowalam jeszcze bal szkolny na powitanie wiosny - zamawialam balony, ozdoby, swiatla... Rysowalam rozmieszczenie stolow, wybieralam obrusy, i nagle czegos chciala. Jezeli chciala zmienic motyw przewodni z balonow na morze, albo zmienic kolory kwiatow- bylo juz za pozno. Bal odbedzie aie na poltora miesiaca. Nie ma na to czasu, a poza tym wszystko jest zamowione.
Zapukalam:
-wejdz- odezw sie jej glos, tak tez zrobilam.
-Prosila pani abym przyszla- powiedzialam.
-Tak, jutro do szkoly przybeda nowi uczniowie. Twoim zadaniem by ich oprowadzic i zapewnic im bezpieczenstwo i swobode. Jesli bedzie trzeba zaangazuj druzyne footboolowa- powiedziala.
-Ale...- zaczelam.
-Nie ma zadnego "ale"- przerwala mi- a teraz idz- powiedziala i wskazala drzwi- mam duzo pracy.
Gdy wyszlam zastanawialam sie kto to moze byc. To ze sie dobrze uczylam to nie znaczy ze musze wszystkiego robic. Postanowilam ze nie bede nikogo angazowac w to co prosila mnie dyrektorka. Zazwyczaj mialam na sobie sukienke i buty na obcasach, nalezalam tez do druzyny cherlederskiej, bylam zastepca kapitanki. Bylam tez jedna z nielicznych slicznotek z mozgiem... Czy ona nie mogla poprosic jakiejs kujonki, ktora czas spedza tylko nad ksiazkam i nosila ochydne ciuchy. - zastanawialam sie w drodze powrotnej do domu.

~ Malinowa D.
z pomocą Jagodowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz