Hej jestem Barbie, jedna z trzech redaktorek tego bloga.
To moje pierwsze opowiadanie dla was na tym blogu...
Może być? Za wszystko co nie tak przepraszam.
I'm so sorry...
It makes your lips so kissable
And your kiss unmissable
Your fingertips so touchable
*[T.I]*
Kolejny okropny dzień, który nie zapowiadał się najlepiej. James nie wrócił na noc. W sumie to nie jest coś nowego.
Dlaczego aż tak się zmieniłeś?
Tak zmieniłeś się. Na początku byłeś słodkim i troszczącym się o mnie i swoje chłopakiem, ale się zmieniłeś.
Patrzę na telefon w oczekiwaniu na wiadomość od Ciebie.
Nie piszesz, nie dzwonisz, nie ma cię całymi dniami, a ja się głupia martwię.
Jesteś dla mnie obcym człowiekiem.
Nie znałam cię takiego i myślę...., że nigdy nie chciałam poznać.
Kochanie boję się ciebie, ale jestem zbyt słaba by odejść.
Kocham cię najmocniej na świecie, ale boję się powiedzieć stanowcze "NIE". Dlaczego mnie to spotkało.
Dostałeś moje serce i je złamałeś, na miliony kawałeczków.
To boli, chciałabym usłyszeć od ciebie zwykłe "Kocham Cię", ale nigdy nie usłyszałam.
Dlaczego taki jesteś?
Dlaczego w twoich oczach jestem nikim. To tak strasznie boli...
Nic nie wyraża mojego bólu i cierpienia.
Cierpię każdego dnia, nie boli już jak uderzasz. Boli mnie serce. To uczucie, kiedy widzę ciebie całkiem pijanego. Dlaczego?
Twoje słowa mnie zabijają.
Zauważyłeś jakie to życiowe?! Twoje słowa mnie mordują, a ja nie potrafię od ciebie odejść... a może nie chce. Czasami się boję, ale mimo to nadal cię kocham. Wiem, że wiecznie nie trwa nic, ale nadzieja nigdy mnie nie opuściła. Boli, kiedy doskonale wiem, że wolisz przebywać w klubie wśród alkoholu i pół nagich tancerek. Nikt nie wie, jaki jesteś naprawdę. Dotknęłam najświeższej rany. Najlepsze jest to, że nie bolało, kiedy wczoraj wieczorem uderzyłeś. Przyzwyczaiłam się do tego bólu. Przed znajomymi zawsze udawałam szczęśliwą, ale oni znają mnie bardzo dobrze i mam wrażenie, że coś podejrzewają. Oczywiście wychodzę tylko wtedy kiedy nie ma cię w domu. Boję się, że kiedyś dowiesz, że wychodzę z domu. Byłam twoją własnością. Byłam na twoje każde polecenie. Właśnie szykuje się do wyjścia. Założyłam tylko ciemne okulary, zamknęłam drzwi i poszłaś w stronę parku.
Idąc alejkami parku zauważyłam tak dobrze znaną postać pięciu chłopaków. Nie chciałam ich teraz widzieć, nie teraz kiedy mogą się domyśleć co się tak naprawdę dzieje. Gdy już się odwróciłam, żeby pójść w przeciwną stronę usłyszałam swoje imię. Po chwili wołania się powtórzyły, a po chwili już ktoś złapał mnie za nadgarstek.
-Cześć- usłyszałam pięć radosnych głosów.
- ymm hej- powiedziałam cicho. Chłopaki chyba się nic nie domyślali, ale jednak Harold jak zwykle wpadł na genialny pomysł.
-Po co ci okulary przeciwsłoneczne skoro nie ma słońca?- zapytał podejrzliwie, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć. Po chwili wpadłam chyba na najgłupszy pomysł jaki mógł wpaść mi do głowy.
-Bo mam... no ten.. yyy. zapalenie spojówek.- Kurde chyba mi nie uwierzył.
-Zapalenie spojówek powiadasz?- zapytał podejrzliwie.
-Tak.. no ...ten ...- zaczęłam się jąkać, a ten jednym ruchem ręki zdjął moje okulary.
- Boże co ci się stało?- spytał Zayn, który widać, że był nieźle zmartwiony.
-Nie mów, że to on ci to zrobił?!- wydarł się Louis.
-Nie ja tylko... ten no uderzyłam się o szafkę w kuchni, to naprawdę nic takiego.
-Powiedz prawdę, bije cię?- spytał już znacznie ciszej Liam.
-Nie, nic z tych rzeczy jesteśmy szczęśliwi.- i kolejne kłamstwo, na które mi zupełnie nie uwierzyli. No i co ja mam teraz zrobić? - Dobrze chodźcie to wam wszystko wyjaśnię. - I takim oto sposobem znaleźliśmy się w moim domu, w którym przeżyłam niezły szok.Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam coś co z chęcią już teraz wymazałabym z pamięci. Na kanapie wraz z dwoma blondynkami ubranymi w skąpe stroje siedział James. Nie wytrzymałam dłużej i rzuciłam się w ramiona mojego przyjaciela, Zayna. Zaczęłam moczyć jego koszulkę swoimi słonymi łzami. Wytrzymywałam to, że mnie bił, że mnie wyzywał, ale nigdy nie spodziewałam się zdrady z jego strony. Zawsze myślałam, że jakaś cząstka jego serca mnie kocha. Myliłam się.. nie pierwszy, jak również na pewno nie ostatni raz. James odwrócił się w naszą stronę .
-Co wy tu robicie?!- wydarł się, a ja nie wiedziałam co mam zrobić.- A ty dlaczego stąd wyszłaś z tego co mi wiadomo nie masz dzisiaj żadnych sesji zdjęciowych?!- zwrócił się do mnie, bałam się, strasznie się bałam jego reakcji.
-Chodź, jutro przyjdziesz tu, spakujesz się i zamieszkasz razem z nami.- szepnął, a ja pokiwałam przecząco głową. On już nic nie mówił tylko wyprowadził mnie z domu. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się w domu chłopców. Nadal płakałam.
-Ciii spokojnie, nie płacz już. Nie przejmuj się nim i zacznij od nowa.- Harry starał się jakoś mnie uspokoić i nie powiem, że się mu to nie udało, bo udało. To są prawdziwi przyjaciele. Dzięki nim na mojej twarzy zawsze pojawiał się uśmiech, pomimo tego, że czasami było okropnie. Los czasami bywa uciążliwy. Nie oszukujmy się, już nie raz zaklinałam kolesia co zaczął pisać scenariusz mojego życia. Ale to dzięki Jamesowi poznałam piątkę tych wspaniałych chłopaków . Wiedziałam, że będę musiała im wszystko opowiedzieć. Wzięłam tylko głęboki wdech i zaczęłam opowiadać.
-Więc to wszystko zaczęło się po śmierci jego rodziców. Zaczął pić, a kiedy prosiłam by przestał ignorował mnie. Później zaczął traktować mnie jak jego własność... zresztą wierzyłam mu i wiedziałam, że nie mogę się mu sprzeciwić.- Popatrzyłam na mimikę twarzy chłopaków. Każda z nich wyrażała współczucie, smutek jak również wściekłość. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza wyznaczając strużkę mokrej cieczy na policzku. Zayn, który siedział koło mnie objął mnie ramieniem, a ja kontynuowałam swoją wypowiedź- Kiedy pierwszy raz mnie uderzył łudziłam się, że tego nie chciał. Jednak nadzieja matką głupich. Z czasem przyzwyczaiłam się do bólu fizycznego, ale ból psychiczny nigdy nie ustępował, a co najgorsze? Że ja nadal go kochałam.- Z każdym słowem po moich policzkach spływała większa ilość słonej cieczy.
-Czyli teraz już go nie kochasz?- niby sporadyczne pytanie zadane przez Nialla, a tyle wątpliwości. W mojej głowie toczyła się zawzięta walka myśli, z której nic nie wywnioskowałam.
-Ja... sama nie wiem, to wszystko takie pokomplikowane. - Dodałam, ze spuszczoną głową, a uzyskałam tylko słowa, które prosiły żebym opowiadała swoją historię- Wiedział doskonale kiedy muszę chodzić do pracy, a poza tym nie wolno mi było wychodzić z domu. Często nie było go w domu, więc wtedy wymykałam się z niego. Świadomość, tego, ze teraz siedzi w jakim barze przy alkoholu i jakiś tancerek mnie dobijała, ale chciałam być silna [...] I chyba resztę już wiecie. Na tym kończy się moja historia- zakończyłam opowiadanie, a chłopcy siedzieli z minami zupełnie zdezorientowanymi.
-Boże, jak my mogliśmy tego nie zauważyć.
-Spokojnie, wszystko jest w porządku. A teraz was przepraszam, ale muszę już iść, bo może być naprawdę na mnie zły, a poza ty..- ktoś mi przerwał i nie miałam jak dokończyć swojego uzasadnienia.
-Wszystko w porządku!? Czy ty siebie słyszysz?! - wrzasnął na mnie Zayn, nie powiem trochę się przestraszyłam, a moja mina nagle zmieniła wyraz twarzy. Zayn chyba wyczuł mój strach, bo podszedł do mnie i wtulił w swoje rozgrzane ciało.
-Przepraszam, nie chciałem cię wystraszyć tylko zrozum ja nie pozwolę ci tam wrócić. Nie chcę byś znowu to musiała przeżywać.- Powiedział łagodnie i ucałował mnie w czubek głowy. Zawsze był opiekuńczy wobec mnie i bardzo mi się to podobało.
* Zayn *
Jak ja mogłem wcześniej się o tym nie domyśleć?! Dlaczego ona nigdy nie przyszła z prośbą o pomoc?! Dlaczego?! Takie pytania nadal krążyły po mojej głowie. Gdybym wcześniej się zorientował co tak naprawdę się dzieje moja księżniczka nigdy by nie cierpiała. Nigdy bym nie pomyślał, że ten wesoły James jest zdolny do czegoś takiego. Nie powiem bolało, kiedy [T.I] powiedziała, że są parą. Od zawsze byłem tylko przyjacielem. Zawsze kiedy pokłóciła się z nim przychodziła do mnie. Zawsze byłem oparciem dla niej, ale ona chyba tego nie doceniała. Chciałbym móc budzić się rano u jej boku, czy to aż tak wiele?! Nie wiem, może tak, a może nie. Dziewczyna nadal była wtulona w moje ciało, a ja tylko głaskałem ją po jej pięknych blond włosach. Okazało się, że mamy dzisiaj wywiad, poprosiłem chłopców, by powiedzieli, że nie mogłem się stawić. Okropnie bałem się, że kiedy tylko wyjdziemy ona wróci do tego... nie mam słowa na wyrażenie tego debila. Trudno. Po 15 minutach po wyjściu chłopców usłyszałem dzwonek do drzwi.
-Mogę iść otworzyć?- spytała
-Dobrze idź- odparłem zrezygnowany, bo i tak wiedziałem, że uparłaby się na swoje i poszła otworzyć drzwi. Usłyszałem krzyki, szybko ruszyłem w stronę przedpokoju. Kiedy tylko tam doszedłem ujrzałem postać Jamesa.
-Co ty tu kurwa robisz?!- wydarłem się na niego, a ten tylko odwrócił głowę w moją stronę.
-Ona ma iść ze mną!!- wskazał palcem na [T,I] i chwycił jej nadgarstki. Szybko odepchnąłem go od niej. Przestraszona dziewczyna wtuliła się w moje ciało.
-Wypierdalaj stąd!- wrzasnąłem, a on mruknął coś pod nosem i wyszedł. Zakluczyłem drzwi i razem z [T.I] udaliśmy się do mojej sypialni. Dałem [T.I] jakiś mój T-Shirt, żeby mogła się przebrać. Ona udała się do łazienki, a ja bezradnie opadłem na łóżko. Po kilkunastu minutach wyszła ubrana w moją koszulkę, która sięgała jej do połowy ud. Po niej do łazienki poszedłem ja. Wyszedłem ubrany w same bokserki. Zobaczyłem, że na łóżku jeszcze siedzi [T.I]. Podszedłem do niej i zapytałem co się stało.
* [T.I]*
-Przepraszam, że sprawiam wam problemy, ale ja.... muszę do niego wrócić... jeżeli tego nie zrobię on będzie mnie tu nachodził, a ja..- i znowu przerwał mi.
-Nie ma takiej opcji, żebyś tam wróciła. Teraz nie martw się i kładź się spać.- powiedział, a ja tylko wykonałam jego polecenia. Wtuliłam się w ciepłą kołdrę. Poczułam jak materac ugina się pod ciężarem Zayna. Po chwili chłopak objął mnie od tyłu,ale ręce zatrzymał na mojej talii. Chwyciłam jego dłonie i poinstruowałam żeby oplótł mnie bardziej. Uśmiechnęłam się czując ciepło bijące od jego ciała. Z uśmiechem na twarzy zasnęłam. Zasypiałam z nadzieją na lepsze jutro. Rano obudziłam się z uśmiechem na ustach. Może to dziwne,ale czułam się taka.. bezpieczna. Chciałam się podnieść, ale coś trzymało mnie w żelaznym uścisku. Przez to znowu upadłam na łóżko.
-Gdzie się wybierasz księżniczko?- usłyszałam zaspany głos Mulata. Chwila, moment, co?! Czy on właśnie nazwał mnie księżniczką. Może się pomylił, przecież to mój przyjaciel.
-Mogę wstać?- spytałam się z nadzieją, że powie tak.
-Po co wstawać? Mi jest tak wygodnie- powiedział, a ja zachichotałam na jego słowa. I tak się stało, że znowu leżałam wtulona w tors Zayna.
-Spróbuj jeszcze zasnąć.- jak powiedział tak zrobiłam, zasnęłam. Obudziły mnie śmiechy. Otworzyłam zaspane oczy, co zrobił również Zayn.
-Chłopaki znaleźliśmy ją- krzyknął Niall, a po chwili do pokoju wbiegli po kolei Liam i Louis.
-Wiedzieliśmy, że najlepiej było jej poszukać od razu u Zayna, ale wy nie lepiej sprawdzić cały dom- mówił przez śmiech Harry.
-Nie rozumiem, co was tak śmieszy. -Zapytałam zaspanym głosem.
-Nas nic- wybuchnęli śmiechem, a ja kompletnie nie kumałam o co im chodzi.
-Dobra mniejsza o to. A jak wam się spało?- spytał Louis, który starał się opanować.
-Dobrze?- bardziej spytałam niż stwierdziłam.
-No to dobrze, a teraz chodźcie na śniadanie.- Liam klasnął w dłonie, a po chwili wszyscy udali się na dół. Dopiero teraz zobaczyłam, że chłopcy są już ubrani. Po skończonym śniadaniu ubrałam się w wczorajsze ubrania.
- Ten Zayn ja wychodzę.
- A gdzie się wybierasz?- zapytał podejrzliwie i po chwili zjawił się koło mnie.
- Ja idę do domu- powiedziałam cichutko, lekko spuszczając głowę. Zayn chwycił mój podbródek i podniósł ku górze, żebym mogła spojrzeć w jego hipnotyzujące, czekoladowe tęczówki. Stałam i gapiłam się w jego piękne oczy jak zaczarowana. Jego głos przywrócił mnie do normalności.
- Nie wrócisz tam, pojedziemy teraz do twojego domu, spakujesz się i zamieszkasz z nami. - wiedziałam, że z nim nie wygram. Pokiwałam tylko głową. Po godzinie byliśmy obok mojego domu. Wyciągnęłam klucze z torebki i otworzyłam nimi drzwi. Weszliśmy do środka Jamesa nie było w domu. Może to i dobrze przynajmniej będę mogła się spokojnie spakować, bez żadnych kłótni i szarpanin. Szybko się spakowałam, a to zalicza się do cudów, bo moich ubrań, butów i kosmetyków było naprawdę sporo. I takim oto sposobem zamieszkałam z chłopakami.
* Zayn *
~1 rok później ~
Nie pomogłem sobie przez ten rok, miałem odkochać się w dziewczynie w blond włosach. Niestety coraz trudniej było mi udawać, że nic do niej nie czuję skoro na jej widok, w moim brzuchu wariuje stado motyli. Dzisiaj wielki dzień! Mam zamiar zaprosić ją na kolację, mam zamiar wyznać jej to co czuję. Z samego rana poszłem do jej pokoju z śniadaniem na tacy. Uchyliłem lekko drzwi i cicho wszedłem do środka. Tacę położyłem na szafce nocnej i nachyliłem się nad jej uchem.
-Księżniczko czas wstać- szepnąłem do jej ucha. Dziewczyna lekko się uśmiechnęła i przetarła dłońmi swoje zaspane oczy.
-Jesteś może głodna?- spytałem, a ona tylko pokiwała głową. Zachichotałem i podałem jej tacę, na której były kolorowe kanapki i sok pomarańczowy, który [T.I] uwielbiała pić. Chwyciła jedną kanapkę i skierowała ją wprost do mnie. Ugryzłem i zaśmiałem się
-Ej to chyba ty miałaś jeść? - spytałem widocznie rozbawiony tą sytuacją.
- Psujesz ten romantyczny nastrój, ja się tak staram, a ty co???- zrobiła urażoną minkę, przytuliłem ją do siebie i szepnąłem 'Przepraszam nie chciałem", zaciągnąłem się cudownym zapachem perfum dziewczyny. Musiałem zebrać się na odwagę i zaprosić ją na kolację. Wdech i wydech, wdech i wydech. Boże, Malik co się z tobą dzieje?! Kłóciłem się za sobą w myślach.
- Czy miałabyś ochotę wybrać się ze mną dziś na kolacje?* wreszcie ! udało się mi, teraz tylko jej odpowiedź.
- Jasne- odpowiedziała. Kamień spadł mi z serca.
Wieczór:
Czekałem cierpliwie na dziewczynę. Po krótkiej chwile zobaczyłem ją schodzącą po schodach. Wyglądała olśniewająco.Chwyciłem jej dłoń i splotłem nasze palce razem. Nie wyrwała ręki z mojego uścisku tylko uśmiechnęła się do mnie.
Po kilkunastu minutach byliśmy przed restauracją. Otworzyłem swoje drzwi i podszedłem do drzwi [T.I] i otworzyłem je jej. Uśmiechnęła się do mnie i skierowaliśmy się do restauracji. Weszliśmy do środka, a dziewczyna podziwiała wystrój. Podszedł do nas kelner i zaprowadził do miejsca, które było specjalnie zarezerwowane dla nas.
-Boże, tu jest tak pięknie- szepnęła zachwycona dziewczyna.
- Specjalnie dla ciebie.- powiedziałem, a ona tylko przytuliła mnie i powiedziała zwykłe " Dziękuję". Zwykłe słowo, a przez nie w moim brzuchu znów wirowało stado motyli. Zasiedliśmy do stołu. Po zjedzonym posiłku zabrałem blondynkę na spacer. Zebrałem się na odwagę.
-Ja muszę ci coś powiedzieć. Bo ja.... ja się w tobie zakochałem- jej mina nie wyrażała zupełnie nic.- Przepraszam, nie powinienem ci te...
-Zaskoczyłeś mnie, jesteś naprawdę wspaniałym przyjacielem, ale
-Tak wiem nic do mnie nie czujesz- powiedziałem zrezygnowany.
-To nie jest, tak, że nic do ciebie nie czuję, bo czuję. Ale sama nie jestem pewna swoich uczuć. Zapewnię cię jednak, że jak tylko dowiem się czego chcę poinformuję cię o tym. Wiem na pewno, że jesteś dla mnie bardzo ważny.
* Miesiąc później*
* Zayn *
Dzisiaj [T.I] powiedziała, że musi ze mną porozmawiać. Boje się tego, że jednak jestem tylko przyjacielem. Chociaż i tak się cieszę, że mogę być blisko niej.
- Muszę ci coś powiedzieć- zaczęła zdenerwowana, a moje serce przyśpieszyło. - Mówiłam, że muszę się zastanowić nad tym czego chcę i już wiem. Jeżeli tylko dałbyś mi tą szansę, chętnie ją wykorzystam. - Ogromna ulga od razu przytuliłem się do niej. Piękna chwila, która mogłaby trwać wiecznie....
Od Barbie...
Komentujcie - Posyłajcie swoim znajomym - Wstawiajcie na facebooka - Wstawiajcie na twittera - Malinowa, Jagodowa, Barbie!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz