Zbierałaś na bilet na koncert One Direction ponad rok. Udało ci się to...Koncert sie zbliżał a ty miałaś już akupione bilety. Czekałaś tylko na jedno. Rozstrzygnięcie konkursu w którym wygrac można kilka godzin z chłopcami. Siedziałaś dnie i noce. Aż w końcu w poniedziałek rano przyszła ci wiadomosć sms, że wygrałaś i musisz odebrać wejściówki. Ubrałaś się i od razu pojechałaś do Warszawy. Odebrałaś wejściówki i już nie wracałas do domu. Niebawem miał sie odbyc koncert. Weszłaś na stadion i zajełaś swoje miejsce najblizej sceny. Czekałąs na wejscie chłopców i nareszcie...ten moment pozostanie w twoim zyciu na długo. Zaczeły się piski. Chłopcy zaśpiewali kilka piosenek a na koniec najnowszą Best Song Ever. Po koncercie poszła.ś za kulisy. Chłopcy biegali i szukali wszystkiego. Niall potkną się i się przewrócił co było do przewidzenia. Podeszłaś nieśmiało i powstrzymywałaś sie od śmiechu.
-Hej?
-Przperaszma nie wiedzielismy cię!-Wrzasneli wszyscy na raz.
-Spokojnie nic nie szkodzi.
-To może chodźmy się przejść.
-Jasne.
Wyszliście ale zaraz zobaczyły was fanki. Musieliscie wrócić na stanion. Usiadłaś z chłopcami na scenie i nastała niezręczna cisza. Nikt sie nie odzywał z niewiadomych powodów.
-Too...czyj głos najbardziej lubisz?-Harry uśmiechną się.
-Louisa.
-Serio?!-Wrzasna zachwyconu Louis.
-No jasne moze i spiewasz mało ale bosko.
Louis zaczą sie cieszyc jak głupi. Widać jednak było, że Harry wyraźnie posmutniał. Przez cały czas rozmawiałaś z Louise. Chłopaki patrzyli na was tak słodko. Louis nagle chciał poiwedzieć ci coś ważnego dny nagle przyszedł ochroniarz.
-Ok czas miną.
-Miło było z wami tu tak posiedzieć, spełniłam marzenia.
Każdy cię pocałował w policzek oprócz Louisa. On stał i patrzył do przodu. W koncu podbiegł do ciebie, chwycił ice za rękę i dał ci karteczkę z jeg numerem telefonu. Miałaś zadzwonić jak bedziesz w domu. Usmiechnełaś się i poszłaś po swoje auto. Pojechałaś do domu i od razu usiadłaś na fotelu. Wybrałas numer Louisa i zadzwoniłaś.
-Hej Lou.
-Myślałem, że nie zadzwonisz.
-No coś ty. A co mi chciałeś powiedziec?
-To nie jest rozmowa na telefon.
-Masz czas jutro?
-Nie bo wież trasa i ja zaraz wylatuję do Francji.
-To szkoda.
-Otworzysz drzwi?
-Co?
Podesżłaś do drzwi i je otworzyłaś. Stał wn ich Louis. Wbiegł do domu z 3 walizkami. Kazał ci się zaprowadzic do twojego pokoju. Wszedł odn iego i spakował ci wszystkie rzeczy. Oddał ci walizki i stał usmiechniety.
-O co chodzi?
-Pojedziesz ze mn...nami?
-Najpierw powinieneś zapytać a nie pakowac mnie!-Zaczełaś sie głośno smiać.
-Ah no tak, to chodź bo sie spóźnimy.
Przed twoim domem wystawił tabliczkę 'na sprzedaż' nie wiedziałaś o co mu chodzi. Wsiadłaś do jego auta i pojechaliscie na lotnisko. Louis wzia twoje walizki a ty wsiadłaś . Przez cały czas byłaś w szoku. Usiadłaś na fotelu i zapiełaś pasy a za chwilę Lou usiadł obok ciebie.
-Co jest?
-Ja sie boję latać...
-Nie bój się jestem tu.
Louis cię przytuliłdo siebie i od razu było ci lepiej. Za wami usiadł Harry i Liam a przed wami Zayn i Niall. Gdy zaczeliście startować Louis cię automatycznie przytulił. Potem już sie tak nie bałaś bo nie było czasu na strach.
-Toooo...
-Niall nie.
-No ale jak...
-Powiem ci później.
Patrzyłaś na nich i nie wiedziałaś o co chodzi. Miałaś chęć zasnąć. Bałaś się jednak, że coś się stanie. Oparłaś głowę o okno i przymknełaś oczy. Przespałaś sie chwilkę a gdy otworzyłaś oczy Louisa obok ciebie nie było. Prawie podskoczyłaś z fotela. Jednak zaraz usiadł obok ciebie Harry.
-Lou poszedł po herbatę nie bój się.
Loczek obją cię ręką. Jednak zaraz przyszedł Louis i dziwnie na niego popatrzył po czym Harry wstał. Louis usiadł obok ciebie i wręczył ci herbatę.
-Proszę.
-Dzięki Lou.
-Jeśli chcesz spać to mamy tam dalej łóżka.
-Na prawdę?
-Tak zaprowadzę cie tam.
Ucieszyłaś się, że będziesz mogła się przespać. Wypiłaś herbatę i ju mieliście iść gdy nagle Louisa zawołał Simon. Usiadłaś spowrotem. Oczy same ci się zamykały.
-Zaprowadzę cię chodź.
-Dzięki Hazz.
Wstałaś i podałaś Harremu rękę. Zaprowadził cię do pokoju z 2 osobowym łóżkiem.
-Jeszcze raz dziękuję.
-Nie ma sprawy.
Staliście z Harrym patrząc na siebie. To była niezręczna sytuacja. Próbowałaś unikać jego wzroku. Nagle jego usta zaczeły się zbliżać do twoich. Nie wiedziałaś co masz robić. W ostatnim momęcie odepchnełaś Harrego.
-Przepraszam Harry ale nie moge.
-Masz chłopaka?
-Nie.
-To o co chodzi?
-Po prostu nie mogę.
Za chwilę przybiegł Louis. Przytulił cię a Harry wyszedł z pokoju. Zaczą ci tłumaczyć co gdzie jest.
-Ok toty śpij a ja idę.
-Dobrze.
Nagle cos potrząsneło samolotem. Upadłaś ale Louis cię złapał i razem opadliście na łóżko. Prestraszyłaś się okropnie i mocno go przytuliłaś.
-Louis...
-Nie martw się mamy dobrego pilota.
Louis już miał wychodzic ale zawołałaś go cicho. Nie wiedziałas czemu tak się stało. Myślałaś tylko, że sie boisz i lepiej by było gdyby Louis został. Niechcący powiedziałaś wszystko na głos. Louis odwrócił sie i uśmiechną. Położył się obok ciebie i przykrył cię kołdrą. Leżał w jednym miejscu nie ruszając się. Był przerażony, że zrobi coś źle lub dziwnie się poszujesz. Jednak ty objełaś go i zasnełaś. Gdy sie obudziłaś nie byłaś juz w samolocie. Byłaś w domu. Wszędzie na ścianach były albumy chłopców. Po kilku minutach domyśliłaś się, że to dom Louisa. Za chwilę uchyliły się drzwi sypialni i ujrzałaś w nich Harrego.
-Przepraszam.
-Ale za co? I gdzie Lou?
-Louis musiał cos załatwić zaraz będzie i przepraszam, że sie tak narzucam...
-Oj Harry to nie o to chodzi, że się narzucasz tylko nie jestem teraz gotowa na związek.
Harry cię przytulił i wyszliscie do kuchni. Harry zrobił przepyszną jajecznicę i zaraz potem wrócił Louis. W ręku trzymał bukiet czerwonych róż. Miałas głęboka nadzieję, że są one dla ciebie. Louis podszedł do ciebie i wręczył ci je.
-A za co to?
-Bez okazji, to idziemy zwiedzać?
-Chętnie tylko się ubiorę.
Poszłaś do pokoju w którym leżała twoja walizka. Długo się nie zastanawiałaś i ubrałaś TO:
https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSut6lMq18Qmxgejhm2eeHdCoGoQlLGLODGOVmJHmtekfuD6SWL
Gdy wyszłaś do Louisa Harry od razu zagwizdał. Roześmiałaś się i wyszłaś z Louisem. Chodziliście po całym mieście. Nagle w dość szybkim czasie zrobił sie wieczór. Było ci zimno. Louis jednak zauwazył to i dął ci swoja bluzę. Usiedliście na ławce w parku i rozmawialiście. Siedzieliście wpatrzeni w swoje oczy.
-Może pójdziemy dzisiaj na imprezę?
-Z chęcia z tobą pójdę.
Louis uśmiechna się i podał ci ręke. Chwyciłaś go za nią i poszliście do domu. Ty szybko przebrałas się w to:
https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQaLvXc1h31vM-I2gbZC-GsT141vaYYKSMIdwYkzBElviImMkIZ
Natomiast Louis przebierał się dość dłużej niz ty. Jak wyszedł z łazienki wyglądał...WOW. Gapiłaś się na niego i myślałaś co ty teraz robisz. Dawniej crazy mofos a teraz?! Idziesz na imprezę z Louisem? Świat jest pokręcony. Louis podał ci ręke i wyszliście. Wsiedliście do jego auta i ruszyliście. Przez cała drogę Louis nie odezwał się słowem. Kiedy byliscie na miejscu otworzył ci drzwi. Wysiadłaś i poszliscie na imprezę. Było tam tylu ludzi...wszyscy grali jakąś role w czyimś życiu...byli sławni.
-Louis czy ja tu na pewno mogę wejść?
-No jasne chodź, dlaczego nie?
-Tu są same sławy.
-Skąd wież, że nie długo ty nei bedziesz sławna?
-Bo wiem.
Louis uśmiechna sie i tak po prostu wyciągna cię na parkiet. Ani ty ani Lou nie tańczyliście z nikim innym. Cała noc razem. Do domu wróciliście bardzo późno. Ku waszemu zdziwieniu był tam Niall.
-Ej stary co ty tu robisz?
-Zgubiłem klucze do siebie.
-A skąd masz moje?
-Dorobiłem.
-*faceplam*
Zmęczona poszłaś do sypialni w której miałaś spać. Chciałaś juzsie przebrać i do nich wrócić gdy nagle uświadomiłaś sobie kim byłaś. Miałaś czerwono czarna pidżamę z 1D. To był koszmar. Musiałaś sie w nią ubrać. Przebrałas sie i wyszłaś do chłopaków z głupią miną. Louis zaśmiał sie i szybko zakrył usta a Niall spadł z kanapy ze śmiechu.
-Crazy mofos hahahaaha
-Kiedys Directioner ale jakis idiota tak napisał!
-Ale mój crazy mofos!-Wrtącił się Louis.
Usiadłaś na kanapie i Lou automatycznie cię przytulił. Wtuliłaś się w niego i z obrażoną mina siedziałaś. Jednak nie mogłaś tak długo bo chciało ci sie śmiac.
-No już dobrze crazy mofos nie obrażaj się.
-Zamknij się!
Niall uklękną przed tobą i chwycił cię za rękę po czym ja pocałował.
-Czy kiedykolwiek mi wybaczysz?
-Niall na ciebie się nei da gniewać.
-Widzisz Louis jak działam na kobiety?!
Kopnełaś go delikatnie aby się przewrócił. Usiadł obok ciebie i właczył jakis film. Louis był troszkę zawiediony. Nie wiedziałaś jednak cyzm. Miałaś juz go o to zapytać gdy nagle zgasło światło. Wtuliłaś się mocniej w Louis. Na ekranie telewizora pojawił się napis 'Droga bez powrotu 5' zamarłaś. Nienawidziłaś horrorów a tego zwlaszcza. Był ochydny! Nagle coś chwyciło cię za ramię od tyłu. Podskoczyłaś i wysypałaś popcorn. Zaczełaś psizczeć i usłyszałas śmiech Nialla. Nie mogłaś mu tego odpuścić. Zaczełaś go gonic aż do sypialni.
-Przepraszam...
-Zabiję cię!
-Oj chodź oglądać bo Lou na ciebie czeka.
Niall obją ice ramieniem i wyszliście. Gdy weszliscie do pokoju Louis automatycznie wyszed z wymówką, ze musi iść spać. Popatrzyłaś na niego i chciałaś za nim iść. Nie wiedziałaś jednak czy dobrze zrobisz. Usiadłaś na chwilę na kanapie i zaraz wstałaś. Pobiegłaś do pokoju Louisa.
-Ej co jest?
-Nic jestem zmęczony.
-Ale...
-Idź oglądać spokojnie.
Jak kazał ci Louis wyszłaś z jego pokoju i skierowałaś sie na kanapę w salonie. Niall oglądał juz horror. On to chyba uwielbiał. Usiadłaś i co chwilę zakrywałas oczy. Po Horrorze Niall poszedł spokojnie spać. Jednak ty nie mogłas zmróżyć oczu. Wstałaś i poszłś do sypialni Louisa. Zapukałaś cicho i weszłaś. Louis sie przebódził.
-Lou...
-Tak księżniczko?
-Ja sie boje spać sama.
-Kładź sie tu a ja będę na fotelu.
-Dzięki.
Położyłaś się na łóżku Louisa. Prawie zasypiałas gdy nagle trzasneło okno. Ogromnie się przestraszyłaś i usiadłaś. Louis podszedł do ciebie ledwo żywy i położył się obok. Przytulił cię i szepna ci tylko do ucha 'Przy mnie jesteś bezpieczna'. Z Louisem zasnełaś automatycznie. Rano obudziłaś się przed Louisem. Wstałaś z łóżka i patrzyłaś na niego. Nagle on otworzył oczy. Strasznie ci sie zrobiło głupio.
-Przepraszam...
-Ale za co?
-No wież...
Louis wstał z łóżka i chwycił cię w biodrach. Zrobiło ci się gorąco i stado motyli wariowała w twoim brzuchu. Przez długą chwilę tonełaś w jego niebieskich oczach gdy nagle wasze usta się zbliżyły. Nie wiedziałaś czy masz to zrobić. Odskoczyłaś. Spuściłaś głowę i zeszłaś na dół. Louis nie wiedział co ma zrobić. Za chwilę i on jak gdyby nigdy nic zszedł na dół i się przywitał.
-Dawno graliśmy w butelkę!-Wrzasna Harry gdy już wszyscy byli.-Może zagramy?
-No nie wie...
-Jasne!
Usiedliście w kółku. Siedziałas obok Liama i Nialla. Harry kręcił. Wypadło na Zayna.
-Pocałouj [t.i] w policzek.
-Bez problemu.
Zayn przybliżył sie do ciebie i cię pocałował. Zakręcił butelka i wypadło na ciebie.
-Pocałuj Louisa w usta!
-Zayn nie masz co wymyślać?!
-Szybko!
Podeszłaś do Louisa i nachyliłaś się nad nim. Miał niezadowoloną minę. Musnełaś jego usta i oddaliłaś się trochę. Popatrzyliście sobie w oczy. Musiałaś to zrobić...pokazać mu, że go kochasz. Patrzyliscie na siebie gdy nagle ty złączyłaś wasze usta w namiętny pocałunek.
-No wiedziałem!
Oderwaliście się od siebie a na twarzy Louisa pojawił sie piękny usmiech.
-Dlaczego wtedy odeszłaś?
-Sama nie wiem...-Łzy zaczeły spływać pojedyńczo po twoich policzkach.
-Nie płacz proszę.
Louis cię mocno przytulił. Wstliliście się w siebie i graliście dalej. Nadal wypadło na ciebie. Tym razem miałaś pocałować Nialla.
-O nie.
Louis chwycił cie za rękę i pobiegł z tobą do pokoju. Usiadł na łóżko i pociągną cię do siebie. Siedziałaś na jego kolanach. Lou zaczą cię całować po szyi.
-Czekałem na to.
-Ja też.
Za chwilę do pokoju Louisa weszła szczupła brunetka. Dziwnie na was popatrzyła. Szybko wstałaś z kolan a ona jkaby cię tam nie było przytuliła Louisa.
-Hej Lou!
-Hej.
-Te wczorajsze kwiaty były piękne.
Łzy zaczeły ci napływać do oczu. Gdy ona przytulała się do Louisa serce pękało ci na miliony kawałków. Wybiegłaś do łazienki i zamknełaś się tam.
-Ale ja ci nie wysyłałem żadnych kwiatów!
-A od kogo one były?
-Nie wiem ale ja mam dziewczynę.
Louis pobiegł za tobą do łazienki. Pukał w drzwi i krzyczał ale ty siedziałas i płakałas.
-Wszystko ci wyjaśnie tylko otwórz proszę...
-Nie.
-Otwieraj te cholerne drzwi!
Przestraszyłaś się trochę i otworzyłaś drzwi. Louis podszedł do ciebie, chwycił cię za nadgarstki i przycisną do ściany.
-To nie były kwiaty ode mnie.
-Puść mnie!
-Nie wypuszczę cię dopóki tego nie zrozumiesz.
-Czemu ci tak na tym zależy?!
-Bo cię kocham!
Louis cię pocałował. Nie byłaś już zła ale nie wiedziałaś dlaczego. Byłaś przepełniona szczęściem.
-To nie były kwiaty ode mnie...-Louis powiedział to po raz 2 tylko delikatnie.
-Ufam ci.
Louis puścił twoje ręce. Zeszłaś na dół a brunetka od razu rzuciła się na ciebie.
-Przepraszam ja myslałam...
-Nic się nie stało.
-Jestem Eleanor.
-A ja [t.i].
Usiedliście z Louisem na kanapie i włączyliście film. Wtuliliście się w siebie a reszta już nie miała znaczenia. Mogło by się palić ale wy widzieliście tylko siebie.
Mam nadzieję, że sie podoba.
Był pisany na szybko ^.^
Wasze komentarze wiele dla mnie znaczą więc komentujcie i piszcie z kim kolejny imagin ^.^
Z góry przepraszam za błędy ale szybko pisze i robię ich sporo ;pp/Tomlinsonowa
Świetne to macie ;> !
OdpowiedzUsuń