Hej! Pisałyście kiedyś coś w dwójkę albo trójkę? W sensie jakieś opowiadanie...
My właśnie tak pisałyśmy tego imagina. Przez facebook'a...
Mam nadzieję że wam się spodoba...
Uwierzcie jest parę zwrotów akcji... No i jest trochę długi. Bo pisząc przez komunikator, nie widziałyśmy ile stron się nabiło :)
Ale ciekawy. To jest z punktu widzenia laski... Ale w trakcie tworzenia jest także z punktu widzenia Liam'a
Miłego czytania...
Posłuchajcie sobie w trakcie:
Piosenka 2 :P
Z góry przepraszam za błędy typu "Peny"... Po prostu na szybko poprawiałam i mi tak word zrobił. A teraz nie mogę znaleźć nazwiska... ;/
Z góry przepraszam za błędy typu "Peny"... Po prostu na szybko poprawiałam i mi tak word zrobił. A teraz nie mogę znaleźć nazwiska... ;/
Baby I, I wanna know,
What you think when you’re alone,
Is it me? Yeah, are you thinking of me?
Yeah, oh,
We’ve been friends now for a while,
Wanna know, that when you smile,
Is it me? Yeah, are you thinking of me?
Yeah, oh, Oh - Last First Kiss
Hey girl, I’m waiting on ya
I’m waiting on you
Come on and let me sneak you out
And have a celebration, a celebration
Weszłam na lekcje angielskiego. Gdy moje oczy spotkały się z jego omal się nie potknęłam przez własne nogi. Bałam się że wszyscy zauważą moją chwilową słabość, ale na szczęście nikt nie patrzył się w moją stronę. Dzięki temu ukryłam wielki rumieniec na twarzy, moje policzki płonęły purpurą. Nigdy w życiu nie czułam takich motyli w brzuchu. Nigdy tak bardzo nie czułam że się w kimś zauroczyłam. Ale niestety on był moim nauczycielem. Moim nowym, przystojnym nauczycielem. Gdy szłam do ławki czułam jego wzrok na sobie. Nie dziwie się ubrałam białą sukienkę do ud i baleriny. Mimo iż był środek zimy ja miałam na sobie lekką, zwiewną sukienkę. W Londynie, najbardziej deszczowym mieście świata gdzie większość ludzi nosi spodnie ja zawsze miałam na sobie sukienkę... Wtedy czułam się dziewczęca. Gdy siadłam do ławki pan Peyn zaczął prowadzić lekcje.
- Witam, nazywam się Liam Payne i będę waszym nauczycielem języka angielskiego w tym półroczu - zaczął a moje serce przyśpieszyło. - Skoro jesteśmy już w komplecie zacznijmy od tego że się przedstawicie.
Gdy wszyscy wymienili już swoje imiona, nasz nowy nauczyciel podał temat...: "Miłość w życiu i literaturze".
Gdy to powiedział aż mnie dreszcz przeszedł. Ręce zaczęły mi się trząść... Nie mogłam opanować emocji. Mimo iż wiedziałam że nie ma w tym żadnego podtekstu a w naszych książkach jest dużo tekstów o miłości, nie potrafiłam się skoncentrować na lekcji. Ciągle myślałam o bólu po ostatnim chłopaku, o tym że zakochałam się w nauczycielu co było tak samo nieodpowiednie jak zakochanie się w narkomanie lub gwałcicielu - niemoralne, nieosiągalne... Nieetyczne! Chociaż nie mogłam się oprzeć żeby się w niego nie wpatrywać. Opierałam się temu całym ciałem i umysłem...
Lecz dobrze ze ze mną siedziała moja przyjaciółka i to zauważyła. Nagle pod ręką zobaczyłam karteczkę "Nie patrz na niego tak nachalnie. On jest twoim nauczycielem - ale wiesz że będę cię wspierać w każdej decyzji. Choć lepiej - zapomnij o nim".
Lecz mój rozum podpowiadał mi żeby chociaż raz jej nie słuchać i zdać się na niego. Postanowiłam że przez jakiś czas będę starała trzymać się z daleka, a jeśli to nic nie da to... Nie to głupie lepiej poproszę o przeniesienie. Albo nie, na razie to jest niewinne zauroczenie - walczyłam sama z sobą. W końcu wygrałam, zostaję i staram się trzymać z daleka. Ale nikt mi nie zabroni patrzeć.
Lecz nauczycie po skończeniu pisania nam zadań na tablicy postanowił przejść po klasie by zobaczyć jak nam idzie. I wtedy się zaczęło chociaż miałam same piątki tego zadanie nie potrafiłam rozwiązać... Co się ze mną dzieje, czy może to on tak na mnie działa? Cały czas zadawałam sobie to pytanie.
Odpowiedź nasuwała się sama - motyle w brzuchu, zawroty głowy i ciągła chęć patrzenia na niego - nie mogłam się z tym pogodzić. Odpychałam to od siebie.
Nagle na mój zeszyt padł cień...
- Trzeba ci pomóc?
- Nie, poradzę sobie - odparłam.
- Na razie nie najlepiej ci idzie...
- To przez... To przez... Ból brzucha - w końcu nie skłamałam, bolał mnie ale nie z takiego powodu z jakiego on sądził. Posłał mnie do pielęgniarki.
Poszłam do pielegniarki ta mi dala jakies peoszki przeciw bulowe i wyslala mnie na lekcje... Jednak gdy weszlam do sali on dalej stal przy mojej lawce czulam sie nie zrecznie przechodzac obok niego. Te perfumy są zabójcze – pomyślałam.
Usiadłam na miejscu, ciągle stał obok tłumacząc coś mojej przyjaciółce.
- Lepiej się czujesz? - zapytał z troską w głosie.
- Tak dziękuję - odparłam i opadłam na krzesło...
Po chwili zabrzmiał dzwonek Lian kazał mi przyjść dzisiaj po lekcjach żeby zemną porozmawiać. Nauczyciele rzadko kazali mi wracać do siebie albo zostawać po lekcji... Ale wiedziałam że dla niego mogłabym zostawać codziennie. Nie bałam się tej rozmowy, wyczekiwałam jej.
Lekcje minęły mi szybko lecz może dla tego ze wciąż o nim myślałam o jego czekoladowych oczach weszłam do klasy i zobaczyłam go, rozmawiał z jakimś rodzicem... Zobaczyłam że to mama Patryka - szkolnego łobuza - to nie było dziwne. Ręką wskazał mi krzesło i pokazał żebym poczekała pięć minut - ale ja mogłabym czekać całą wieczność. Już po kilku minutach usiadł naprzeciwko mnie...
- Jesteś świetną uczennicą, masz idealne oceny... - zaczął - ale dziś na lekcji nie uważałaś, rozmawiałem z pielęgniarką według niej nic ci nie było. Nie chciałbym ci psuć ocen więc proszę by to się nie powtórzyło, w końcu każdy może mieć gorszy dzień... - powiedział.
- Dziękuję i przepraszam - powiedziałam z westchnieniem, tak bardzo żałowałam że tylko tak to się skończyło.
- I jeszcze jedno - dodał - chciałbym stworzyć grupę najbardziej utalentowanych. Jeśli byś się zgodziła, byłabyś w tej grupie.
- Oczywiście - odparłam mimowolnie, doskonale wiedziałam że nie chodziło mi o naukę, tylko o to by spędzić z nim trochę więcej czasu.
I wyszłam.
Po krótkiej chwili dodał
- Postaraj się skupić trochę na lekcji a nie tylko na mnie dobrze?
Mnie aż w bilo w krzesło.
-Dobrze postaram się... - Czy ja to powiedziałam czy pomyślałam... Myślę że powiedziałam nie ma to jak się upokorzyć przy takim nauczycielu.
Po krótkiej chwili dodał
- Postaraj się skupić trochę na lekcji a nie tylko na mnie dobrze?
Mnie aż w bilo w krzesło.
-Dobrze postaram się... - Czy ja to powiedziałam czy pomyślałam... Myślę ze to powiedziałam nie ma to jak się upokorzyć przy takim nauczycielu.
Aż mi serce zaczęło bić szybciej. Stanęłam. Obróciłam się a pan Payn się do mnie uśmiechnął...
- Nie martw się, nie jesteś pierwsza - powiedział - i nie ostatnia...
No cóż, musiało mu się to już zdarzyć nie raz - wiedziałam to. W końcu był boski. A to sprawiało że wiedziałam że jest jeszcze bardziej nierealny, jeszcze bardziej nieosiągalny. Ale równocześnie kochałam go bardziej.
Wiec pewnego dnia ubrałam się trochę inaczej niż zwykle, wmawiałam sobie że to dlatego ze słonce świeciło - krótka czarna przyległa spódniczkę, białą bluzkę z większym dekoltem niż zazwyczaj a do tego czarne szpilki i kok obwiązany czerwono-czarną bandamką. Wzięłam do tego moją ulubioną marynarkę, ale tylko na wszelki wypadek gdyby zaczęło padać.
Gdy weszłam do klasy przestraszyłam się, poza panem Payn'em stała też tam dyrektorka - a ona rzadko bywała u nas na lekcjach...
Usiadłam w ławce i nim zauważyła mój strój założyłam marynarkę...
- Drodzy uczniowie - zaczęła - w przyszłym tygodniu w naszej szkole odbędzie się wymiana uczniów. Uczniowie jadący na wymianę zostaną wylosowani więc będzie to w stu procentach uczciwy wybór. Nasi uczniowie wyjeżdżający do Francji, pojadą tam za dwa i pół miesiąca. Nauczyciele którzy z wami pojadą to pan Payn, pani Craskie oraz pan Shay.
Od razu coś zaświeciło się w mojej głowie. Widziałam jak cala lekcje uśmiechał się do mnie Liam. Po skończonej lekcji Peyn poprosił bym przyszła po lekcjach. Gdy tylko wyszłam z sali poszłam do pani dyrektor żeby mnie wybrała poza losowaniem a ona się tylko milo uśmiechnęła.
Kolejne lekcje ciągnęły się w nieskończoność... Pragnęłam by płynęły szybciej ale one wbrew wszystkiemu jeszcze bardziej zwalniały. Myślałam że zwariuję... Gdy skończyła się siódma lekcja, w podskokach poszłam do sali pana Peyn'a,
- Prosił pan bym przyszła...
- Tak, pani dyrektor zgodziła się bym ja i trójka pozostałych nauczycieli wybrali czwórkę z dziesiątki uczniów którzy pojadą na wymianę. Jedną z tych osób jesteś ty - powiedział ciągle się na mnie patrząc i mimo iż moja marynarka była zapięta nie mógł oderwać ode mnie oczu. Może jednak mu się podobałam, ale chował to uczucie głęboko ponieważ był moim nauczycielem... Nie to nie możliwe, on po prostu uważał że jestem wystarczająco inteligentna...
Zastanawiałam się dlaczego nie patrzył mi w oczy. Jakby się bał. Nie miał odwagi...
Może jednak moje przypuszczenia nie były bezpodstawne...
- A mogę wiedzieć kim jest pozostała trójka? - zapytałam zaintrygowana...
- Oczywiście odpowiedział... Patryk Deroon, Elisha Stars i Eliot. Patryk? On ledwo przechodził z klasy do klasy, jakim cudem go wybrali. Elisha miała bogatych rodziców a Elion był po prostu przypadkowy. Te wybory nie miały sensu. Lecz ja się cieszyłam ze on mnie wybrał. Ale coś mnie zastanawiało cały czas przygryzał wargę i wlepiał oczy w moje długie nogi. Zastanawiałam się dlaczego nie patrzył mi w oczy. Jakby się bał. Nie miał odwagi...
Może jednak moje przypuszczenia nie były bezpodstawne...
Gdy wychodziłam usłyszałam tylko ze wyglądam bardzo ładnie... I ze mam się nie rumienić tak na jego widok. O mało się nie przewróciłam jak to powiedział... Stanęłam i powiedziałam:
- Dobrze panie profesorze...
- Nie mówi mi per pan po lekcja, nie jestem taki stary - odparł...
O mało się nie rozpłakałam jak tom usłyszałam, oczywiście ze szczęścia...
- Dobrze - powiedziałam i odeszłam... W drodze powrotnej do domu cały czas podskakiwałam w rytm melodii z mp4... On mnie lubił, teraz musiałam tylko odkryć jak bardzo... Ale został mi tylko rok szkoły, nie mogę tego zniszczyć przez związek z nauczycielem... Postanowiłam że jeśli coś jest na rzeczy, możemy poczekać do czerwca.
Gdy doszłam do domu mama siedziała na kanapie. Nie zwróciła na mnie uwagi. Odrobiłam zadanie i poszłam się umyć. Na następny dzień ubrałam krótka zwiewną sukienkę w kremowym kolorze, na której od dołu po lewym boku szły małe różyczki i sięgały do pasa – wyglądałam w niej ślicznie. I kremowe szpili... Miałam z nim dzisiaj dwie lekcje bardzo z tego powodu się cieszyłam. Gdy chciałam wejść do szkoły spotkałam Liam'a go tylko wmurowało a mnie to usatysfakcjonowało ze mu się podobam. Ale zamiast przystanąć ruszyłam w stronę schodów, złapał mnie za nadgarstek i pociągnął pod ścianę... Zasłaniały nas tuje więc nikt nas nie mógł zauwarzyć, miałam nadzieję że coś zrobi ale on tylko powiedział:
- Rozumiem że ci się podobam, ale proszę przestań mnie prowokować bo to się źle skończy... -teoretycznie była to groźba, ale wcale tak nie zabrzmiała.
- Ale ja... Ja... - zaczęłam, ale on przyłożył mi palec na usta.
- Podobasz mi się, jesteś inna. Jesteś mądra. Ale jesteś moją uczennicą... Proszę uszanuj to. Pomyśl o sześciu miesiącach które nas czekają... Proszę. Nie chcę stracić pracy, ale jeszcze bardziej nie chcę by tobie się coś stało. To tylko dziewięć miesięcy - powiedział, pocałował mnie w policzek i odszedł. Ruszył do szkoły a ja stałam jak wmurowana... Dlaczego naciskał na dziewięć miesięcy.
Chwila, czy on nie chciał powiedzieć że możemy się spotykać po ukończeniu tej szkoły... Jak tylko ją skończę. Po kilku minutach otrząsnęłam się i ruszyłam do szkoły... Postanowiłam postarać się nie prowokować go i przetrwać te dziewięć miesięcy...
Wiedziałam ze nie mogę się tak wyzywająco ubierać lecz jak ja. mam tego nie robić gdyż mam tylko kilka par spodni ?? Tylko kilka koszulek bez dekoltu. Zawsze uważałam że w spodniach i takich bluzkach przypominam chłopaka... Miałam tylko cztery zestawy które mi się podobały - czarne rurki i biały T-Shirt z flagą USA go tego zawsze ubierałaś czerwone baleriny i naszyjnik z sercem. Szare rurki i białą bluzkę w czarne i czerwone rysunki z czerwonym wisiorkiem sercem, do czego zakładałaś czarne trampki, czarne getry i kremowo-kawowa bluza z kapturem i nadrukiem królika co łączyłam z kremowymi balerinami i szarą torbą oraz turkusowe spodnie, T-Shirt ze smerfetką, szare trampki za kostkę do czego dobierałaś turkusową torbę i bransoletki... Zdecydowanie musiałam iść na zakupy...
Zajęcia minęły szybko, na lekcjach z Liam'em prawie na niego nie patrzyłam. Reszta zajęć zleciała nawet nie wiem kiedy. Po szkole wbiegłam do domu. Zmieniłam szpilki na balerinki i wzięłam czarną marynarkę oraz torebkę i portfel w którym miałam ponad 300 funtów oraz kartę na której miałam ponad tysiąc funtów gdyż ojciec co miesiąc wpłacał na nią ponad 150 funtów... I pobiegłam do pobliskiego centrum handlowego - mojego ulubionego... Wpadłam w szał zakupów kupiłam kilka zestawów ubrań - szarą bluzkę z sercem z trzy czwartymi rękawami, dwie pary niebieskich przecieranych rurek, czerwone i czarne krótkie trampki. Dżinsową koszulę za pupę, czarne leginsy, brązową torbę i białe trampki za kostkę, oraz wisiorek sowę...Łososiowe rurki, biały podkoszulek na ramiączkach z szarą narzutką z różowym napisem oraz szare adidasy a do tego dokupiłam fioletową torbę i kolczyki różyczki... Kupiłam także kilka niezależnych rzeczy - brązowe szpilki sandałki, kremową bluzkę z sercem, kolczyki piórka w trzech kolorach, marynarkę z rękawami trzy czwarte, czarno-kremową sukienkę do kolan, czerwoną i zieloną bejsbolówkę, oraz kilka par krótkich spodenek... A także z siedem nowych kolorów lakierów. I mimo tak wielkich zakupów wydałam niespełna 390 funtów...

Siemka!! Zwykle nie czytam imaginów. Może raz na jakiś czas. Ale ten jest naprawdę ciekawy, więc czekam na kolejne części.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;3
zajebiste
OdpowiedzUsuńTam w jednym momencie sie powtarzało, ale to nic. Szczerze ci powiem ze mnie wciągnęło! ;D jednym slowem ZAJEBISTE! I czekam na nexta <3 ~Milena
OdpowiedzUsuńSuuuuuuuuuuper sajshdksfjjds *.*
OdpowiedzUsuńZajebisty <3
OdpowiedzUsuń